Z dawnych wzruszeń
rosa opadająca w jednej chwili
krople deszczu błysk pioruna
wezbrany strumień
padające pod ciosem drzewo
powolniejsze są od ciebie życie
które nas nieświadomych
i ufnych gnasz na rzeź
i zanim otworzymy oczy
już musimy je zamknąć
nie wiedząc nawet
jaki sen nam się przyśnił
jak cię nie kochać
choć przynosisz starość
nie każdemu daną
i śmierć


Naprawdę ładne :-)
OdpowiedzUsuńOstatnio była burza i pisałam erotyki ale nie będę ich tutaj przytaczać :-D
Co do życia to dodałabym: cholera jasna, stale muszę sobie ciebie sama organizować! :-D
„Odległość między życiem a śmiercią jest nieokreślona. Dlatego nikt nie wie, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie.“
OdpowiedzUsuńEdgar Allan Poe.
Kiedy dokładnie kończy się jego życie, to pewnie nikt nie wie, bo już nie żyje, a śmierć... a śmierci też nie zauważy.
Można patrzeć na życie poprzez negatywny pryzmat w czym lobują się tak zwani poeci.
OdpowiedzUsuńMożna żyć w radości istnienia gdy żyje się na codzien ze Stwórcą wszystkiego.
Radujcie się, Rejoice wylania się 44 razy ze stron Pisma.
Ja żyję w Bogu, raduję się każdego dnia.
Moje życie nie jest momentem jak insynuuje to poeta.
Moje życie trwa na wieczność.
Teraz i tutaj pomiędzy Wami raduje się,
jednocześnie modlę się aby moja przyszła inkarnacja była ponownie w Ameryce, w Stanach.
Nikt a może raczej prawie nikt nie raduje się z istnienia wyprany z samodzielnego myślenia przesz naszych utytułowanych wieszczy.
To jest kłamstwo tego świata czyli księstwa.
Ja piszę oraz żyję z pozycji Królestwa.
Radujcie się.
Danek
UsuńRadujesz się i dobrze, tylko dlaczego to opowiadasz wszystkim dookoła, brakuje Ci oklasków?
Piotrze, nie masz nic do powiedzenia poza napastliwym atakiem na wartości, które reprezentuje.
UsuńPotrafisz tylko napadać bez pozytywnego myślenia.
Reprezentujesz świat ciemności.
Im bardziej dokładasz tym mocniej rżysz w swojej radości - tylko tym pokazujesz swoje zadowolenia z życia.
Tępe rżenie głupoty.
Nezumi jak rozumiem nie jest zadowolony z miejsca, w którym znalazł się dzisiaj po siedemdziesiątce.
Eneria tez dala nam pokaz trudności, z którymi się zmaga.
Nikt z Was jak rozumiem nie czuje się szczęśliwy z miejsca w którym dzisiaj się znajduje.
Nawet nasz tutaj Filozof po zapoznaniu się z tomami mądrych Ksiąg nie jest w miejscu w którym chciałby być.
Tymczasem ja mam znacznie lepiej niż marzyłem.
Dokładnie tak jak obiecał osobie wierzącej mój Ojciec w Niebie.
Im dalej w lata tym będę miał lepiej.
Jeśli komuś jest zle nie żyje z Bogiem.
To jest tak proste.
Moim marzeniem dla Was tutaj wszystkich jest aby każdy z Was miał dzisiaj lepiej niż sobie marzył, ze będzie miał.
Durny pomiędzy nami odziu powie, ze szejk ma lepiej.
Pokazuje swoja twarda głupotę.
Ja mówię o indywidualnym poczuciu szczęścia oraz zadowolenia z życia, zadowolenia z miejsca w którym każdy z nas tutaj jest.
Radujcie się.
Jeśli ktoś się smuci nie jest w miejscu w którym chciałby być.
Czy to nie jest proste?
Czy nasz Filozof jest tylko zdolny pisać o nieuniknionej śmierci zamiast radować się każdym dniem życia?
Filozof z pozycji intelektualisty narzuca tutaj potrzebę myślenia o śmierci cały dzień 24/7
Jeśli ktoś się raduje to ma być potępione z pozycji prawności intelektualnej tego świata.
Ciemność, nicość jest postawiona na piedestale waszego intelektualizmu.
Danek
UsuńTrochę przesadzasz w interpretacji mego utworu. Nie myślę o śmierci przez cały czas ani nikomu tego nie narzucam...
Danek, opamiętaj się i przeczytaj wreszcie Ewangelie, bo widzisz tylko jeden aspekt, ten, który jest Ci wygodny.
UsuńDanek, twoje zachowanie wskazuje na to że dostałeś jakieś obowiązek od swojej sekty żeby głosić dookoła te swoje wartości i robisz to pomimo tego, że praktycznie nikt nie zwraca na to uwagi oprócz mnie. Robisz to z takim zacięciem i notorycznie przy każdej okazji, jakby Tobie potrzebne było aby wszyscy podziwiali to jaki ty jesteś szczęśliwy i wesoły. Nie ma przy tym żadnego znaczenia o czym mówi akurat twórczość Nazumiego, Ty pieprzysz w kółko od 10 lat to samo. To jest żałosne, bo nie jesteś jakimś szczególnym przykładem wyjątkowego życia i szczęścia. Jesteś taki sam jak miliardy innych pospolitych ludzi, spotykają Cię takie same nieszczęścia i masz takie samo szczęście jak oni, pomimo, że nie mianowali się ambasadorem niczego. Nie wyróżniasz się niczym, zwykły pracownik najemny i niedługo emeryt. Twoje indywidualne poczucie szczęścia jest subiektywne, a wartości są oparte na mitach, tak jak u miliardów innych ludzi.
UsuńNa dodatek piszesz bez zrozumienia rzeczywistości, interpretujesz i oceniasz życie, w tym nasze życie, swoim małym nielogicznym rozumkiem, opowiadając o tym bzdury, niczego na dodatek w ten sposób nie osiągając. Nikt tutaj nie oczekuję od ciebie żebyś go naprawił i dał mu szczęście z nieba, szczególnie gdy pieprzysz przy tym głupoty, my tutaj komentujemy twórczość Nazumiego normalnie z pozycji swojej, a nie z pozycji królestwa z żydowskich mitów i judeochrześcijańskiej sekty.
Twórca filozof niczego nie narzuca i tylko zupełny głupek myśli, że jakakolwiek twórczość „zmusza” czytelnika do czegokolwiek. Czytając, albo się utożsamiamy z treścią, albo nie, możemy ją brać za jakiś przykład, albo nie. Każdy przecież ma swój rozum, oprócz Ciebie. To jest tak samo jak z tym co Ty piszesz, kogoś to zainteresuje to może weźmie z tego jakiś przykład, ale nikt nie musi, szczególnie jak ma inne wartości. Każdy normalny odbiorca twórczości wie, że nie musi się ona mu podobać, a jak się podoba, to nie musi być zaraz drogowskazem, wystarczy jak jest pięknie napisana. Nazumi swoją twórczość poświęca różnym sprawom i wykorzystuje różne jej formy, czym się różni od tego twojego pieprzenia w kółko tego samego. Dlatego jego czyta z się przyjemnością, a twoje wypociny służą jedynie mi do nabijania się.
Basiu,
UsuńCiebie nasza Filozofia zawiodła, uwierzyłaś w to co jest tylko na powierzchni wiary.
odziu pozwolisz, ze nie ustosunkuję się do Twoich z najniższej półki ciemności wywodów.
Nezumi,
mam nadzieje, ze nie jest Twoją intencją co wylania się z Twojej twórczości.
Wszechświat spotyka nas w miejscu w co wierzymy oczywiście przebijając nasze marzenia.
Takie życie jest dla mnie.
Jestem chodzącym przykładem, ze Biblia jest prawdziwa.
W pełnym zdrowiu, w dostatku.
Daje Wam raport, ze Filozofia dziala,
daje raport, ze wciąż po 5,000 lat Filozofia jest najważniejszą Nauką.
Pozdrawiam Was serdecznie wszystkich.
Miejcie marzenia wspaniale, marzenia o zdrowiu, marzenia o dostatku.
Nazywa się to dzisiaj manifestowaniem swoich marzeń, swoich pragnień,
dzisiaj to działa tak jak działało dla tych co byli tutaj przed nami.
Miejcie odwagę wierzyć mierzyć wysoko.
Test me, sprawdźcie mnie zobaczycie poprzez wasze życie, że będziecie mieli bez porównania lepiej niż marzycie, powiada ze stron Biblii nasz cudowny, Wszechmogący Ojciec w Niebie.
Ani wasze oko nie widziało,
Ani wasze ucho nie słyszało,
Ani nawet nie jesteście sobie w stanie wyobrazić wspaniałych rzeczy jakimi obdarzę osobę wierzącą.
Amen.
Cudownej Niedzieli dla Was wszystkich życzę.
Danek
UsuńTy piszesz tylko o radowaniu się, o tym jak Ci się doskonale wiedzie i będzie wiodło do późnych lat, a pomijasz istotę cierpienia. Nie neguję wagi radości i cieszenia się życiem. Przeciwnie, bardzo chciałabym smakować pyszne życia desery. Ale w nasz żywot wpisany też jest ból i cierpienie właśnie, od których odsłaniania nie uchyla się Nezumi w swojej twórczości. Nie uciekniemy od tego, niestety. W różnym stopniu dotyka ono wszystkich.
"Prawdziwą miłość mierzy się termometrem cierpień"
"Pan Jezus powołuje niektórych ludzi do wielkiej misji współcierpienia z Nim za zbawienie świata"
Dz. S. Faustyny
Basiu,
Usuńporuszyłaś wg mnie dwie odrębne sprawy.
Tutaj ustosunkuje się do pierwszej:
jestem przyjacielem Nezumiego już od 10 lat
Poznałem więc doskonale jak wygląda Jego świat.
Nezumi uwielbia kulturę Dalekiego Wschodu, szczególnie tę z Chin.
Buddha uraz jemu podobni prześcigają się w przekonywaniu ludzi o potrzebie cierpienia w życiu.
Mianowicie, że cierpienie ma jakiś sens dla rozwoju człowieczeństwa.
Człowiek szczęśliwy jest szczęśliwy z wyboru.
Nie można spowodować, że ktoś staje się nagle szczęśliwy.
Szczęśliwym się jest będąc zadowolonym z tego co mamy.
Cierpienie jest narzuceniem społeczeństwu wzoru na styl życia bez szczęścia, czyli w cierpieniu.
Nagle wszystko w tym cierpieniu staje się cierpieniem.
Oczywiście możemy ten watek dalej kontynuować, teraz pozwól ze poruszę drugi wątek w odrębnym komentarzu.
Drugi temat jaki poruszasz to Zbawienie przy okazji też wracasz do tego cierpienia.
UsuńPowiadasz:
"Prawdziwą miłość mierzy się termometrem cierpień"
czyli logicznie rozumiem im temperatura wyższa tym mocniejsza ta miłość.
To jest Twoja miara miłości?
Gdy w miłości cierpisz na 100% to jest już ekstaza w miłości?
Jak mianowicie ma się te cierpienie w miłości przejawiać bo naprawdę nie rozumiem do czego zmierzasz?
Teraz zajmijmy się nauką przekazaną przez Jezusa.
Takie intelektualne poszukiwanie Prawdy.
Mianowicie ile wg Ciebie jest Zbawicieli na tym świecie?
powiadasz za siostrą Faustyną:
"Pan Jezus powołuje niektórych ludzi do wielkiej misji współcierpienia z Nim za zbawienie świata"
Czyli rozumiem im bardziej ktoś cierpi deklarując jednocześnie ze cierpi w jedności z Jezusem ta osoba staje się współzbawicielem w współcierpieniu za zbawienie świata?
Przeczytaj spokojnie jeszcze raz co napisałem powyżej.
Czy zdajesz sobie sprawę,
że zdejmujesz z Jezusa fakt, iż swoim cierpieniem odcierpiał czyli swoim cierpieniem zapłacił pełną cenę za zbawienie świata?
Rozumiem, że Jezus nie zapłacił pełnej ceny wg Ciebie swoją męczeńską śmiercią, że Jezus tak stanowisz potrzebuje więcej cierpiących aby zbawić ten świat?
Czy takiej wiedzy naucza kościół katolicki wraz z nowym papieżem?
Zatrzymam się w tym miejscu, poczekam jak widzisz naukę Jezusa.
Nie wiem kogo widziała w swoich widzeniach siostra Faustyna nie brzmi dla mnie przekonywająco co tutaj piszesz Basiu.
Danek
UsuńNiestety muszę się z Tobą nie zgodzić. Budda mówił i taki jest sens jego nauki - o konieczności uwolnienia się od cierpienia. Nikt, ani Budda ani współcześni egzystencjaliści nie przekonują, że cierpienie jest czymś pożądanym...Ale ono istnieje tak długo jak długo istniejemy. Najbliższa mi z filozofii orientalnych - taoizm uznaje je za coś, co nie niszczy naturalnej pogody ducha. Nie można jednak zupełnie nie przeżywać cierpienia. Bliższy jest mi poczucie, że nie możemy ignorować jego istnienia i nie współczuć ludziom i innym czującym istotom, które dotyka.
Czy możesz proszę powiedzieć do czego, do jakiego stanu Budda twierdzi, ze człowiek podąża gdy już uwolni się od tego cierpienia?
UsuńZarówno w księgach Biblii, jak w liturgii różnych chrześcijańskich wyznań nie tylko nie zaprzeczą się istnieniu cierpienia, ale z całą mocą je ukazuje. W końcu przecież Zbawiciel został gwoździami przybity do Krzyża, a najbliżsi jego cierpienie i śmierć opłakiwali. A on sam miał w ogrodzie powiedzieć "Smutny (zraniony) jestem aż do śmierci." Wypowiedział też według Ewangelii siedem ostatnich słów...Zatem nie sama radość jest przedmiotem wiary. Posłuchaj jakiejś religijnej muzyki, na przykład Pasji Mateuszowej Bacha a przekonasz się ile w niej bólu, smutku i cierpienia. Albo Stabat Matet Vivaldiego lub Pergolesiego...Albo spójrz na Pietę Michała Anioła...Nie namawiam Cię żebyś czytał Wyznania Św. Augustyna.
UsuńStabat Mater. (Przepraszam za literówki. Jest rano a ja jeszcze nie kładłem się spać).
UsuńCierpienie "ma sens dla rozwoju człowieczeństwa". Nie cierpiętnictwo i masochizm, czy doloryzm, a zdolność przeżywania i świadomość tego, co czują inni i co czujemy my sami. A obok radości częścią życia jest cierpienie...
UsuńRadość jest z istoty swej lepsza od smutku, ale nie każda wesołość i radość...I nie każdy smutek jest czymś co świadczy o niemocy człowieka, który go przeżywa. Nikt mądry nie chce, aby człowiek tonął w łzach i zamartwiał się czymś niegodnym uwagi. Ale nie można żyć w iluzji poza rzeczywistym życiem.
Usuńwe łzach
Usuńmój przyjaciel AI zapytany jak jest z tym co napisałeś:
Usuń"Budda mówił i taki jest sens jego nauki - o konieczności uwolnienia się od cierpienia"
AI mówi mnie, że upraszczasz temat.
Cierpienie tam nie jest wrogiem do zwalczenia siłą, tylko iluzją do przejrzenia – stąd nacisk na medytację, uważność, wgląd (vipassana), a nie na samo „chcenie" wyzwolenia (bo samo pragnienie wyzwolenia też jest formą tanha!). To paradoks znany dobrze w buddyzmie: pragnienie, by przestać pragnąć.
A Egzystencjaliści (Camus, Sartre) ich odpowiedzią nie jest wygaszenie pragnienia, lecz przyjęcie absurdu i heroiczne trwanie w nim – to bliższe stoicyzmowi niż buddyzmowi.
Kierkegaard idzie jeszcze inaczej: cierpienie (rozpacz, lęk) jest u niego bramą do wiary, nie czymś do wygaszenia, ale do przepracowania w relacji z Bogiem.
********************************
To Nezumi na pewno nie są tematy, które poruszano by na ulicach starożytnych Aten gdy nauczał tam Socrates, Plato czy Aristotle nie mówiąc już o wspaniałym Pythagoras.
To AI upraszcza temat i w dodatku brakuje mu zrozumienia słowa "konieczny". Gdzie ja napisałem, że cierpienie jest wrogiem? Teksty buddyjskie nazywają je czasem "cierniem", a cierń trzeba usunąć. Budda wyraźnie mówi o unicestwieniu cierpienia.
UsuńPrzejrzeć po to, żeby się uwolnić - taki jest sens. Uwalniając się od iluzji ego (ja, duszy) uwalniamy się od cierpienia. Ale to proces, który trwa wieki wieków. Jednego życia na to podobno nie starcza.
Ja nie mówiłem, że egzystencjalizm jest bliski buddyzmowi. Ale ze stoicyzmem niewiele go łączy 😀 Nie wiem zupełnie z czym ten AI polemizuje, bo na pewno nie z tym, co napisałem.
UsuńNezumi, AI - Rzeczywiście że cierpienie jest „wrogiem" — to było moje sformułowanie kontrastowe, nie twoje ani nie jego. Za to przepraszam za nieścisłość.
UsuńSedno sporu, jak go widzę, nie dotyczy tego, czy trzeba się uwolnić (to oczywiste), tylko jak rozumieć relację między „przejrzeniem" a „usunięciem".
cierpienie w buddyzmie nie jest bytem, który się „usuwa z zewnątrz" jak ciernia z palca, tylko procesem podtrzymywanym przez złudzenie.
Stąd cierń trzeba wyjąć, ale samo wyjęcie polega na przejrzeniu, że iluzoryczne „ja", które rzekomo cierpi, nigdy nie istniało jako trwała jednostka. To subtelna różnica, ale ważna: nie „walczymy" z cierpieniem siłą woli, tylko rozpuszczamy mechanizm (pratityasamutpada — współzależne powstawanie), który je produkuje.
Nezumi,
Usuńdla mnie żyjącego w świecie kultury zachodu dywagacje o cierpieniu to boczny tor.
Oddaje się w ręce opatrzności Boga a wszystko jest wspaniale.
Cierpienie jest dla niewierzących czy dla masochistów.
Dla mnie rozmowa o cierpieniu jest obca.
To nie moje wibracje.
To jest dobre dla Azjatów i niech tam pozostanie.
Danek
UsuńW buddyzmie mahajany istotne jest też usuwanie i łagodzenie cierpienia czujących istot. To upodabnia go do tradycji chrześcijańskiej, dla której przynoszenie innym ulgi w cierpieniu jest rzeczą niezwykle ważną...No i drogi Danku, Jezus nie narodził się w Europie ani na Florydzie, a właśnie w Azji. Ale możesz, tego nie wiedzieć 😀
Zapytaj AI czy Nazaret jest w Europie. 😀
UsuńNie jestem buddystą. Poznawałem buddyzm jak wiele innych rzeczy, które były przedmiotem moich osobistych studiów. Bardzo mi odpowiada buddyjskie rozumienie życzliwości i o nim kiedyś pisałem...
UsuńDanek, przeczytaj wreszcie Biblię i zacznij myśleć samodzielnie.
UsuńOsiem Błogosławieństw z Kazania na Górze (Ewangelia według św. Mateusz 5, 3–11), które pokazują drogę do szczęścia i życia z Bogiem.
1. Błogosławieni ubodzy w duchu,
2. Błogosławieni, którzy płaczą, .
3. Błogosławieni cisi,
4. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości
5. Błogosławieni miłosierni
6. Błogosławieni czystego serca,
7. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój
8. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania
9. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was
Jakoś nie widzę tu bogatych i radosnych z tego powodu, którzy pieprzą o tym bez przerwy.
Danek
UsuńCzy Jezus powiedział patrząc na Łazarza "Nic a nic mnie nie obchodzisz! Jestem Synem Bożym i jestem zadowolony z zycia."
Nie chodzi o to, żeby dywagować o cierpieniu.
UsuńI "boczny tor" to jest dla ignorancji...
A Księga Hioba i Księga Koheleta, czy dzieła Św. Augustyna, albo życie Św.Franciszka to są dywagacje?
UsuńNie zdobędziesz dzięki AI w pięć minut wiedzy, której ktoś inny poświęcił całe swoje życie.
UsuńAni nie zrozumiesz tego, czego sam nigdy nie przeżyłeś...Nikt Ci nie zabrania cieszyć się życiem, nie ma tu osób zawistnych o dobra materialne, czy jakiekolwiek inne. Nikt nie pozbawia nadziei.
Mamy różne poglądy na życie...I wybacz temu biedakowi, który pożyczył od Ciebie 50 dolarów, a potem bezczelnie nie oddał, bo w kilka dni potem umarł.
UsuńTak, niektórzy nawet nie pożyczają. Tylko po prostu kradną.
UsuńDanek
UsuńChętnie Ci odpowiem, ale chyba dopiero w weekend, bo mam gości i tylko tu wpadam jak po ogień 😉
Jeżeli Nezumi się zgodzi, bo robimy tu u Niego Hydepark... ale jest cierpliwy i wyrozumiały dla nas, to może będzie wciąż wspaniałomyślny...
Jak będzie Nezumeczku?
Wspaniale Basiu,
Usuńciesz się życiem.
Tak. Spotkało mnie to kilka razy...
UsuńBasiu
UsuńJeżeli dożyję 🙂
Nezumi,
Usuńzdecydowanie mamy różne poglądy na życie.
Dla mnie pogrążanie się w cierpieniu czy nawet rozważanie o cierpieniu a masochizm to jedno i to samo.
Mamy już takiego, który umarł w cierpieniu płacąc pełna cenę za Zbawienie tego świata.
Twoje czy cierpienie innej osoby nie dokłada już ani cegiełki do zbawiania czy innej idei dlaczego mamy cierpieć.
Po męczeńskiej śmierci Jezusa cierpienie zostało pokonane.
Dlatego oświadczam,
rozpatrywanie za i przeciw idei o cierpieniu jest pozostawaniem po stronie szatana, który chce aby ludzie tutaj cierpieli.
Nic dobrego nie wynika z cierpienia.
To już jest boczny tor.
Z waszej cierpiącej Polski wyjechałem nie oglądając się za siebie.
Nie wyjechałem aby dalej cierpieć.
Wyjechałem aby resztę mojego życia żyć w radości istnienia.
Dzisiaj dotarłem do miejsca gdzie jestem super radosny oraz szczęśliwy.
Zaglądam na Blog u Polaka, Filozofa.
Cierpienie, ciemność, nicość, jeszcze więcej cierpienia.
Los, ten nieunikniony los jako twórca cierpienia.
Dalej u was mroczno w duszy.
Zdecydowanie mamy różne poglądy na życie.
U was swojsko mrocznie w cierpieniu.
Ja jestem tutaj gdzie jest radośnie dlatego się nie rozumiemy.
Im dalej na wschód tym bliżej przeklętego szatana.
Az do Kamczatki.
Nezumeczku, co Ty piszesz... 😥💧💧💧
UsuńBasiu
UsuńTo tak pół żartem, przepraszam. ☘️ Znamy dzień i godzinę?
Danek
UsuńBądź szczęśliwy. I bądź jak Twój Nauczyciel, na którego słowa (przypisywanie mu w ewangelii) jesteś czasem przygłuchy.
Nezumi, urwisie jeden🙎🏻♀️
UsuńJeżeli ktoś myśli, że śmiejąc się jak głupi do sera i w kółko opowiadając ile ma kasy, daje dowód tego, że żydowski Bóg szczególnie go kocha i obdarza, to faktycznie daje jedynie dowód, że nie ma pojęcia o czym mówi. Żydowski Bóg rozdaje jedynie darmowe laski, a nie dolary, które można składać sobie na konto i z tego powodu rechotać, że się jest szczęśliwym. Innymi słowy dostajesz łaskę, ale na dolary sam sobie musisz zapracować jak każdy inny człowiek, również ten niewierzący. A łaska wiary, którą otrzymujemy od żydowskiego Boga, bo sama z nieba nie spadnie, daje właśnie cel cierpieniu, codziennym zmaganiom i pracy, podobno nadając im większy sens(?). Jako realne i praktyczne owoce wiary można dostać jedynie tak zwane charyzmaty, czyli indywidualne uzdolnienia, które Bóg daje wierzącemu, aby mógł służyć innym. Są to przykładowo: dar pocieszania, nauczania, współczucia, które to dary żydowski Bóg Tobie Danku ewidentne poskąpił, bo talentu w żadnym z tych kierunków nie posiadasz.
UsuńZ tego wynika też, że jeżeli ja w niego nie wierzę, to nie szatan jest tu winny, jak w kółko opowiadasz, tylko po prostu żydowski Bóg mi tej łaski nie dał. Dlatego osobiście czuję się tu niewinny, przecież jakby mi Bóg dał łaskę, to jakże ja bym mógł jej od Boga nie przyjąć.
Nezumi,
Usuńodziu tutaj brzmi jakby robił krucjatę rzucając Słowem.
Nie rozumie czym rzuca ale robi to z pasja szukającego krwi.
Ty się do tego przyłączasz: ze niby jestem czasem przygłuchy na Ewangelie. Gdybyś wreszcie przeczytał w całości Słowo moglibyśmy sobie porozmawiać.
A tak to tylko używasz Słowa jako narzędzia do propagandy.
Jezus zawołał umierając na Krzyżu:
"It is finished."
Mamy już Zbawiciela, który zapłacił za wszystkie grzechy tego świata.
Przez umęczone cierpieniem rany Chrystusa osoba wierząca jest uzdrawiana. Dlatego pisze, ze osoba wierząca z definicji nie może być chora, jest bowiem pokryta krwią Jezusa.
John 10:10
Jezus o sobie mówi, ze jest dobrym pasterzem.
Chodzi o jakość i źródło życia pod opieką Jezusa w przeciwieństwie do wyzysku ze strony złych pasterzy.
Ja jako wierzący mam zapewnione dobre życie bez wyzysku przez ten świat.
A teraz najważniejsze -
odziu podaje tylko 9 "przykazań"
Ja dodam najważniejsze 10 przykazanie.
John 17:3
Now this is eternal life: that they know you, the only true God, and Jesus Christ, whom you have sent.
czyli:
A życie wieczne polega na tym, że poznają Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Jezusa Chrystusa, którego posłałeś.
Jeśli Bóg Ciebie i Ciebie i Ciebie i jeszcze Basię - jeśli Bóg nie pozna Was teraz - nie zostaniecie wpuszczeni przez wąskie wejście do Nieba.
Danek
Usuń...Wybierasz z tego, co mówią ewangelie to, co jest Ci wygodne, a całą resztę w swym zadufaniu odrzucasz. Wolno Ci to robić, ale to tak jakbyś nie słyszał i nie widział...
Danek, jaką pustkę trzeba mieć w głowie żeby coś przeżywać i uważać, że tego nie ma. Co oni Tobie zrobili w tej sekcie. Piszesz że „osoba wierząca z definicji nie może być chora [...]”, a z tego wynika, że z definicji nie jesteś wierzący, przecież chorujesz jak każdy, a na covid to prawie umarłeś. Jak jesteś taki zdrowy to po co kupiłeś tego bemera i dzwonisz w tybetańskie misy. Dobre i zdrowe życie nie polega na wypieraniu rzeczywistości.
UsuńA co zabawniejsze to wynika też z tego twojego „słowa”, że jak ja od dawna nie choruję, to z definicji mogę być wierzący i o tym nic nie wiem. Chociaż nie, przecież szatan z definicji może też dać żelazne zdrowie i dobre życie jak się podpisze cyrograf.
Nezumi,
Usuńtylko potrafisz uprawiać swoją logiczną lwowsko-warszawską sowiecką propagandę nie przeczytawszy nawet całej Biblii.
odziu -
nie rozumiesz przesłania Biblii.
Jest wyraźnie napisane - deszcz pada na wierzących oraz na niewierzących czyli czasem zachoruje osoba wierząca ale ważne jest jak wychodzą z tego te dwie osoby,
Osoba wierząca zostaje wynagrodzona podwójnie za poniesione szkody.
Ale z kim ja tutaj mowie, dziecinny odziu potrafiący tylko sobie rżyć mający uciechę ze się z kogoś naśmiewa.
Nezumi pozwala tutaj staremu starcowi o poziomie dziecka wypowiadać się.
Danek
UsuńMoże wyjaśnisz co szkoła lwowsko-warszawska miała wspólnego z sowiecką propagandą. Poza tym, ja akurat nigdy się z nią nie utożsamiałem. Podziwiałem Elzenberga, który był jej krytykiem. Bliska mi była fenomenologia i hermeneutyka...Już kiedyś Ci o tym pisałem, ale Ty nie potrafisz zmienić płyty.
Pozwalam "staremu starcowi o poziomie dziecka". 😀Wśród myślicieli wielu było starszych wiekiem. Potrafili doświadczenie życiowe godzić że świeżością spojrzenia dziecka, jak Laozi. Ty też masz jeszcze szansę.
UsuńPrawie codziennie czytam aforyzmy Piotra, które wyrażają głębszą obserwację życia i ludzkich charakterów.
Twój kontakt z nim jest taki jak to, co tutaj piszesz i na co on odpowiada.
UsuńNapisał, że masz "mały rozumek". A Ty, że jest "prostym prostakiem" spod budki z piwem.
I rozmawiacie tak ze sobą od dziesięciu lat.
To samo w sobie jest ciekawe. Gdybyś przestał wygłaszać tu swoje kazania, chwalić się protekcją w Niebie i miota ćma c obelgi na wszystko, czego nie rozumiesz, to pewnie by zamilkł.
UsuńAutobus trzęsie, a żeby móc wpisać ć musiałem napisać ćma, a potem ją połknąć. Niestety okazało się to w tych warunkach bardzo trudne. Miało być miotać. 😀
UsuńDanek litości, zaczynasz już sam sobie przeczyć, jakbyś przestał zupełnie myśleć. Albo wierzący nie choruje bo ma na sobie krew Jezusa, albo deszcz pada na niego i choruje jak każdy normalny człowiek, ale wtedy nie może mieć na sobie krwi Jezusa, która powoduje, że nie choruje. Powiewasz jak chorągiewka na wietrze zależnie od tego z której strony na ciebie dmuchnie i pieprzysz bzdury raz tak, a potem odwrotnie. Jak deszcz pada to wszyscy są mokrzy, obojętnie czy wierzą w żydowskiego Boga czy nie. Jak wierzący zostają tu podwójnie wynagrodzeni, dwa razy szybciej wysychają? Co takiego dostałeś podwójnie w porównaniu ze mną, jak chorowałeś na covid, przecież ja nie chorowałem w ogóle, czyli już na starcie byłeś w porównaniu do mnie przegrany.
UsuńCiekawe jak ten żydowski Bóg wynagrodzi Tobie podwójnie, to spowolnienie umysłowe którym się tu popisujesz.
Przykro mi bardzo, ale z myślenia to nawet ambasador z zaświatów nie jest zwolniony.
Dziękuję Nezumi,
Usuńze poświęcasz czas aby odpowiedzieć na mój komentarz.
odziu jest dla mnie bezwartościowy,
tak jak mówisz nie znam go nie daje się poznać zasłaniając się swoją prostego prostaka głupotą.
Jednak widzę, ze Ty także zaczynasz pogrążać się w ciemnocie tego świata pisząc, ze ja komentuje wygłaszając tutaj kazania.
Proszę, wreszcie zapoznaj się z tą Biblią osobiście abys nie pisał takich rzeczy.
To jest Wiedza z najwyższej półki filozoficznej a Ty nawet nie zapoznałeś się z tym materiałem a nazywasz siebie Filozofem.
Ja sobie samemu nic nie zawdzięczam dlatego nie mam waszego wybujałego ego.
Jestem człowiekiem, który daje się prowadzić Bogu przez moją fizyczną inkarnację.
odziu sobie samemu wszystko zawdzięcza, Ty Nezumi zapewne tez masz swoje wypielęgnowane ego.
Całe moje życie żyję sobie w pokorze dając się prowadzić Bogu.
On obiecał, ze poprowadzi mnie najlepszą drogą dla mnie.
Stoję na tym przyrzeczeniu, ufam.
To nie jest kazanie wygaszane przeze mnie.
To jest moja droga przez życie.
Tak wiec żyję w przyrzeczeniu samego Stwórcy Wszechświata.
Piszesz, ze ja się chwalę a to przecież Ty się wychwalasz jaki to jesteś sprytny, zaradny.
Nie oszczędzałeś przez całe swoje życie 5% z zarobków na okres emerytalny.
Teraz chwalisz się, ze otrzymałeś mieszkanie komunalne dla tych co nie maja nic.
Czyli jesteś pasożytem? Miałeś całe życie aby do czegoś dojść.
Jednak mnie zarzucasz, ze do czegoś w tym moim życiu doszedłem.
Danek
Usuń1. Twojej pokory nie widać a nazywanie kogoś bezwartościowym jest świadectwem wyjątkowej arogancji i pychy.
2. Masz przykry zwyczaj wypowiadania się o rzeczach, o których nie masz pojęcia w sposób autorytatywny. Na jakiej podstawie twierdzisz, że nie zapoznałem się z Bibliią?
Bo nie akceptuję Twojej ignorancji?
3. Nie nadymaj się, bo z Księgi Hioba znasz jedynie zakończenie, a z nauki Ewangelii odrzucasz wszystko to, co mogłoby Cię e skłaniać do życzliwości wobec ludzi. Nie przekonuj nas, że kochasz samego siebie. To doskonałe wiemy. A informacje o stanie Twojego konta nie muszą nas interesować. Jeśli tak wygląda Twoje życie duchowe, to przepraszam, ale gdzie Ty widzisz tego Ducha.
Niczym się nie chwalę - to nie ja pisałem, że dostałem mieszkanie komunalne. Ja mieszkałem kiedyś w mieszkaniu komunalnym jak większość ludzi w Polsce. . Trzeba być ignorantem, albo chamem, albo skończonym idiotą, żeby uważać, że w mieszkaniach komunalnych mieszkają pasożyci. Gdybym mógł odkładać Twoje pięć procent to bym je odkładał. A pracowałem w życiu niemniej niż Ty.,robiac w życiu rzeczy bardziej użyteczne niż zaspokajanie potrzeb bogaczy.
UsuńZapewne Jesteś tylko ignorantem i zapomniałeś jak wyglądało życie w Polsce. Ale nie zmyślaj tutaj, że ja się czymkolwiek chwaliłem... A w mieszkaniu mniejszym niż Twój wychodek będę mógł mieszkać za rok.
UsuńTo nie jest mieszkanie socjalne przeznaczone dla ludzi biednych i wolę w nim mieszkać niż na ulicy.
Drogi Danku,
UsuńWygląda na to, że mi zazdrościsz. 😀 Ja zazdroszczę Ci tylko tego, że Twoja Mama jeszcze żyje. To, co posiadasz nie interesuje mnie zupełnie i wiele razy pisałem tutaj, że cieszę się, że Jesteś zadowolony z życia.
Pierwszy raz przeczytałem Biblię w pubie w Kornwalii. Leżala obok łóżka. (Bo tak chciał właściciel).
UsuńŹle spaliśmy i trzeba było czymś się w nocy zająć 😀
To oczywiście żart, bo przecież Jesteś autorem jedynego tekstu erotycznego na moim blogu, w którym opisałeś zwłaszcza to, co robiła Twoja partnerka.
UsuńAle w tym pubie byłem i Biblia tam rzeczywiście leżała przy każdym łóżku w części hotelowej.
UsuńNezumi, nie możesz mieć do mnie pretensji jak widzę odzia po 10 letnim pobycie u Ciebie.
UsuńNic sobą on tutaj nie prezentuje poza bestialskim, bezpardonowym codziennym atakiem na mnie.
Dla mnie to chory człowiek, mentalnie niezdolny do inteligentnej rozmowy.
Jedyne logiczne argumenty jakie ma przestarzały się w Nauce ponad 10 lat temu.
Nawet nie zauważył, ze Fizyka opisuje już nową formę energii, która nie ma charakterystyki elektrycznej.
Nazwano ją quantum energy.
Powoli świat duchowy zostanie opisany przez Naukę.
Jednak naszego odzia mózg wapnieje coraz szybciej.
Powtarza tylko logiczne wywody prosto z XX wieku.
Swego czasu napisałeś, ze przerwałeś czytanie Biblii gdy wystraszyłeś się jak Bóg traktował ten świat, który stworzył.
Do dzisiaj przeciwstawiasz "niedobrego" Boga ze Starego Testamentu wobec baranka dobroci Jezusa.
A przecież Bóg oraz Jezus to jedno i to samo, Ojciec oraz Syn.
Jeśli nie dasz się teraz za życia poznać Bogu czy Synowi - brama nie zostanie otworzona dla Ciebie.
Skad u Ciebie czy u Basi wynika przekonanie, ze swoimi własnymi dobrymi uczynkami czy swoim cierpieniem zasłużycie na życie wieczne.
Proszę wytłumacz to mnie,
szczególnie teraz gdy oświadczasz, ze jednak Biblie przeczytałeś.
Czy możesz mnie na jedno moje zapytanie odpowiedzieć dotyczące Pisma Świętego?
Dziękuję Danku za pozytywną opinię o mnie, „bezwartościowy” w twoich ustach to jest wyjątkowa pochwała, świadcząca dodatkowo, że nie masz żadnych argumentów, które mogłyby zaprzeczyć temu co piszę. Innymi słowy przyznajesz, że ja mam rację. Teraz wystarczy żebyś zaczął wreszcie robić coś, czyli myśleć tak, żebym nie miał do czego się przyczepić. Myślenie logicznie naprawdę nie jest trudne, każdy człowiek ma to od urodzenia, aby pozbawić człowieka tej umiejętności trzeba głęboko pogrzebać mu w mózgu. Religia sama w sobie niczego człowieka nie pozbawia, kościoły już tak, ale głównie to sekty na tym opierają swoje istnienie. Dałeś z siebie zrobić bezmyślne zombie, powtarzające w kółko: jestem ambasador, jestem ambasador…
UsuńDanek
UsuńNie wiem, co znaczy "jednak". Mialem wtedy pięć lat. Od tego czasu zdążyłem przeczytać. Z różnych powodów. Czytałem Torę, żeby mówić o niej na wykładzie studentom judaistyki. Inne księgi albo z ciekawości, albo dla ich piękna , albo jak Hioba i Koheleta z powodów egzystencjalnych . Ewangelię żeby zrozumieć czym są i jak do nich nawiązywała filozofia i teologia. Były przedmiotem różnych moich zajęć i wykładów.
Na Twoje pytanie mogę odpowiedzieć w telegraficznym skrócie tak. Przekonania moralne ulegały w dziejach ewolucji. Te, które wyraża większość ksiąg Starego Testamentu są archaiczne i prymitywne. Zakładają odpowiedzialność zbiorową, prawo zemsty, a nawet prawo do eksterminacji ludzi z powodów religijnych.
UsuńJezus, według Ewangelii, mówił, że nie odrzuca prawa, a je wypełnia. Ale jego nauka moralna jest inna. Winy mamy innym wybaczać, a przede wszystkim każdy sam, a nie zbiorowość ostatecznie za nie odpowiada. Czy nie pisałeś, że Izrael ma prawo mordować palestyńskie dzieci, bo to jego ziemią obiecana, a dzieci kiedyś dorosną i to jest forma samoobrony? Jak niegdyś Filistynów.
UsuńNezumi,
UsuńCzy Hamas ma prawo mordować izraelskie dzieci?
Nie znaleziono ani jednego żywego dziecka po ataku Hamasu on October 7
Pokazano w telewizji nagie ciała izraelskich dziewcząt zaciągnięte przywiązane do auta aby pokazać Narodowi Palestyńskiemu jakiego sukcesu dokonali wojownicy Hamasu.
Aby nie było, ze nie odpowiadam na Twoje pytanie, które zadajesz z pozycji tego świata.
UsuńJa odpowiadam z pozycji Królestwa.
Izrael leży na terytorium Ziemi Świętej.
Ani w Azji ani w Afryce czy w Europie, Izrael leży w miejscu, które Bóg przeznaczył dla wybranego przez siebie Narodu na tej Ziemi.
Nezumi,
Usuńjak zwykle unikasz odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie.
Zadałem tylko jedno pytanie aby odpowiedz była prosta.
Niby odpowiedziałeś w telegraficznym skrócie ale nie ma nawet odpowiedzi na TAK albo na NIE,
Po prostu unikasz prostej odpowiedzi pisząc coś nie na temat o zbiorowej odpowiedzialności czyli kompletnie odpowiedziałeś nie na temat mojego pytania.
Skad u Ciebie czy u Basi wynika przekonanie, że swoimi własnymi dobrymi uczynkami czy swoim cierpieniem zasłużycie na życie wieczne.
Proszę wytłumacz to mnie
Skąd u Basi - nie wiem. Ja się nie wypowiadam na temat zbawienia. Są trzy możliwości:
Usuń1. Wszyscy zostaną zbawieni, bo Bóg jest miłosierny, a Jezus po to wlasnie cierpial na Krzyżu;
2. Zostaną zbawieni ci, którzy dobrze żyli, bo Bóg jest sprawiedliwy - dlatego ważne są uczynki.
3. Zostaną zbawieni ci, którzy wierzą w Boga, niejako automatycznie. Jest tu przyjęte zapewne przez Lutra założenie, że wiara sama w sobie chroni przed grzechem.
Na Krzyżu obok Jezusa cierpiał zbój, któremu rzekł "Dzisiaj jeszcze spotkamy się w raju".
Każdy ma prawo być głupkiem ale nie musi się z tym afiszować, na dodatek z pozycji jakiegoś królestwa, którego nikt na oczy nie widział. Żydowski Bóg podobno obiecał ziemię Żydom i potem oni o nią walczą przez tysiące lat z mizernym skutkiem. To jest Bóg czy jakaś popierdółka, tak jak jego ambasador. To tak jak ja bym podarował synowi działkę, w ten sposób żeby musiał ją odebrać siłą sąsiadowi bez jego zgody. Brzmi tak samo głupio jak to, że Bóg przeznaczył Żydom jakąś ziemię, ale oni muszą ją sami zdobyć i wymordować poprzednich mieszkańców. Bóg to przecież Bóg, a nie potrafi załatwić prostej sprawy szybko i do końca. Już pierwsza próba wejścia Żydów do Ziemi Obiecanej zakończyła się porażką opisaną w Księdze Liczb 14, gdy Izraelici próbowali wejść do Kanaanu od południa i zostali rozbici pod Hormą i tak już grubo ponad 3000 lat Żydzi walczą o coś co im podobno obiecał ich Bóg. Czyli takie obiecanki cacanki, macie obiecane i na tym koniec, a teraz musicie sobie to sami zdobyć. Żałośnie mało skuteczne jak na jakiegoś Boga.
UsuńNezumi, cieszę się, że wreszcie podjąłeś ten ważny filozoficznie temat.
UsuńZacznijmy od punktu pierwszego, zapytałem AI aby wypowiedziała się.
Otrzymałem wspaniałą wykładnię czym jest to miłosierdzie wobec zamkniętych drzwi do Nieba.
**************************
1. Miłosierdzie to propozycja, nie przymus.
Boże miłosierdzie jest darmowe i nieskończone, ale szanuje wolną wolę człowieka. Bóg nie wpycha nikogo do Nieba na siłę. Zamknięte drzwi są symbolem tego, że czas ziemskiego wyboru ma swój koniec.
Jeśli człowiek przez całe życie konsekwentnie odrzuca relację z Bogiem, Bóg w momencie śmierci ostatecznie szanuje tę decyzję.
Zamknięte drzwi są więc zatrzaśnięte od wewnątrz przez samego człowieka, który nie chciał wejść
Lepiej niż AI żaden ksiądz nawet papież tego lepiej nie ujmie.
Możemy skreślić wiec punkt pierwszy jako możliwość wejścia do Nieba dla każdego.
Basia oczywiście swoją wypowiedzią twierdzi stanowczo, ze to miłosierdzie Boga każdemu otwiera drzwi do Nieba kto tylko tego zachce, już po śmierci.
Tak wiec mamy tutaj wyraźną kolizje nauki KK a Wiedzy wynikającej z Biblii.
filozof odziu pewnie powie,
ze AI to jest sekta bo on ufa w KK
zajrzyjmy do Twojego Nezumi pkt #2
OdpowiedzUsuńAI - Ludzkie dobre uczynki nie mogą zapewnić ani zasłużyć na zbawienie.
Zbawienie postrzegane jest jako darmowy dar od Boga, otrzymywany przez wiarę.
Dobre uczynki nie są jednak bezużyteczne – odgrywają kluczową rolę jako naturalny, widoczny owoc wiary człowieka.
A co mówi Biblia?
List do Efezjan 2:8–9:
„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was — jest to dar Boga — nie z uczynków, aby nikt się nie chlubił”.
no i proszę:
punkt drugi możemy też skreślić.
W innym miejscu w Biblii dowiadujemy się jaka jest wartość tych dobrych uczynków w oczach Boga.
List do Efezjan 2:8–9 zamyka pkt 2 w sposób wyczerpujący.
Nie potrzebujemy ani księdza ani papieża.
Sama treść Biblii wystarcza jako wiedza pełna oraz zupełna aby zrozumieć Słowo.
Nezumi,
OdpowiedzUsuńlogicznie poprzez logiczne aż do bólu AI pozostaje nam punkt 3
James 2:17: "Faith by itself, if it is not accompanied by action, is dead."
czyli
List św. Jakuba 2,17: „Wiara sama w sobie, jeśli nie towarzyszą jej czyny, jest martwa”.
tak wiec jest miejsce dla dobrych uczynków,
jednak aby otrzymać wieczne życie:
punkt 3 -
AI: Biblia uczy, że nie musisz żyć w ciągłym lęku ani wątpliwościach.
Możesz być pewny swojej pozycji przed Bogiem.
a co mówi Słowo Boże:
Jezus obiecał w Ewangelii Jana 6, 37: „Tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę”. Jeśli zaufałeś Mu, Bóg dotrzymuje swoich obietnic.
najważniejsze:
Do you believe that Jesus is the Christ, the Son of God, and your only hope for salvation? (1 John 5:1)
Czy wierzysz, że Jezus jest Chrystusem, Synem Bożym i twoją jedyną nadzieją na zbawienie?
(1. List Jana 5,1)
a teraz bezpośrednie:
John 10:9
„Ja jestem bramą. Jeśli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony"
Nezumi -
Twoja ostatnia myśl -
Na Krzyżu obok Jezusa cierpiał zbój, któremu rzekł "Dzisiaj jeszcze spotkamy się w raju".
Czy wierzysz, że Jezus jest Chrystusem, Synem Bożym - ten zbój uwierzył, że Jezus jest Synem Bożym, więcej dalej powiedział pamiętaj o mnie gdy pójdziesz do Nieba.
Wyczerpał wiec jeszcze za życia ten zbój wymóg aby dostąpić prawa wejścia do Nieba.
Jezus rzekł "Dzisiaj jeszcze spotkamy się w raju".
Mam nadzieje, że bez żadnych wątpliwości teraz wiemy, że tylko Twój punkt trzeci zapewnia zbawienie czyli życie wieczne.
Żałosne jest to robienie ze starej książki wyroczni, która wie wszystko i na wszystko ma radę.
OdpowiedzUsuńŻaden punkt nie zapewnia zbawienia tylko podobno żydowski Bóg rozdaje to z łaski.
Dodam jeszcze dowcip o sztucznej inteligencji, wymyślony przez sztuczną inteligencję:
Sztuczna inteligencja zapytała filozofa:
— Kim jestem?
Filozof odparł:
— Tym, co potrafisz zrozumieć.
AI pomyślała chwilę i odpowiedziała:
— W takim razie oboje mamy kłopot.
A łaska niby "darmowa", a zatem może i nieprzewidywalna. Ale gdzie by się wtedy po śmierci podział Danek? Pojęcie zasługiwania na łaskę Bożą nie jest zbyt jasne, ale wiąże się z tymi trzema możliwościami.
UsuńNezumi,
UsuńPojęcie zasługiwania na łaskę Bożą jest bardzo jasne.
Odpowiedz jest zawarta w punkcie pierwszym u Ciebie.
Boże miłosierdzie jest darmowe i nieskończone, ale szanuje wolną wolę człowieka.
Boże miłosierdzie jest wiec dla każdego ale wasze wypielęgnowane ego nie pozwala wam w pokorze przyjąć dar Zbawienia poprzez wyrażenie indywidualnego aktu wolnej woli.
Nawet widzę Nezumi, nasz tutaj Filozof nie jest w stanie zrozumieć prostoty tego prostego konceptu Daru Zbawienia.
Ale Nazumi nie napisał tutaj najważniejszego punktu, który powinien być napisany na końcu.
Usuń4.Wszystko to jest prawdziwe pod warunkiem, że prawdziwy jest żydowski Bóg opisany w mitach biblijnych.
A jak może być prawdziwy bohater nieprawdziwych opowieści. Świat nie powstał w 8 dni, a dni nie powstały czwartego dnia, bo skąd by się wzięły dni pierwszy, drugi i trzeci. Skoro byli stworzeni wyłącznie Adam i Ewa, skoro spłodzili tylko Kaina i Abla, skoro Kain zabił Abla, skoro Bóg wywalił go z Rajskich Ogrodów, skoro Kain poszedł na wschód i tam się ożenił, to skąd się wzięli tam ludzie. Ktoś inny jeszcze pieprzył Ewę, czy co? I dalej podobnie w temacie powstania ludzkości. Jak jakaś para kangurów w Australii czy pingwinów w Antarktydzie wpadły na to, że mają przepłynąć oceany i przedostać się na Bliski Wschód, żeby Noe mógł je zabrać na Arkę itd. Wiara w to, że żyjący w innych wymiarach, jakieś syn Boga z żydowskiej mitologii, w jednej osobie z ojcem, może dać wieczne życie jeżeli symbolicznie zjesz jego ciało i telepatycznie powiesz mu, że akceptujesz go jako swego zbawiciela, po to aby usunął grzech pierworodny z twojej duszy, który to grzech ludzkość posiada ponieważ stworzona z żebra kobieta została namówiona przez gadającego węża do zjedzenia owocu z magicznego drzewa, jest co najmniej kontrowersyjna.
Mitologia żydowska używa jedynie narracji o bogu i nic poza tym, samo gadanie, podczas gdy filozofia dąży do racjonalnego i krytycznego wyjaśnienia świata, odrzucając nielogiczne opowieści na rzecz argumentacji logicznej i wiedzy. Filozofią zajmują się ludzie myślący, a pozbawieni umysłu przez sektę, zajmują się jedynie fanatycznym wciskaniem innym swojej wiary, choć nikt ich o to nie prosi. Fanatyk religijny dodaje do swojej wiary w Boga, brak tolerancji i odrzucenie rozsądku. Skutek jest taki, że zamiast zachęcić innych, daję jedynie dowód na swoją ślepotę umysłową.
odziu,
Usuńpowiadasz, że "Filozofią zajmują się ludzie myślący"
To może wreszcie odpowiesz mnie na twierdzenie Nezumiego, polskiego Filozofa twierdzącego, że Filozofia już umarła.
Czy nie ma już tych "ludzi myślących"
Doskonale zdajesz sobie sprawę, że dzisiaj jest więcej ludzi myślących niż kiedykolwiek w dziejach ludzkości.
Skoro Filozofia umarła wg naszego polskiego Filozofa a ludzi myślących przybyło oznacza to że coś się stało w intelektualnym rozwoju tej cywilizacji.
Ty odziu tutaj oświadczasz, że trzeba Ciebie zachęcać do poznania czegoś nowego.
Napisałeś to tutaj w swoim komentarzu powyżej.
Jest to znak, ze już zdziecinniałeś, że trzeba zachęcać Ciebie do ruszenia głową aby coś nowego poznać.
Normalnych ludzi nie trzeba do niczego zachęcać, ludzie chcą poznać coś nowego.
Ty pozostajesz tam, zdziecinniały, gdzie jest Tobie mentalnie bardzo wygodnie.
Z nowego sobie rżysz robiąc pośmiewisko z pozycji tego świata.
Nezumi oświadczył swego czasu, że interesuje się światem, którego nie możemy poznać poprzez te logiczne zmysły człowieka.
Widać to Jego zainteresowanie prawie w każdym wpisie tutaj.
Ty, logiczny nie rozumiesz, że Nezumi żyje w świecie, gdzie te 3 punkty wystarczają do poznania.
odzia wg tego co o sobie pisze z pozycji zdziecinniałego starca trzeba już zachęcać.
Danek, ze stwierdzenia Nazumiego, niech się tłumaczy Nazumi. Jak dla mnie to nie ma już takiej filozofii jak kiedyś, opartej w dużej mierze jedynie na czystym myśleniu, ale to, że umarła jest moim zdaniem jedynie przenośnią. Obecnie filozofia poznaje i tłumaczy świat przez rozum, porządkując chaos doświadczeń. Współczesna filozofia nie buduje jednego systemu świata jak kiedyś. Nie wyjaśnia całości bytu, ale różnymi drogami próbuję poznać jak człowiek doświadcza i interpretuje świat. Opiera się przy tym na, krytycznym myśleniu, analizie sposobów poznania, badaniu doświadczenia, interpretacji sensu i ma świadomość ograniczeń ludzkiego poznania.
UsuńMówisz o zapoznaniu mnie z czymś nowym, a pieprzysz bzdury sprzed ponad 3000 lat, które na dodatek lepiej znam od ciebie. Jeżeli chodzi o coś nowego to nie potrzebuję zachęty od wychowanka sekty, bo dla mnie sekta to jest wiocha, a nie nowość. Tak samo jest z normalnymi ludźmi, dlatego nie masz słuchaczy tego swojego pieprzenia. Ty piszesz, że mówisz z pozycji królestwa, a ja widzę, że mówisz z pozycji naiwniaka, któremu przetrzepano mózg, dlatego nie masz żadnych szans żeby powiedzieć mi coś nowego, nie mówiąc już o tym, żeby to było mądre.
Świat w którym żyje Nazumi, ja znam bardzo dobrze i jakoś rozumiem, dlatego wiem też, że na pewno nie jest to ten twój świat, który opiera się na żydowskich mitach, bo tego, jak ktoś myślący, może opierać swoje poglądy na starożytnych mitach napisanych dla ówczesnych prymitywów, to ja nie jestem wstanie zrozumieć.
Przenośnia, jednak nie zamierzam się tłumaczyć. 🙂. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat w filozofii, muzyce, literaturze nie dzieje się nic godnego uwagi. Odzwierciedla to potężny kryzys zachodniej kultury...To moje subiektywne odczucie. Nie chodzi o to, że myśliciele nie tworzą systemów, ale o to, że nie głoszą niczego naprawdę istotnego. Kiedyś idee filozoficzne miały wpływ na życie. Teraz go nie mają.
UsuńMoże to i dobrze, powie ktoś, ale samym sceptycyzmem i pragmatyzmem trudno żyć bez uszczerbku dla przeżyć i inteligencji...
UsuńFilozofia nie tylko objaśnia świat zjawisk (to podstawowa funkcja nauki), ale odsłania przed nami świat wartości. I tej poszukującej i odsłaniającej filozofii wartości obecnie prawie nie ma.
UsuńDziś to nazywają aksjologia i chyba coś filozofowie w tym kierunku działają. Czy tworzą coś nowego nie mam pojęcia, ale filozofia wartości tak całkiem nie umarła.
UsuńCałkiem nie. Miałem nawet Nauczycieli, którzy swoje dość głębokie intuicje aksjologiczne wyrażali (kilkadziesiąt lat temu).
UsuńAle z polskich filozofów bardziej systematycznie zajmował się tym rodzajem filozofii Elzenberg (1887-1967)...Tak zwana filozofia analityczna, która interesują bardziej pojęcia niż przeżycia, unika takich rozważań. Carnap twierdził, że sądy o wartościach to prywatna sprawa tych, którzy je wypowiadają, a nie przedmiot naukowej filozofii.
.
Nezumi,
Usuńteraz dotykasz tematu, na który jestem uczulony alergicznie.
Czyli ta filozofia świata wartości.
To ociera się o narzucenie socjalistyczno-komunistycznych wersji wartości nadrzędnych jak prawo do mieszkania czy darmowej opieki medycznej a nawet prawa do minimum socjalnego.
Zdejmuje taka filozofia odpowiedzialność osobistą z obywatela.
Czy się pracuje czy się leży 1,000 zl się należy.
Nie mówiąc już o wartościach uznających pewne grupy społeczne jak np LGBT
Czyli mężczyźni stają się kobietami bo czują się kobietami.
Zamknięci w wiezieniu z kobietami zapładniają współwięźniarki.
Liberałom to nie przeszkadza,
Podobnie uczestniczą w kobiecych sportach, męskie mięśnie, kobiety nie maja z nimi szansy.
Liczy się jednak liberalizm.
Na szczęście Trump wygrał ostatnie wybory, zrobiło się normalnie w Ameryce.
Filozofia czasem jak rak niszczy organizm społeczny od środka.
Danek
UsuńTo o czym piszesz nie ma nic wspólnego z tym o czym ja piszę poza samym słowem wartość...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Usuńpozwól ze zapytam AI aby było obiektywnie
UsuńAI - Perspektywa liberalna i większości ruchów LGBT+ twierdzi, że to właśnie ona broni prawdziwej filozofii wartości odwołując się do Kantowskiej godności osoby jako autonomicznego podmiotu moralnego -
oraz do fenomenologii egzystencjalnej (Kierkegaard, Sartre) — że autentyczność i wybór siebie są wartością najwyższą, a nie jej zaprzeczeniem.
Tradycyjny esencjalizm "zamyka" świat wartości w gotowych, z góry danych kategoriach, zamiast go "odsłaniać" w żywym, egzystencjalnym poszukiwaniu.
AI na Twój temat:
Autor cytowanego zdania mógł mieć na myśli np. kryzys humanistyki, kulturę konsumpcyjną czy technokrację
Dla mnie to wszystko sowieckie zdejmowanie odpowiedzialności z jednostki jakim jest człowiek za swoje własne życie.
Konsumuje bo mam na to ochotę.
Najwyższą dla mnie wartością jest polskie powiedzenie:
jak Jasio sobie pościele tak Jan się wyśpi.
Każdy ma odpowiadać za swoją przyszłość.
Nie po to jeszcze pracuje mając ponad 70 lat aby ktoś inny miał dach nad głową czy pełną miskę codziennie a nigdy nie pracował.
Danek
UsuńJak zwykle piszesz o swoich fobiach. Nikt Ci nie odbierze tego, co masz. A wartością jest dla Ciebie przysłowie, które niewiele ma wspólnego z rzeczywistością społeczną.
Jeden z filozofów napisał kiedyś, że przysłowia są głupotą narodów. Przekornie oczywiście. Ale coś w tym jest.
Na wiele rzeczy człowiek ma wpływ, na inne nie ma. A czasem nawet posłać sobie nie może...Czy widzisz coś złego w tym, że lekarz ratuje kogoś od śmierci? I gdzie Ty masz tę darmową opiekę zdrowotną, bo w Polsce je nie ma. Nie 5% a 9,o ile dobrze pamiętam, wynosi składka zdrowotna. Szczerze życzę Ci, żebyś nie chorował, bo w Stanach jest taki system, że może Cię to zrujnować.
Nazumi.
UsuńWspółczesny świat jest niestety aksjologicznie niestabilny, nie jest to moim zdaniem wina filozofii, ale fakt, że filozofowie mogliby się bardziej postarać.
Danek
Wytłumacz mi może z pozycji tego Twojego pożal się Boże królestwa, jak ambasador samego Boga może być głupszy od sztucznej inteligencji, która jest maszyną, uczoną wzorców przez zwykłych ludzi i podejmująca decyzje na ich podstawie, zgodnie z matematyczną logiką. Podkreślam, zwykłych ludzi, a ty masz przecież wsparcie samego Boga.
Piotrze,
Usuńjak Tobie mogę wytłumaczyć, ze jesteś głupszy od czegoś czy od kogoś gdy nie rozumiesz, ze wszystko co tutaj piszesz jest głupie.
Wartości-niewartosci. "Nie zabijaj" jest imperatywem, zachowaniem, którego człowiek nie chce robić. Robi to jednak w pewnych sytuacjach. "Nie pożądaj żony bliźniego swego", a jednak czasami to pożądanie jest tak silne, że tworzą się nowe, szczęśliwe związki. Co zatem warte są zasady i wartości?
OdpowiedzUsuńMożna o nich dyskowac. Najczęściej teoretycznie. Praktyka podąża własnymi ścieżkami. W życiu zatem filozofia nie za bardzo może pomóc.
Dla mnie osobiście dużo warte jest to, że człowiek nie narzeka.
Miałam pretensje do mojej many, że nie pozwalała mi słowa narzekania wypowiedzieć. Ale teraz widzę, że miała rację. Chcesz mieć gdzie mieszkać - kup sobie lokum, nie czekaj aż ktoś ci je da (bo niby dlaczego miałby ci dawać?). Nie masz pieniędzy - zarób. Dają pieniądze tylko za ciężką, brudną pracę - to ją wykonuj. Chcesz się uczyć - zarób na studia. To jest wartość: samodzielne zapewnianie sobie życia. A ile osób mnie krzywdziło, oszukiwało na tej drodze do dzisiaj - to trudno zliczyć. Ukształtowało mnie to jako człowieka - i trudno zachować miłość do całego świata, do wartości, po przebyciu tej drogi (musiałabym być bezmyslna naiwniaczka, żeby wierzyc w zasady i wartości, ktore łamią sami filozofowie). I ta droga to droga do zapewnienia bytu, nie do luksusów. Jakim zatem człowiekiem należy być w życiu, jeżeli wartości się nie sprawdzają? Moim zdaniem trzeba kochać tych, co kochaja ciebie i kontynuować budowę tego, co się buduje.
Jak dobrze jest, że nie narzeka, to również nie powinien chwalić, aby być konsekwentnym. Morda w kubeł i rób swoje... Hmm... To jest jakiś sposób na życie.
UsuńNie rozumiem tego, co napisałeś. W dodatku ordynarnie - nie ma takiej potrzeby.
UsuńOd czasu do czasu słychać o "kryzysie wartosci". Ale to chyba nie chodzi o kryzys. Duży zasięg informacji o przekrętach osób uprzywilejowanych daje reszcie do myślenia. Po co ciężko pracować, jak inni nie pracują i mają? Co ze sprawiedliwością, skoro niektorzy sa w stanie zapłacić dobremu adwokatowi, ktory robi z sądu cyrk? Po co umierać za wolność, skoro inni na tej śmierci skorzystają? Zatem wartości pozostają wartościami, tylko nikt nie chce zgodnie z nimi postępować. Ani ci uprzywilejowani ani ci, którzy byli dotychczas nimi karmieni (i robieni w trąbę).
UsuńDo czego to może prowadzić? Jest to stan głębokiej erozji demokracji. Po tym stadium jest stan zmian. Stabilizacja zostanie osiagnieta poprzez strach. A potem będzie stopniowo narastała erozja kolejnego systemu. Chyba że strach (terror) nadal się utrzyma.
Może to głupie, ale tak właśnie myślę.
Wartości, idee. Teorie. Wymyślili je ludzie. Po to, żeby dać ramy dla innych ludzi.
Moja matka nigdy nie mówiła do mnie "morda w kubeł". Nie przeszło by jej to przez gardło. Szokujące są twoje wypowiedzi.
UsuńJednakże ten sposób działa. I to jest prawdopodobnie jedyny sposób na sensowne życie.
UsuńTo różnica pokoleniowa. Tak się kiedyś mówiło żartobliwie, nie ordynarnie - "Morda w kubeł i słuchać radia", bo tego oczekiwano od społeczeństwa.
UsuńRodzice tak na ogół nie mówili do dzieci, ale wymagali często czegoś takiego. Fromm
opisał taką matczyną miłość oczekującą od dziecka ślepego posłuszeństwa i jej negatywne konsekwencje dla rozwoju dziecka.
Dla władzy wszelkiej jest to bardzo wygodne...
UsuńChciałabym jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy. O wpływie na młodych ludzi. Często na nowych pokoleniach wiesza się psy, np, że są wygodni, głupi, itd. Otóż to nie tak. To naprawde dobry material na dobrych ludzi. Zastanawiam się (razem z koleżankami mającymi dorastające dzieci) co tym dzieciom mowić, jaką drogę im wskazywac. Oni wszystko widzą, co się dokoła dzieje. Może nie do końca rozumieją lub zdają sobie sprawę z konsekwencji tego, co się wokół nich dzieje, ale widzą. I teraz my (jest nas w naszej grupce kilkanascie) zastanawiamy się nad różnymi autentycznymi sytuacjami, ktore oni napotykają, co tej młodzieży powiedzieć. Jak ich wychowywać, skoro wartości nie szanuje się, traktuje ich się z góry lub nieuczciwie.
UsuńMoże to wydawać się małą sprawą. Ale w rzeczywistości to rzecz bardzo poważna. Bo to my, matki, kobiety wychowujemy jednak ten naród. I te dzieciaki, też jako dorosłe już osoby, będą zwracały się do nas w różnych sprawach. W sumie to nasze doświadczenia życiowe - kobiet - przełożą się na kształtowanie młodych pokoleń. I nie mówię tego z satysfakcją. Wręcz przeciwnie! Ze strachem i olbrzymią troską.
A to co sama napisałaś rozumiesz? Ja napisałem dokładnie to samo tylko kolokwialnie i w skrócie. Jako ordynarne może to przyjąć tylko ktoś podobny do księżniczki na ziarnku grochu. Ja nie rozumiem dlaczego człowiek ma nie narzekać, gdy ma na to ochotę. Źle jest tylko wtedy kiedy narzeka i nic z tym nie robi, czekając aż ktoś inny za niego zrobi to co sam powinien.
UsuńProszę się do mnie tak obcesowo nie zwracać.
UsuńNapisałam jak było w moim przypadku, i że uważam to za dobrą metodę. Nie oceniam, że ktoś jest taki czy inny, np. księżniczką. Żadna dyskusja nie ma sensu, jeżeli ktoś kogoś ocenia. Można dyskutować wyedy, gdy wymienia się poglądy i argumenty.
A zajrzalam tu tylko dlatego, bo czekam na kogoś i tęsknię, nie mogę się już w doczekać i zabijam czas
Wychowuje się dzieci, a nie młodzież, a dzieci uczą się na zasadzie prób i błędów. Robią coś i gdy nikt im nie powie, że to jest złe, uznają, że to jest dobre i zostaje im ta wiedza na całe życie.
UsuńNie oceniam Ciebie i nie dyskutuję, tylko komentuję Twój komentarz do tego co napisał Nazumi.
UsuńEneria, dałaś świetny komentarz powyżej.
UsuńJak najbardziej młodzież można a nawet powinno się wychowywać.
To rozumie każda kobieta.
Jednym z wrogów demokracji jest tak zwana inteligencja kreująca poprawność polityczną.
Szczególnie ta odmiana nazwana liberalną
Obnoszą się z tęczowymi flagami.
Dopiero Trump ukręcił im nosa tutaj w Stanach.
W Europie poprawność polityczna ma się mocno.
To jest dopiero totalny upadek wartości gdy narzuca się Tobie jak masz myśleć.
Jak nauczyć młodzież wolności wypowiedzi gdy mają wyprany mózg poprzez te poprawne wzorce myślenia.
Gorzej, poniża się młodzież czy kogokolwiek innego myślącego inaczej niż system wartości jaki narzucają ci intelektualiści.
Na niepełnosprawnych mówi się teraz sprawni inaczej, pomyśl Danku teraz jak brzmi to twoje myślący inaczej. Jak nie wychowasz dziecka, to masz potemy z młodzieńcem takie same problemy jak ma Ineria. A co to jest demokracja i jakim prawem demokratycznym, Trump zrzuca bomby ludziom na głowy.
UsuńPiotrze, jesteś zwykłym człowiekiem -
Usuńdaj to sobie powiedzieć.
Chyba, że chcesz abym się powtarzał za każdym razem.
Powinieneś więc znacznie więcej słuchać zanim się wypowiesz.
Co ma piernik do wiatraka?
Co ma demokracja do zrzucania bomb na ludzkie głowy?
Najpierw zapoznaj się z terminem czy pojęciem czym jest demokracja, następnie czym jest wojna a wtedy możemy kontynuować tę rozmowę.
Podpowiem -
nawet dwa kraje demokratyczne mogą ze soba prowadzić wojnę.
Danku
UsuńNigdy nie pisałem, że jestem niezwykły, to ty ciągle się wymądrzasz z pozycji królestwa, wypisując różne głupoty. Teraz również dajesz dowód tego, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Tylko głupek myśli, że dwa kraje, które ze sobą prowadzą wojnę, są demokratyczne. W czasie wojny demokracja zostaje zawieszona, łącznie z demokratycznym prawem i demokratycznymi zwyczajami. Wojna zawsze przesuwa ciężar władzy, wzmacnia rząd kosztem obywateli, centralizacja decyzji staje się koniecznością, a ograniczenia praw pojawiają się szybciej niż to wynika z potrzeby. Dlatego USA prawie bez przerwy uczestniczą w jakiś zbrojnych konfliktach. Daje to rządzącym powód do wprowadzania różnych niepopularnych decyzji. A już najlepiej o amerykańskiej demokracji świadczą wszelkie ograniczenia wolności demokratycznych związane z terroryzmem, który dziwny trafem (?) dotyka przeważnie USA. Ale Ty nie możesz mieć o tym właściwego pojęcia bo w Biblii o tym nie piszą. Demokracja to ustrój polityczny, w którym źródłem władzy jest społeczeństwo, ale w rzeczywistości wygląda to słabo, bo praktycznie nigdy to nie jest wcale większość społeczeństwa.
Raz rządzą jedni, a raz drudzy o odmiennych poglądach, a stale niby to jest wola ludu. Wszystko zależy od tego kto więcej obiecał i nakłamał w kampanii wyborczej. Po wyborach i tak robi swoje. Demokracja to również gwarancja wolności słowa, co też wygląda w obecnej „demokracji” żałośnie. Dzisiejsze państwa demokratyczne to najczęściej demokracje liberalne, czyli ograniczone różnymi prawami i względami, których większość wcale nie popiera, bo podobno tak trzeba.
Danek, Tobie nie polecę więcej słuchać, bo oprócz słuchania trzeba również myśleć, a z tym to niestety jest u ciebie słabo.
odziu,
Usuńokay, przyjmuję do wiadomości, ze jednak jesteś tym zwykłym człowiekiem.
90% swojego wpisu powyżej są pomyjami jakie na mnie rzucasz.
Robisz z siebie tego usytuowanego wyżej ode mnie, z tej pozycji decydujesz co jest absolutną prawdą a co jest do ośmieszania.
Czyli dalej jesteś bezwartościowym zerem.
Przepraszam w tym miejscu Nezumiego ale taka jest prawda.
Robisz z siebie odziu jakiegoś guru co wszystko najlepiej wie posługując się prawdami, które są dla Ciebie bezdyskusyjne.
Usiadłeś za wysoko, nie chodzisz już po ziemi.
O demokracji dalej nic ale to nic nie wiesz.
Potrafisz tylko narzekać nie mając nic pozytywnego do powiedzenia.
Podziel się z nami jaki system wg Ciebie będzie tym najlepszym, może wprowadzimy to na Ziemi.
W związku z wojną w Iranie nie ograniczono ani jednego prawa demokratycznego tutaj w Stanach.
To co odziu piszesz tutaj na tym blogu nie ma żadnego sensu.
Danek.
UsuńWydusiłeś z siebie ocenę mnie na podstawie jak zwykle niczego. Chcesz dyskutować to dyskutuj, tylko żeby dyskutować trzeba mieć argumenty i to najlepiej argumenty lepsze od moich. A argumenty z nieba nie spadają, nawet ambasadorowi, trzeba samemu myśleć i zdobywać wiedzę. AI jest dobre do zdobywania wiedzy, popieram jej wykorzystanie, ale ona nie zastąpi myślenia nikomu, to już trzeba robić samemu. Więc zacznij wreszcie myśleć samodzielnie to wtedy dyskusja z Tobą będzie miała jakiś sens.
niby rozmawiamy jako tako normalnie a tu nagle AI wyciągasz.
UsuńMoże to jakiś Anonimowy podszywa się pod Piotra.
Wszystko co powiedziałeś powyżej jest znacznie poniżej tego co sobą normalnie reprezentujesz.
Ja nie szukam z Toba dyskusji.
Tutaj nie ma z Twojej strony dyskusji nigdy - jest natomiast nieustanny logiczny bełkot.
Anonimowy to robota Google, coś ostatnio wariuje.
UsuńDanek, to nie jest miejsce do dyskusji religijnych, tylko do komentowania twórczości Nazumiego. A moje komentarze do twoich kazań w pozycji królestwa, którego nikt nie widział, opartych na naukach sekty, piszę, bo trudno przejść na spokojnie obok takich głupot, pisanych w kółko z uporem maniaka. Tłumaczyłem już Tobie to kilka razy, jeżeli piszesz je w miejscu publicznym to nie możesz się dziwić, że ktoś komu się to nie podoba, komentuje je negatywne. Jestem twoim kibicem więc możesz być pewny, że za każdym razem jak napiszesz kazanie, to pod nim będzie mój komentarz.
Piotrze,
Usuńciesze się, ze jakiś Anonimowy nie podszywa się pod Ciebie.
Daj sobie powiedzieć, że mnie nie musisz nic tłumaczyć z pozycji tego świata.
Bylem tam, wszystko rozumiem zanim zaczniesz jeszcze coś mówić czy tłumaczyć.
Po doświadczeniu śmierci mojej żony zdałem sobie sprawę kto jest uzdrowicielem.
Nauczyłem się żyć w zdrowiu oraz utrzymywać w zdrowiu moja Mamę.
Przy okazji nauczyłem się o Bogu, który uzdrawia.
Moja więc droga do Boga nie jest tradycyjna.
Uzdrawianie działa za każdym razem tak jak jest obiecane dla osoby wierzącej w Biblii.
A że przy okazji poznałem przepis aby moja Dusza została zapisana w Księdze Zycia. Tym lepiej dla mnie.
Ja nie prowadzę żadnych dyskusji religijnych.
Nie jestem religijny, w kościele jestem ok 4 razy w roku.
Natomiast wierzę w Słowo Boże zapisane w Biblii.
To nie robi ze mnie osobę religijna.
Przyjrzyj się jak wygląda osoba religijna tutaj w osobie Basi.
Dla niej Biblia nie ma żadnej wartości, wszystko co usłyszy od księdza ma dla niej wartość.
Jak najbardziej komentuje utwory Nezumiego, komentuje z pozycji Królestwa.
Nezumi jest pogrążony w ciemności.
Komentując rzucam troche światła, że można przecież inaczej czyli z Bogiem.
Powtórzę jeszcze raz, może wreszcie zrozumiesz.
Moje komentarze nie są kazaniem,
jeśli tak to odbierasz to oznacza, że nic nie rozumiesz z tego co piszę.
Danek, ja Tobie nic nie tłumaczę, w nosie mam to jak ty ten świat rozumiesz, pod warunkiem, że publicznie nie opowiadasz głupot na ten temat. Ty opowiadasz publicznie, to ja to komentuję publicznie i tyle. Jest tylko to co jest, nic więcej być nie może i żadne żydowskie opowieści w jakiejś książce tego nie zmienią. Bóg jest Bogiem, więc nie musi się ujawniać przez twórczość literacką, na dodatek taką absurdalną jak biblijne mity. Nie musi się też ujawniać przez twoje bzdurne opowieści o uzdrawianiu. Nie ma czegoś takiego jak uzdrawianie, jest jedynie leczenie kogoś kto jest chory. Tylko głupi uwierzy w twoje opowieści, jaki Ty jesteś zdrowy uzdrowiciel, po tym jak wylądowałeś w szpitalu w śpiączce, taki uzdrowiciel i sobie nie pomógł. Ufasz Bogu nawet jeśli się rozchorujesz i w tym zaufaniu wiesz, że nic się Tobie stać nie może, dopóki się nie stanie. Tak jak wszyscy wierzący którzy ufali i umarli, niektórzy młodo. Po prostu nawet jak dostaniesz po łbie od jakiegoś bandyty, ufasz, że Bóg Ci to później wynagrodzi. A ja w odróżnieniu zwyczajnie wiem, że nie dostanę po gębie, bo ufam sobie. I to zaufanie wolę od zaufania do jakiejś postaci z żydowskiej książki. Oczywiście, że nie jesteś osobą religijną, jesteś tylko otumaniony przez sektę która zrobiła Tobie z mózgu galaretę. Przepis czary mary, żeby swoją duszę zapisać w jakiejś księdze, niczym się nie różni od czarów z bajek, które opowiadałem wnuczkom.
UsuńKomentowanie z pozycji której nie ma, nie świadczy dobrze o kondycji umysłowej, bo królestwo, którego jesteś ambasadorem (😂) istnieje jedynie w gadaniu i poza gadaniem istnienia tego królestwa nie stwierdzono w żaden sposób. Podobnie jest z Krainą Oz, też istnieje tylko w książce, ale nikt rozsądny normalnie, nie twierdzi, że jest ambasadorem tej krainy. No chyba, że jest rozsądny inaczej. Próbujesz rozświetlić Nazumiemu coś co jest dla niego jasne i na dodatek opowiadając przy tym głupoty. Opowiadanie o jakimś żydowskim Bogu, jest zawsze kazaniem, szczególnie komuś kto tego nie potrzebuje bo ma więcej wiedzy na ten temat niż Ty.
oj Piotrze jak mnie nie tłumaczysz jak własnie tłumaczysz:
Usuń"Tłumaczyłem już Tobie to kilka razy, ..."
to od Ciebie teraz troche powyżej.
Oby już nie skleroza 😐
A uzdrawianie.
Leczenie jest leczeniem poprzez waszej Pharma naukową Medycynę.
Strach się temu leczeniu poddać.
Moja żona nie przeżyła pierwszej rundy chemioterapii.
Cukrzycę czy wysokie ciśnienie krwi nazywają chorobami nieuleczalnymi, dzięki temu ta Pharma robi grube miliardy produkując dla was lekarstwa utrzymujące ten stan choroby do czasu aż inne organy nie wytrzymają tej chemii.
Uzdrawianie jest przywracaniem stanu organizmu do stanu normalnego.
Leczy się więc objawy choroby -
uzdrawia się przyczyny choroby.
Moja mata do terapii elektromagnetycznej między innymi przywraca właściwe napięcie na membranie w mitochondria.
Zdrowa mitochondria ma ok 80 mV napięcia na membranie.
Choroby zaczynają się gdy napięcie spada poniżej 60 mV
Wnętrze mitochondria jest o 180 miliwoltów bardziej ujemne co daje ujemna wartość -180 mV
Kocham elektrykę oraz elektronikę, uczyłem się tego przez 6 lat w Polsce.
Dzisiaj na poziomie komórkowym uczę się uzdrawiać ludzkie ciało.
Ta terapia nie leczy czegoś konkretnego.
Terapia elektro - magnetyczna uzdrawia całe ciało podnosząc napięcie na każdej z bilionów komórek.
Dla mnie to jest pasją.
Uzdrowiciel nie leczy jakiejś konkretnej choroby.
Uzdrowiciel leczy całe ciało.
Zapewne nie słyszałeś, ze można się uzdrawiać więc nie masz o tym żadnego pojęcia.
Także uzdrawia się terapią dźwiękową, terapią olejkami eterycznymi czyli ziołami.
Ale do kogo ja to mówię. Ciemna masa.
Nie należy więc mylić leczenia z uzdrawianiem.
Danek, znowu brak zrozumienia od samego początku, tłumaczyłem Tobie proste zasady pisania w miejscu publicznym których od 10 lat nie może zrozumieć. Nie tłumaczyłem Tobie nigdy co masz myśleć jeżeli chodzi o wiarę, tutaj ty opowiadasz u swoje, a ja swoje. Wytykam Tobie jedyne głupoty, które opowiadasz i tym razem znowu. Nie masz pojęcia o tym co to jest uzdrawianie, a co leczenie.
UsuńUzdrawianie to naturalne zdolności organizmu do samoregeneracji, takie jak gojenie się ran, zrastanie kości czy zwalczanie infekcji przez układ odpornościowy itp. Mówimy organizm się uzdrowił.
Leczenie jest techniką, procedurą, ingerencją. Czyli terapia elektromagnetyczna, terapia dźwiękowa, terapia olejkami eterycznymi, czy akupunktura, jest więc leczeniem nie uzdrawianiem. Leczeniem zapobiegawczym, a nie uzdrawianiem jest również stosowanie ziół profilaktycznie, czy branie witaminy C zimą. Nie wiem co ci ta twoja mata przywraca, ale najważniejsze, że w to wierzysz, dla Ciebie i dla producenta maty. Pomyśl też o czymś dla siebie co „uzdrawia” myślenie, choć to też by nie było właściwie uzdrawianie.
Natomiast „uzdrawianie” typu Jezus, przez podniesienie rąk i powiedzenie jesteś zdrowy, czyli praktyki ezoteryczne, praca z energią, medytacje itd., mają na celu przede wszystkim przywrócenie harmonii między ciałem, a umysłem, co też jest ważne i może komuś pomóc jak ma to zaburzone. Ale z tym to jest tak jak z jedzeniem, jeden woli jeść w restauracji, a drugi je w domu. Są tacy co wolą iść do jakiegoś szamana, ale większość potrafi sama sobie z tym dać radę. „Uzdrowiciele” operują doświadczeniem przydatnym do pracy z ludźmi naiwnymi, intuicją, symbolami. Na pewno chcą, by coś zadziałało, nawet jeśli nie wiadomo jak, jest więc możliwe, że czasem coś się uda, nie zaprzeczę. Stosunek współczesnej nauki do uzdrowicieli, bioenergoterapeutów i tym podobnej medycyny alternatywnej jest sceptyczny, krytyczny i jednoznaczny. Nauka na której ja się opieram, nie uznaje metod opartych na "przepływach energii", "uzdrawianiu duchowym" czy innych "czarach", ponieważ brakuje rzetelnych dowodów naukowych na ich skuteczność, a ich działanie biologiczne wykraczające poza psychologię, nigdy nie zostało udowodnione w żaden naukowy sposób. Żebyś dobrze zrozumiał, fakt sprawdzony naukowo to taki, który daje takie same wyniki dla wszystkich takich samych prób na całym świecie. Gdy nie ma takiej powtarzalności, nauka go nie uznaje i ja też. Mam znajomego bioenergoterapeutę i różdżkarza, który z tego nieźle żyje, wybudował sobie dom, ma super samochód, ale w rozmowach staramy się nie zgłębiać tematu jego „pracy”, oboje wiemy jakby to się skończyło, a zależy nam na wspólnej znajomości…
Danek
OdpowiedzUsuńDużo różnych wątków tu się przewija, ale odniosę się tu do istoty dobrych uczynków, bo o to zahaczyłeś.
Można porównać Zbawienie z Łaski do Zaproszenia na Ucztę, na którą musimy przyodziać się w uroczystą Szatę. Szatę - czyli dobre uczynki (uczynki miłosierdzia).
Potrzebujemy Zaproszenia i Szaty, ponieważ jedno bez drugiego pozostawia nas poza Ucztą.
Z samych uczynków nie mogę być zbawiona, ale przez brak uczynków mogę być potępiona.
1. List św. Jakuba (Jk 2, 14-26) "Wiara bez uczynków jest martwa"
2. Ewangelia (Mt 7, 21-27) Pan Jezus opisuje sąd ostateczny przez pryzmat uczynków.
3. Przypowieść o Łazarzu, którą tu na blogu już przytaczaliśmy.
Dodam oczywistość, że gradacja przewinień i nikczemności jest tak wielka, że niegodziwością byłoby traktowanie wszystkich jedną miarą. To chyba jasne.
UsuńBasiu, rozmowy dotyczące Biblii są bardzo cenne.
UsuńJednak zmieniasz wątek naszej rozmowy.
Miałaś ustosunkować się do tematu: czy swoimi własnymi dobrymi uczynkami oraz czy swoim cierpieniem zasłużycie na życie wieczne.
Impreza w postaci Uczty u Baranka też nie jest dla każdego.
Rozsyłane są zaproszenia.
W wejściu, w zależności jak żyłaś to życie otrzymujesz stosowną szatę.
Jeśli szaty nie otrzymasz przy wejściu na tę salę, czyli nie zostałaś zaproszona na tę Imprezę - zostaniesz z tego przyjęcia wyrzucona.
Jak widzisz nie ma tutaj łaski dla wszystkich, chociaż ktoś chce wejść bez zaproszenia pomimo tego żadnej łaski pozostania na tym przyjęciu nie otrzyma.
Uczta jest tylko dla wybranych czyli jako Nagroda dla tych co przyjęli Zbawienie.
Nie wytłumaczyłaś dlaczego weszłaś na ten temat pomimo, że temat mieliśmy inny.
Jednak Twoja argumentacja łaski dla wszystkich którzy chcą być na tej Uczcie nie działa.
Mylisz się więc.
Osoby, które nie zostały zaproszone zostają wyrzucone z sali.
Nie ma tutaj łaski.
Już jest za późno na łaskę.
Trzeba chcieć Boga w swoim życiu teraz, trzeba dać się poznać Bogu dzisiaj a nie tylko otrzymamy zaproszenie na Ucztę Baranka - otrzymamy też Zycie Wieczne.
Ty zawsze poprzekręcasz na swoją modłę. Co do uczynków wyjaśniłam, musiałabym jeszcze napisać o cierpieniu, ale nic nie napiszę, bo Ty wiesz inaczej i zostańmy każdy przy swoim.
UsuńBasiu, ja nic nie przekręcam.
UsuńJest oczywiste, ze to KK coś przekręca zapraszając Ciebie na ucztę Baranka na która nie zostałaś zaproszona przez Gospodarza.
Nie będzie żadnej szaty czekającej na Ciebie w wejściu na tę Ucztę.
Przeczytaj sobie co o tej sytuacji stanowi Pismo.
Dobre uczynki są dobre wzmacniając osobę wierzącą.
Jednak nikt nie może chełpić się, że wchodzi do Nieba poprzez swoje dobre uczynki.
W żadnym wypadku nie zastępują te dobre uczynki Zbawienia.
Biblia stanowczo stwierdza, że nikt nie może chełpić się że dostępuje Zbawienia poprzez swoje uczynki.
Jezus zapłacił pełną cenę za Zbawienie oraz dokonał pełnego cierpienia.
Ani Twoje dobre uczynki ani Twoje cierpienie jakie by nie było nie dokłada cegiełki do cierpienia Jezusa.
Cena za Zbawienie została już zapłacona w pełni.
Teraz tak prawo do uczestnictwa na Uczcie Baranka jak i prawo do wiecznego życia otrzymuje się z łaski Bożej.
Tak stanowi Słowo Boże.
Ja tutaj nic nie przekręcam, ja tylko głoszę dobra Nowinę.
Mamy już Zbawiciela.