Emptiness and suffering


 

        

         

         

             
 
              
 
             Żyjemy w kulturze memów, więc postanowiłem i ja coś dorzucić raczej z przekory niż całkiem serio. Na stronach poświęconych Krishnamurtiemu (i nie tylko) są ich tysiące.  Często pod takim memem jest też rozwinięcie jego myśli. W przypadku tego ostatniego między innymi to, że tworzenie obrazu innej osoby służy najczęściej dominacji. 
          Wśród wielu niezwykle sugestywnych książek jakie napisał, wyróżnia się jego Dziennik...Przez połączenie myśli, kontemplacji natury i obrazu.  

         

       


        
        
        
           

             


        
        



        

        

Komentarze

  1. Bo jesteśmy puści. Wyobraź sobie, że jeżeli jądro atomu jest ziarnkiem grochu na środku boiska piłkarskiego (porównanie na czasie!😃) to jego elektrony znajdują się orzy trybunach. Co pomiędzy? Pusrka. Jesteśmy z natury prawie pustką! 😆 A ludzka psychika? Cóż, była badana i będzie badana 🙂

    OdpowiedzUsuń
  2. I widzę tu paradoks: niekoniecznie wszyscy chcą ludzi, ale generalnie każdy chce przez ludzi być akceptowany. Bycie pustelnikiem nie jest dla wielu. Tak myślę. Mój Boże, ileż tu wątków można rozwijać! Tylko kogo to interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sporo. Ale Krishnamurti pustelnikiem nie był. A słuchało go i nadal słucha (i czyta) bardzo wielu ludzi na świecie. Na brak zainteresowania nie narzekał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z netu. Na przykład strona poświęcona mu na Facebooku ma chyba ok. 250 tys obserwujących. Lady Gaga ma pewnie sto razy więcej, ale jak na ten rodzaj zainteresowań to bardzo dużo.

      Usuń
    2. Tylko, że zadając to pytanie, miałam na myśli ten blog.

      Usuń
    3. Myślę, że ciekawe jest Postrzeganie człowieka jako materii. Jest to perspektywa, która usadza miejsce człowieka na odpowiednim miejscu w Kosmosie.
      Zwracam uwagę, że wyciąganie wniosków na temat zachowań człowieka jest obarczone dużym marginesem błędu. Bo skąd wiadomo, że dany człowiek myśli tak samo jak jakiś drugi? Jeden jest refleksyjny zbyt mocno, a drugi nie wie nawet o czym ten pierwszy mówi.
      I jeszcze jedno: czy rozważania takie na temat psychiki sana codzień tak bardzo potrzebne? Nie da się bez nich żyć beż utraty radości i wartości życia?

      Usuń
    4. Nie wiem kto to Lady Gaga. Ten mówiący Pan też nie jest mi znany. I jakoś żyje bez tego. Czy potrzebuję tego więc? Jeżeli nie potrzebuje, to po co on gada?

      Usuń
    5. "Bo skąd wiadomo, że jeden człowiek myśli tak samo jak jakiś drugi?" No właśnie, nie każdy myśli tak jak Ty i dlatego gada🙂

      Usuń
    6. Ale ja też gadam 😄 Nie ma sensu to, co powiedziałeś.

      Usuń
    7. Czemu przytaczasz takie kwasy? To już nie ma nic ciekawszego i głębszego?😛

      Usuń
    8. Zadziwiająco dużo jest tych guru. Czyżbyśmy sami nie potrafili myśleć?

      Usuń
    9. No dobra dobra, to już nie gadam.

      Usuń
    10. Ale ten pań to dentka.

      Usuń
    11. Coś mogę dodać, ale mam nie gadać.

      Usuń
    12. Nigdy nie byl żadnym guru. Wręcz przeciwnie.
      Kiedy był młody, był przystojny i wyglądał jak młody człowiek. W końcu zestarzal się jak wszyscy. To człowiek, który wiedział, co mówi i o co pytać, dlatego przeszedł do historii.
      A na samym Facebooku jest jeszcze kilka poświęconych mu stron. Jest uważany za wyjątkowo głębokiego myśliciela...Ale, jak zauważyłaś, każdy myśli tak jak myśli.

      Usuń
    13. Jaki głęboki? Szczęście masz w sobie - nikt Ci go nie może "dać".

      Usuń
    14. Wez znajdź kogoś sensowniejszego.

      Usuń
    15. I czemu ma mnie interesować, że był przystojny? Skoro nie ma do powiedzenia czegoś odkrywczego?

      Usuń
    16. A czy on mówił, że szczęście ktoś może komuś dać? Mówi coś zupełnie innego.
      Myślałem, że chodzi Ci o wygląd, no bo o co?
      Nie musi Cię interesować.

      Usuń
    17. On głupoty mówi. Że szczęście nie przychodzi wtedy, kiedy go chcesz - i to jest niby jakiś sekret? No weź, wolno chodzisz, ale Twój umysł jeszcze wolny nie jest! To wręcz sentencja do pamiętnika szostoklasistki! Wygląd? A co mnie obchodzi wygląd! Dużo ludzi dużo gada, ale nic odkrywczego.

      Usuń
    18. Wiesz co rozwiązuje wiele ludzkich dyrdymałów? Wlasnoreczne kopanie kartofli :-P

      Usuń
    19. Matko bosko, Hiszpanie atakują! Sorry, baw się dobrze z Panem kikimurra. 😄

      Usuń
    20. Tak, szczęście wtedy nie przychodzi. A cała niemal zachodnia kultura oparta jest na kulcie sukcesu w dążeniu do szczęścia, co przynosi niestety wiele nieszczęść.

      Usuń
    21. Tak, masz rację. No ale jak kto głupi to chce tego sukcesu :-D
      Gol!!!!

      Usuń
  4. Ale nie jest to jakoś szczególnie odkrywcze (drugie nagranie). Człowiek chce uciec od tego, co go boli. Czasami człowiek nie wie, że cierpi. Cierpienie psychiczne jest często nienazwane i bagatelizowane. Czy Ty cierpisz teraz?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nezumi, aż się prosi dać komentarz tutaj z pozycji duchowości.
    Twój przyjaciel Kikimurra wmawia swoim słuchaczom, że są oni niczym.
    You are nothing.
    Mój Stwórca powiada, że jestem Jego „arcydziełem”
    You are my masterpiece.
    Czyli, że jesteś Jego najcenniejszym stworzeniem.
    Intelektualista tego świata wmawia mnie, że jestem niczym, ba nawet uzasadnia dlaczego mam cierpieć.
    Nie można mieć dwóch przeciwstawnych rzeczy na raz.
    Albo jest się Bożym „arcydziełem” albo jest się niczym.
    Fascynujesz się Nezumi, że trzeba cierpieć.
    Mój Stwórca powiada 44 razy swoim Słowem - Radujcie się.
    Komu teraz wierzyć?
    intelektualistom tego świata czy Niebu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to żaden Kikimurra, ani mój przyjaciel 😀 A Twoja duchowość polega na konsumowaniu i puszeniu się jak paw, na ignorancji i arogancji. Tak, Jesteś być może arcydziełem - przez grzeczność nie napiszę czego...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Napisałem Kikimurra ponieważ nie zaprotestowałeś, gdy tak nazwała go powyżej Eneria.
      Moja duchowość jest produktem Słowa Bożego z Biblii,
      Twoja duchowość jest produktem tego doczesnego świata czyli tego księstwa jak nazywa ten świat Słowo Boże.
      Przykładasz miarę swojej duchowości do mnie.
      wg Twojej duchowości mam cierpieć,
      mam czuć się pustym w środku, najlepiej zaawansować się na najwyższy poziom waszej duchowości czyli wiedzieć, ze jestem nikim.
      Przepraszam, ale Krishnamurti nie jest moim duchowym idolem.
      Ja czczę tylko jednego duchowego Mistrza.

      Usuń
    4. 😃 Trzeba uważać, bo między arcydziełem a antydziełem nieduża różnica.

      Usuń
    5. Ludzie różnie myślą. Tylko czasami aż za bardzo.

      Usuń
    6. Danek mów za siebie, a nie za Jezusa... Twój stwórca to tylko żydowska legenda.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Prawie tyle memów, co o Konfucjuszu i Einsteinie. Chciałem pokazać, że to nie jest martwa postać. Umarł bodajże 40 lat temu.

      Usuń
  7. Nie, no zdecydowanie ten typ urody mnie nie porywa 😄

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiem szczerze, że marzę o roku wolnym od pracy. U mnie to harowa umyslowa. Inna niż w biurze, bo robota jest kreatywna i niemalże kryminalistyczna (poszlakowa😃). I czasem bieganie w labie. To strasznie drenuje umysł. Tylko czy pozwoliliby mi wrócić w to samo miejsce za rok? Ale 27 lat nieprzerwanie (3 miesiące byłam tylko na macierzynskim) wyczerpało moją głowę. Więc samotności, gdzie jesteś?? Chętnie Cię przygarnę.

    OdpowiedzUsuń
  9. W życiu ważne jest nie tylko to, co robimy lecz także to, jak do tego podchodzimy. To właśnie nastawienie często decyduje o jakości tego co doświadczamy. Jak piję wódkę na smutki, to wychodzi z tego jeszcze większy smutek, a jak piję na wesoło, to mam ubaw po pachy, choć w jednym i drugim przypadku jest to taka sama konsumpcja alkoholu. Mnie pomaga w osiągnięciu zadowolenia z życia działanie przede wszystkim w zgodzie z własnymi przekonaniami, czyli robienie tego co chcę, a nie tylko pod presją otoczenia (dlatego właśnie zrezygnowałem z pracy najemnej). Do tego wrodzony optymizm pomaga mi czerpać satysfakcję z samej drogi, a nie tylko z dotarcia do celu. Dlatego ogólnie jestem z życia zadowolony, choć ono wcale nie jest takie bez kolców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krishnamurti też był zadowolony. Kontemplacja to właśnie wyraz stosunku do życia...
      Moje życie nie było tak udane i harmonijne jak Twoje, ale trudno nazwać działalność akademicką pracą najemną. Tak to wygląda jedynie z zewnątrz, bo jest hierarchia i jak się chce zachować niezależność, to się cierpi. Ja zawsze pisałem to, co chciałem i podobnie było z moimi wykładami i konwesatoriami. Nie mam świadomości niewolnika.

      Usuń
    2. Kiedyś filozofowie nie byli związani z uniwersytetami i tak było pod tym względem lepiej. Spinoza szlifował szkła optyczne, Kartezjusz przez część życia był zawodowym żołnierzom. O innych nie wspominam. Ale współcześnie jest na ogół inaczej, a praca ta i kontakt z młodymi, często niezwykle inteligentnymi i wrażliwymi ludźmi, jest czymś, co nie każdemu jest dane.

      Usuń
    3. Sokrates był żołnierzem. Uratował Alcybiadesa, a potem Alcybiades uratował Sokratesa.

      Usuń
    4. Zrobiłam sobie selfie z Sokratesem - miał zadarty nos.

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    6. To uczy pewnej elastyczności myślenia, ponieważ ma się do czynienia z tak absurdalnymi z pozoru poglądami i emocjami, że można się wiele nauczyć.
      Ale przede wszystkim z różnymi punktami widzenia i wrażliwością. Młodość to taki okres życia. Później ludzie często kostnieją w swych poglądach, a ich myślenie (bez kontaktu z innymi) staje się toporne i ciężkie.

      Usuń
    7. To prawda. Jakby zasklepiało się.

      Usuń
    8. Praca z młodzieżą, to jest to, co starałem się raczej unikać, może przez to, że wiąże się to z ogromną odpowiedzialnością (głównie przed samym sobą). W młodości byłem wysoko w hierarchii harcerskiej, miałem całą podstawówkę pod opieką, wytrzymałem dwa lata...

      Usuń
    9. Studentów już raczej się nie wychowuje. Przekazuje się im wiedzę, jakoś czasem w związku z tym do czegoś inicjuje - jeśli coś ich bardziej zainteresuje. Uczy się szacunku dla argumentacji...Ja ich czasami wspierałem terapeutycznie, kiedy tego potrzebowali (dość często)...W harcerstwie byłem tylko zastępowym, więc odpowiadałem za niewielu druchów. Ale to już zupełnie inny rodzaj relacji.

      Usuń
    10. Nie lubiłam harcerstwa. Po prostu nie znosiłam zasad, reguł, ustawiania się w szereg, zdobywania jakichś idiotycznych (według mnie) sprawności. Sklecania jakixhs tam mebli, skoro w domu mam łóżko. Nie nadawałam się do tego.

      Usuń
    11. Mnie też na studiach nikt nie wychowywał. Patrzyłem na wykładowców i naśladowałem w czymś tych, którzy wywierali na mnie wpływ przez to, co mówili i jak się odnosili do studentów, jakimi wydawali mi się być ludźmi. To jest raczej ukryty wpływ niż świadoma manipulacja...Studenci w anonimowych ankietach pisali czasami, że jestem najlepszym wykładowcą, a nawet wyjątkowo dobrym człowiekiem. Często zostawali ze mną wiele godzin po zajęciach. Ale trudno oceniać swój wpływ na innych po takich przejawach. (Były też rzecz jasna i inne). Umiałem słuchać ludzi. Nie każdy chyba to potrafi.

      Usuń
    12. Nigdy też nie oceniałem źle studenta, który źle się zachowywał. Byli zdumieni spodziewając się pogromu (zemsty) na egzaminie - jeśli się przygotowali mogli dostać nawet piątkę. Dziwiło ich to czasem niepomiernie i nabierali do mnie większego szacunku. Czasami nawet kajali się, choć tego od nich nie oczekiwałem.

      Usuń
    13. Twoje słuchanie to pozwolenie, żeby inni się wygadali. Daje to poczucie zrozumienia ,bliskości i więzi. Ale to tylko poczucie, ponieważ samo słuchanie i wtracane uwagi od czasu do czasu to za mało by pomóc człowiekowi. Ale umiesz tego użyć i masz z tego korzyści. Fajt.

      Usuń
    14. Młodzież studencka, to oczywiście jest inna bajka. Myślę, że nie podjął bym się uczenia, gdybym miał możliwości.

      Usuń
    15. Spokojnie, nie zamierzam zgłębiać tego tematu. On jest także dla mnie bolesny.

      Usuń
    16. A czy ty kiedyś też? Czy Ty się przed kimś kajałeś, gdy postąpiłeś nie tak, jak powinieneś? Nie wiem, jak możesz żyć w spokoju.

      Usuń
    17. A wszystko wynika z natury człowieka. Każdy ma te same instynkty i potrzeby. I choćby nie wiadomo na kogo się kreować, jakby nie kształcic i formować swój umysł zdążając ku formom wyższym, jest się zwyczajnie zwierzęciem.

      Usuń
    18. Nie odnosiłem z tego żadnych korzyści i byly osoby, które wyrażały mi swą wdzięczność po latach. Najpierw kogoś się słucha, a potem można pomóc, dlatego jest to tak ważne. Poświęcałem im sporo energii, czasu i sił, mimo że nie miałem ich za wiele. Wydawało mi się to całkiem naturalnym odruchem. Być może nawet uratowałem komuś życie. Wstydziłbym się okazywać komuś pomoc, a potem oczekiwać czegoś od tej osoby.

      Usuń
    19. Eneria, ale zwierzę to może być bydle, albo człowiek...

      Usuń
    20. A Ty możesz żyć w spokoju?
      Nikt nie kaja się przed osobą, która poniża jego godność i niszczy...Studenci to rozumieli.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty