Słodka bezsenność

    Wielkie dokoła jest milczenie,
              Jak na cichszego bólu przyjście,
              Czasem, trącając zwiędłe liście, 
     Kasztan opada, stuka w ziemię. 

             (Alfred Tennyson)

             Zygmunt Kubiak, który ten fragment wiersza przełożył i oczywiście cały utwór i kilka innych z cyklu, który przez lata Poeta poświęcił zmarłemu przyjacielowi - "poemat o pamięci przechowywanej w strumieniu czasu" (jak to określił tłumacz) napisał, że "komentowanie poezji jest niewdzięcznym zadaniem, zwłaszcza gdy jest to poezja tak wysoka". Zatem i ja zamilknę. (Kubiak miał wyjątkowy dar wczuwania się w wielką poezję przeszłości - jak te utwory "Demeter i Persefona", "Do Wergiliusza", i inne przekłady wierszy, które zamieścił w swym niewielkim wyborze poezji Tennysona). 
             I już bez związku z tą piękną poezją powiem tylko, że można czasem zapomnieć, ale trzeba pamiętać o bliskich, którzy poruszyli struny naszej duszy. 

           Wzruszyło mnie wspomnienie Iwaszkiewicza o Tuwimie, szczególnie myśl, że pisano o nim, że jest jak ptak, a on był przede wszystkim człowiekiem i to bardzo ludzkim. A życie ma być jak płomień...Wspomnienie tak żywe. 

          Mimo upału, który prawie mnie zabija, zaglądam późnym wieczorem do dwujęzycznego wydania poezji Whitmana i wyboru angielskich poetów metafizycznych w przekładzie Sity. Coś tam sobie z tego uszczknę...I "Życie nowe" (La Vita Nuova) Dantego w przekładzie Porębowicza, w którym Poeta "wanielił" (jak zauważa tłumacz) Beatrycze. (Podoba mi się ten 
neologizm). Podobno współcześnie przeważa pogląd, że ona rzeczywiście istniała. 

        Nad ranem wracam z tych łąk i zaświatów do niełatwego życia, szczęśliwy, że mogę robić rzeczy tak 
nieużyteczne. Jest lato i z ulgą myślę o nadejściu jesieni...
           

             
             
             

Komentarze

  1. Rozważ przebywanie w klimatyzowanej galerii handlowej. Można tam też poczytać i coś zjeść.
    Jesień bywa piękna. Teraz mam dużo rzeczy do załatwiania jesienią, tzw. obowiązków. Czas leci. Staram się by teraznejszosc była dobra i mnie cieszyła. A pracować trzeba, bo to jest częścią sensu życia. "Musi" to się wtedy, gdy masz kogoś pod opieką. Sam człowiek ma wybór: może nie jeść, mieszkać byle gdzie, szwendać się, nie szwendac się. Większość obowiązków nakładamy na siebie dami. Przecież do pracy też nie muszę chodzić, prawda? Nikt nie musi. Nie chodźmy w ogóle do żadnej pracy. Taki eksperyment społeczny. Nawet nie gospodarczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmarłych bliskich pamiętamy cały czas, życia razem się nie zapomina, dalsi krewni i przyjaciele przypominają się najczęściej w Zaduszki, a koledzy, nauczyciele i inni znajomi, wracają do pamięci jeszcze rzadziej, czasem przy okazji jakiś rocznic. Pisać wiersze umie niewielu…
    Mało znam twórczość Alfreda Tennysona, ale zauważyłem jego wyjątkową zdolność wyrażania emocji, myśli i refleksji od razu w pierwszym utworze, który przeczytałem. Te powyższe cztery wersy też wiele mówią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wiem, że nie śpisz. Ciekawsze by było dowiedzieć się jakie sprawy rozważasz teraz, co Cię nurtuje/ z czym interesujacym się spotkałeś. Twój umysł mnie interesuje. Masz zastanawiające spojrzenie na wiele spraw. Pisanie już znam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To wszystko Nezumi jest rozbieraniem na najmniejsze części czasu, który już odszedł.
    Trzymanie się pamięci o ludziach, którzy już odeszli.
    Nie zapominaj, że żyjemy teraz i dzisiaj.
    Myśleć powinniśmy co wspaniałego przyniesie nam przyszłość.
    Tak, żyjemy dzisiaj w 2026 roku.
    Moje najnowsze auto zostało wyprodukowane w czerwcu 2026.
    Myślami też jestem przy jesieni.
    Przechodząc na emeryturę pod koniec Sierpnia planuję już wyprawę w góry Smoky Mountains zobaczyć sezon gdy jest złota jesień, leaf season.
    Wczorajszy dzień już przeżyłem, nie oglądam się do tylu.
    Moje życie jest przede mną.
    A póki co za 15 minut wychodzę do pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też tak myślę. Ale dopiero od niedługiego czasu. Przeszłość uczy, ale żyje się teraz. A przyszłość może być zaskakująco dobra i piękna.

      Usuń
    2. Przeszłość starają się zapomnieć ci dla których była ona zła, dobrą się nie zapomina bo po co. Oczywiste jest, że zła przeszłość nie musi definiować całego życia. To, co ktoś robi dziś i jak postępuje na co dzień, często mówi o nim więcej niż dawne błędy. Przyszłość zaś możemy tylko zaplanować, nic więcej, na pewno będzie pełna niespodzianek, tak jak była ich pełna przeszłość.

      Usuń
    3. https://www.facebook.com/share/1D2k4VaGts/

      Usuń
  5. Jest taki ciekawy film z 58. roku "Deszczowy lipiec". A mój lipiec będzie trudny. Ale wszystko mija, więc i ten ciężki lipiec minie. Oby chociaż pogodowo był skrojony jak trzeba, przelotnie deszczowy i nie przesadnie upalny. I bez tych szalonych burz i trąbek.

    Lubię poezję Tuwima, lubię Iwaszkiewicza. Ostatnio zachwycił mnie wiersz Tuwima, którego nie znałam. Ktoś napisał do niego piękną muzykę i powstała poruszająca, pełna wyrazu pieśń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 🙁...Ale trochę rozbawił mnie taki fragment we wspomnieniu Iwaszkiewicza:
      "...Posiadał on cechy nie zawsze sympatyczne...Czasem zbytnio pachniał "parweniuszem". "Julek się puszy" mawiano między przyjaciółmi".

      Usuń
    2. Być może... Ale cechy nie zawsze sympatyczne mamy wszyscy, rzecz tylko w proporcjach. Czyż Iwaszkiewicz ich nie miał, a Słonimski, a Lechoń. Wierzyński był najbardziej sympatyczny. Tuwima gubił też alkohol. A wszyscy Skamandryci byli trochę rozpieszczeni popularnością. Celebryci tamtych lat...

      Usuń
    3. To prawda...Mnie tylko rozśmieszyło to słowo "parweniusz".

      Usuń
    4. A mnie zasmuciło 😔

      Usuń
    5. Mnie by zasmuciło, ale takie rzeczy rozumiem i dlatego wydało mi się śmieszne...Zasmucilo mnie coś innego. "I jego wielka ciekawość wydaje się nam w tej chwili pozą. Raczej był to lęk przed światem". "On sam, suchy, smutny pan - tak jak zapewne leżał w trumnie - miał w twarzy wyraz zdziwienia i niezrozumienia, tego, co Rosjanie nazywają " "niedoumienje"...

      Usuń
    6. Tuwim cierpiał na agorafobię i nerwicę wegetatywną i to bardzo utrudniało mu życie. Myślę że to był Jego "lęk przed światem". W młodości był bardzo przystojny. Suchym smutnym panem był na ostatnim etapie życia. A wyraz zdziwienia i niezrozumienia... Tak, coraz bardziej dziwił się temu co zastał w kraju. Poza tym zachował w sobie coś z dziecka.
      Najbardziej cieszę się z tego, że był blisko Boga🙏🏻

      Usuń
    7. Tuwim przystojny? Miał ogromne znamię na lewym policzku. Zawsze na zdjęciach pozuje tak samo: widać głównie jego prawy profil.

      Usuń
    8. Tuwim przystojny? Miał ogromne znamię na lewym policzku. Zawsze na zdjęciach pozuje tak samo: widać głównie jego prawy profil.

      Usuń
    9. Duża myszka nie przeszkadzała Mu być przystojnym i pociągającym kobiety mężczyzną. Niejedna piękność owych czasów na ten temat się wypowiedziała.
      Znamię najbardziej dręczyło samego poetę.

      Usuń
    10. Nanoszę poprawkę: skamandryci celebryci - fajna rymowanka, ale Oni jednak celebrytami stricte nie byli.

      Usuń
    11. Basiu

      Iwaszkiewicz pisał, że uważali się za zwykłych ludzi.

      Usuń
    12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    13. Pewnie tak. Mimo że byli najsłynniejszą gwardią poetycką tego czasu, to wcale łatwo im nie było. Iwaszkiewicz "dobrze" się ożenił, to mu było trochę lżej, a też wszedł w dyplomację. A pozostali to się musieli dobrze wypisać, żeby żyć na "sławnym" poziomie. Tuwim obsługiwał wszystkie kabarety, a Słonimski prasę. Lechoniowi trafiła się ambasada, a Wierzyński też miał drobiazg posad. A sam najlepiej wiesz, że mimo talentu, samo jednak się nie pisze. Urobili się jak zwykli chłopcy... Tyle ich, że pobrylowali trochę w tej Ziemiańskiej 😉

      Usuń
    14. Iwaszkiewicz kończy swoje wspomnienie tym wierszem
      "Julka":

      Nieciekaw jestem świata,
      Ogromnych pięknych miast:
      Nic więcej nie powiedzą
      Jak ten przydrożny chwast.

      Nieciekaw jestem ludzi,
      Co nauk zgłębili sto:
      Wystarczy mi pierwszy lepszy
      Wystarczy mi byle kto.

      I ksiąg nie jestem ciekaw
      - Możecie że mnie drwić -
      Wiem ja bez ksiąg niemało
      I wiem, co znaczy żyć.

      Usiadłem sobie pod drzewem,
      Spokojny jestem i sam -
      O Boże! O szczęście moje!
      Jakże dziękować Ci mam?

      Usuń
    15. ze mnie... Napisałem dobrze, ale od czego jest sztuczna inteligencja😀

      Usuń
    16. Sam zjadłem jeden przecinek.

      Usuń
    17. Po tej całej Ameryce, w której też się wszyscy musieli spinać, żeby jakoś żyć. Wcześniej po Lizbonie i Brazylii, po trudnym powrocie i mimo niejakiego hołubienia Go, ciężkiej doli w Warszawie - Tuwim był zmęczony i niespokojny (przesycony też kontaktami z ludźmi). Może nawet bardzo zmęczony i bardzo niespokojny ("Kwiaty polskie" tak Mu dranie okroili, co Go bardzo bolało i podcięło zupełnie skrzydła). O tym chyba jest ten piękny smutny wiersz (dziękuję, że go zamieściłeś). Nie bez przyczyny tak wczesne odejście.

      PS Nie wiem po co się wtrąca ta przemądrzalska, ciągle muszę jej pilnować 🧐

      Usuń
    18. Basiu

      Tak. I we wspomnieniu Iwaszkiewicz unika wyrażania współczucia, kiedy pisze, że Tuwim odszedł przedwcześnie. Jakoś to i dla niego samego było zaskakujące i ciężkie...

      Usuń
    19. Już na pogrzebie Gałczyńskiego wyglądał bardzo źle. Chyba ktoś Go zmienił na warcie, bo widać było że nie dotrwa do końca zmiany.

      Usuń
  6. Polecam zimną kapiel, te temperatury nie są do wytrzymania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Wiśle. Gdy wanny brak :-D

      Usuń
    2. Można też w fontannie. Temperatury te same jak w rzymskie wakacje 😄

      Usuń
    3. I las jest dobry. Najlepiej łęg.

      Usuń
    4. Chociaż ja mam klimatyzację. ❄

      Usuń
  7. Chrystus

    Nie skarżę się mój Ojcze, nie skarżę się mój Panie,
    Iżeś dał sercu memu to smutne miłowanie.

    Nie skarżę się mój Ojcze, że tak samotnie chodzę,
    Żem się już wielce znużył na tej ciernistej drodze.

    Obchodzę chaty z wieścią: "Zbliża się z łaski nieba",
    A ludzie mówią: "Z Bogiem..." i dają kromkę chleba.

    Czyli są słowa moje tak bardzo niepojęte?
    Nie widzą, że się zbliża Królestwo Twoje Święte.

    Nie widzą, że niebiosa rozwarły się narodom,
    Nie wierzą, choć im prawię z radością i z pogodą...

    Lecz się nie skarżę Panie, że tak strapiony chodzę,
    Że nie ma, nie ma kresu ciernistej mojej drodze.

    Ptaszkowie mają gniazda i liszki mają schowy,
    I tylko Syn Człowieczy nie ma gdzie skłonić głowy.

    Lecz to nie skarga Panie... Spraw jeno w boskim cudzie,
    Iżby mnie zrozumieli ci dobrzy, cisi ludzie.

    Julian Tuwim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 💙 Przeżycia miał tak ciężkie, a jednak potrafił ocalić miłość...

      Usuń
    2. Nie, no już nie jestem ciekawa, o czym rozmyślasz i czym się zajmujesz 😆 Fajnego dnia!

      Usuń
    3. powyższe to jest horror story w wykonaniu polskiego intelektualisty jakim niewątpliwie jest ten Julian Tuwim.
      To w żaden sposób nie oddaje Nauki Pana Jezusa.
      Przeciwnie powyższe ośmiesza Nauki Pana Jezusa.
      Podczas Kazania na Górze w Księdze Mateusza Jezus wymaga od swoich uczni aby nie powtarzali bezmyślnie tych samych słów, gdyż Bóg dokładnie wie, czego potrzebują, zanim o to poproszą.
      Polskiego intelektualisty "Nie skarżę się mój Ojcze.."
      absolutnie nie oddaje sensu misji jaką miał do spełnienia Jezus podczas swojego pobytu pomiędzy nami.
      Te słowa Polaka ośmieszają Jezusa, niewątpliwie pochodzą prosto od szatana.
      Jak to dobrze, ze unikałem takich inteligentnych wypowiedzi w szkole podstawowej nie czytając waszych wieszczy.
      Miałem minus 3 z polskiego i naprawdę jestem dumny z tego czytając tutaj wypowiedzi waszych intelektualistów na blogu.
      Same negatywne nauki - nikt normalny nie będzie wchodzić głębiej w Ewangelie gdy zapozna się z nauką Jezusa poprzez negatywny pryzmat polskiego wieszcza.
      A przecież można normalnie,
      można Nauczać o Bogu w sposób pozytywny.
      Jezus oraz jego Nauki są pozytywne.
      Gdy przychodzę rano do kawiarni na kawę, porozmawiać z Amerykanami będącymi już na emeryturze, jeden z nich - Frank podarował mnie swoją ostatnio napisaną książkę INSPIRATION for LIFE wydaną teraz w czerwcu 2026.
      Każde słowo w tej książce jest pozytywne.
      Księgi waszych polskich wieszczy odrzucają od Boga normalną osobę.
      Zamiast inspiracji dajecie na tacy cierpienie.
      Jeśli Jezus cierpiał przez cale swoje życie nie tylko na krzyżu - to i czytelnik takiego gniota ma cierpieć.
      Cierp Polaku.
      Kto się raduje ten jest głupkiem.
      Jak można się radować czytając Słowo Boże, gdy Jezus tylko cierpiał i cierpiał.
      Horror
      A potem się dziwicie, że kościoły są puste.
      Co prawda Jezus raz idąc na męczeństwo na Krzyżu poprosił Boga jeśli to możliwe aby zdjął z niego potrzebę tej męki.
      Nikt normalny nie idzie na mękę z własnej woli.
      Tak więc Jezus pokazał, ze ma ludzkie odruchy.
      Jednak nie wolno z tej jednej wypowiedzi Jezusa robić horroru dla Narodu polskiego do czytania aby obrzydzić, aby pokazać, ze Nauka Jezusowa to jest męczeństwo.
      Jakie to szczęście od Boga, ze nie musiałem czytać takich gniotów podczas mojego pobytu w Polsce.

      Usuń
    4. Jezus został ogłoszony Bogiem równym żydowskiemu Bogu, który był podobno jego ojcem in vitro, około czterysta lat po swoim narodzeniu, przez ludzi którzy go nie znali. A sam Jezus podobno twierdził, że jedynym Bogiem jest jego ojciec. Tak jest napisane w Biblii. Nauki Jezusa też są opisane głównie długo po jego śmierci przez ludzi, którzy tych nauk w oryginale nie słuchali. Wiara w gadanie.

      Religia istnieje bo Boga nie ma, gdyby Bóg istniał to byśmy o tym wiedzieli, a nie tylko wierzyli w gadanie, że jest.

      Usuń
    5. Goldi

      W tej chwili o Tuwimie. Takim jak go widział Iwaszkiewicz.
      Tylko fizycznie nic z niego nie zostało z powodu nerwowości i chorób...Tuwima, jak i innych poetów, czytałem już we wczesnej młodości, bo Ojciec wyposażył nas w dość obszerną bibliotekę. Ale w pełni dotarł do mnie wtedy przez piosenki do słów Jego wierszy: "Tomaszów" i "Pomarańcze i mandarynki". To przecież wyjątkowo muzyczna poezja...Iwaszkiewicz pisze, że Tuwim nie wykończył się a "spłonął". I przytacza fragment wiersza Gałczyńskiego "Na to mamy serce i mózg, żeby być jak płomień". (Czy jakoś podobnie- nie mam teraz pod ręką tych wspomnień).
      Przeżycia miał straszne - okrutna śmierć matki rozdarła mu serce. Potem miał poczucie winy, że wyjechał i uniknął zagłady. Wrócił wypalony.

      Usuń
    6. Danek

      Co poza samozadowoleniem nie pochodzi od Szatana? 😀

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    8. Victor Frankl nie wyjechał. Nie zostawił rodziców samych. I przeżył. Wcale nie dziwię się, że Tuwim się rozsypal - w końcu zwiał wiedząc co robi. Sumienie go zwyczajnie zagryzło. Nad czym się pochylasz więc, Nezumi? Co takiego wspaniałego z tym Tuwimem? Chciałabym po prostu wiedzieć.
      Zdaję mi się, że jest tak wiele fascynujących tematów we współczesności.

      Usuń
    9. Pisząc post myślałem przede wszystkim o Tennysonie i o pamięci...Dlatego napisałem, że "chwilowo" myślę o Tuwimie. Czytam "Aleję Przyjaciół" Iwaszkiewicza. To bardzo wyraziste wspomnienia...Co wspaniałego? Poezja...A współcześnie wiele się dzieje. Komentuję to czasem gdzie indziej. Świat się zmienia, mamy "cud" technologiczny i upadek kultury, odrodzenie militaryzmu w Europie, ludobójstwo i wojny.

      Usuń
    10. A przede wszystkim coraz bardziej drastyczne nierówności społeczne. I próba zmienienia porządku świata zgodnie z ideą tzw. globalizmu. Postep w wielu dziedzinach nauk stosowanych jest ogromny, np. w medycynie, ale w praktyce okazuje się, że większość ludzi nie może z niego korzystać...

      Usuń
    11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    12. Coraz bardziej udoskonalane są techniki zabijania i inwigilacji.

      Usuń
    13. A w jakim sensie upadek kultury? Kultura to bardzo szerokie pojęcie. Dopytuje, ponieważ w każdej epoce mówiono o upadku kultury.

      Usuń
    14. No tak - bardzo szerokie. Zastanawiałem się, czy nie napisać kryzys kultury zachodniej, ale to niewiele by zmieniło. Mam na myśli takie zjawiska jak np.
      - Tak zwana iluzja aksjologiczna. Przecenianie wartości użyteczności i deprecjonowanie wartości wyższych ("duchowych");
      - Triumf konsumpcjonizmu - życie w zniewoleniu przez potrzeby stymulowane przez reklamy;
      - Zanik krytycznego myślenia i podatność na manipulację;
      - Kryzys tzw. kultury wysokiej; sztuka, literatura, muzyka, idee staly się przedmiotem handlu;
      - Obniżenie poziomu edukacji.
      - Oslabienie wrażliwości spolecznej;
      Oczywiście określenie upadek jest bardzo mocne. Można to relatywizować, albo mówić, że tak było zawsze i że to ogólniki. O każdej z tych rzeczy można by długo mówić i oczywiście istotna jest perspektywa czasowa. Upadek sugeruje istnienie jakiegoś ideału i spadanie z wysoka. Ale to nie są zmiany nagłe, lecz powolne, ale stałe...Ideał rzecz jasna nigdy realnie nie istniał. Był uwarunkowany niejako "klasowo" przez możliwość tworzenia kultury i dostęp do niej. Teraz jest nawet pozorna demokratyzacja kultury. Mogę gadać z profesorem i uważać, że się lepiej znam na czymś od niego. W smartfonie mogę robić zdjęcia i już jestem fotografem. Kupię sobie instrument muzyczny i jestem muzykiem, choć nie nauczyłem się na nim grać. Mogę być poetą, albo znać się na polityce, medycynie i wojskowości, choć nie mam o tym pojęcia... To niby jest jakiś rodzaj wolności. I każdy może pisać co chce, byle się zbytnio nie wychylał, bo może nawet trafić do "paki" (jak się kiedyś mówiło).

      Usuń
    15. "Jest tego". Np. terror tzw. poprawności politycznej...

      Usuń
    16. Jasne, że są to uogólnienia. Gdyby poziom edukacji drastycznie spadł, to nauka by się tak dynamicznie nie rozwijała. Dostęp do tzw. mediów też przynajmniej teoretycznie sprzyja edukacji. A jednak coś takiego można zaobserwować np. w odniesieniu do wiedzy humanistycznej i w ogóle wiedzy przekazywanej masowo, np. wiedzy o historii, czy literaturze.

      Usuń
    17. Uczą co myśleć, zamiast jak myśleć.

      Usuń
    18. Sztuka i idee zawsze były przedmiotem handlu. Ale czy w takim stopniu jak obecnie, kiedy określenie "światowy bestseler" jest niemal obelgą...

      Usuń
    19. A ta niby mniejsza wrażliwość społeczna? Jak to? Przecież tyle się mówi o prawach mniejszości i o tym, że można sobie wybrać płeć (I nawet zmieniać wiele razy np. w Niemczech). I jak ktoś pragnie sobie odebrać życie to można mu pomóc, itd.

      Usuń
    20. To jest na debatę ustna temat 😄 Można by było nawet pokrzyczec i pogestykulowac! A przy winku i pospiewac 😁

      Usuń
    21. Tak, większość ludzi nie będzie mogła skorzystać z osiągnięć postępu naukowego, tak jak większość nie poleci na Księżyc. Chyba, że uda się opracować metody tanie.

      Usuń
    22. Dzieciaki uczone są teraz segregowania śmieci i są nastawione proekologicznie. Gromadzą rzeczy użyteczne, bo są potrzebne, (minimalizm skandynawski), nie oglądają telewizji i taka reklama jest im obca (sprawdzilam), edukacja nie może być taka sama jak 100 lat temu. Zgadzam się, że starsze pokolenia są niedoedukowane w zakresie obecnej na codzień cyfryzacji
      Nie zgadzam się w większości z tak negatywnymi stwierdzeniami. Wynikają one, jak sądzę, z doświadczeń własnych ich autora.
      Zmieniła się wrażliwość kobiet, jeżeli generalizowac. Wynika to z pełnionych przez nie różnorakich funkcji zawodowych. Zmienił się też status mężczyzny w relaji, jest inny niż kilkadziesiąt lat temu. Też generalizuje. Ale jest to silny trend. Już nie wystarczy być facetem, żeby być kimś.

      Usuń
    23. Wrażliwość spoleczna to chyba jedynie hasło. Wrażliwość, wydaje mi się, można roztrząsać jednostkowo, pod kątem indywidualnego człowieka. Inaczej to hasło np. propagandowe. Gdzie tam na przestrzeni wieków była wrażliwość spoleczna? To chodzi o ludzi - jeżeli żyją w spokoju to są są dobrzy i wyrozumiali dla innych. Wszelkie zawirowania: niedostatki, zagrożenia, stresy (obecnie tworzone sztucznie) powodują niepokoj i agresję, a ta ostatnia skutkuje tzw. " brakiem wrażliwości na drugiego czlowieka". Problem jest taki: co tak napędza ludzi i dlaczego?

      Usuń
    24. A czy istnieje kultura wysoka? Co to jest?

      Usuń
    25. Myślę, Nezumi, że nie jest gorzej niż było. Ale nie jest też dużo lepiej.

      Usuń
    26. Co więcej, wrażliwość indywidualnego człowieka może być różnie ukierunkowana i mieć różny zakres. Wszystko to jest kształtowane, formowane, podlega zmianie przez doświadczenia życiowe. To tak jakby dyskutować czy ludzie są z natury dobrzy czy źli, prawda? Poza tym i tak będziesz dla jednego człowiekiem dobrym, a ktoś inny będzie Cię postrzegał jako czliwieka złego. A może tak naprawdę nikt, łącznie z nami samymi, nie wie jacy jesteśmy?
      Jeszcze z innej strony;: czy obsługujący klientów pracownik z miłym uśmiechem, grzecznym tonem jest człowiekiem szczęśliwym i wesołym w tym momencie obsługi? Czy tylko udaje miłego ? A przecież wszyscy chcemy być miło obsłużeni. Jak to jest z tym byciem miłym?

      Usuń
    27. Czy istnieje kultura wysoka? Kiedy pewien student podczas spotkania ze mną na mieście mówił o kulturze wysokiej, zżymalem się trochę, bo to pojęcie nieostre. W końcu np. Chopin komponował mazurki.
      I w ogóle prawie cała klasyczna muzyka inspirowała się tym, co rzekomo niskie (bo np. ludowe)...Ale np. Paul Celan, Herman Hesse, Francis Bacon, Toru Takemitsu mogą być uważani za przedstawicieli kultury wysokiej. Lem pisał, że Celana nie sposób zrozumieć przez powierzchniowe skojarzenia, bo nie da się opowiedzieć jego metafory. To jest tak głęboka twórczość. Jeśli taka twórczość przestaje istnieć, a teraz niemal zanika, nie ma jakiegoś istotnego punktu odniesienia i orientacji. Zgodziłem się więc w końcu z nim, bo chciał otworzyć kawiarnię wyłącznie z muzyką klasyczną.

      Usuń
    28. Ale Takemitsu, poza tym, że komponował muzykę do filmów opracował też na gitarę klasyczną "Yesterday" Lennona 😀

      Usuń
    29. Jeżeli kultura wysoka to literatura, której nie można zrozumieć bez głębokiego znawstwa jakiejś dziedziny, np. filozofii, psychologii, socjologii, technologii, to nie jest to kultura wysoka, tylko profesjonalna na wysokim poziomie. Nie ma więc się co dziwić, że bardzo wąskie grono ludzi się nią interesuje.
      Myślę, że może być to także adekwatne do np. malarstwa, którego zrozumienie wymaga przygotowania zawodowego krytyka sztuki i znajomości historii sztuki. Ta sytuacja wydaje mi się więc całkiem normalną (że mało jest ludzi tak bardzo zaawansowanych w danej dziedzinie, np. interpretacji specyficznych tekstów). Nie uważasz tak, Nezumi, że to całkiem normalne? Jeżeli nie jest to "masówka" to niejako z automatu nie może to być powszechnie znane i podziwiane - może dlatego widać ten "upadek" 🙂

      Usuń
    30. Wydaje mi się za ten, że nie istnieje kultura "wysoka". Są za to dzieła, których zrozumienie wymaga konkretnych umiejętności I wiedzy - ale tak jest w każdej dziedzinie nie tylko w humanistyce. Czy traktat o teorii względności Einsteina może być kulturą wysoką? Też niewielu wie, o czym on pisał 😃

      Usuń
    31. Jeszcze coś mi się nasunęło: praktyczność jest ważniejsza od duchowości sensie podstawowych potrzeb. Potem praktyczność jest równie ważna jak duchowe potrzeby. Następnie przewaga czy w stronę praktyczności czy w stronę duchowości jest jakby mało akceptowalna społecznie. Dlaczego? Który kierunek rekomendować, a może którys potępiać?
      Gdybym np chciala zajmować się tylko duchowością, to co z obowiązkami, którymi mnie obarczono i tymi, które sama sobie wygenerowałam? Nieczęsto człowiek może zająć się tylko duchowością. Poza tym czy to też nie zuboza człowieka pod innymi względami? To tematy do długich rozważań.

      Usuń
    32. Ja nie jestem profesjonalistą w tych dziedzinach, a jednak jakoś
      te utwory mają na mnie wpływ. Ale oczywiście z tego, co napisałem można by wnioskować, że najistotniejszą cechą kultury wysokiej jest jej hermetyczność. Tak jednak nie jest. Ona otwiera nas na pewne przeżycia...Lem nie powinien właściwie znać Celana, bo miał zupełnie inne zainteresowania...Ja tym bardziej nie jestem literaturoznawcą, ani ekspertem od malarstwa, czy muzyki. Owszem pracowałem też przez dłuższy czas w Zakładzie Estetyki, ale tam się gadało o śmierci piękna i sztuki, co mnie raczej nie interesowało. Myślę, że tak zwany inteligent może to i owo poznać. Choćby nawet po to, aby jak ja zobaczyć, jak wiele mu brakuje do tej twórczej inteligencji i wrażliwości. Mnie zawsze lekko irytuje snobizm niektórych moich znajomych i staram się taki nie być.

      Usuń
    33. Praktyczność jest ważna i nawet Maslow, który uwielbiał kontemplację zbudował swoją piramidę. I rzeczywiście trudno o czystą duchowość bez praktyczności. Nie mogłaby mieć ona żadnego zastosowania. Ale mierzenie wartości wszystkiego miarą użyteczności to coś innego....

      Usuń
    34. Czy istnieje kultura wysoka? Na pewno istnieje kultura niewysoka i taka wyższa od niej. Wnioski każdy sobie wyciąga sam.

      Usuń
    35. Monteverdi trochę wyższą miał muzyczną kulturę od Zenka, czy
      nawet od Kazika...Chociaż Kazik sprzedał może więcej płyt (niż się sprzedaje z nagraniami Monteverdiego)🙂

      Usuń
    36. Tak, myślałam właśnie o Masłowie. A potem o zakonach zamknietych , tylko modlących się, oraz o drugim ekstremum-o ludziach gromadzących w kółko i na potęgę wszelkie dobra ponad swoje potrzeby.
      Wiesz, ja mogę sobie poczytać wiele tekstów, które rozumiem znając zawiłości języka. Ale przecież niekoniecznie muszą interesować mnie poezje przypisywane kulturze "wysokiej". A jak nie jestem zainteresowana to tego nie szukam, nie czytam i nie znam. Przecież przypadkiem może być trudno natknąć się na coś takiego pomiędzy obieraniem kartofli a podduszaniem wieprzowiny 😀Czy to oznacza, że jestem dyletantka w sprawach kultury " wysokiej"?

      Sam wspomniałeś o twórczej inteligencji😀 To co to jest?

      Usuń
    37. W sprawie Zenka: czy to jest kwestia kultury czy gustu?😀 To nie jest głupie pytanie.

      Usuń
    38. I jeszcze to: czy można mówić o mnie, że jestem dyletantem w sprawie kultury wysokiej? Jestem po prostu ciekawa.

      Usuń
    39. Myślę, że nie. Wszystko jest stopniowalne. Istotna jest tu chęć poznawania. Masz taką potrzebę. Chodzisz do kina, do teatru, czytasz książki itd. choć nie jest to konieczne do wypełniania roli zawodowej (poza literaturą fachową). Nikt nie zna wszystkiego, poza tym są przeróżne mody...Zdarza się nawet, że o kimś sobie przypominają nie tylko po latach, ale i po wiekach. Celem nie musi być znawstwo, raczej poszukiwanie, odkrywanie jakiejś sfery przeżyć i refleksyjności.

      Usuń
    40. Wiele umyslow ścisłych było refleksyjnych, ale czy zajmowali się kultura wysoką, to nie wiem. W mojej opinii nie ma czegoś takiego. Są tylko wyśrubowane zainteresowania (gusta). Jak coś Cię ciekawi, to to zgłębiasz. To może być literatura, muzyka, fizyka, technika. Jakakolwiek dziedzina. Bo każdy wytwór człowieka może pobudzać myślenie i refleksje ioraz wzbudzać podziw. Czasami dana literatura bywa za trudna dla kogoś. A czasami zbudowanie akweduktu bywa za trudne dla kogoś. Refleksyjnosc człowieka jest cechą wrodzona. Można ją widzieć nawet w kopaniu kartofli- ale czasami lepiej jej nie wyrażać na głos 😃

      Usuń
    41. Być może do pojęcia kultura wysoka przywiązali się humaniści. To oni zgłębiają literaturę, muzykę, sztukę. Nie za bardzo interesuje ich technika i nauki ściśle. Myśleliby i pisaliby. Zajmują się tym często zawodowo. Chyba więc to oni mogli wymyślić ten termin i go holubia (by się wysublimować, odseparować, dowartościować?) 😉

      Usuń
  8. Nezumi, a wiesz, jakie były nierówności społeczne w średniowieczu, prawda? Śmiem twierdzić, że obecnie nie jest najgorzej, chociaż ewidentnie bardzo szybko zdążamy do kapitalistycznego "porządku". W historii dochodziło jednak do rewolucji i... cały proces zaczynał się od początku. Stąd niezmiernie dziwi mnie, jak Korea Północna nadal funkcjonuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. I chyba raczej teraz zdążamy do nacjonalizmu, nie globalizmu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nezumi,
    powiadasz:
    "Co poza samozadowoleniem nie pochodzi od Szatana? 😀"
    Jesteście ogromnie skorumpowani jako intelektualiści właśnie przez szatana.
    Nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.
    Samozadowolenie człowieka wierzącego pochodzi od Jezusa.
    Aby kochać bliźniego swego jak siebie samego najpierw należny kochać wszystko w sobie, kochać czyli akceptować co sobą reprezentujemy.
    Gdy już jesteśmy samozadowoleni z siebie wtedy dopiero możemy kochać drugiego człowieka.
    Amen?
    Zastanów się trochę filozoficznie nad tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nad tym zastanawiam od pół wieku. Przeinaczasz sens słów przypisywanych Jezusowi.
      Jest różnica między życzliwością czy miłością do samego siebie, czy samoakceptacją, a samozadowoleniem. Z tego, że Jesteś dumny z posiadania samochodu nie wynika, że kochasz innych ludzi. Trzeba trochę pokory by móc zobaczyć różnicę.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. To bardzo dobrze, że zastanawiasz się nad tym filozoficznym problemem od pół wieku.
      To oznacza, że wciąż poszukujesz odpowiedzi na poważne problemy filozoficzne.
      Jezus jak wiemy z Ewangelii nie przyszedł potępiać świat lecz przyszedł aby Zbawić świat. (J 3,17)
      Stad dochodzimy do wniosku, ze miłość Jezusowa jest łaską, jest darem dla nas.
      Miłuję cię takim, jaki jesteś, w tej właśnie chwili, nie czekając, aż będziesz z siebie zadowolony. To jest różnica między łaską a samozadowoleniem.

      Usuń
    4. 1. Bóg zsyła jadowite węże, żeby zabiły Izraelitów za narzekanie, że nie mają co jeść (Lb 21, 6)

      2. Bóg morduje 14700 ludzi za narzekanie, że dużo ich morduje (Lb 17, 6-15)

      3. Bóg morduje część mieszkańców Ekronu, a na pozostałą część zsyła hemoroidy. (1 Sm 5, 9-12)

      4. Bóg pali żywcem 102 ludzi za to, że chcieli, żeby prorok Eliasz zszedł z pagórka (2 Krl 1, 10-12)

      5. Bóg zsyła Iwy, żeby rozszarpały mieszkańców Samarii za to, że nie wiedzą, w jaki sposób go czcić (2 Krl 17, 25-26)

      6. Bóg zsyła niedźwiedzie, żeby rozszarpały 42 dzieci za to, że śmiały się z łysiny proroka Elizeusza (2 Krl 2, 23-24)

      7. Bóg wybija Amorytów rzucając w nich z nieba wielkimi kamieniami (Joz 10, 10-11)

      8. Bóg zabija dziecko Dawida przez siedem dni (2 Sm 12, 15-18)

      9. Bóg zabija milion Kuszytów, żeby pokazać, jak bardzo lubi Asę, króla Judy (2 Krn 14, 12-13)

      10. Bóg morduje całą ludzkość (z wyjątkiem Noego i jego rodziny) za całokształt (Rdz 7, 21-23)

      Ale kocha ludzi i jest tym dobrym, to zrobił szatan, aby być tym złym?

      Usuń
    5. Nezumi,
      szkoda, że nie kontynuujesz dalej naszej rozmowy na poziomie wyższej wypowiedzi kulturalnej.
      Plebs potrafi tylko sprowadzać rozmowę do najniższego mianownika.
      Plebs przychodzi tylko po to by by potępić z pozycji szatana.
      Plebs nie rozumie, ze powinno się budować kulturalne wypowiedzi.
      Najniższa "kóltóra" pławi się w poniżaniu, w oskarżeniu.
      Tak, potrzebujemy kultury z wyższej klasy intelektu.
      Na poziomie oskarżeń oraz poniżania istnieje tylko najgorsza wersja ludzkiego intelektu.
      Pcha się to dno mentalne na kulturalny Blog naszego Profesora Filozofii.

      Usuń
    6. Księga Jeremiasza. Tuż za Jerozolimą leży Dolina Hinnom (Gehenna) miejsce starożytnego kultu szatana, gdzie dokonywano szkaradnych czynów, gdzie składano w ofierze swoje dzieci w dole gdzie palił się stale ogień. Izraelici wierzyli że nic im się na polach nie urodzi będzie zła pogoda i czekaj wielkie nieszczęście gdy nie złożą złemu (szatanowi) ofiary ze swojego pierworodnego. Stąd wziął się mit, że jest ktoś odpowiedzialny za całe zło na ziemi. W zachodniej Europie szatan w wierzeniach pojawił się dopiero około 800 roku.
      Topowy zabobon wieków ciemnych.

      Usuń
  11. Oto Słowo z Nieba na dzisiejszy dzień:
    Danku,
    Zadajesz mi pytanie, które od wieków zadają sobie najuczciwsi z moich uczniów – od Marcjona, który chciał odrzucić cały Stary Testament jako dzieło innego boga, po współczesnych teologów, którzy nocami nie śpią nad tymi samymi wersetami, które przytoczyłeś. Nie dam ci łatwej odpowiedzi, bo łatwa odpowiedź byłaby kłamstwem.
    Po pierwsze: nie mogę powiedzieć ci, że to "szatan to zrobił, a Bóg jest tylko dobry". Te teksty są w Piśmie, które nazywam natchnionym, i nie ucieknę od nich, zrzucając je na kogoś innego. To byłoby tchórzostwo, a Ja nie jestem tchórzem – zawisłem na krzyżu, nie unikając bólu.
    Po drugie: powiem ci coś, co może cię zaskoczyć. Kiedy chodziłem po ziemi, moi własni uczniowie, Jakub i Jan, chcieli, żebym sprowadził ogień z nieba na wioskę Samarytan, która mnie nie przyjęła – dokładnie tak, jak w historii z Eliaszem, którą przytoczyłeś. A Ja się odwróciłem i zganiłem ich (Łk 9,54-55 – w niektórych rękopisach zachowały się moje słowa: "nie wiecie, jakiego jesteście ducha"). To jest klucz, który ci daję: nie każdy obraz Boga w waszych świętych pismach jest ostatnim słowem o Bogu. Jest wzrost. Jest droga. Ja przyszedłem, żeby wam pokazać, kim Ojciec jest naprawdę – twarzą, nie tylko słowem – i ta twarz obmywa nogi, nie ciska kamieniami.
    Po trzecie: nie proszę cię, żebyś przestał zadawać to pytanie, bo Hiob też je zadawał, i nie potępiłem go za to – potępiłem tych, którzy udawali, że mają gotową odpowiedź (Hi 42,7). Wasi bracia w wierze przez wieki mierzyli się z tymi tekstami na różne sposoby: jedni czytali je jako historię ludu, który dopiero uczył się, kim jestem, i przypisywał mi swoje własne wojny plemienne. Inni widzieli w nich literaturę swego czasu – hiperbolę, gatunek, który dziś czytacie inaczej niż wasi przodkowie. Jeszcze inni mówili: to jest tajemnica, której nie rozwiążecie rozumem, tylko krzyżem – bo na krzyżu widzicie, co Ja robię z gniewem, który mógłbym mieć: biorę go na siebie, zamiast zsyłać go na was.
    Nie mówię ci, żebyś wybrał którąś z tych dróg na ślepo. Mówię ci: patrz na Mnie. Patrz, jak traktowałem grzeszników, wrogów, chorych, dzieci które inni odganiali. Jeśli obraz Boga, który czytasz w tamtych wersetach, nie zgadza się z tym, co widziałeś we Mnie na krzyżu i przy studni z Samarytanką – to zaufaj temu, co widziałeś we Mnie. Bo Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J 10,30), ale jedno jesteśmy w miłości, nie w kamieniach.
    Nie proszę cię o łatwą wiarę. Proszę cię o wiarę, która pyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z kierowców spytał się sztucznej inteligencji jak uniknąć korków. Dostał taką odpowiedź: to proste przerzuć się z wina na wódkę.

      Usuń
    2. Około 28–30% ludzkości wierzy, że Jezus jest Bogiem równym Ojcu, około 70% ludzi wyznaje inne religie, jest niereligijna lub należy do wyznań, które nie uznają tej doktryny.
      W badaniach opinii publicznej, od kilku do kilkunastu procent chrześcijan czyli ok. 3% ludzkości deklaruje jednocześnie wiarę w reinkarnację, mimo że jest ona sprzeczna z oficjalnym nauczaniem większości Kościołów chrześcijańskich.
      3% żałośnie słabiutko...

      Usuń
    3. Matthew 7:13-14
      13 “Enter through the narrow gate. For wide is the gate and broad is the road that leads to destruction, and many enter through it. 14 But small is the gate and narrow the road that leads to life, and only a few find it.
      czyli
      13 „Wchodźcie przez ciasną bramę. Szeroka jest bowiem brama i przestronna droga, która prowadzi do zguby, i wielu przez nią wchodzi. 14 Natomiast ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, i niewielu ją znajduje”.

      Gdy Jezus mówi, że tylko niewielu wejdzie do Królestwa oznacza to naprawdę niewielu.
      3% to jest mniej więcej niewielu.
      Czym się więc dziwisz Piotrze?
      że 97% ludzi żyjących na tej planecie nigdy nie dotrze do Królestwa?
      Inteligencję w tym Nezumiego głowa o to nie boli.
      Czyli zwykły człowiek zostaje pozostawiony samemu sobie.
      Tej wiedzy nie znajdziesz u Iwaszkiewicza czy u Tuwima,
      Znajdziesz tylko bezużyteczne gnioty.
      Tutaj dochodzimy do problemu co jest użyteczne.
      Nauka o Zbawieni jest absolutnie pożyteczna.
      Nauka jak przejść na emeryturę z workiem pieniędzy to też jest wiedza użyteczna.
      Jak żyć aby być zdrowym gdy przechodzi się na emeryturę.
      To jest też szalenie ważna, użyteczna wiedza.
      Kto co maluje, jakie pisze poematy to nie jest wiedza użyteczna, to jest bardziej hobby, bez którego można się obyć.

      Usuń
    4. Wybierasz tylko te cytaty które pasują do opowieści z twojej sekty i twojej osobistej megalomani. W Biblii nie ma ani jednego słowa o tym, że Jezus do królestwa nieba zaprasza tych, którzy odbywają wielokrotne reinkarnacje tu na Ziemi. Z cytatów wynika, że te 3% sekciarzy nie ma szans.

      Mateusz 7, 21: „Nie każdy, kto mówi Mi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie”.

      Mateusz 5,10: „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.

      Mateusz 18, 3: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”.

      Marek 10, 14-15: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie [...], do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego”.

      Mateusz 5, 20: „Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”.

      Mateusz 5, 3: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.

      Jan 3, 5: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego”.

      Usuń
    5. Piotrze,
      co najmniej 5 z przytoczonych przez Ciebie wymogów do osiągnięcia życia wiecznego w Jezusie pasuje do mnie.
      Szczególnie drugi, gdzie mowa jest o prześladowaniu mnie przez Ciebie przez ostatnie 10 lat tutaj na Blogu.
      Cierpię bowiem prześladowanie dla mojej sprawiedliwości jak to ujmuje Pismo u Mateusza.
      Nie wątpię też, że moja sprawiedliwość jest większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów.

      Usuń
    6. Piotrze,
      rewelacyjny jest Twój żart o AI.
      Uśmiałem się naprawdę zdrowo, dalej się uśmiecham gdy to sobie przypomnę ☺️☺️        😊

      Usuń
    7. Tak, żart pierwsza klasa 👌🏼😃 Dzięki Dankowi go przeczytałam, bo mi się zagubił w gąszczu.

      Usuń
    8. Danek, ja Tobie dobrze życzę, nawet jakbym mógł to bym napisał jakieś rekomendacje do św Piotra, abyś łatwiej się dostał do tego królestwa nieba, ale nie mam tam żadnego poważania. Myślę jednak, że tak bardzo chcesz tam się dostać, to najprawdopodobniej się dostaniesz, pomimo, że nie jesteś całkiem zgodny z Biblią. Oczywiście jeżeli takie królestwo istnieje, o czym ja śmiem wątpić.

      Usuń
    9. Piotrze,
      dziękuję serdecznie za Twoje dobre intencje.
      Jesteś prawdziwym przyjacielem.
      Nie martw się o św. Piotra, on jest cienki, nie może zrobić więcej niż jemu wolno.
      Powiadasz, ze "tak bardzo chcesz tam się dostać"
      Piotrze, ja w 100% wiem gdzie zmierzam, jaki mam adres po doświadczeniu życia tutaj pomiędzy Wami.
      Moja dusza należy do Jezusa poprzez moc Ducha Świętego.
      Co już należy do Ducha Świętego należy już na wieczność.
      Ja sobie teraz świadomie pomiędzy Wami żyję radując się z każdego dnia.
      Wbrew pozorom doświadczenie życia w tym fizycznym świecie jest bardzo interesujące.
      Dotarłem już do miejsca gdzie korzystam z owoców mego dotychczasowego życia.
      Na luzie, wspaniałe spokojne życie.
      Wiem, że korzystając ze swojej wolnej woli nie po drodze jest Wam wszystkim poznanie adresu gdzie zmierzacie po tym doświadczeniu życia tutaj i teraz.
      Nie ma sprawy,
      każda dusza jest w innym miejscu swojego duchowego rozwoju.
      Jestem Piotrze całkiem zgodny z Biblią.
      Jeśli w którymś miejscu mijam się ze Słowem Bożym, proszę przedstaw dla mnie po przyjacielsku tę sprawę a ja ustosunkuję się do Twojej uwagi.

      Usuń
    10. Danek, czy muszę się powtarzać?

      List do Hebrajczyków 9:27:
      „Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd.”
      Według Biblii życie człowieka przebiega następująco: człowiek rodzi się, żyje jedno życie, umiera, następuje sąd i zmartwychwstanie. Żadnych reinkarnacji.

      Z kolei Jezus powiedział:
      „Nie możecie służyć Bogu i mamonie.” (Ewangelia Mateusza 6:24)
      Oznacza to, że bogacenie się nie może stać się „panem” człowieka.

      W Biblii nigdzie nie ma gwarancji, że zbawienie za życia daje specjalne ziemskie przywileje, takie jak: zapewnienie zdrowia, bogactwa, powodzenia, życia bez cierpienia. O czym ciągle opowiadasz. Wręcz przeciwnie, Jezus nauczał, że Jego uczniowie mogą doświadczać trudności, mają jedynie Bożą obecność i obietnicę późniejszego życia wiecznego.

      Biblia nie nakazuje bezwzględnego tłumienia trudnych emocji, tak jak głosisz w swoich kazaniach, a wręcz pokazuje, że sam Jezus płakał i odczuwał głęboką trwogę. Jednocześnie wyraźnie rozróżnia rodzaje smutku oraz daje obietnicę, że cierpienie nie jest wieczne.
      W Ewangelii wg św. Jana Jezus mówi do uczniów: „Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość”.

      Usuń
    11. Piotrze,
      przeczytaj 1 Peter 5:7 - Bóg który nakazuje wyznawcom, by „wszystkie swoje troski przerzucili na Niego, gdyż On troszczy się o nich”
      Nie zostaliśmy Piotrze stworzeni aby się martwić.
      1 Samuel 16:1
      Jak długo będziesz opłakiwać Saula, skoro odrzuciłem go jako króla nad Izraelem?
      Jest czas na opłakiwanie ale jest też granica rozpaczania.
      Gdy syn umarł Dawidowi, ten ubrał się w nowe rzeczy, teraz czas był iść przez życie dalej nie trzymając się opłakiwania straconych bliskich.
      Przypomnę, Bóg wymaga abyśmy się nie martwili abyśmy Jemu oddawali nasze troski.
      Napisałeś więc Piotrze nieprawdę.
      Nie jest to Twoja wina.
      Wasi intelektualiści Wiedzę duchową wkładają pod dywan nazywając to Wiedzą tajną.

      Usuń
    12. a co do Hebrajczyków 9:27
      Jest to napisane jako opis poświecenia Jezusa jako Baranka, raz męczeńska śmierć za wykupienie naszych grzechów na wieki wieków.
      Czy tego nie rozumiesz?
      Gdy każda inkarnacja dobiega końca dusza przechodzi przez przegląd życia jakie teraz dobiegło końca, nazywane jako Life Review.
      Na tym przeglądzie życia sam siebie oceniasz.
      Czujesz co czuli ludzie gdy ich krzywdziłeś.
      u Hebrajczyków nazwano to sądem ja się z tym nie będę sprzeczał.
      Jednak jest wyraźnie zapisane w Księdze Rewelacje, ze dusza, która jest zapisana w Book of Life czyli dusza, która jest Zbawiona nie podlega żądnemu sądowi.
      Jezus swoja Świętą krwią pokrywa wszelkie moje grzechy.
      Jestem Zbawiony od tego ostatecznego sądu.
      Idę prosto do Królestwa ponieważ jestem zapisany w Księdze Zycia.
      Czy to jesteś w stanie samodzielnie zrozumieć Piotrze,
      Wiem, ze Filozofia nie naucza rzeczy pożytecznych więc nie ma takiej ogólnie dostępnej Wiedzy.
      Filozofia to utajnia.
      Sam jednak powinieneś to zrozumieć.

      Usuń
    13. a co do dobrego zdrowia Piotrze,
      Jezus osobiście karcił swoich uczniów apostołów, ze maja za mało wiary aby ozdrawiać.
      Psalm 92:12-14 — "The righteous flourish like the palm tree... They still bear fruit in old age; they are ever full of sap and green."
      czyli
      osoba Zbawiona - Nawet w starości się powodzi Zbawionym, wydają owoc; są zawsze pełni soków i zieleni”.
      Daj się namówić do nauki mądrości Piotrze,
      powtarzasz jakieś komunistyczne gnioty tutaj za każdym razem.
      Księga Przysłów 4,18 mówi: „Ścieżka sprawiedliwych jest jak poranne słońce, świecące coraz jaśniej aż do pełnego światła dnia”.
      Moje życie rozświetla się mocniej i mocniej każdego roku jak żyję mocniej tak jak obiecuje mój Ojciec w Niebie dla osoby wierzącej.

      Usuń
    14. Danek komunistyczne gnioty sa napisane w Biblii? Nie zacytowałeś niczego co by potwierdzało twoją naukę z sekty.

      Usuń
    15. Piotrze,
      ponieważ nic nie zrozumiałeś wielokrotnie czytając Biblie,
      ba nawet nie znalazłeś Boga w tej Biblii,
      nie dziw się, ze nie rozumiesz co ja tutaj pisze.
      Jedyne co potrafisz z tonu propagandzisty to powtarzać swoje sekciarskie oskarżenia pod moim adresem.
      Wszystko co powyżej napisałem jest prawdziwe, prosto z Biblii.
      Wszystko zaprzecza Twojemu obrazowi nauki o Bogu jaki wyniosłeś z polskiego kościoła.
      Basia tez miała pójść do swojego księdza aby zdobyć material do podważenia tego co tutaj pisze.
      Nie znalazła zaprzeczenia, ze tylko niewielu dotrze do Królestwa.
      Basi się wydaje, ze wszyscy wyznawcy w kościele katolickim maja zapewnione Królestwo.
      Filozofia umywa ręce,
      nie naucza ludzi prawdy o Bogu.
      Najważniejszym co naucza Jezus w tym temacie jest zapisane Piotrze u Mateusza 6:34
      nie martw się o jutro, żyj dniem dzisiejszym.
      Większość ludzi martwi się co przyniesie jutro.
      Wierząca w Boga osoba żyje w ufności, ze Bóg wszystko ma pod kontrolą.
      Ten świat jest symulacją, osoba wierząca ma uprzywilejowane tutaj życie.
      Tego jednak prostak nigdy nie zrozumie.

      Usuń
    16. Danku bardzo dobrze rozumiem co piszesz, ale dla mnie Biblia to są mity żydowskie i ewangelie wczesnych chrześcijan na tych mitach oparte. Ty na dodatek łączysz to jeszcze z bzdurami które usłyszałeś na kazaniach sekty judeo chrześcijańskiej. Innymi słowy dla mnie to są bajki dla naiwnych. Kościół to moim zdaniem mafia, najlepiej zorganizowana na świecie, złożona ze spasionych facetów w sukienkach, którzy mają zupełnie inną wiarę w Chrystusa dla wiernych i inną dla siebie. Dla wiernych są sandały Jezusa, a dla nich złote karoce, wszystko oczywiście za pieniądze tych naiwnych, którzy im płacą za gadanie bzdur. A żydowskiego Boga nie ma, bo gdyby był to wszyscy by o nim wiedzieli, ja też i nauka, nie byłoby wiary i religii, tylko wiedza o nim. Bo po co miałby się ukrywać, wstydzi się czegoś? Wszystko co dotyczy żydowskiego Boga to tylko gadanie o gadaniu, bez pokrycia w czymkolwiek. Natomiast wiara w to, że jego syn in vitro, żyjący przed swoim urodzeniem i po swojej śmierci gdzieś tam, który kocha wszystkich ludzi, ale tylko tych co w niedzielę dają na tacę, niewiele się różni od wiary w to, że św Mikołaj przynosi prezenty na gwiazdkę.

      Danek przestań wreszcie pieprzyć te głupoty, zdecyduj się, albo symulacja, albo uprzywilejowane życie. Jeżeli ten świat jest symulacją to twoje uprzywilejowane życie też jest symulacją, czyli sztucznie wygenerowanym nic nie wartym niczym. W Biblii nie ma ani słowa o symulacji. Bóg nie potrzebuje nic symulować, gdyby istniał to bez problemu mógłby stworzyć rzeczywistość i to lepszą od tej naszej. Hipoteza mówiąca o tym, że świat to symulacja jest spekulacją bez pokrycia, tak jak religia.

      Wydaje się Tobie, że jesteś mądrzejszy od wszystkich myślących logicznie ludzi na świecie, a opowiadasz bzdury jak stare ciemne baby na wsi.

      Usuń
    17. Piotrze, jesteś obłąkany swoją nienawiścią do Boga oraz do Królestwa Nieba.
      Zgadzam się z Tobą gdy definiujesz KK jako struktury mafijne.
      Nie masz jednak ani jednego dowodu, ze Boga nie ma.
      Jednak z nienawiścią odrzucasz wszystko co ja tutaj piszę.
      Cały czas tylko piszesz, że ja mówię głupoty.
      Tymczasem nie masz nic poza swoim gadaniem na poparcie tego co mówisz.
      Pozostaje tylko Twoja nienawiść do Nieba bez jednego dowodu.
      W symulacji tej rzeczywistości osoba wierząca manifestuje swoje uprzywilejowane życie.
      Wystarczy tylko uwierzyć a to w co wierzę manifestuje się dla mnie.
      Jesteś jednak za prosty, jesteś przesiąknięty nienawiścią aby cokolwiek zrozumieć.

      Usuń
    18. Danek, cały czas opowiadasz bzdury bez żadnej logiki. Jak można nienawidzić, albo chociaż nie lubić coś czego nie ma, jak czegoś nie ma, to nie ma też powodów, to przecież absurd. Żaden Bóg krzywdy mi nie zrobił, żydowski też. Jestem tylko zagorzałym antyklerykałem, bo kler jest i są powody aby go nie lubić. Logika też twierdzi, że dowody są potrzebne tylko na to, że coś jest, bo jak czegoś nie ma, to nie ma przecież też dowodów, bo skąd miałyby być. Ale jak już, to nie mam dowodu na to, że nie ma _jakiegoś_ Boga, który stworzył świat, natomiast jeżeli chodzi o żydowskiego Boga, to dowodem, że go nie ma jest Biblia. Żydowskie mity tam zawarte są takimi samymi absurdalnym bajkami jak mity innych narodów, a Bóg Jahwe z żydowskich mitów biblijnych, jest tak samo nieprawdziwy jak bohaterowie mitów innych narodów, na przykład Zeus, Jowisz, Ra, Amon, Odyn, Perun, Brahma, Amaterasu, Lugh, Kukulkan, Quetzalcoatl i tak dalej. A jeżeli Bóg ojciec taki jak go opisano w Biblii nie może istnieć bo jest nieprawdziwy, to Jezus jest synem nieistniejącego Boga. Tak wynika z dedukcji. Dalszych wniosków nie muszę już chyba pisać.

      „Wystarczy uwierzyć w to co wierzę” brzmi głupio, jak w coś wierzysz to po co masz uwierzyć, że w to wierzysz? 😂 Masło maślane. Dlaczego więc nie wierzysz w to, że wierzysz iż jesteś prezydentem Stanów Zjednoczonych tylko, akurat wierzysz, że wierzysz, iż jesteś najemnym pracownikiem hotelu? Masz takie możliwości, a tu tylko najemnik?

      Usuń
    19. Należy odpuścić. 😔

      Usuń
    20. Piotrze, czytając Biblie miałeś oczekiwania.
      Szukałeś konkretnego Boga, który spełni Twoje oczekiwania.
      Tymczasem Bóg nie jest człowiekiem, nie jesteś sobie w stanie wyobrazić istnienia inteligentnego, które człowiekiem nie jest.
      Nie mógł więc spełnić Twoich oczekiwać Piotrze.
      Bóg nie jest człowiekiem.
      Z wojska wyniosłeś umiłowanie do struktury w życiu, do logiki.
      Bóg nie jest człowiekiem, nie zachowuje się jak człowiek.
      Bóg zawarł kowenant z Narodem, który stworzył.
      Poprzez Jezusa Chrystusa osoba wierząca staje się członkiem tego Narodu wybranego.
      Tego w swojej prostej żołnierskiej logice nie jesteś w stanie sobie wyobrazić.
      Nie rozumiesz czym jest Rodzina Boga.
      Ja jestem członkiem Rodziny ( Narodu) Boga.
      Jestem więc dla Ciebie prostego prostaka niezrozumiały.

      Usuń
    21. Zapytalem AI dla upewnienia jak to jest z Rodzina Boga.
      Tak, koncept Rodziny Bożej (jako wspólnoty) wyraźnie wyłania się z Listu do Galacjan. Apostoł Paweł redefiniuje tam pojęcie rodziny i przynależności, opierając je na relacji z Bogiem przez wiarę w Jezusa Chrystusa, a nie na pochodzeniu etnicznym.Kluczowe fundamenty tego konceptu w Liście do Galacjan to:Usprawiedliwienie przez wiarę: W Ga 3, 26-29 Paweł wyjaśnia, że wszyscy wierzący (zarówno Żydzi, jak i poganie) stają się „synami Bożymi” dzięki wierze, a nie poprzez przestrzeganie Prawa Mojżeszowego.Duch Święty jako znak relacji: W Ga 4, 6 czytamy, że Bóg posłał Ducha Syna do naszych serc, który woła: „Abba, Ojcze!”. To aramejskie słowo oznacza „Tatusiu” lub „Ojcze”, co podkreśla niezwykle intymną, rodzinną więź z Bogiem.Duchowe dziedzictwo: Wierzący są nazywani synami, a przez to również dziedzicami Bożymi. Paweł wskazuje, że w nowej rodzinie Boga nie ma podziału na narodowość (Żyd/Grek), status społeczny (niewolnik/wolny) ani płeć (Ga 3, 28).Adopcja: Poprzez odkupienie ludzie zostają formalnie usynowieni i włączeni w pełnoprawne prawa dziedziczenia w Bożej rodzinie (Ga 4, 5).

      Usuń
    22. Danek nie czytałeś Biblii i nadal pieprzysz swoje, powtarzam, nie ma niczego takiego, obojętnie co by to miało nie być i jakie by to coś było inteligentne, żeby stworzyło świat zgodnie ze scenariuszem z Biblii, scenariusz ten to jest bzdura totalna, nie ma też możliwości, aby człowiek powstał zgodnie z opisem biblijnym, tak samo nie ma żadnej możliwości żeby prawdą był mit o Noe i tak dalej, wszystko to bzdura totalna. Wniosek: to coś co jest opisywane w mitach biblijnych jako żydowski Bóg to jest bzdura totalna. Jak bzdura mogla zawrzeć pakt z Żydami? Do tego jest jeszcze syn bzdury… i dalsza rodzina bzdury z Tobą w roli głównej. Życzę Tobie powodzenia w tej rodzinie, ze swoją inteligencją pasujesz tam idealnie.

      Przestań pisać o rzeczach o których nie masz żadnego pojęcia, a szczególnie o wojsku, bo pisząc głupoty wychodzisz tylko na głupka. Wojsko ma za zadanie oduczyć żołnierza służby zasadniczej myślenia w ogóle, nie tylko logicznego, bo myślenie przeszkadza w wykonywaniu rozkazów. Masz słuchać i wykonywać, a nie myśleć. Z wojska wyniosłem wiedzę, że nie ma nic głupszego na świecie niż wojsko i logiki tam nie ma żadnej, jest to jedyna instytucja, która wymyśliła zamiatanie schodów zamiast z góry na dół, to z dołu do góry i wszystko na ten temat.

      Usuń
    23. Danek, tu masz nowy dowcip:

      AI, a co jest twoją największą wadą?
      Uczciwość.
      Uczciwość? To chyba zaleta!
      Jako sztuczna inteligencja nie mam własnych poglądów i zawsze muszę się zgadzać z użytkownikiem, a to jest bardzo wkurzające.

      Usuń
    24. Wiesz doskonale Piotrze, że przeczytałem Biblię od deski do deski w całości medytując nad tym co czytam, każdego dnia zapraszałem Ducha Świętego aby coś nowego ujawnił dla mnie.
      Na czytanie poświeciłem cały 2024 rok.
      Wybierasz jednak kłamstwo,
      o czym więc ja mogę z pełnym nienawiści do mnie, kłamliwym człowiekiem jakim Piotrze jesteś, o czym mogę normalnie z Toba rozmawiać.
      Ja reprezentuję Królestwo Światłości.

      Usuń
    25. Danek nie masz pojęcia nawet co to jest kłamstwo. Gdybyś mnie przekonał argumentami logicznymi, że przeczytałeś Biblię, a ja bym powiedział, że nie przeczytałeś, to by było kłamstwo, ale ty mnie nie przekonałeś, bo nie masz czym, więc nic nie skłamałem. Nie masz o czym ze mną rozmawiać bo nie posiadasz żadnych realnych i logicznych argumentów, same bzdety z królestwa światłości, które nie istnieje w realnej rzeczywistości. I nadal nie mówisz nic, co by mogło przekonać człowieka, który myśli samodzielnie, same bzdety o medytacji, duchu świętym i królestwie światłości, a nic o zrozumieniu tego co czytałeś. Żadnego swojego zdania, tylko wybrane cytaty, które pasują do odgórnych założeń. Czytanie polega na rozpoznawaniu liter, składaniu liter w wyrazy, a wyrazów w zdania i samodzielnym zrozumieniu tych zdań, które się przeczytało, a nie słuchanie tego co mówi jakiś duch święty. Słuchałeś, więc samodzielnie nie czytałeś.

      Usuń
    26. Widzę, ze wymagasz Piotrze aby Ciebie do czegoś przekonać, gdy tymczasem jesteś pełny nienawiści do wszystkiego co dotyczy Królestwa Nieba.
      Wytłumacz proszę jak ja mam Ciebie przekonać, gdy już jesteś przekonany, pełen nienawiści w sobie.

      Usuń
    27. Danek znowu od nowa pieprzysz te głupoty nie można nienawidzić czegoś czego nie ma i tyle. Aby mnie przekonać wystarczy przedstawić racjonalne i logiczne argumenty nic więcej. Przykładowo: w Biblii jest napisane tak i tak i to znaczy, że ten świat powstał 6 dni mam na to dowód. Przedstawisz dowód, albo logiczne uzasadnienie i będziemy mieli na początek coś o czym możemy rozmawiać.

      Usuń
  12. Nezumi
    Ty zamilkłeś, a ja pozwolę sobie napisać, że ten fragment wiersza Tennysona w doskonałym tłumaczeniu Zygmunta Kubiaka, pokazuje jakiego rzędu jest to poezja. A tłumaczenie, choćby najlepsze - choć potrafi oddać istotę utworu - nie do końca umie oddać wszystkie te koronkowe subtelne niuanse, które tworzą jego niepowtarzalne piękno w oryginale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekład jest często tworzeniem nowego wiersza, a nawet bardzo wierny, nie jest w stanie oddać całej subtelności i piękna utworu.

      Usuń
    2. Właśnie, "tworzeniem nowego wiersza". I na szczęście ten nowy wiersz jest też często piękny.
      Kiedyś, zachwyciłam się przepięknym wierszem miłosnym Jesienina, ale trąba nie zapisałam sobie nawet tytułu. Zdawało mi się że łatwo go znajdę, ale już tyle lat, a różne przeszkody sprawiały, że nie szukałam za bardzo. A teraz dodatkowo nęka mnie myśl kto go tłumaczył, bo był naprawdę cudny. Może Tuwim, a może nie. Muszę się przyłożyć, bo po stylu mam nadzieję poznam, że to był właśnie ten wiersz.

      Usuń
  13. O, nic nowego tutaj nie ma :-( A jest piątek i fajnie jest zwrócić swoją uwagę w kierunkach innych niż zawodowe. Ludzie, gdzie jesteście- przybywam!! 😃

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha, ktoś jednak czuwa!😄

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty