Słodka bezsenność
Wielkie dokoła jest milczenie,
Jak na cichszego bólu przyjście,
Czasem, trącając zwiędłe liście,
Kasztan opada, stuka w ziemię.
(Alfred Tennyson)
Zygmunt Kubiak, który ten fragment wiersza przełożył i oczywiście cały utwór i kilka innych z cyklu, który przez lata Poeta poświęcił zmarłemu przyjacielowi - "poemat o pamięci przechowywanej w strumieniu czasu" (jak to określił tłumacz) napisał, że "komentowanie poezji jest niewdzięcznym zadaniem, zwłaszcza gdy jest to poezja tak wysoka". Zatem i ja zamilknę. (Kubiak miał wyjątkowy dar wczuwania się w wielką poezję przeszłości - jak te utwory "Demeter i Persefona", "Do Wergiliusza", i inne przekłady wierszy, które zamieścił w swym niewielkim wyborze poezji Tennysona).
I już bez związku z tą piękną poezją powiem tylko, że można czasem zapomnieć, ale trzeba pamiętać o bliskich, którzy poruszyli struny naszej duszy.
Wzruszyło mnie wspomnienie Iwaszkiewicza o Tuwimie, szczególnie myśl, że pisano o nim, że jest jak ptak, a on był przede wszystkim człowiekiem i to bardzo ludzkim. A życie ma być jak płomień...Wspomnienie tak żywe.
Mimo upału, który prawie mnie zabija, zaglądam późnym wieczorem do dwujęzycznego wydania poezji Whitmana i wyboru angielskich poetów metafizycznych w przekładzie Sity. Coś tam sobie z tego uszczknę...I "Życie nowe" (La Vita Nuova) Dantego w przekładzie Porębowicza, w którym Poeta "wanielił" (jak zauważa tłumacz) Beatrycze. (Podoba mi się ten
neologizm). Podobno współcześnie przeważa pogląd, że ona rzeczywiście istniała.
Nad ranem wracam z tych łąk i zaświatów do niełatwego życia, szczęśliwy, że mogę robić rzeczy tak
nieużyteczne. Jest lato i z ulgą myślę o nadejściu jesieni...


A mamy chyba rok 2026...
OdpowiedzUsuń