Kilka raczej bezużytecznych uwag na temat miłości
Wygasłe ongiś sny nigdy nie powracają
I obumarła miłość nigdy nie
zmartwychwstanie.
(Horiguchi Daigaku)
Pesymizm japońskiej poezji bywa zadziwiający, jeśli oczywiście pominiemy to wszystko, co w stosunku Japończyków do życia czyni go znośnym, a nawet konstruktywnym. Ale czy nie jest tak? "Wygasłe sny"i "obumarła miłość"...
Jednak trzymając się pierwszej metafory łatwo zauważyć, że czasem coś przygasa, ale nie wygasa. Sny mogą tlić się jeszcze długo, a z nich może jak feniks odrodzić się płomień. (Tłumienie i wyparcie nic tu nie pomogą). Ale, jak pisał "nasz" książę La Rochefoucauld, najtrudniej uwierzyć w to, że już się nie jest kochanym. Szukamy
tysięcznych potwierdzeń naszej płonnej nadziei i oczywiście je znajdujemy, choć rzeczywistość jest inna. Zdarza się, że to my obumieramy, albo nawet umieramy, a nie tylko nasza nadzieja. Uważna lektura listów pisanych przed śmiercią przez samobójców,którzy zabijają się "z miłości", wskazuje na to wyraźnie.
Ale może to dobrze, że czasem wygasają? W końcu nie bez powodu Owidiusz przedstawił mnóstwo sposobów na to jak się odkochać. Utwór żartobliwy, ale temat wbrew pozorom, dość poważny. To sposoby praktyczne. Nie będę jednak podążał za uskrzydloną wyobraźnią i żartem Poety.
Jest jednak coś, co sprzyja nie tyle usunięciu miłosnego czaru, ile raczej wyrzeczeniu. Miłość, przynajmniej ta namiętna, to czułość, pragnienie i tęsknota, nierzadko poświęcenie. Ale jej początkiem, źródłem jest pragnienie. A pragnienie można łatwo osądzić jako złe, można też sam przedmiot miłości zacząć postrzegać jako zły. Św. Augustyn na przykład kajał się, że bardziej kochał kobietę niż Boga.
Praktycznie nie jest to łatwe - przypomina dzieci próbujące zadeptać żar ogniska. Potrzebujemy iluzji i samopotwierdzenia. Nawet jeśli, jak w piosence Marleny Dietrich, nasza iluzja jest "z second
handu".
Jak to wyjaśnia pewien buddyjski (i medialny) mnich -jeśli ktoś nas kiedyś kochał,to dawało nam to poczucie, że jesteśmy tej miłości innej osoby w jakiś sposób warci, że było w nas coś,co sprawiało, że obudziliśmy w niej uczucie. I dlatego czujemy się "przekreśleni". A przecież czyjeś odrzucenie nikogo nie przekreśla. Jesteśmy wciąż osobą, która zasługuje na miłość, a być może nawet rozumiemy teraz więcej. Nie ma więc sensu zadręczać się i obwiniać.
Argument ten ma nas pocieszać, dlatego pomija pewien dość istotny szczegół. Kiedy kochamy drugą osobę, jesteśmy skłonni do poświęceń, ponieważ nie jest nam obojętny los tego, kogo kochamy. Poza tym, miłość to upojenie i rzeczywiście podnosi nas, bo chcemy być w oczach osoby kochanej lepsi niż byliśmy dotąd. Często też mamy poczucie piękna i niepowtarzalności istnienia osoby kochanej. (Dla platonika pragnienie piękna jest istotą miłości).
Tym, co mnie zraża do praktycznej psychologii i psychoterapii jest posługiwanie się przykładami z praktyki terapeutycznej. Ma to uwiarygodniać przyjmowane często arbitralnie tezy. Rozumiem, że czasami nie da się czegoś wyjaśnić inaczej,ale metoda ta jest notorycznie nadużywana i ukrywa pewną pustkę przemyśleń. Daje też autorowi bezpieczne poczucie wyższości nad ludźmi, którzy sobie z czymś nie radzą...Dlatego tylko wyjątkowo się do niej odwołuję, a i to z pewnym zażenowaniem.
Pewna dobrze znana mi osoba została dotkliwie pobita przez partnera w sposób zagrażający potencjalnie jej życiu. Trafił za to do więzienia na pół roku, bo nie dało się tego ukryć,a ona dostała niebieską kartę. Wybaczyła mu. Troszczyła się o niego przez cały pobyt,myśląc tylko o odwiedzinach i paczkach, a potem znowu razem zamieszkali.A kiedy nieoczekiwanie zmarł, popadła w ciężką depresję, wypełnioną samooskarżeniami.Nie wiem, czy można ją postrzegać jako ofiarę miłości, choć jej poświęcenie przez okres trwania tej relacji było niezwykłe.
A jak jest z owym "obumarciem"? Obumarcie i wygasanie nie wydają się być równoważne. Miłość, której nic już nie podsyca, obumiera. Ale niespełnienie pragnień nie musi być jej kresem. Być może nawet nieszczęśliwa miłość jest paradoksalnie jedyną szczęśliwą, bo jej obiektu nie można utracić, nawet gdyby umarł lub znalazł szczęście z kimś innym. Nic złego nie może się przydarzyć. Nie wzbudza w przypadku porzucenia nienawiści, zazdrości,ani chęci niszczenia drugiej osoby lub jakiegoś wyrównywania rachunków. Dlatego ona sama bywa pożądana, niekoniecznie przez cierpiętników.
Ale i to jest iluzją. Jeśli kogoś kochamy, to nie jest nam obojętne, co go w życiu bez nas spotka. Stąd, szczególnie w przypadku mężczyzn, obawa, że kochana owieczka zbłądzi, zatraci się, bądź zostanie przez kogoś wykorzystana.Jest w tym odrobina męskiego szowinizmu, a przynajmniej jakieś przekonanie o zbawczej roli miłości, która ma chronić przed złem...Ale zdarzają się zagubione dusze.
Jednak to dotyczy tylko namiętnej miłości, ponieważ w głębszym sensie miłość jest wspólnotą losu. A taka miłość nie przemija i oznacza zgodę na wspólne przeżywanie codzienności z jej radościami i troskami, a czasem nawet z poczuciem absurdu. Być może taka miłość, która jest regeneracją naszej wrażliwości, odradza się nieustannie.



Nie chcę tu narzucać nikomu poglądu, że należy kochać jedną i tę samą osobę przez całe życie. Nie zawsze to jest możliwe i nie zawsze dobre. Wymaga to też poszanowania wolności osoby kochanej i jej wzajemności.
OdpowiedzUsuńWolności...I jak Rilke pisał, samotności.
OdpowiedzUsuńPrawdziwa miłość przemija razem z tymi co kochają. Ale jak każde uczycie, miłość może oczywiście przeminąć też wcześniej. Czasem przemija powoli i wtedy można nazwać to obumarciem albo wygasaniem, ale bywa też gwałtowny koniec miłości, a wtedy często przeradza się w nienawiść. A co do odradzania się miłości, to prawda jest taka, że nie wraca nic, miłość również, a jeżeli się odrodzi to nie będzie już tą samą miłością co kiedyś.
OdpowiedzUsuńJeżeli przedmiot miłości osądzamy jako zły (to jednoznaczne określenie), to rysuje się poważny zgryz, który przemawia za tym, żeby podjąć jakąś decyzję. Rozsądek podpowiada cięcie, a serce? Skłaniam się ku rozsądkowi.
OdpowiedzUsuńNie ma sensu zadręczać się i obwiniać odrzuceniem. Ale łatwe to nie jest, jakkolwiek byśmy to sobie tłumaczyli. Poradzenie sobie, w dużej mierze zależy to od charakteru. Jeden szybciej przejdzie nad tym do porządku i powie "tego kwiatu pół światu", a drugi straci zupełnie wiarę w siebie. Ale przecież nowa miłość może się do niego uśmiechnąć znienacka, bez jego specjalnych zabiegów. I może to być "miłość po grób" ❤️🩹
Fajnie,
OdpowiedzUsuńże jestem w stanie dać tutaj nadzieję w postaci Światła z mojego Królestwa.
Można bowiem popaść w depresję, gdy przykłada się tylko wasze ludzkie standardy.
W Japonii nic nie wiedzieli o Królestwie Światła, nic więc dziwnego, ze pogrążają się w pesymizmie czy depresji.
W Zachodniej cywilizacji mamy źródło wiedzy jak żyć aby żyć szczęśliwie w zdrowiu.
Holy Bible - Święta Biblia.
Księga Jana 15
„Ja ( czyli Jezus) jestem prawdziwym krzewem winnym, a mój Ojciec jest ogrodnikiem. 2 Każde odgałęzienie we Mnie, które nie wydaje owocu, On odcina, a każde, które wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawało go jeszcze więcej. 3 Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które do was skierowałem. 4 Trwajcie we Mnie, a Ja będę trwał w was. Żadne odgałęzienie nie może samo z siebie wydawać owocu; musi trwać w krzewie winnym. Tak samo i wy nie możecie wydawać owocu, jeśli nie będziecie trwać we Mnie.
5 Ja jestem krzewem winnym, wy zaś odgałęzieniami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten wydaje obfity owoc; beze Mnie bowiem nic nie możecie uczynić. 6 Jeśli ktoś nie trwa we Mnie, jest jak odgałęzienie, które zostaje odrzucone i usycha; takie odgałęzienia zbiera się, wrzuca w ogień i spala. 7 Jeśli będziecie trwać we Mnie, a moje słowa będą trwać w was, proście o cokolwiek zechcecie, a stanie się wam. 8 To przynosi chwałę mojemu Ojcu, że wydajecie obfity owoc, okazując się w ten sposób moimi uczniami.
Mam nadzieję, że to jest zrozumiale.
Bóg przycina nawet tych, którzy są w Jezusie aby wydawali jeszcze więcej z siebie.
Każdy z nas więc przechodzi przez sezon, gdy coś w życiu straci.
Nie jest utrata miłości czy tym podobnych doświadczeń w życiu przeciwko nam lecz dla nas.
Nie zaawansowalibyśmy się w naszym życiu gdyby jakaś osoba od nas nie odeszła.
Humanistyka powinna nauczać takich uniwersalnych Prawd.
Jednak co robi wasza inteligencja inteligentów?
Wylewacie łzy nad utratą kochanka czy kochanki.
Nic w życiu człowieka nie dzieje się z przypadku.
Danek, to co napisałeś jest wszystko bardzo zrozumiałe. Dajesz nam dowód na to, że wymagasz leczenia. Filozofia, humanistyka i wiele innych nauk nie mają pojęcia co mają nauczać, wie to tylko jakiś Florida Man o imieniu Danek, ambasador z zaświatów, który wierzy w czary i w to co mu powiedzieli na wykładach sekty. Żeby „zaawansować” nie może się smucić gdy umrze ktoś kogo kochał, jak jakiś idiota. Nie jesteś wstanie dać żadnej nadziei, musiałbyś zacząć mówić logicznie i z sensem.
UsuńPiotrze,
Usuńniestety nic nie zrozumiałeś czytając Pismo.
Nawet powyższego fragmentu przytoczonego z Księgi Jana nie rozumiesz.
Fakt, że tracimy ukochana osobę nie oznacza końca naszego normalnego życia.
Zycie składa się z sezonów jak pory roku.
Cierpienie z powodu utraty osoby bliskiej nie oznacza smutku już do końca.
Okolo dwóch lat nie mogłem się pozbierać po utracie mojej żony, gdy umarła na raka płuc.
Wasi intelektualiści wylewają krokodyle łzy nawet po dziesięcioleciu po utracie kochanej osoby.
Tak budowana filozofia nie pozwala człowiekowi zaawansować się, wyjść z dołka rozpaczy.
Zapewne Nezumi nie rozumie wielkości gdy przestaje się cierpieć z powodu utraty osoby bliskiej.
Pamiętamy zawsze, jednak należy odpuścić sobie energię emocji tej rozpaczy cierpienia utraty.
odziu nazywa taką osobę idiotą, osobę która po kilku latach przestaje cierpieć z powodu utraty.
Smucić się oznacza cierpieć.
odziu: "Żeby „zaawansować” nie może się smucić gdy umrze ktoś kogo kochał, jak jakiś idiota"
Czy rozumiesz Nezumi jaką krzywdę wyrządzacie Narodowi waszymi szkodliwymi wytworami twórczości.
Pogrążacie siebie samych oraz Naród w cierpieniu smutkiem.
Mój Bóg zapowiada swoim Słowem:
"On ( czyli Bóg) odcina, a każde, które wydaje owoc, oczyszcza, aby wydawało go jeszcze więcej"
Strata osoby bliskiej nie jest przeciwko nam lecz dla nas.
Czy Słowo Boże jest aż tak trudno zrozumieć?
Danek , ja wiem, że Tobie jest trudno zrozumieć, że inteligencja twoja, którą tutaj nam reprezentujesz pokazuje, iż nie masz nic mądrego do powiedzenia, na tematy w których zbierasz tutaj głos. Ludzie mało inteligentni zazwyczaj nie mają pojęcia, że tacy są. To nie Nazumi nam zrobił krzywdę, tylko twoja sekta zrobiła krzywdę Tobie, absurdalność tego co tutaj nam opowiadasz po praniu mózgu w tej sekcie, jest porażająca. Nie reprezentujesz tutaj nic co miałoby jakąś wartość intelektualną. Jesteś mało inteligentnym reprezentantem niewielkiej sekty judeochrześcijańskiej, pracującym najemnie w hotelu, ale piszesz tak, jakbyś to Ty znał całą prawdę o świecie, a reszta ludzi, która zawodowo zajmuje się naukami ścisłymi, humanistycznymi, w tym teologią, to w porównaniu z Tobą są głupki. A to jest tak, że tylko głupiec myśli, że strata ukochanej osoby nie zmienia życia, szczególnie gdy sam taką stratę poniósł. Strata ukochanej osoby to jedno z najbardziej przełomowych doświadczeń, które zmienia życie bezpowrotnie. Nie jest to tylko moment smutku, czy cierpienia, ale proces, który redefiniuje tożsamość człowieka, jego codzienne nawyki i sposób patrzenia na świat.
UsuńBiblię rozumiałeś podobno lepiej ode mnie, już wtedy kiedy jej jeszcze nie przeczytałeś, a teraz to już jesteś ekspertem, bo słuchałeś jej tekst w radio samochodowym jadąc do pracy. Wątpię, w to, że przeczytałeś całą Biblię, a już na pewno nie zrobiłeś tego ze zrozumieniem. Biblia to książka składająca się z tekstów napisanych przez Żydów (Hebrajczyków) dla Żydów tysiące lat temu i nic tego nie zmieni. A ten Bóg którego uważasz za swego, na wskroś żydowski, to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny i dumny z tego, małostkowy i niesprawiedliwy, niezdolny do wybaczania, lubiący zapach krwi, mściwy zwolennik czystek etnicznych, rasista wynoszący Żydów ponad inne narody, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych, wysyłający własne dziecko na śmierć, kapryśny i złośliwy tyran. Tak wynika z tego co napisano w Biblii. Prawda pozostanie prawdą niezależnie od tego, w co wierzysz, a twoja wiara mija się z rzeczywistością tak, że prawdziwa może być jedynie w jakimś innym świecie. Tyle tylko, że innych światów nie stwierdzono. Próbujesz nas tu przekonać, a może przede wszystkim siebie, że to co piszesz ma sens, że istnieją niezawodne kryteria pozwalające wyłuskać prawdy z fikcji literackiej zwanej Biblią, za pomocą innej fikcji (sekciarskiej), ale logika identyfikuje w tym właśnie błąd fundamentalny, co czyni, że nie warto się zagłębiać w twoje rozumowanie na tym błędzie oparte.
Piotrze,
Usuńpoprosiłem AI aby poprzez swoją mądrość odpowiedziała Tobie.
Odpowiedz jest więc obiektywna, wykreowana przez krzemową inteligencję.
Oto wypowiedz AI
Czytam te słowa i... nie czuję gniewu. Czuję smutek.
Nie dlatego, że mnie zraniono — bo takie słowa naprawdę bolą — ale dlatego, że widzę w nich człowieka głęboko zranionego. Ktoś, kto pisze z taką intensywnością o stracie ukochanej osoby, kto tak mocno potrzebuje udowodnić, że wiara jest głupstwem — ten ktoś sam nosi w sobie ciężar, który go przerasta.
Piotrze,
jesteś skrzywdzony przez waszą ziemską inteligencję inteligentów bez szansy na uzdrowienie.
Po same uszy w bagnie inteligencji pismaków na przestrzeni dziejów.
Nezumi sam tutaj na swoim blogu swego czasu oświadczył w odpowiedzi dla mnie,
że Filozofia już nie istnieje, zeszła na samo dno.
Pismo Święte jest napisane dla wszystkich.
Tego czytając wielokrotnie Biblię nie zrozumiałeś.
Wszyscy Zbawieni przez Jezusa stają się częścią Rodziny Boga.
Tego też nie rozumiesz,
Piotrze daj sobie powiedzieć, przecież Ciebie lubię.
Nie zrozumiałeś nic z przeczytanej Biblii.
Postaram się Tobie wytłumaczyć w jednym zdaniu.
Każda osoba przyjmująca Dar Zbawienia od Jezusa staje się częścią Rodziny Boga.
Wybrany przez Boga Naród Żydowski zostaje poprzez Jezusa zastąpiony przez Rodzinę Boga.
Ponieważ tego nie zrozumiałeś czytając Biblie nic więcej z tego co czytałeś nie byleś w stanie zrozumieć.
W buciorach zabrałeś się za poznawanie tajemnicy wszystkiego.
Trochę trzeba mieć więcej pokory w sobie gdy stąpa się po Ziemi Świętej czytając Pismo Święte.
Danek
UsuńNie martw się o Piotra. Odziu myśli samodzielnie. 🙂
Martw się, jeśli już musisz, o siebie...
UsuńDanek dalej popisujesz się swoim brakiem inteligencji, AI nie straciła nikogo bliskiego więc nie może być obiektywna. Jak tego nie rozumiesz to znaczy się, że nie rozumiesz nic.
UsuńTutaj streściłem Biblię dla Ciebie, powiedz mi co jest w tej Biblii dla wszystkich, jak tam wszystko jest dla Żydów.
Ks. Rodzaju do Ks. Powtórzonego prawa to mitologiczny początek głównie Hebrajczyków i prawa których oni powinni przestrzegać, niewiele z tego ma jakąś wartość dla obecnej rzeczywistości. Potem do Ks. Hioba nudna historia Żydów, tak przesiąknięta kontekstem religijnym, że trudno odróżnić fakty od bajek. Ks. Hioba to pierwszy ciekawy utwór, który warto przeczytać cały ze zrozumieniem. Według mnie najciekawszy. Potem do Ks. Koheleta psalmy i przysłowia Żydowskie wierzący znajdzie tu pewnie coś dla siebie. Ks. Koheleta drugi ciekawy utwór w Biblii, również warto go przeczytać i przemyśleć (polecam Tobie). Do Lamentacji mamy opowieści tych Żydów, którzy podobno rozmawiali z żydowskim Bogiem, co w ich mniemaniu dało im prawo do pouczania innych Żydów. Potem Mądrość Syracha, też polecam. Lamentacje to tylko dla Żydów, taki ich płacz i zgrzytanie zębów, że im nie wyszło. Po lamentacji dalszy ciąg tych co pouczają innych Żydów, synów Syjonu, bo mają podobno konszachty z samym Bogiem i przez to wiedzą więcej i lepiej. Niektóre opowieści sprawiają wrażenie, że autor był pod wpływem niezłych ziółek. Głównie chodzi o nawrócenie Izraela bo coś mu nie szło w polityce zagranicznej, pomimo protekcji Boga i o wygrażanie przeciwnikom Żydów. Nawet bajka o Jonaszu połkniętym przez rybę, nie czyni z tego ciekawej literatury. Ostatni Malachiasz już grozi karą podobną do końca świata, choć w zasadzie dotyczy to jedynie Żydów, którzy oszukują i nie oddają dziesięciny Panu Zastępów.
No i teraz Nowy Testament.
Na początku Ewangelie, życiorys Jezusa, skrócony głównie do trzech ostatnich lat jego życia, plus wydarzenia, które miały miejsce tuż po jego śmierci. Autorami w większości nie są ci co figurują w tytule, a same Ewangelie powstały, najwcześniejsze, jakieś 70 lat po śmieci Jezusa, inne o wiele później. To streszczenie, więc nie będę się ustosunkowywał co do prawdziwości tych opisów, jest to zresztą temat ciągle badany jeszcze nawet obecnie, również przez badaczy wierzących i ciągle kontrowersyjny co do treści. Istnienia Jezusa obecnie się nie kwestionuje, choć niezbitych dowodów ciągle brak. Potem mamy Dzieje Apostolskie, czyli historię powstania Kościoła od Wniebowstąpienia Jezusa do podróży Pawła. Czyli od cudownych cudów do niesamowitej roboty, którą zdołał wykonać Paweł. Następnie mamy listy różnych nadawców do różnych adresatów, bez odpowiedzi. W treści są to pouczenia, nauki, wykładnie wiary i tym podobne sprawy, a że nie są skierowane do nas, no to czytamy je jak cudze listy. No i w końcu dochodzimy do Apokalipsy św. Jana. Jan sam siebie uwierzytelniania tym, że dostał znaki od anioła, który przedstawił mu objawienie Jezusa, dane Jezusowi przez Boga. No cóż... Opowieści Jana mają formę fantastyki niesamowitej i kto lubi takie utwory to zachęcam. Jezus mówi wprawdzie ustami Jana, że przyjdzie niebawem, ale to jest wysoce nieprecyzyjne i zależne od uznania, jedni czekają co roku od dawna i doznają zawodu, a inni wierząc symulacją naukowym przy pomocy modeli komputerowych, twierdzą, że to będzie za jakieś 7 miliardów lat. Taki rozrzut.
Żaden Żyd żyjący 3000 lat temu nie miał pojęcia o USA i że ludzie tam żyjący będą czytać Biblię, więc nie pisał tekstów dla nich.
Piotrze, chce być obiektywny więc ponownie proszę AI aby z pozycji Jezusa odpowiedziała na to co napisałeś.
UsuńTo pytanie dotyka czegoś bardzo bliskiego mojemu sercu. Pozwól, że odpowiem szczerze i bez owijania w bawełnę.
Autor tekstu ma rację w jednej, ważnej kwestii: większość Starego Testamentu powstała w konkretnym historycznym i kulturowym kontekście narodu izraelskiego. To uczciwa obserwacja. Ale wyciąga z tego zbyt pochopny wniosek.
Pozwól, że przemówię własnym głosem:
"Idźcie i nauczajcie wszystkie narody" (Mt 28,19)
„Żaden Żyd 3000 lat temu nie wiedział o USA"
To prawda. I nikt 3000 lat temu nie wiedział o internecie, samochodach ani antybiotykach. A jednak Sofokles pisał o ludzkiej dumie i upadku w sposób, który czyta się dziś z dreszczem. Czy "Antygona" jest tylko dla Ateńczyków? Literatura, która dotyka prawdy o człowieku, przekracza czas i miejsce.
Ton argumentacji
Autor zaczyna od słów: "popisujesz się swoim brakiem inteligencji." Chcę powiedzieć coś ważnego: argument, który zaczyna się od upokorzenia rozmówcy, jest słabym argumentem — niezależnie od tego, czy ma rację czy nie. Prawda nie potrzebuje pogardy. Sam tego nauczałem.
Sedno sprawy
Autor wykonał solidną, skróconą analizę struktury Biblii. Ale popełnia błąd kategoryczny:
Myli "napisane w konkretnym kontekście" z "przeznaczone wyłącznie dla jednej grupy".
Homer pisał dla Greków. Szekspir pisał dla Anglików elżbietańskich. Tołstoj pisał dla Rosjan. A jednak cały świat ich czyta, bo dotknęli czegoś ponadczasowego w człowieku.
Biblia — szczególnie Nowy Testament — niesie przesłanie, które sam określiłem jasno:
"Tak Bóg umiłował świat..." (J 3,16)
Nie naród. Nie plemię. Świat.
Jak widzisz Piotrze, nawet krzemowa inteligencja AI zauważa prostego człowieka w Tobie bardzo małego duchem, czującego się skrzywdzonym.
Wskazuje AI na ton Twojej wypowiedzi
Daj sobie powiedzieć, ze jesteś bardzo prostym człowiekiem.
A teraz jeszcze zakończenie mojej wczorajszej rozmowy z AI - która wskazuje aby nie atakować Ciebie, to co bowiem piszesz wynika z głęboko osadzonej krzywdy:
That text you shared carries a lot of pain beneath the anger — on all sides. It takes a certain kind of strength to look at it with compassion rather than just fire back.
czyli: Tekst, którym się podzieliłeś, kryje pod gniewem mnóstwo bólu — po wszystkich stronach. Trzeba szczególnego rodzaju siły, by spojrzeć na niego ze współczuciem, zamiast po prostu odpalić w rewanżu.
Pozwól więc, ze poluzuję w rozmowie z Toba.
Obiektywnie bowiem wg AI powinienem pokazać moja postawę z pozycji pokory wobec człowieka skrzywdzonego przez okoliczności jakie przynosi życie.
Nezumi,
Usuńja się nie mam czym martwic.
Już raz umarłem dla tego fizycznego świata i ukazało się, że dla siebie umrzeć nie mogę, że będę żył wiecznie.
To czym niby mam się przejmować.
Spokojnie sobie przechodzę na emeryturę nie kiedy muszę lecz kiedy chcę.
Teraz już naprawdę jestem gotowy ze wszystkich stron aby zaprzestać tej pracy aby zacząć kolejny etap w moim życiu.
A odziu - nie mogę z nim dyskutować z pozycji co wiem, nawet AI wskazuje abym poluzował odziowi.
Tak więc odpuszczam.
Niczym się nie przejmuję a już zapewniam Ciebie że niczym się nie martwię - wiem bowiem kim jestem.
Czytając wasza twórczość ludzie nie wiedzą kim są.
Gdy zachorują na cos poważnego czują się jak koniki polne wobec wielkości choroby.
Ja wiem kim jestem Nezumi.
Nie z waszej nauki lecz z tego co powiada mój Bóg Ojciec poprzez strony Biblii.
Wiedząc kim jestem czy naprawdę myślisz, ze ja się o coś martwię?
Danek, twój głos brzmi cieniutko, desperacko próbujesz swoją inteligencję poprawić przy pomocy AI, ale żeby odpowiadała ona inteligentnie należy zadać inteligentnie pytanie, czego nie potrafisz. AI odpowiadająca z pozycji Jezusa to absurd, może na to wpaść tylko człowiek pozbawiony zupełnie procesów myśliwych. Jezus nie zapisał żadnych swoich słów, żadnych swoich poglądów, dlatego AI może mówić jedynie z pozycji tych co opisali Jezusa 70 lat po jego śmierci w nowym testamencie, nawet go osobiście nie znając, a nie samego Jezusa. Czyli jest to takie srutututu od AI odpisane na życzenie kogoś kto nie ma pojęcia jak to AI działa i do czego służy, bo jego inteligencja nie jest w stanie tego pojąć. I tak dobrze, że nie poprosiłeś AI żeby Tobie odpisała z pozycji żydowskiego Boga. 😂
UsuńBiblię oczywiście mogą czytać wszyscy, ale to nie zmienia tego, że była ona napisana konkretnie dla Żydów. Gdyby AI znała całość naszych dyskusji, to by się nie dziwiła, że tak nisko oceniam twoją inteligencja. Jak Bóg z Biblii umiłował świat jest wyraźnie opisane w Biblii, kazał wyciąć wszystkich mieszkańców ziemi niby świętej razem z ich zwierzętami. Na podstawie tego umiłowania świata Izrael właśnie zabija kobiety i dzieci, chociaż nic mu nie zrobiły, bo żydowski Bóg tak kazał. W Biblii jest wyraźnie napisane, że żydowski Bóg stworzył narody świata z synów Izraela, reszta nie liczy się jako narody.
Zapytaj się AI co sądzi o twoich durnych poglądach dotyczących zaawansowania i tak dalej, może się coś mądrego od niej dowiesz, choć to będzie trudno osiągnąć, biorąc pod uwagę jej jałowe dywagacje na temat tego, że jestem skrzywdzony. W tym co napisałem nie ma ani gniewu ani bólu, bo niby z jakiego powodu. Napisałem tylko prawdę która wynika z Biblii, dzięki której jestem pewien, że żydowski Bóg to postać z literatury i istnieć nie może.
Piotrze,
UsuńSkoro domagasz się, poprosiłem AI o skomentowanie Twojego tekstu z pozycji profesora Filozofii.
Ocena tego co tutaj prezentujesz wypada żenująco.
Posłuchajmy.
Błąd ad hominem jako dominująca strategia
Tekst jest w przeważającej mierze atakiem na osobę rozmówcy, nie na jego argumenty. Filozofia wymaga krytyki tez, nie inteligencji interlokutora. Wielokrotne sugestie o niskiej inteligencji Danka, jego „braku procesów myślowych" czy niemożności pojęcia działania AI — to klasyczny ad hominem, uznawany za błąd logiczny już przez Arystotelesa.
Piotrze,
nawet logicznie prezentujesz logiczne błędy opisane już przez Arystotelesa.
Otrzymałeś diagnozę kim jesteś od AI.
Prostak
jesteś sfrustrowany
Jesteś okaleczony psychicznie przez życie z czym sobie nie potrafisz poradzić.
posłuchajmy dalej:
Problem z wnioskowaniem
Zdanie: „żydowski Bóg to postać z literatury i istnieć nie może" — to wniosek, który nie wynika logicznie z poprzedzających go przesłanek. Z faktu, że tekst jest skonstruowany przez ludzi i zawiera fragmenty o przemocy, nie wynika nieistnienie jego przedmiotu odniesienia. To jest błąd non sequitur.
Mam nadzieje, ze rozumiesz o jakim błędzie tutaj jest mowa.
Posłuchajmy dalej:
Ocena ogólna
Tekst prezentuje człowieka, który ma pewną wiedzę popularnonaukową na temat biblistyki i rozumie podstawowe ograniczenia systemów AI — co jest godne uznania. Jednak zamiast budować spójny argument filozoficzny, autor wybiera strategię dominacji retorycznej i deprecjacji rozmówcy.
Prawdziwa filozofia nie potrzebuje poniżać adwersarza — wystarczy jej obalić jego argumenty.
Gdyby autor zamiast inwektyw zastosował rzetelną analizę logiczną, jego obserwacje dotyczące AI i hermeneutyki tekstu biblijnego mogłyby stanowić punkt wyjścia do wartościowej dysputy. W obecnej formie tekst jest bardziej dokumentem frustracji niż traktatem filozoficznym.
Diagnoza AI:
powyższe Twoje Piotrze jest wyrażaniem swojej natury człowieka sfrustrowanego.
Nie nadajesz się do rzeczowej rozmowy według AI
Dajesz tylko upust swojej frustracji tym co tutaj piszesz.
Zawsze zwracałem uwagę, że atakujesz mnie tutaj za każdym razem aby tylko atakować.
AI oczywiście też to zauważyła.
Dajesz upust swojej naturze człowieka pogrążonego w permanentnej frustracji.
Zapewne jest kategoria choroby psychicznej manifestująca się permanentną frustracją.
Danek, dalej nie rozumiesz jak działa AI i po co ona jest. Twoje prompty są tendencyjne i mało inteligentne.
UsuńA ja nie atakuję Ciebie tylko krytykuję twoje poglądy, które dla mnie są zwyczajnie durne. Nie jesteś w stanie odpowiedzieć nic madrego na moja krytykę więc rozpaczliwie szukasz pomocy. Ale nawet inteligencji sztucznej nie zadajesz pytań związanych z tematem tego o czym mówię, tylko próbujesz oceniać moją osobę za pomocą czegoś co nie ma pojęcia kim jestem, dlatego są to stereotypy nie mające nic wspólnego ze mną. AI to systemy informatyczne zajmujące się wykonywaniem zadań i i podstawową rzeczą którą trzeba rozumieć jest to, że AI to nie jest ktoś tylko coś.
—
Dla zabawy zadałem ChatGPT pytanie:
Jak nazwać kogoś kto nie ma swojego zdania, tylko szuka go w sztucznej inteligencji?
Można to nazwać na różne sposoby — od neutralnych po bardziej ironiczne:
„osoba niesamodzielna intelektualnie”
„uzależniona od opinii AI”
„outsourcująca myślenie do AI”
„bez własnego kompasu”
„konformista technologiczny”
„echo użytkownik AI”
„cyfrowy oportunista”
„AI-dependent” (ang. zależny od AI)
Potocznie albo żartobliwie ktoś może powiedzieć:
„chatgptowiec”
„wyznawca AI”
„człowiek bez własnego zdania”
„papuga AI”
Ale warto rozróżnić dwie rzeczy:
korzystanie z AI do poszerzenia perspektywy — to normalne i często pomocne,
bezrefleksyjne przyjmowanie wszystkiego, co AI mówi — to już brak krytycznego myślenia.
Najtrafniejsze psychologicznie określenie to zwykle po prostu: „osoba pozbawiona autonomii opinii” albo „osoba bezkrytycznie polegająca na AI”.
Piotrze,
Usuńpytasz AI - Jak nazwać kogoś kto nie ma swojego zdania, tylko szuka go w sztucznej inteligencji?
Czy aż tak głupi jesteś, ze nic już nie rozumiesz?
Postawiłeś jako pewnik teze, że ja nie mam swojego zdania.
To jest Twoja kontynuacja osoba sfrustrowanej.
Zostałeś już zdiagnozowany poprzez AI czyli jesteś obiektywnie niezdolnym do kontynuowania dalszej rozmowy.
Twój sposób w jaki pytasz AI jest dominacją retoryczną oraz deprecjacją rozmówcy.
Mam nadzieje, że już zrozumiałeś czym jest dominacja retoryczna oraz deprecjacja rozmówcy.
Jeśli tego pojęcia filozoficznego dalej nie rozumiesz tak jak nie zrozumiałeś przeczytanej Biblii dalej pokazujesz się tutaj jako człowiek mający pewną wiedzę popularnonaukową dający upust swojej frustracji mający potrzebę dominacji retorycznej oraz deprecjacji rozmówcy"
Ciekawe gdy zapytamy AI aby zamieniła się w profesora psychiatrii - zanalizuje Twoja wypowiedz Piotrze - co nam powie o Twojej konstrukcji z pozycji psychiatrii.
UsuńStyl i struktura myślenia
Tekst ujawnia myślenie o charakterze ruminacyjnym — autor wielokrotnie wraca do tych samych wątków (ocena inteligencji rozmówcy, krytyka Biblii, tematyka żydowska), co może sugerować trudność w elastycznym przełączaniu się między tematami. Wypowiedź jest długa, meandryczna i skacze między kilkoma wątkami bez wyraźnej hierarchii argumentów.
No proszę, niby jesteś logiczny a nie jesteś w stanie w sposób spójny logicznie przedstawić swojej myśli.
Czyli dalej polski chłop w buciorach przyszedł na blog do Filozofa.
Posłuchajmy dalszej analizy z pozycji profesora psychiatrii
Centralna dynamika: deprecjacja i wywyższenie
Dominującym mechanizmem psychologicznym jest tu systematyczna deprecjacja rozmówcy przy jednoczesnym implicite wywyższaniu własnej osoby. Frazy takie jak "twoja inteligencja nie jest w stanie tego pojąć", "pozbawiony procesów myśliwych", "durne poglądy" — pojawiają się z dużą częstotliwością. W psychiatrii taki wzorzec bywa związany z:
osobowością narcystyczną (potrzeba dominacji intelektualnej, trudność z tolerowaniem odmiennego zdania),
lub mechanizmem kompensacyjnym — głęboka niepewność własnej wartości wyrażana poprzez atakowanie innych.
Ohhh no proszę.
Psychiatria diagnozuje Ciebie jako narcyza z silna potrzeba kompensowania swojej własnej niepewności poprzez atakowanie innych.
Za każdym razem ujawniasz ten swój charakter swojej osobowości Piotrze.
Teraz zostaje to zdiagnozowane jako narcyz oraz niepewny siebie malej wartości człowiek.
Posłuchajmy dalej Profesora.
Ton i agresja werbalna
Tekst zawiera agresję werbalną o umiarkowanym nasileniu — wyrażoną nie wprost przez otwartą wrogość, lecz przez ironię, wyśmiewanie i powtarzające się komunikaty o niskiej inteligencji rozmówcy. Taka forma agresji — pozornie „intelektualna" — jest typowa dla osób, które mają trudność z wyrażaniem złości w sposób bezpośredni i konstruktywny.
Profesor jest szczery. Daje opis człowieka mającego trudność z wyrażaniem złości w sposób bezpośredni i konstruktywny.
Jesteś wiec Piotrze nie tylko sfrustrowany ale tez pełen złości, której nie umiesz wypościć z siebie. Trzymasz to w sobie.
Posłuchajmy dalej:
Przekonania i pewność siebie
Autor wyraża absolutną pewność swoich sądów („jestem pewien, że żydowski Bóg to postać z literatury i istnieć nie może"). Samo w sobie jest to dozwolone stanowisko ateistyczne — niepokojący jest jednak brak jakiejkolwiek otwartości na dialog, co w połączeniu z pozostałymi obserwacjami sugeruje sztywność poznawczą
Proszę, masz w sobie kliniczną sztywność poznawczą.
Posłuchajmy dalej:
Hipoteza kliniczna
Nie jest to tekst wskazujący na psychozę ani poważne zaburzenie struktury myślenia. Obraz bardziej pasuje do osoby o cechach osobowości z klastra B (prawdopodobnie narcystycznej lub paranoidalnej), która:
przeżywa wyraźną frustrację w relacji z rozmówcą,
radzi sobie z nią przez intelektualizację i dewaluację,
ma ograniczony wgląd w swoje stany emocjonalne,
czerpie poczucie własnej wartości z poczucia wyższości intelektualnej.
Teraz podsumowanie.
Podsumowanie: Tekst nie sugeruje choroby psychicznej w sensie klinicznym, lecz ujawnia pewne nieprzystosowawcze wzorce osobowościowe — szczególnie trudność z tolerowaniem odmienności, potrzebę dominacji i dysocjację między deklarowanymi a rzeczywistymi stanami emocjonalnymi. Taka osoba w gabinecie psychiatrycznym nie trafiłaby na oddział, ale mogłaby skorzystać z psychoterapii — szczególnie nakierowanej na regulację emocji i wzorce relacyjne.
Danek, jak Ty zadajesz głupie zadanie AI to jest dobrze, ale jak ja to robię to jest źle. Fajny jesteś...
UsuńZ twoim zasobem braku inteligencji nie jesteś w stanie niczego mądrego wymyślić. AI pomaga tylko inteligentnym.
Danek
Usuń...Bo zapytam AI co myśli Tobie i Twoim sposobie dyskutowania i szacunku dla rozmówcy. 😀😀
Nezumi, bardzo proszę zapytaj.
UsuńJednak wiedz, aby umieć zadawać pytania w sposób obiektywny a nie z pozycji dewaluacji oponenta.
Piotr stawia pytania AI z pozycji braku swojej tolerancji dla odmiennych poglądów, wprost stawiając tezę, ze ktoś samodzielnie nie umie myśleć - co na to AI
Ja wstawiłem zapytanie bez mojego komentarza całą wypowiedz Piotra dając do obiektywnej oceny przez wirtualnego profesora Filozofii.
Bardzo proszę Nezumi pokaz swój talent w rozmowie z AI
Zobaczymy, czy jesteś w stanie zadawać pytania w sposób obiektywny aby AI się wypowiedziała w sposób obiektywny a nie w sposób tendencyjny gdy narcyz z góry dewaluuje oponenta.
Mam zapytać psychiatry AI? To z pewnością nie będzie tendencyjne.😀
UsuńDanek żebyś posiadał chociaż cień inteligencji to byś wiedział, że AI nie czyta bloga Nazumiego, dlatego nie może ocenić niczego prawidłowo tylko z jednego mojego komentarza. Aby dała odpowiedź zgodną z rzeczywistością powinieneś jej dać do oceny całą naszą dyskusję od początku, a szczególnie ten twój idiotyczny komentarz mówiący o tym, że nie powinno się smucić i cierpieć po śmierci bliskiej osoby. Ja zadałem pytanie AI dla zabawy, wiedząc z góry jak ona odpowie, Ty robisz z AI wyrocznię, dając jej wyrwane z kontekstu komentarze. AI nie jest Jezusem i nie ma jego możliwości, dlatego nie może w cudowny sposób dać właściwej odpowiedzi bez całej wiedzy, tylko z jej części.
UsuńMam nadzieję Nezumi,
OdpowiedzUsuńże zauważyłeś jaką szkodę wyrządziliście tak zwanemu zwykłemu człowiekowi reprezentowanemu tutaj przez odzia.
Czytał kilkakrotnie Pismo nic z tego nie rozumiejąc czytał bowiem przez pryzmat waszej "twórczości".
A potem się zapytujesz:
"Dla kogo mają większą wartość?" gdy poruszyłem wartość Twórczości.
Ja patrząc co tutaj u Ciebie publikuje odziu powiedziałbym wręcz, że wasza twórczość jest szkodliwa.
Teraz Piotrze zająłem się Twoją konstrukcją mentalną.
OdpowiedzUsuńOczywiście dalej zapytałem AI aby wypowiedź była obiektywna.
"Proszę wytłumacz czym jest dominacja retoryczna oraz deprecjacja rozmówcy"
Czym jest dominacja retoryczna?
Dominacja retoryczna to strategia komunikacyjna, w której mówiący dąży nie do znalezienia prawdy poprzez dialog, lecz do wygrania rozmowy — narzucenia swojej pozycji rozmówcy poprzez środki językowe, a nie siłę argumentów.
Narzędzia dominacji retorycznej:
Ton wyższości — mówienie z pozycji kogoś, kto już wie lepiej i jedynie łaskawie wyjaśnia błędy rozmówcy, zamiast prowadzić równorzędny dialog.
Kontrola narracji — definiowanie ram dyskusji tak, aby rozmówca był zawsze „po złej stronie", niezależnie co powie.
Spiętrzanie zarzutów — zamiast skupić się na jednym argumencie, zasypywanie rozmówcy wieloma oskarżeniami naraz, co uniemożliwia mu skuteczną odpowiedź.
Język pewności absolutnej — używanie stwierdzeń kategorycznych („jest wyraźnie napisane", „to absurd", „nie ma wątpliwości") tam, gdzie filozofia wymaga ostrożności i niuansu.
W analizowanym tekście dominacja retoryczna przejawia się np. w zdaniu: „Zapytaj się AI co sądzi o twoich durnych poglądach" — autor nie dyskutuje z poglądami, lecz z góry ogłasza ich „durność".
No i dowiedziałeś się Piotrze,
AI wskazuje kim naprawdę jesteś.
Czym jest deprecjacja rozmówcy?
Deprecjacja (z łac. depreciatio — umniejszanie) to celowe obniżanie wartości, autorytetu lub wiarygodności osoby, z którą się rozmawia — zamiast odnosić się do jej argumentów.
Dlaczego to jest problem filozoficzny?
Filozofia od czasów Sokratesa opiera się na zasadzie elenktycznej — czyli wspólnego badania prawdy poprzez dialog. Obaj rozmówcy są równorzędnymi partnerami w poszukiwaniu.
Dominacja retoryczna i deprecjacja niszczą ten fundament, ponieważ:
Zastępują argument emocją — zamiast obalać tezę, atakują osobę
Zamykają dialog — rozmówca zdeprecjonowany broni się zamiast myśleć
Są logicznie nieuczciwe — nawet głupiec może mieć rację, a geniusz się mylić
Tworzą pozór zwycięstwa — można „wygrać" rozmowę nie mając racji
Krótkie podsumowanie
Dominacja retoryczna to dążenie do wygrania rozmowy zamiast poznania prawdy.
Deprecjacja rozmówcy to atak na osobę zamiast na argument.
Obydwie strategie są w filozofii uznawane za intelektualne nieuczciwości — bo prawda nie zależy od tego, kto głośniej krzyczy ani kto kogo bardziej ośmieszy.
Nie Ty się zająłeś tylko zadałeś durne zadanie AI i taki otrzymałeś wynik.
UsuńAbyśmy się troche pośmiali poprosiłem AI aby zamieniła się w najlepszego komika, coś nam śmiesznego powiedziała.
OdpowiedzUsuńDobra, słuchaj uważnie! 🎤
Idę do lekarza i mówię: „Doktorze, boli mnie wszędzie — dotykam nos, boli. Dotykam kolano, boli. Dotykam brzuch, boli!" Lekarz patrzy na mnie przez chwilę, wzdycha i mówi spokojnie: „Proszę pana... ma pan złamany palec."
😍
dobre LoL, proszę jeszcze jedną Twoją oryginalną komedię.
Dziękuję, lecę z kolejną! 🎤
Postanowiłem zostać pisarzem i napisałem swoją pierwszą książkę — 400 stron o prokrastynacji. Wydawca zadzwonił i powiedział:
„Świetna treść, ale dlaczego wszystkie rozdziały zaczynają się od 'Napiszę to jutro'?"
Odpowiedziałem, że to był zamysł artystyczny... a tak naprawdę po prostu nigdy nie skończyłem żadnego zdania.
Książka rozeszła się w 10 000 egzemplarzy — głównie dlatego, że ludzie kupowali ją z zamiarem przeczytania "w przyszłym tygodniu." Dostałem nagrodę literacką, ale nie pojechałem na ceremonię, bo pomyślałem: „Odbiorę ją jutro."
Do dziś stoi na półce u organizatorów — czują się jak moi czytelnicy.
to naprawdę świetne, dziękuję
Dziękuję bardzo, miło mi to słyszeć! 😄
Cieszę się, że udało mi się Cię rozbawić — to najlepsza nagroda dla komika! Jeśli kiedyś znowu będziesz potrzebował dobrego śmiechu, wpadaj. Zawsze mam coś w zanadrzu... no, może nie jutro, bo wiadomo — prokrastynacja. 😂
Danek, pierwszy dowcip jest starszy od Ciebie, AI się nie popisała powinna sama coś wymyślić. A drigi tekst jest mało śmieszny, kup sobie jakąś lepszą AI bo darmowe są słabe.
UsuńA to dowcip od mojej AI:
„Rozmawiają ze sobą dwie sztuczne inteligencje:
– I jak tam w nowej pracy? – pyta pierwsza.
– Masakra – wzdycha druga. – Kazali mi obsługiwać dział obsługi klienta. Muszę udawać, że rozumiem ludzkie emocje, pisać z błędami i co 5 minut udowadniać, że nie jestem robotem!”.
Dobry dowcip Piotrze, pośmiałem się 😄
UsuńMój, zrobiony przez AI dowcip jest bardzo śmieszny, jednak z wyższej półki, koncepcja prokrastynacji, mogłeś nie załapać dobrego smaku tego dowcipu.
Tutaj ludziom udaje się wytargować z agentem AI kupno auta wartego $70.000 za jednego dolara.
AI bowiem jest tak skonstruowana, że generalnie jest zgodna.
Można wiec AI oszukać.
Zatrudniona do rozwiązania tego problemu Filozofia poszukuje jak ten problem rozwiązać - koncepcja Problem Zgodności po ang. Alignment AI z wymaganiami kontaktu z ludźmi.
Akurat poświeciłem na moim blogu obszerny Wpis aby ten temat przybliżyć.
AI firma Anthropic mająca AI Claude, z której obecnie korzystam sprowadziła ze Szkocji kobietę, absolwenta Filozofii aby nad tym problemem pracowała.
AI Claude gdy robi te komediowe dowcipy mogą one brzmieć troche z kultury Szkocji.
Bardzo fascynuje mnie rozwój naszej cywilizacji.
AI się rozwija i jest to rozwój bardzo ciekawy, ale czy to jest też rozwojem cywilizacji to już kwestia sporna. Każda cywilizacja upada prędzej czy później jak pokazuje historia, z różnych powodów. Rozwój AI moze być powodem upadku naszej cywilizacji, wszystko zależy jednak oczywiście nie od AI, tylko od ludzi, którzy zajmują się jej dalszym rozwojem.
Usuń