...

       "Cywilizacja hinduska umiera, cywilizacja japońska dla Japończyka jest już tylko folklorem...Nasza cywilizacja zabija wszystkie inne."

     (Józef Innocenty Maria Bocheński, OP)

     

             Bitwa ropuch

     

   Zapytany - dlaczego, Ojciec odpowiedział:

    "- Po prostu zabija wszystkie inne."

    Dalej mówi o trzech jej istotnych składnikach: 

    "Grecki stosunek do czystej formy, który widoczny jest w nauce i sztuce, rzymski stosunek do społeczności- prawo rzymskie oraz judeo- chrześcijańskie podejście do zagadnień egzystencjalnych. Synteza tych trzech czynników jest bardzo trudna i  w naszych dziejach często się rozlatywała."

     Co się wydarzy nie chciał powiedzieć, ponieważ filozof nie jest "prorokiem, ani literatem." Pytany o demokrację  odpowiedział, że jest konsekwencją tych trzech cech. O cywilizacji chińskiej wspomina jedynie z pogardą zestawiając ją z...albańską. Zastanawiające jak na intelekt tej miary. 

     To było dość dawno i nie wiem, co myślałby teraz. Co gorsza, nie wiadomo, co ta konstatacja wyraża. Czy to dobrze, że zabija - niszczy i tym samym zwycięża? Byłby to więc jakiś podziw - bo niby bardziej była żywotna. Ale być może  myślał inaczej...

      Ja jednak widzę w niej pewien sens dosłowny...Zabijała od początku swego istnienia. Rzym był militarystyczny, zrównał z ziemią Kartaginę. Cezar w wojnie galijskiej dopuszczał się ludobójstwa na wielka skalę. Prawo sankcjonowało najbardziej ponure niewolnictwo. 

     Nie pretenduję do tego aby  być historiozofem, ale jestem przekonany, że kiedy mówi się o historii, należy też oddać głos jej ofiarom. Po upadku Powstania Hitler wydał rozkaz zniszczenia Warszawy tak, jak była unicestwiona Kartagina. To nie było przypadkowe porównanie, był to dla niego (a wcześniej dla Mussoliniego) wzór do naśladowania. A jak zauważył wcześniej "Zwycięzców nikt nie pyta o racje." 

     Hitleryzm, mimo gwałtownego końca, nie był jedynie  jakimś historycznym zboczeniem, ślepą odnogą historii, lecz naturalną konsekwencją praktyki i kultu przemocy (i wartości utylitarnych), jaką się ta kultura żywiła i syciła przez wieki. Niewiele wcześniej Król Belgii odpowiadał za  okrutną śmierć ponad dziesięciu milionów mieszkańców Konga - dzieciom ucinano ręce lub je wieszano, a jeszcze w 1955 r było w Brukseli ludzkie ZOO z dziećmi w klatce. Potem zabito Lumumbę...

      


      


       Dlaczego piszę o ciemnej stronie tzw. wartości europejskich? Nie tylko ja ją oczywiście zauważam. Trzeba ją widzieć wobec kryzysu, jaki te wartości przeżywają. Myślę o tym ze współczuciem, widząc odradzajacą się hydrę militaryzmu i brak zrozumienia dla przemian współczesnego świata, graniczący  często ze zidioceniem. To jest, niestety,  ten przemilczany przez Bocheńskiego czynnik, zmierzający ku autodestrukcji w sytuacji, kiedy dalsza ekspansja nie jest już możliwa. 

       

     


Komentarze

  1. Nie sugeruję, że militaryzm jest jedynie właściwością zachodniej kultury. Czyngis-han, największy podobno oprawca w dziejach, nie był jej przedstawicielem. Straszliwe skutki mial też okrutny militaryzm japoński. Jednak po drugiej wojnie światowej zrobiono wiele, aby niemiecki i japoński militaryzm nie odradzały się. Na tym polegał też projekt Unii Europejskiej...Niestety, być może należy to już do przeszłości.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty