Zamiast bajki
"Zapomnijmy o przesądach wielkich ludzi" - pisał Wolter. I jest w tym chyba jakaś cząstka prawdy. Nie ma ludzi nieomylnych, a prawdy, którymi karmi się nasz duch są zwykle dość ogólne i nie stosują się do wielu sytuacji życia. Wiele też zależy od tego na jaki grunt padają słowa mądrych ludzi, które są, mówiąc językiem mistyków, jak ziarno. (Zapewne są i plewy).
A może są to po prostu bajki, w które wierzymy jak dzieci, stając się niewolnikami rzekomych duchowych prawd? To, w co wierzymy, nie zawsze jest wyrazem racjonalnej postawy wobec świata i życia. Ale też sama ta racjonalność nie zawsze da się obronić.
W młodości sporo czytałem i byłem pod wrażeniem sugestywnych obrazów jakie stwarzał w swych dziennikach Krishnamurti. "Wolność od znanego", "Jedyna rewolucja" i kilka innych jego utworów również miało na mnie spory wpływ. Ale dzienniki, dzięki połączeniu medytacji z obrazami natury oddziałały na mnie najsilniej. A ponieważ odrzucał wszelką ortodoksję i dogmatyzm, można by go nazwać indywidualistą, gdyby nie to, że zwracał się ku temu, co jest źródłem istnienia. Pamiętam jak wielkie wrażenie wywarły kiedyś na mnie jego słowa, że tylko w samotności można poznać prawdę. Był przekonany, że człowiek nie powinien zatracać się we wspólnocie.
Stara Poetka, którą poznałem po latach, w innym okresie mojego życia, opowiadała mi, że pod wpływem Krishnamurtiego rozstała się ze swoim przyjacielem z Paryża, z którym tam mieszkała. Wybrała wolność...Ale później wiele razy tego żałowała, a nawet na krótko przed swym zniknięciem w głębokiej już starości napisała do niego list wierząc, że się znowu pojawi. Rozumieli się bardzo dobrze i byli sobie bliscy. Sporo mi o tym opowiadała. Krishnamurti mógł błyszczeć w otoczeniu Bławackiej, a jednak wybrał swą własną drogę.
Ale w jej świadomości tkwiła bolesna sprzeczność - zrezygnowała z osobistego szczęścia dla poczucia wewnętrznej wolności, ale gdyby przy nim pozostała, nie wytrwałaby długo. Jej partner zresztą, człowiek poważny i wybitny literaturoznawca, po ekscesach młodości założył rodzinę i miał dwoje dzieci. Zapewne odpowiadał mu bardziej uporzadkowany, czy nawet mieszczański styl życia. Może odeszła od niego w porę. Zranienie, jakie sama sobie zadała, pozostało jej jednak na całe życie. Był to, jak mawiali uczniowie Buddy "cierń rozpaczy". Ponieważ cierpieniem jest rozłąka z kimś kogo się kocha...
Ale Krishnamurti wyraźnie mówił, że nie można iść za kimkolwiek, choćby nawet wydawał się Bóg wie jak mądry i święty. Za późno chyba zdała sobie sprawę z tego przeoczenia. On nie byłby z jej wyboru zadowolony, choć z pozoru był po jego myśli.
Przypomniał mi się teraz uczeń Beethovena Ries. Mistrz powiedział, że jego utwory są tak podobne do jego własnych, że czasem nie może ich odróżnić. Ale nie była to pochwała. Mimo wszystko Ries nie był jedynie epigonem. Jego utwory są naprawdę wartościowe, ale nie ożywia ich ten sam duch. Nie każdy jest geniuszem. Więc może lepiej byłoby, gdyby pozostawił sobie więcej swobody.
Jednak wybory twórcze mają zupełnie inne konsekwencje od innych wyborów życiowych. Pod jakimś względem poważniejsze, pod innymi mniej poważne. Parafrazując słowa pewnego Chasyda można powiedzieć: "Na Sądzie Ostatecznym Pan Bóg nie zapyta Cię, dlaczego nie byłeś Beethovenem, ale dlaczego nie byłeś Riesem" (nie byłeś sobą).
Jestem już bliski ukończenia nowej opowieści, jednak z powodu kłopotów ze zdrowiem i konieczności poświęcania czasu innej, chorej osobie, nie mogę tego zrobić tak szybko jak zwykle...






Nezumi,
OdpowiedzUsuńwspółczuję Tobie, iż będąc tak poważnie chorym poświęcasz jeszcze swój czas pomagając innej chorej osobie.
To jest prosto z Księgi Hioba.
Hiob dopiero gdy skierował swoją uwagę na pomaganie innym w potrzebie, dopiero wtedy sam otrzymał uzdrowienie ze swoich tarapatów.
A teraz chcę skomentować chociaż trochę Twój powyższy Wpis.
Zatrzymam się przy Twojej wypowiedzi o tych słowach mądrych ludzi, które to słowa padając staja się ziarnem.
Widzę, ze całkowicie ignorujesz Słowo Boga, który poprzez Przypowieść o Siewcy - Słowo przedstawiane jest jako żywe ziarno, które – zasiane w „glebie” ludzkiego serca i pielęgnowane – wydaje duchowy owoc, zrozumienie oraz mądrość.
Nie trzeba więc szukać daleko na Wschodzie u mistyków gdy Słowo stające się ziarnem jest głęboko osadzone w naszej chrześcijańskiej tożsamości.
Jednak z jakiegoś powodu polski filozof przechodzi nad tym do porządku albo z ignorancji albo - siejąc ziarno waszej propagandy intelektualnej fizyczności tego świata.
A później ktoś może się zdziwić skąd taka zaciekła propaganda fizyczności reprezentowana tutaj na blogu.
To przyszło z bolszewickiej szkoły filozoficznej ze Lwowa przeniesione na UW po drugiej wojnie.
Gdzie Ty widzisz "zaciękłą propagandę fizyczności" ?
UsuńTo, o czym mówi Krishnamurti nie ma z nią nic wspólnego... To, o czym ja piszę, również nie ma.
A już nazywanie szkoły lwowsko-warszawskiej bolszewicką to zupełne curiozum.
Piszę tutaj o słowach ludzi uważanych za wybitnych, czy nawet świętych...które nie zawsze padają na podatny grunt, nie zawsze są też właściwie rozumiane, a czasami są zwykłymi przesądami przyjmowanymi jedynie ze względu na ich autorytet...
UsuńNezumi, w ogóle nie ustosunkowałeś się do osoby, na którą powołuję się jako na Autorytet w kwestii jak odsiewać prawdziwe Słowo będące tym cennym nasieniem od plewów.
UsuńOwszem powołujesz się na nieokreślonych mądrych ludzi oraz na te nasiona mądrości, które oni rzekomo głoszą.
Jednak nie podajesz ich nazwisk aby się do tego ustosunkować.
Krishnamurti wg tego co piszesz wyraźnie mówił, że nie można iść za kimkolwiek, choćby nawet wydawał się Bóg wie jak mądry i święty.
Czyli rozumiem, że nie uznawał żadnego autorytetu.
Stwórca tego świata zapewnił dając nam Biblię, że jednak mamy taki Autorytet czyli Słowo Boże aby mieć punkt odniesienia, aby mieć źródło wiedzy jak żyć na tym świecie aby dobrze żyć.
Stara Poetka takiej wiedzy jak żyć aby dobrze żyć nie otrzymała od ludzi żyjących w tym fizycznym świecie, jej mózg został wyprany z istnienia Autorytetu na którym można budować dobre życie.
Filozofia wypracowana przez szkoły lwowsko-warszawskie takiej mądrości też nie wypracowała.
Czy w ogóle wasi filozofowie pracują nad tematem jak żyć na tym świecie aby godnie w dostatku przeżyć te tutaj życie?
Biblia z pozycji Autorytetu naucza jak żyć aby w pełnym zdrowiu, w dostatku dojechać do końca swoich dni.
Danek znowu głupoty wypisujesz. Biblia nie może być nam dana przez stwórcę świata, bo bo raz, że nie był nim ten żydowski Bóg z biblijnych mitów, można to bez problemu udowodnić przy pomocy tego co w Biblii napisano, a dwa, w obecnym kształcie powstała na soborze trydenckim około 1500 lat po Chrystusie, poskładana z religijnych pism nie przez żydowskiego Boga, tylko przez ludzi w tym soborze uczestniczącym.
UsuńNezumi,
Usuńaż wstyd, że publikujesz tutaj kretyńskie wypowiedzi odzia.
Nawet poważni nobliści niczego nie udowodnili aby odrzucić Biblie jako Słowo Boga, Stwórcy wszystkiego.
Nazywałeś siebie samego kiedyś lata temu jako, nazywałeś siebie Mistykiem.
Jak daleko teraz odeszłeś poddając się, przechodząc na fizyczność tego świata.
Wszystko co odziu napisał powyżej jest idiotyzmem, jednak z pozycji Filozofa tego nie komentujesz.
Danek, głupota tego co piszesz polega na tym, że nie potrzeba niczego udowadniać, dowodem na to, że żydowski Bóg to tylko postać z mitów jest sama Biblia. A mity to takie bajki dla dorosłych i nie ma możliwości aby świat był stworzony według tego co w tych bajkach jest napisane.
UsuńDanek, zawsze bardzo krytycznie odnosisz się do Katedry Filozofii i polskich filozofów. Posłuchaj może wypowiedzi polskiego profesora filozofii, którego zaprosiła do rozmowy s. Gaudia z Łagiewnik (na YT Kanał "Blisko Rahamim", zakładka Podkasty "Zeszyty Miłości Pełne" odcinek 102). Byłabym ciekawa Twego zdania.
UsuńBasiu, dziękuję za Twoją wypowiedz jednak naprawdę nie mam czasu aby poświęcić uwagę dla jeszcze jednego Filozofa poza naszym Nezumi.
UsuńPracuję 10 godz, śpię ok 8 brakuje czasu na takie rzeczy do których mnie namawiasz.
Poza tym nie odsłaniasz rąbka tajemnicy czego dowiem się z tej rozmowy na YT.
Pytasz, dlaczego zawsze bardzo krytycznie odnoszę się do Katedry Filozofii i polskich filozofów.
po pierwsze - najważniejsze w tym teraz fizycznym życiu jest aby poznać Boga poprzez Jezusa Chrystusa. Aby wiedzieć gdzie się pójdzie po tak zwanej fizycznej śmierci naszego ciała.
Wasza Filozofia tego tematu w ogóle nawet nie dotyka.
Wartość więc waszej Filozofii jest poniżej zera.
Po drugie -
wasza Filozofia pomija wartość ludzkiego zdrowia.
Buddha czy Jezus najwięksi Filozofowie wszechczasów nigdy ale to nigdy nie byli chorzy.
Nasz tutaj Filozof jest chory.
Tak zwana wiedza wykładana na tej Katedrze Filozofii pomijała najważniejszy drugi element w życiu - zdrowie.
Filozofia warszawska zawiodła więc naszego Nezumi.
Co prawda Nezumi kilka lat temu kupił sobie książkę o Energii Chi jednak nie zdobył elementarnej wiedzy o tym jak posługiwać się tą Energia Chi aby zawsze być zdrowym.
Po trzecie lwowsko-warszawska Katedra wypracowała konieczność stosowania logiki we wszystkim co człowiek robi.
Odrzucono więc duchowość czy naukę o Energii Chi.
Czym to zastąpiono?
Nezumi nie pisze nam czym ta Katedra błyszczała, jakie wielkie wniosła myśli to ludzkiej wiedzy.
Wiemy, ze powyższe trzy punkty na które zwróciłem uwagę były podstawą myśli na tej Katedrze.
Duchowość czy Energia Chi aby zawsze być zdrowym - Niet
Logika ma wystarczyć za wszystko co ludziom zabrali.
Mam nadzieję, ze się Basiu zrozumieliśmy.
Dodam tylko, że najciekawsza jest ostatnia część rozmowy.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńBudda był chory, umarł bo się zatruł. Na temat zdrowia Jezusa nie mamy żadnej wiarygodnej wiedzy. Zdrowie jest wartością i trzeba o nie dbać. Przesyłasz mi zdjęcia tego, co jesz i nie jest to zdrowa żywność, a z covida ledwo wyszedłeś żywy.
UsuńLogika w niczym nie przeszkadza duchowości, każdy przecież ma duchowość. Logika broni jedynie przed naiwnością i oczyszcza duchowość z absurdów. Brak logiki w myśleniu jest ułomnością, tak jak brak nogi w chodzeniu. Logika nie przeszkadza również w wierze religijnej, bo się nie zajmuje czymś czego nie można zbadać. Natomiast Biblię można zbadać, więc logika jest pomocną, jeżeli ktoś chce samodzielnie ją zrozumieć. To, że Biblia jest zbiorem żydowskich mitów religijnych i historycznych, przyznają wszyscy poważni jej badacze, również głęboko wierzący. To nie fakty zawarte w Biblii są obiektem wiary, bo ich tam jest niewiele, tylko interpretacja mitów, która zależy od tego właśnie, czy ktoś wierzy czy nie wierzy.
Usuń
UsuńMożesz posłuchać jadąc samochodem w czasie urlopu, nie pali się. Nawet nie ze względu na filozofa, ile na s. Gaudię. Byś nie pożałował. Najciekawsza jest ostatnia część rozmowy. Tematem jest posłuszeństwo. Nadmienię tylko, że tych rozmów jest już ponad 100, a wszystkie super 👍🏻. Liczę na Ciebie Danek, bo jestem ciekawa Twego zdania. Nezumi i Odziu nie posłuchają 😔 więc mi nie odmawiaj, proszę Cię, tak mi zależy, szczególnie jak postrzegasz Gospodynię tych spotkań.
Jeżeli chcesz posłuchać co niewierzący, czyli ja, sądzi o siostrach typu siostra Gaudi (wysłuchałem kilka podkastów, również jej), a szczególnie co sądzę o siostrze Faustynie, to mogę Tobie napisać. Czyste fakty bez złośliwych ocen i podtekstów.
UsuńBasiu
UsuńNie przekonasz Danka, bo to on wszystkich nawraca, a przy okazji odwraca kota ogonem i miesza wszystko ze wszystkim.
A my z Odziem skończymy w jeziorze ognia, gdzie nas z właściwą sobie życzliwością posyła, bo logika to wymysł bolszewików. 🔥
...Przeczytałem trochę więcej niż jedną książkę o chińskiej dbałości o zdrowie. Mój tekst o jej filozoficznych założeniach opublikował w swoim roczniku pewien uniwersytet medyczny.
Stosunek Danka do faktów jest, mówiąc oględnie, dość swobodny. Jednak ma rację, niewiele z jej zaleceń stosuję.
Ponieważ przeczytałem Biblie osobiście więc mogę stanowczo powtórzyć za Jezusem, zapisane u Jana 17:17
UsuńJezus mówiąc o Słowie Bożym powiada "Your word is truth"
Twoje słowo jest prawdą.
Najważniejsze co zapamiętałem -
jest zapisane w Księdze 2 Timothy 3:16 The Bible declares itself to be "breathed out by God"
czyli
Biblia oświadcza, że jest „natchniona przez Boga”.
Nezumi -
wiem na pewno, że Jezus nie tylko nigdy nie chorował, także przebywał pośród chorych na trąd, uzdrawiał ich jednak sam nie zachorował chociaż taki kontakt jest gwarancją, że zachoruje się samemu na trąd gdy dotyka się chorego gołą ręką.
Wiemy też z Biblii, że św Paweł został ugryziony przez jadowitą żmiję gdy wylądował na wyspie na środku Morza Śródziemnego po rozbiciu się statku podczas sztormu.
Miejscowi obserwowali kiedy zacznie umierać jednak Paweł nie okazywał żądnego znaku, że to ugryzienie śmiercionośnym jadem miało jakąkolwiek moc.
Uznali wiec, ze musi Paweł być Bogiem skoro nie umarł.
Jak widzimy Biblia zawiera ogromna ilość faktów jednak tak zwani krytycy tutaj piszą, ze faktów nie ma w Biblii.
Basiu - ciesze się, że liczysz na mnie :)
Miłość, pokora, uczciwość i samokontrola wg mnie wyłaniają się z Biblii jako najważniejsze cechy charakteru człowieka gdy pozna się już Boga oraz Jezusa Chrystusa, gdy taki człowiek staje się Ambasadorem Nieba na tej ziemi.
Posłuszeństwo samo w sobie przynajmniej dla mnie jest zbyt wąskim określeniem. Aby być pokornym w życiu trzeba więcej wysiłku niż tylko być posłusznym.
Aby kochać samo posłuszeństwo nie wystarczy.
Aby mieć samokontrolę trzeba rozumieć dlaczego ma się mieć samo kontrolę oraz trzeba mieć w sobie Ducha Świętego aby dawał nam siłę do tej samokontroli.
Posłuszeństwo bez mocy Ducha Świętego pracującego nad nami spowoduje, ze szybko przestaniemy być posłuszni ulegając pokusie.
Duch Święty w naszym życiu jest kluczem aby mieć ten charakter w sobie aby reprezentować Boga oraz Królestwo Niebieskie na tej ziemi oddanej we władanie księcia tego świata.
Jak zapewnić, ze mamy w sobie moc Ducha Świętego zapytasz?
Tylko poprzez akt przyjęcia Zbawienia poprzez Jezusa Chrystusa.
Takiej ceremonii nie ma w kościele katolickim.
Dlatego tylko niewielu dotrze do Królestwa tak jak przekazuje to nam sam Jezus.
Mamy ponad 2 miliardy wiernych w kościele katolickim.
Taka ilość to nie jest niewielu.
Gdy Jezus mówi niewielu tylko dotrze, ze droga prowadząca do Królestwa jest bardzo wąska a droga na potępienie jest bardzo szeroka - trzeba rozumieć, ze samo posłuszeństwo nie zapewni Zbawienia czyli otrzymania prawa do wejścia do Królestwa.
Nauka płynąca więc z tych spotkań u Gospodyni, o których mówisz zaciera prawdziwy obraz jak zapewnić sobie miejsce do życia wiecznego w Niebie.
Posłuszeństwo bez Ducha Świętego pracującego nad nami codziennie jest skazane na potępienie wieczne.
Nikt bez modlitwy nie oprze się pokusie mówi do nas poprzez strony Biblii Pan Jezus.
Dlatego akt Zbawienia jest tak bardzo ważny.
Sami poprzez nasza własna pracę, poprzez te posłuszeństwo jesteśmy tylko jak brudne śmierdzące szmaty w oczach Boga.
Tak stanowi Słowo Boże.
Wiem, ze taka mądrość przeraża naszego tutaj Filozofa, Nezumi odrzuca tę Prawdę jako istotny wymóg zapewnienia sobie adresu po śmierci w Niebie.
Zbawienie nie jest dla wszystkich tylko dla niewielu.
Mam nadzieję, ze teraz Basiu rozumiesz - Zbawienie jest aktem miłosierdzia - tego niestety te spotkania u Gospodyni nie nauczają.
Mnie mądrość nie przeraża. Cieszę się, że zapewniłeś sobie właściwy adres - być może nie tam, gdzie myślisz, ale przecież pokorny z Ciebie i pełen miłości człowiek...
UsuńMnie mądrość nie przeraża. Cieszę się, że zapewniłeś sobie właściwy adres - być może nie tam, gdzie myślisz, ale przecież pokorny z Ciebie i pełen miłości człowiek...
UsuńDwa razy się opublikowało. Nie chcę usuwać, bo może polecieć cała rozmowa. Tak już kiedyś było...
UsuńZbawienie Danku jest u Ciebie aktem pychy i zarozumialstwa.
UsuńPrzeczytałeś Biblię osobiście (podobno) ale powtarzasz tylko w kółko to co słyszałeś na kazaniu w sekcie. Biblia nie oświadcza, w Biblii jest napisane, to po pierwsze. A napisane jest przez ludzi którzy sami sobie napisali, że to co napisali jest natchnione przez żydowskiego Boga. To po drugie, a jest to tak samo wiarygodne, jak moje oświadczenie, że zostałem natchniony przez Peruna. Jest to tylko gadanie bez żadnego znamiona prawdy potwierdzalnej w jakikolwiek sposób. Gadać każdy może co chce. Bóg opisany w Starym Testamencie jest niewiarygodny, świat nie powstał w 6 dni, a pierwszy dzień stworzenia nie powstał czwartego dnia bo to jest absurdalne. Pierwszy człowiek nie powstał z prochu, a z jego żebra nie powstała kobieta, bo badania genetyczne pokazują, że to kobieta była pierwsza. Itd… Mogę tak ciągnąć jeszcze długo. Tak niewiarygodny Bóg natchnął te niewiarygodne opowieści, a przecież wie wszystko, nie opowiadałby głupot. Mity biblijne to opowieści które, niezależnie od ich religijnego znaczenia, pełnią podobną funkcję jak mity w innych kulturach, wyjaśniają prymitywnym starożytnym ludziom pochodzenie świata, naturę człowieka, dobro i zło czy sens cierpienia. Mityczność nie oznacza, że są zamierzonym kłamstwem, one zamiast prawdy mają głęboką warstwę symboliczną, dostosowaną do starożytnych. Jest to specyficzny gatunek literacki służący do przekazywania treści religijnych i moralnych, których nie dało się wyrazić inaczej starożytnym autorom, bo mieli jedynie taką wiedzę. Robienie z tych mitów drogowskazu obecnie, to cofanie ludzi do poziomu Żydów żyjących w Palestynie region Galilea w końcu starej ery i początku nowej, czyli o przeszło 2500 lat. Ale Danek nie chce jeździć na ośle, woli samochód i trawnik też nie kosi sierpem.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńOdziu nie, dziękuję, domyślam się Twojej odpowiedzi 😉
UsuńW końcowej części rozmowy, mowa jest o tym dlaczego do "czasu s. Faustyny" Bóg postrzegany był prawie wyłącznie jako surowy i sprawiedliwy. I to mnie zaciekawiło. Okazało się że sama to sobie już dawno w ten sam sposób wyjaśniłam.
Basiu, aby zrozumieć dlaczego do "czasu s. Faustyny" żydowski Bóg był postrzegany inaczej, wystarczy przeczytać Stary Testament i przyjrzeć się obrazom przedstawiającym Jezusa namalowanym pod jej kierownictwem. Przecież ona miała SWOJĄ „wizję”, która z Bogiem Żydów miała niewiele wspólnego. Nawet Jezus który jej się podobno objawił nie był tym Jezusem który żył w Palestynie region Galilea 2500 lat temu. Jezus nie był Europejczykiem rasy nordyckiej z długimi falującymi jasnymi włosami i nie miał jasnych oczu. W Biblii nie ma wprawdzie opisu jak Jezus wyglądał, ale jest wskazówka. Judasz musiał Jezusa pocałować, żeby Rzymianie mogli go odróżnić od innych Żydów. Czyli musiał wyglądać tak jak oni, gdyby Jezus wyglądał tak jak się objawił Faustynie, Judasz nie musiał by go zdradzić, tak by się wyróżniał. Innymi słowy Faustynie objawił się święty obrazek, a nie Jezus, bo tak zaczęto przedstawiać go w sztuce malarskiej dopiero od XV wieku.
UsuńOdziu, Jezus może mieć taką sobie Boską fantazję i zaprezentować się tak jak się Jemu podoba. Ale być może tak nie fantazjuje. Bez wątpienia jest najprzystojniejszy z przystojnych, no najpięknistszy ❤️🔥
UsuńŚw. Faustyna była zawiedziona obrazem, bo Pan Jezus nie był na nim tak piękny jak w realu spotkania z Nim. Gdy się Mu z tym żaliła, Jezus rzekł, że to nie jest najistotniejsze.
Kiedyś zobaczymy Go w całej okazałości, ale jeszcze nie teraz 😉
Jacy wy jesteście na etapie kamienia łupanego w rozwoju umysłowym.
UsuńBiblia stanowi, ze od czasu Rezurekcji wygląd Jezusa się całkowicie zmienił.
Otrzymał zupełnie inne ciało, drzwi czy ściany dla niego nie istniały, wchodził do pomieszczen gdzie drzwi były zamknięte.
Aby wiec rozmawiać jak wygląda dzisiaj Jezus nie można przykładać waszego szablonu fizyczności jak kto wygląda.
Nasza dusza jest Światłem.
Nie normalnym światłem w postaci futonów lecz światłem istniejącym w zupełnie innej rzeczywistości.
Jezus jaki był na tym świecie 2,000 lat temu a jak wygląda dzisiaj trudno nawet sobie to wyobrazić, my bowiem dalej istniejemy tutaj i teraz.
Dla inteligentnych ludzi taka dyskusja jak wygląda Jezus jest bezprzedmiotowa.
Jaki Jezus się ujawnia gdy widziała Go Faustyna to jej światopogląd w którym Jezus się pokazał aby wiedziała, ze ma do czynienia z Jezusem.
Gdyby dzisiaj Jezus ujawnił się dzieciom gdzieś w Etiopii wyglądałby zupełnie inaczej.
Dla kogoś, kto normalnie rozumuje jest to oczywiste.
Jezus dzisiaj nie ma fizycznego ciała więc gdy się pokazuje pokazuje się takim jakim chce się pokazać.
Zbyt głęboko siedzicie w fizyczności tego świata aby zrozumieć jak wygląda świat w innych przestrzeniach rzeczywistości.
Danek, przecież napisałam, że Jezus może wyglądać jak zechce. A że ciało ma przebóstwione to oczywiste i nic dla Niego nie znaczą wszelkie tamy i zapory.
UsuńA dlaczego Jezus miałby chcieć wyglądać tak jak Nordyk z Europy, wstydzi się tego, że jest Żydem?
UsuńFaustyna zobaczyła to co chciała zobaczyć i tyle.
I do czego Jezusowi w niebie jest potrzebne ciało, po co je otrzymał, przecież ciało musi zjeść i zrobić kupę, lubi też współżyć seksualnie itd.?...
Jezus w niebie ma ciało przebóstwione, o czym chyba wiesz.
UsuńBasiu, co to jest ciało uczy się każde dziecko już w podstawówce. Nie stwierdzono istnienia czegoś takiego jak ciało, które nie jest ciałem. To absurd. Może jest jakaś forma istnienia bez ziemskich ograniczeń, ale na pewno nie jest to ciało.
UsuńAle w religiach jest. Budda ma aż trzy ciała, które nie są fizycznym ciałem 🙂
UsuńNazumi, ale to jest na poziomie jedynie opowieści. A Budda w końcu umarł, czy jeszcze żyje w parinirwanie?
UsuńCiało „przebóstwione” to też tylko gadanie.
Basiu,
UsuńNezumi manipuluje tutaj kiedy publikuje co my tutaj napiszemy.
Gdy ja to napisałem co Ty protestujesz, ale gdy ja to pisałem Nezumi jeszcze nie opublikował tego co Ty napisałaś stąd ta konsternacja czy niezrozumienie.
A te nieszczęsne ciała - odziu pisze tutaj z pozycji tego świata fizycznego nie rozumiejąc ze mowa jest o innych wymiarach.
Pierwszym ciałem poza naszym fizycznym ciałem jest tak zwana aura. Jest świetlistą niewidoczną aurą poprzez fizyczne oczy. Potem jest jeszcze kilka warstw duchowych ciała otaczających nasze fizyczne ciało.
Pomiędzy nami są ludzie mający aktywne "trzecie oko", dostrzegają aurę większość jednak ludzi nie jest w stanie nic zobaczyć poprzez swoje duchowe oko.
Pierwszy raz słyszę słowo „przebóstwione” ciało.
To jakiś wymysł waszych polskich elokwentnych inteligentów starających się opisać w świecie 3D jak wygląda się w 5D.
Jest to tylko słowo bez technicznych szczegółów z czym mamy tutaj do czynienia.
Dusza jako taka jest czystą energią światła istniejącego w świecie duchowym.
Istniejąc w świecie duchowym nikt nie ma ciała rozumianego jako ciało na tym naszym świecie 3D
Istniejemy jako świetlista aura.
Podobnie jako świetlista aura istnieje również Jezus.
Zmniejszając częstotliwość wibracji swojej aury, zagęszczając w ten sposób energię Jezus może się ukazywać ludziom w jakiej tylko postaci zechce się pokazać.
Czym innym jest ciało, które wierzący, Zbawieni otrzymają po Armagedon, czyli po końcu tego naszego obecnego świata.
Biblia w Księdze Objawienia zapewnia, ze na Nowej Ziemi przygotowanej przez Jezusa otrzymamy ciało, które nie zazna bólu czy śmierci.
Nie ma tam jednak technicznego opisu jak to w szczegółach będzie wyglądało.
Danek
UsuńNie manipuluję. Mam mnóstwo innych zajęć. A publikuję tak jak do mnie te komentarze napływają.
Danek
UsuńNie manipuluję. Mam mnóstwo innych zajęć. A publikuję tak jak do mnie te komentarze napływają.
Danek ilość bzdur wyduszona przez ciebie tutaj nie jest niczym dziwnym przecież chorobliwie wierzysz w czarodziei i wróżki. Negujesz naukę, a łykasz wszystko co piszą pseudo naukowcy bez żadnych dowodów, byle tylko nie było w tym żadnej logiki, bo logika dla ciebie to bzdura, chociaż pieniądze na koncie liczysz używając matematyki, która jest czystą logiką.
UsuńTysiące naukowców szuka innych wymiarów od bardzo dawna i ich nie znalazło. Teoria, podkreślam teoria mówi, że są one tak mocno „zwinięte”, że praktycznie nie istnieją. Aura i warstwy duchowe (?) z opowieści różnej maści wróżek nie są ciałem, tylko jak już to ciało otaczają. Energię światła mają fotony, a nie jakaś dusza, której w żaden sposób nie można wykryć. Istniejemy jako fizyczne ciało które można dotknąć i zbadać, inne formy naszego istnienia to tylko gadanie wróżek, aby wyciągnąć pieniądze od naiwnych. Jezus istnieje gdzieś albo i nie, ale wcale mu nie zależy na tym aby się pokazywać ludziom w jakiekolwiek formie. Wystarczyłoby przecież żeby się wszystkim pokazał i nie byłoby problemu, wszyscy by w niego wierzyli. Ale nie, musi robić jakiejś uniki, podchody, ukrywanie się, objawienia w nordyckiej formie i inne srutututu, byle tylko kapłani mieli czym mamić zastępy owieczek, za których pieniądze sobie żyją na bogato.
A tak a propos, ja po „grzybkach” też miałem raz objawienie w nordyckiej formie, myślałem, że dostanę chociaż opieprz za brak wiary, ale nie, objawienie było bardzo pokojowo nastawione, machało dziwnie rękami i uśmiechało się szeroko. Jak nagle zamieniło się w chińskiego smoka, to było mi żal.
Piotrze neguje tutaj Naukę bowiem u Ciebie Nauka zajmuje 100% Twojego świata.
UsuńOczywiście, ze jest miejsce dla Nauki, jednak człowiek nie żyje tylko tym mięsem, mamy tez duszę.
Tutaj się zatraciłeś, wydaje się Tobie, ze Nauka z logiką na czele to jest cały świat.
Tak korzystam pełną garścią z Nauki oraz z logiki.
Powiedziałem w pracy, ze w Sierpniu odchodzę na emeryturę.
Moje oszczędności na okres emerytalny przekroczyły już $550,000
to jest50 lat życia dokradając sobie $1,000 miesięcznie w czasie życia na emeryturze.
Ale przecież cały czas kupka mnie rośnie i to rośnie szybko.
Muszę więc co najmniej dokładać $2,000 miesięcznie do życia na emeryturze aby nie zostawić murzynom worka pieniędzy po mojej śmierci.
Ponieważ nie mam szansy żyjąc normalnie wydać $5,000 miesięcznie będę sobie zmieniał auta aby jeździć zawsze nowym.
Oczywiście wojaże autem po Ameryce.
Już zaplanowałem urlop od 5 czerwca dwa tygodnie aby pojechać w Amerykańskie Appalachy.
Utrzymanie zdrowia w znakomitej, bezbolesnej formie to już nie tylko logika ale tez duchowość.
Jeśli coś Ciebie dzisiaj boli oznacza to, ze sama logika daleko nie zajedziesz.
To co napisałem powyżej to w większości moja logika życiowa.
Teraz w zdrowym ciele zdrowy duch -
ta dusza ma znakomity wpływ na zdrowie fizycznego ciała.
Nezumi może Tobie wiele w tym temacie powiedzieć ze swojej wiedzy z Filozofii Dalekiego Wschodu.
Nezumi napisał obszerny material do polskiej Medycznej Literatury o wpływie duchowości na stan zdrowia fizycznego ciała.
Człowiek jako fizyczne ciało oraz duchowa dusza - powinno się korzystać z logiki aby mieć dobre życie ale tez czerpać z duchowości pełną garścią.
Tego wasza durna edukacja w Polsce was nie nauczyła.
Danek co ty pieprzysz, negujesz naukę z mojego powodu, a nie dlatego, że nie pasuje ona do twoich absurdalnych wierzeń? 😂 Duchowość ma każdy i to nie jest to to samo co dusza, duszy nie stwierdzono. Nie ma też żadnego nawet najmniejszego dowodu naukowego na istnienie innego świata jak ten materialny. Można tylko wierzyć w gadanie. Twoja logika jest ułomna nawet jak liczysz te swoje dolary na koncie. Twierdzisz, że będziesz żył 160 lat, więc jeszcze nie możesz iść na emeryturę, bo dolarów Ci nie starczy. 😀 Twoje pseudonaukowe głupoty ezoteryczne nazywasz korzystaniem pełną garścią z Nauki? Nie bądź śmieszny. I jeszcze raz, nie myl duchowości z duszą. Duchowość człowieka jest jak najbardziej związana ze zdrowiem, tak jak wszystko co się składa na organizm człowieka. Są oczywiście schorzenia które można wyleczyć ziołami, akupunkturą czy gimnastyką chińską, ale leczenie poważnych schorzeń czarami przez znachorów jest tylko szkodliwe.
UsuńPieprzysz Piotrze głupoty.
UsuńŚrednio co 6 - 7 lat stan mojej kasy podwaja się.
Wybierając tylko 4% rocznie czyli $22,000 rocznie - nie mam szansy aby zabrakło mnie pieniędzy na życie.
Coś kiepsko jest z Twoją logiką.
A duchowość, bylem już świadomie po drugiej stronie tej rzeczywistości więc żadne fizyczne dowody mnie nie są potrzebne.
To co Ty nazywasz duszą to sowieckie nazwanie tej wewnętrznej świadomości jako dusza mówiąc o duszy Rosjanina.
Warszawska Katedra Filozofii została zainfekowana takim postrzeganiem duszy przez polskich sowietów przybyłych do Warszawy ze Lwowa.
Ofiarą tej sowieckiej infekcji jesteś teraz Ty Piotrze nawet nie zdając sobie sprawy, że powielasz sowiecką propagandę w swoim codziennym życiu.
A leczenie poprzez wiarę -
Jezus zapowiedział, że zostawia po sobie Ducha Świętego dzięki czemu osoba wierząca jest w stanie zrobić nawet rzeczy, których nie dokonywał Jezus gdy chodził po Ziemi.
Każdą więc chorobę, każdą dolegliwość osoba wierząca jest w stanie uzdrowić poprzez moc Ducha Świętego, który zamieszkuje w każdej osobie Zbawionej.
Danek
UsuńJakich sowietów, wybacz, ale chyba postradałeś zmysły...😄
polscy filozofowie przybyli ze Lwowa na UW reprezentowali kulturalne wartości sowieckiej ideologii podane w nowym opakowaniu.
UsuńDanek
UsuńNie chciałbym Cię obrażać, ale piszesz kompletne bzdury... A poza tym, ja akurat byłem w bliskim kontakcie z asystentem Tatarkiewicza, który był z Wilna, a nie ze Lwowa.
Danek sam napisałeś, że masz pieniędzy aby sobie dokładać przez 50 lat czyli jednak nie do 160 roku życia, ten twój brak logiki rzucił się już nawet na proste liczenie. A po drugiej stronie „rzeczywistości” nie byłeś u Jezusa tylko w szpitalu, tam gdzie ludzie, naukowcy się Tobą zajęli żebyś nie umarł i dostałeś sporą dawkę leków wyłączających ból, trudno żeby to nie zakłóciło pracy twojego mózgu. Jezus Ci zapowiedział, ale leczyłeś się nie wiarą, tylko nauką w szpitalu. Ta twoja wiara w gadanie, które wysłuchujesz w judeochrześcijańskiej sekcie nie będące żadną filozofią, przybiera formy już absurdalne. Świadome odrzucanie faktów, które są powszechnie akceptowane przez naukę również amerykańską, to obskurantyzm. A promowanie teorii, które udają naukowe, ale nie trzymają się jej rygorów, świadczy o dużych brakach podstawowej wiedzy. Negacjonizm jest popularny wśród osób o umyśle opanowanym gusłami i wiedzą tajemną. Ja po zapaleniu zioła też bywam w „innych rzeczywistościach”, widziałem nawet Boga, tylko się nie przedstawił, więc nie wiem czy to był ten żydowski. 😀
UsuńJa nie mam intencji aby Ciebie tez obrażać
UsuńZ Wilna jest jeszcze bliżej do Petersburga niż ze Lwowa.
Sam tutaj u siebie na blogu ogłosiłeś, ze nie ma wolnej woli.
Ja komentuje z pozycji Nieba wiec prawo do indywidualizmu jest niezbywalne.
Tatarkiewicz był niszczony przez marksistów...A blisko jest i z Tel Aviwu. Spróbuj najpierw coś poznać, a potem się wypowiadać. 🙂
UsuńPiotrze, napisałem, że obecnie mam zapewnione finansowo dokładanie $1,000 miesięcznie do emerytury przez następne 50 lat.
UsuńJednak zaraz dopisałem, że stan moich oszczędności podwaja się co ok 7 lat, co oznacza że spokojnie mogę nawet dokładać $2,000 miesięcznie bowiem i tak kasa rośnie szybciej niż jestem w stanie to używać.
Nezumi - Wikipedia podaje, że był członkiem filozoficznej szkoły lwowsko-warszawskiej, stworzonej przez Kazimierza Twardowskiego.
UsuńTwierdził, że Duch św. jest wynikiem filologicznej pomyłki starożytnych kopistów ksiąg.
Stanowczo więc Wladyslaw Tatarkiewicz negował, co naucza nas Bóg Ojciec poprzez swoje Słowo.
Nezumi, celujesz w ocenie innych wygłaszając powyższe twierdzenie na mój temat:
"Spróbuj najpierw coś poznać, a potem się wypowiadać"
Jednak za swoimi idolami w UW powtarzasz na swoim blogu - nie ma wolnej woli.
Bóg twierdzi, że każdy z nas ma wolną wolę - Ty za swoimi filozofami ze szkoły lwowsko-warszawskiej twierdzisz, że takiej wolnej woli nie ma.
Komu więc zwykły zjadacz chleba ma ufać?
Czy mamy ufać co napisane jest w Biblii czy ufać profesorom z Katedry Filozofii?
Danek
UsuńTatarkiewicz był uczniem Twardowskiego. Dlatego bywa uważany za przedstawiciela szkoły lwowsko-warszawskiej. Ale jego działalność naukowa była zupełnie inna niż "twardowszczyków". Miała inny przedmiot. To tak, jakby ktoś powiedział, że sławny chiński historyk filozofii Feng Youlan był pragmatystą, bo napisał doktorat u Dewey 'a na Columbia University.
To, że pisał w sposób jasny i rzetelny wcale nie znaczy, że w swojej twórczości był reprezentantem tej szkoły.
Habilitację zrobił we Lwowie ale potem wykładał w Wilnie...
To jest w każdym razie rzecz sporna...
UsuńSprawa staje się bezsporna, gdy odrzucamy posiadanie wolnej woli przez człowieka.
UsuńWtedy taka istota ludzka staje się ubezwłasnowolniona mówiąc jerzykiem prawniczym.
Polscy sowieci, którzy nauki filozoficzne przywieźli do Polski ze Wschodu zapewnili, ze człowiek staje się nikim.
Ma być posłuszny, wyzuty z indywidualizmu.
Nie ma wolnej woli. Jest się nikim, jest się ubezwłasnowolnionym.
Tymczasem -
Biblia wskazuje, że Bóg przeznaczył wierzących do sprawowania władzy królewskiej, wyraźnie stwierdzając, iż Jezus uczynił swoich naśladowców „królami i kapłanami”, aby panowali na ziemi.
Koncepcja ta stanowi wyraz duchowej tożsamości opartej na panowaniu, współdziedzictwie z Chrystusem oraz autorytecie – a nie na ziemskiej władzy politycznej.
Księga Objawienia 5:10: Stwierdza, że wierzący „będą panować na ziemi” jako królowie i kapłani.
Księga Objawienia zostaje wyrzucona do kubła na śmieci na Katedrze Filozofii UW.
Nie będzie wierzących, Zbawionych, którzy „będą panować na ziemi” jako królowie i kapłani.
Zabieramy ludziom podstawowe Prawo dane z Nieba.
Nikt nie będzie podmiotem na tym doczesnym świecie, ponownie mówiąc językiem Prawa, który to język jest bardzo precyzyjny oraz dosadny.
W nomenklaturze szkoły lwowsko-warszawskiej człowiek ma być przedmiotem a nie podmiotem.
Nawet prof. Tatarkiewicz wyrzuca Ducha Świętego z Biblii.
Tak wygląda dusza człowieka sowieckiego.
Jest nikim.
Jest przedmiotem do manipulowania dla intelektualistów.
Intelektualista w tym świecie wystawia cenzurki typu:
Spróbuj najpierw coś poznać, a potem się wypowiadać.
Poznaje się oczywiście poprzez ustalony pryzmat dogmatu nieomylności.
I tak to ma się kręcić a potem łopata oraz nicość.
To ja dziękuje za takie wasze mądrości.
Jestem po stronie Nieba.
Księga Objawienia 1:6 : „...i uczynił nas królami i kapłanami dla swego Boga i Ojca – Jemu chwała i panowanie na wieki wieków”.
„Tylko w samotności można poznać prawdę”. Hmm…
OdpowiedzUsuńW filozofii samotność bywa postrzegana jako przestrzeń wolności. Mnie kontemplacja w samotności pozwala oddzielić własne przekonania od narzuconych opinii społecznych, a dłuższe przebywanie w samotności na łonie przyrody i brak opinii innych, pozwala mi na głęboką analizę własnych działań i ich konsekwencji. Innymi słowy samotność pozwala mi zrozumieć siebie, ale potem, po powrocie, relacje z innymi pomagają sprawdzić, czy to, co wymyśliłem jest spójne z rzeczywistością.
Basiu,
OdpowiedzUsuńczekałem na Twój komentarz, nie doczekałem się więc dokończę tutaj aby nie poleciał ze wszystkim jak to mówi Nezumi 🌝
Tak jak napisałem powyżej, posłuszeństwo o którym mówi s. Gaudia jest iluzją, ze sami w naszej własnej mocy jesteśmy w stanie zasłużyć na życie wieczne.
Więcej jest nie tylko iluzją, jest aktem pychy, jest przeciwieństwem pokory o której potrzebie naucza Pan Jezus.
Z Biblii wiemy, ze wejście do życia wiecznego jest tylko i wyłącznie zapewnione poprzez Jezusa Chrystusa.
Ja jestem drzwiami mówi do nas Jezus.
Ja jestem Zbawicielem.
Kierując się posłuszeństwem jako tym kluczem, przez który niby mamy dostąpić prawa wejścia do Królestwa manifestujemy naszą pychę.
W ten sposób mówimy niejako, ze Jezus niepotrzebnie dokonał aktu męczeńskiej śmierci aby być Zbawicielem.
Sami w naszej własnej mocy osiągamy prawo do wejścia do Królestwa.
Basiu, mam nadzieje, ze nie zawiodłem Ciebie.
Mam nadzieje, ze rozumiesz koncepcję Miłosierdzia.
Cena za Zbawienie została już zapłacona w pełni.
Posłuszeństwem nie dołożysz ani grosika do swojego Zbawienia.
Zbawienie jest Darem
siostra Gaudia tego nie rozumie.
Ja bym Tobie doradził zaprzestaj słuchania tych rozważań, zamiast tego kup sobie najnowsze wydanie Biblii katolickiej, przeczytaj wszystko od deski do deski, jest to bowiem mądrość prosto z Nieba.
Napisana ręką człowieka jednak wszystko zostało napisane z natchnienia Boga.
Danek, czy Ty odsłuchałeś ten podkast?
UsuńBasiu, nie ma jednej drogi prowadzącej do Zbawienia przez Zbawiciela.
UsuńWażne, aby dotrzeć do celu tej duchowej podroży.
Jaki jest cel, jak wygląda Zbawienie zapytasz.
Gdy wiesz, że Twoja dusza należy już do Boga, że jesteś w Rodzinie Boga.
Być może Twoja droga wiedzie poprzez posłuszeństwo.
Nie mnie to rozstrzygać.
Jednak daj mnie prawo do podroży moją drogą.
Być posłusznym dla mojej psychiki oznacza ze nie korzystam z mojej wolnej woli.
Nie mam prawa wyboru.
Gdy jesteś posłuszna wolna wola w tym momencie nie istnieje.
Ja z radością korzystając z mojej wolnej woli jestem Ambasadorem Nieba.
Już nie potrafię być innym.
Już jestem częścią świata duchowego w sposób świadomy.
Dlatego brzmię pomiędzy wami jakbym zstąpił ze spodka UFO, nikt mnie nie rozumie na tym blogu,
niby jestem z wami a jednak jestem już z innego świata.
Dlatego nie będę słuchał podcastu o posłuszeństwie.
Ja już poszedłem znacznie dalej, posłuszeństwo nie rezonuje z moją duszą.
Czy rozumiesz o czym pisze tego nie wiem.
Podobno wielu ludzi nie rozumie czytając Biblie jak nasz tutaj odziu.
Przeczytał wielokrotnie nic z tego nie rozumiejąc,
Dlatego oczekuje, ze rozumiesz co pisze ale przyjmę do wiadomości Basiu, gdy nie zrozumiesz co teraz napisałem.
Basiu,
Usuńnie wróciłaś rozmawiać o temacie, który zaczęłaś.
Zakończę więc temat z mojej strony.
Jest bezsporną Prawdą przekazaną poprzez Pismo Święte, że Bog dał każdej osobie na tej Ziemi wolną wolę.
Osoby w słuchowisku, które słuchasz nawołują do posłuszeństwa.
Jezus zapowiedział, że będzie bardzo wielu nauczało powołując się na Jezusa.
Jednocześnie Jezus zapowiedział, że mamy w sobie mądrość aby rozróżnić Prawdę od szeptu szatana.
Jesteś wiec w stanie samodzielnie odsiewać plewy szeptane przez szatana.
Na tym nieszczęsnym słuchowisku się nie kończy.
Leoś ten obecny z Watykanu wychowany na misjach w Ameryce Południowej nasiąknął propagandą komunistyczną, teraz z soba te idee przyniósł do Watykanu.
Nikt w kościele katolickim nie naucza o Zbawieniu jako akcie wiary, która zapewnia życie wieczne.
Leoś wskazuje na potrzebę dbania o biednych przestawiając zwrotnicę nauczania w kk w kierunku leninowsko-marksistowskiej ideologii walki klas.
o potrzebie Zbawienia ani słowa, nawet jednego słowa aby zachęcić wiernych w kk do przyjęcia Daru Miłosierdzia prosto od Jezusa Chrystusa.
Zamiast tej Prawdy -
kk naucza o walce klas, o potrzebie bycia posłusznym czyli komunistyczny zamordyzm.
kk wie najlepiej.
Leoś ma już gotowca w czerwonej okładce sowieckiej propagandy.
Wolna wola zostaje wyrzucona jako zbędny relikt indywidualizmu.
Danek, czy Papież jest Twoim kolegą z podwórka?
UsuńBasiu,
Usuńczy Donald Tusk ma zostać postawiony przed Trybunałem Stanu?
Ileż to inwektywów (każde obraźliwe słowo lub wyrażenie naumyślnie kierowane pod czyimś adresem) zbiera codziennie polska grupa rządząca dzisiaj waszym krajem.
I co?
Nie grzmisz?
Nie protestujesz w polskich mediach za obraźliwe wyrażenia kierowane pod adresem waszej grupy kierującej Rządem Rzeczypospolitej.
Mnie jednak naznaczasz, ze nie zwracam się per Jego Eminencja.
Basiu,
jesteś posłuszna i niech tak pozostanie.
Ja jako Ambasador Świata Niebiańskiego mam prawo wymagać aby duchowy przywódca jakim jest papież nauczał Słowa Bożego a nie zajmować się komunistyczną propagandą walki klasowej.
Nie naucza jak 1,4 miliarda katolików doprowadzić do Zbawienia.
Temat Zbawienia jest pośmiewiskiem tutaj na tym blogu,
jest tez tematem taboo w religii.
Sądziłam, że kogo jak kogo, ale Ambasadora Świata Niebiańskiego winny obowiązywać pewne formy honoryfikatywne. Widać się pomyliłam. Poza tym, co ma piernik do wiatraka...
UsuńDanek, niejasno kojarzę, że optujesz za Trumpem i za Tuskiem. Bardzo podoba Ci się chyba ten onim "Donald T.", bo innego wyjaśnienia nie znajduję.
UsuńBasiu,
Usuńnigdy nie słyszałem określenia "Donald T."
Insynuujesz wiec aby od tak sobie gadać.
Rozmowy na tematy merytoryczne Ciebie ewidentnie nie interesują.
Nie mam żadnego powodu aby szanować osobę kierującą dzisiejszym Watykanem.
Powody te tutaj wyłożyłem jednak się do tego nie ustosunkowałaś.
Nie gadam dla samego gadania, ale nie zrozumiałeś, o co mi idzie co do "Donalda T.", może to i lepiej.
UsuńDruga rzecz, nie zgadzam się z tym, co napisałeś o Papieżu. Napisałam, co ma piernik do wiatraka czyli: wykładnia Papieża nie może mieć wpływu na formy grzecznościowe. To, że się z Nim nie zgadzasz, nie zwalnia Cię z bycia correct.
Dopowiem jeszcze, że nie dla mnie small talk. Pewnie dlatego znalazłam się na tym blogu, chociaż nie do końca tu pasuję. Ale to ciekawy "kawałek podłogi" o rzeczach istotnych, a nawet ostatecznych.
UsuńPonieważ jestem dość wyrozumiała, to wybaczam Ci to Danek. Bo tak, jesteście obywatelami jednego państwa i chłopakami z jednego pokolenia, więc takie zdrobnienie imienia po namyśle ten jeden raz - przyjmuję 🙂
UsuńBasiu,
Usuńto co nazywasz bycie correct to nic innego jak wasza iluzja tworzona przez intelektualnych jajogłowych tak zwanej poprawności kulturalnej.
W ten sposób ludzie mają wyprane mozgi, mają funkcjonować jak ogłupione roboty w szwajcarskim zegarku.
W normalnym życiu nic nie jest idealne,
dlatego Nezumi się wystraszył gdy zaczął czytać Biblie, ze stron Pisma zaczął się wyłaniać zupełnie inny Bóg niż tworzą tego Boga wasi jajogłowi.
odziu ogłosił po wielokrotnym przeczytaniu Biblii, ze w ogóle nie znalazł tam Boga, tak ogłupiliście Naród poprzez tych waszych poprawnych kulturalnie, ze nie sposób już nic zrozumieć.
Dlatego nigdy Basiu nie zrozumiesz co ja tutaj mowie z pozycji Królestwa Nieba mając wyprany poprawnością swój mózg.
Mój Bóg jest z jajami.
Mojego Boga bezbożny powinien się bac.
Bezbożny bowiem ewentualnie wyląduje w jeziorze wiecznego ognia.
Bóg zapewnia tych bezbożnych, ze gdy będą wtrącani do jeziora wiecznego ognia otrzymają dodatkowe zmysły aby jeszcze mocniej odczuwać torment cierpienia od wiecznego ognia przez wieczność cierpienia.
Nezumi ujmuje się nad cierpieniem terrorystów z Gaza, czym jest wieczne cierpienie przechodzi to wyobraźnię przeciętnego jajogłowego inteligenta.
Basiu,
Ambasador Królestwa zawsze chodzi w wysoko podniesiona głową. Nie chodzę schylając poprawnie wg waszej nauki nisko głowę przed głupotą tego waszego świata.
A jak wygląda Jezus możesz poczytać sobie w Księdze Objawienia.
Nawet diabeł się wystraszy, gdy zobaczy jak wygląda Jezus powracający na ziemię.
Zachęcam do osobistego przeczytania Biblii a nie polegać na waszych jajogłowych inteligentach opisujących Królestwo z pozycji poprawności.
papież nie robi nic co robił Jezus gdy chodził po ziemi.
Próbowaliście poprawnie zrobić z Jezusa komunistę ale się nie udaje.
Ani jednemu biednemu nie dal za darmo worka z pieniędzmi.
Niby sobie w coś tam wierzysz jednak tylko posłuszna oraz poprawnie co Jego Eminencja Rydzyk oraz jemu podobni Ciebie nauczają.
Danek, czyli Ty uważasz, że cały świat jest głupi, a jedynie jakiś ambasador światłości bez akredytacji i jego sekta są najmądrzejsi? Taka megalomania bywa juz leczona w oddziałach zamkniętych.
UsuńI ciągle gadasz głupoty chociaż podobno Biblię czytałeś. Jezus nie mógł rozdawać pieniędzy bo nie pracował, więc ich nie miał, utrzymywały go kobiety Maria Magdalena, Joanna (żona Chuzy, zarządcy Heroda) oraz Zuzanna.
Basiu
UsuńJa też tu nie pasuję, a nawet czasem myślę, że niekoniecznie jestem potrzebny. Wszystko żyje własnym życiem, nawet taki blog. 🙂
Basiu,
Usuńjak zwykle u Nezumi Twój komentarz nie został opublikowany zanim ja opublikowałem mój. Tak więc dopiero teraz ustosunkuję się do tego co powiedziałaś.
Na szczęście Nezumi ma bardzo duzą tolerancję do wypowiedzi nas tutaj wszystkich. Stąd dla każdego z nas jest tutaj miejsce, jesteśmy w gościnie u Nezumiego ale jakby u siebie.
Tak jak napisałem powyżej, jest wiele dróg do Zbawienia, ważne ze poszukujesz drogi do Boga.
To, ze mnie czasem irytuje Twoje posłuszeństwo wobec hierarchii kościelnej nie oznacza, ze odbieram Tobie prawo abys podążała swoja drogą.
Nezumi,
zawsze jesteś tutaj u siebie, gdy dyskusja, szczególnie z odziem zaczyna zbaczać na inne tory nie oznacza, ze jesteś alienowany.
Twoja wypowiedz zawsze jest cenna.
W ogóle wszyscy tutaj stajecie się dla mnie oknem na stan emocjonalny oraz intelektualny mojej generacji.
Dziwuje mnie twardość zakorzenienia fizyczności tego doczesnego świata w polskich elitach intelektualnych, włączając w to Katedrę Filozofii, która z natury powinna być otwarta na duchowość a jednak nie jest, postulujecie nicość gdy łopata zakończy żywot doczesnego ciała.
To mnie autentycznie zadziwia, ze nikt tutaj się nie znalazł kto autentycznie rozumie kim jest człowiek.
odziu, czy u Ciebie w Twoim świecie zawsze ktoś musi być głupi?
UsuńA może ludzie po prostu żyją w nieświadomości.
Powiadasz, że:
"Jezus nie mógł rozdawać pieniędzy bo nie pracował, więc ich nie miał, utrzymywały go kobiety"
widzę, że sowiecka propaganda sprowadzona do Polski przez lwowską szkołę filozofii mocno zakorzeniła się w świadomości Polaka.
Matthew 17:24–27. To avoid offending tax collectors, Jesus tells Peter to catch a fish, stating: "the first fish that comes up, open its mouth and you will find a coin. Take it and give it to them for me and you"
czyli:
u Mateusza 17:24–27. Aby nie zgorszyć poborców podatkowych, Jezus nakazuje Piotrowi złowić rybę, mówiąc: „pierwszą rybę, która wypłynie, otwórz jej pysk, a znajdziesz monetę. Weź ją i daj im za Mnie i za siebie”.
Niby Piotrze coś tam w Biblii czytałeś wielokrotnie jednak pobieżnie nie rozumiejąc co czytasz.
Jezus nie potrzebował pracować aby mieć kasę.
Twój obraz Jezusa jest więc wykrzywiony, nie rozumiesz nawet ze Jezus przyszedł na ten świat aby osoba wierząca mogła otrzymać Zbawienie, o którym to Zbawieniu ani słowa nie ma w kk.
to raz
po drugie moja akredytacja na Ambasadora Królestwa Światłości jest zawarta w Słowie Bożym.
To nie moja wina, że praktycznie nic nie zrozumiałeś czytając Biblię a teraz nazywasz kogoś, że jest z sekty ponieważ jesteś niedouczony.
Nezumi
UsuńZważ, kto jest mistrzynią zamieszania (nie pierwszy raz, ale może... ostatni)... 😉
Danek, moj świat jest realny, w nim tylko głupek może wierzyć, że mity opisują to co się działo rzeczywiście. Mity biblijne to tylko gatunek literacki przy pomocy którego starożytni przekazali prawdę moralną, a nie prawdę realną. I taka sowiecka propaganda szerzy się na uniwersytetach amerykańskich, tam gdzie wykładają teologię. Praktycznie mózg twój nie zapoznał się z Biblią, tylko z propagandą sekty judeochrześcijańskiej której pozwoliłeś namieszać sobie w głowie. Taki jesteś ambasador to po co chodzisz do pracy najemnej, dla jakiegoś człowieka, przecież Jezus powinien opłacać swojego ambasadora. Ryb nie łowisz, ale przecież możesz dostawać srebrne monety w inny cudowny sposób, a nie te nędzne dolary. 😀
UsuńDanek, znowu uogólniasz z tą Katedrą Filozofii, a nie chcesz posłuchać profesora filozofii u s. Gaudii. To jest odcinek 101. Ostatnio pomyłkowo wpisałam, że 102. Czemu uparcie to robisz? Nie uogólniaj!
UsuńBasiu
UsuńNie wiem, kto jest. 🙂
Nie chodzi o to, że Danek uogólnia. Nie wiem, czy jestem tym "złym filozofem", o jakim pisze. 😀
Nezumi, jesteś raczej z tych najlepszych, biorąc pod uwagę kto Cię kształcił i jak obniżają się standardy we wszystkich niemal dziedzinach. Rzecz w tym, że Danek chyba Cię jeszcze nie nawrócił. I w ogóle uważa, że generalnie filozofowie są niewierzący. No więc Mu podsuwam do posłuchania filozofa wierzącego. Ale oczywiste jest, że to bez sensu. On tylko swoje "do re mi" (jak i my pozostali) wiem o tym i po co się w to bawię...
UsuńPS No jak nie wiesz, jak wiesz 🚴♀️ 😉
To czy ktoś jest wierzącym, niewierzącym, sceptykiem czy agnostykiem... to splot złożony i często splątany: oddziaływanie środowiska i wszelkich okoliczności kształtujących rozwój osobowości i postaw. A może też coś, z czym się rodzimy...
UsuńTak w największym skrócie.
Partykuła "raczej" jest tu raczej na pewno bezprzedmiotowa 🧐😉
UsuńTo, z czym się pomądrzyłam, to każdy wie. Ale niech mi już będzie 😀
OdpowiedzUsuńNezumi,
Usuńja myślę, ze nie jesteś tym złym lecz tym dobrym, wyróżniającym się profesorem.
Pozostawiasz po sobie pokolenie młodych filozofów.
Znam Twojego absolwenta z UW publikującego na FB - następna generacja polskiej filozofii to już uwielbienie dla fizyczności tego świata na sterydach.
Jedyne czym on żyje to jest to co dzieje się dzisiaj.
Ludzie wkrótce postradają zmysły.
Nie jest ta obecna generacja filozofów w stanie zdystansować się do dnia dzisiejszego, zobaczyć wszystko z perspektywy mądrości nabytej przez ludzkość na przestrzeni wieków.
Basiu -
dziękuje za Twoją wytrwałość w zachęcaniu mnie do poznania filozofa, który wierzy.
Ja nie uogólniam jak to piszesz, ja poszukuję esencji w każdym człowieku, z którym mam do czynienia.
Nawet gdy się o kimś, jak o tym filozofie wypowiadasz ja wychwytam esencję co on soba reprezentuje.
Wiem z Twojej wypowiedzi, ze zachęca do posłuszeństwa.
Mój Bóg zachęca do korzystania z wolnej woli.
Bycie posłusznym, na przykład w extremalnej sytuacji niewolnik jest posłuszny - jest to zaprzeczeniem wolnej woli.
W moim świecie, który ja reprezentuję, nikt kto z posłuszeństwa myśli sobie, ze dostąpi życia wiecznego - bardzo się zawiedzie.
Tylko korzystając z wolnego wyboru poprzez swoją wolną wolę manifestujemy potrzebę przyjęcia Zbawienia poprzez Jezusa Chrystusa.
Tego filozof z tego słuchowiska nie naucza, w ogóle nie słyszę od Ciebie ze wskazuje on na potrzebę przyjęcia Daru Miłosierdzia Zbawienia jako najważniejszej rzeczy jaką to rzecz zrobimy podczas naszego obecnego żywota.
potrzeba bycia posłusznym wobec Boga to szept diabła, jest bowiem zaprzeczeniem wolności korzystania z wolnej woli.
Nie jestem całkiem przekonany, że poza Nezumim ktokolwiek zrozumie co powyżej napisałem.
Jeszcze raz o tym uogólnianiu.
Przez kilka lat uczęszczałem będąc na studiach w dziennikarskim klubie - gdzie nauczyłem się zrozumienia wszystkiego poprzez wychwytywanie esencji o czym ktoś mówi. Nie potrzebuję całego słuchowiska aby wiedzieć o czym ktoś wykłada.
Po godzinie wsłuchiwania się w to słuchowisko na zakończenie większość nie będzie w stanie w sposób zwięzły powiedzieć o czym właściwie było to słuchowisko.
Dlatego nie bez kozery pytam Ciebie o czym właściwie ten człowiek mówi.
Danek, nie ma świata, który Ty reprezentujesz, to tylko wytwór ludzkich umysłów bez żadnej realności. Jest to naiwne, nielogiczne i nie poparte niczym tylko gadaniem. Dlatego twoje oceny świata i ludzi którzy są normalni, też są takie, naiwne, nielogiczne i bez sensu jakiegokolwiek.
UsuńDanek, wychwytuję "esencję" i sama piszę esencjonalnie, ale relacjonować nie będę. Posłuchaj sam, a jak nie masz ochoty, to trudno. Warto byłoby, nie tyle ze względu na filozofa...
UsuńBasiu,
Usuńszkoda, ze okopałaś się w postanowieniu iż nie zrelacjonujesz dla mnie esencji tego słuchowiska.
Przecież wszystko co istotne można przekazać w trzech czy czterech zdaniach.
Ja teraz po prostu nie mam czasu na dodatkowe zajęcia.
Wy wszyscy jesteście już na emeryturze więc nie rozumiesz człowieka, który jeszcze pracuje.
Postanowiłem sobie, ze najpóźniej kończę pracę w Sierpniu a więc już niedługo.
Piotrze, zapewniam Ciebie, ze nie ignoruje Ciebie.
UsuńPo prostu nie mam o czym rozmawiać z Tobą, wypranym w mózgu przez Polskich sowieckich filozofów przybyłych do Warszawy wraz w wojskiem sowieckim.
Danek, w czterech zdaniach 😉:
UsuńPosłuszeństwo jest świadomą (ale nie mechaniczną) decyzją na rzecz pewnych racji nadrzędnych, do rzeczy w naszym przekonaniu ważnych. Jest ono wyrazem siły, nie słabości.
Jeżeli mój fundament (moje "ja") jest słaby, wówczas interpretuję to, co w posłuszeństwie jest mi komunikowane - jako uderzenie w moje "ja" - i w reakcji obronnej chcę je ocalić. Natomiast, w sytuacji odwrotnej, moja wartość nie będzie naruszona tym, że się podporządkuję ważnym dla mnie racjom.
"Mogę tracić, bo przy Bogu będę miał wszystko"
"Będąc totalnie posłusznym, jestem najbardziej wolnym"
Człowiek obecnie ma bardzo kruche "ja" i dlatego ma problem z posłuszeństwem.
Sens mistycyzmu polega na samozatracie...A więc na uwolnieniu się odvtej formy istnienia, aby zaistnieć w miłości.
UsuńZ racjonalnego punktu widzenia uznawanie pewnych wartości ma sens, kiedy prowadzi do posłuszeństwa wobec nich. Ale należy unikać zaślepienia.
Oczywiście unikając zaślepienia.
UsuńDziękuję Basiu za wyjaśnienie o co tak naprawdę chodzi w tym słuchowisku, cieszę się też, że Nezumi przyłączył się do rozmowy rozszerzając ten temat.
UsuńRozumiem Twoją Basiu potrzebę uszanowania tej wyższej instancji poprzez formę posłuszeństwa.
Także rozumiem unikanie zaślepienia na które wskazuje Nezumi.
Moje podejście jest z zupełnie innej strony do tego zagadnienia.
Po przeczytaniu całej Biblii ze stron Pisma wyłania się nie wyższa instancja lecz Ojciec.
Jezus tez gdy kierował się w stronę Nieba mówił per Ojcze.
Ani razu Jezus nie wskazywał na potrzebę traktowania Boga jako wyższej instancji wymagającej naszego posłuszeństwa.
Gdy odwiedzimy naszego fizycznego Ojca na tej ziemi, nie traktujemy kontaktu z Ojcem jako zasługującego na nasze posłuszeństwo.
Wchodzimy do Jego domu z wizytą.
Idziemy do lodówki, sięgamy po butelkę z zimnym napojem.
Nie pytamy się o pozwolenie, bowiem w takim wypadku nasz fizyczny Ojciec zapytałby się dlaczego pytamy o pozwolenie, przecież jesteśmy u siebie w domu (chociaż jesteśmy tylko z wizytą u naszego Ojca na tym fizycznym świecie).
Podobnie jest z naszym Ojcem w Niebie.
Jestem pewien, przynajmniej ja tak to odczuwam, gdy przychodzę w modlitwie do mojego duchowego Ojca przychodzę z pozycji Jego syna.
Prośba do Boga o „wielkie rzeczy” stanowi wezwanie do zanoszenia śmiałych, odważnych modlitw, współbrzmiących z Jego nieograniczoną mocą – zamiast ograniczać swe prośby do osobistego komfortu czy drobnych oczekiwań. Wiąże się ona z pokładaniem w Bogu ufności w radykalne zmiany życiowe, mądrość czy uzdrowienie gdy przychodzimy do naszego Ojca w Niebie.
Mądrość wiemy ze pochodzi od Ducha Świętego a uzdrowienie jest w imię Jezusa Chrystusa.
Bóg w moim świecie oczekuje śmiałych, odważnych wierzących, że marzeniem Boga jest obdarzyć każdego wiernego swoim dobrodziejstwem oraz miłosierdziem.
Zanim odpisałem tutaj Wam,
poprosiłem Boga w krótkiej modlitwie aby zainspirował mnie w wypowiedzi dla Was, aby odzwierciedlało to Jego wolę.
Teraz odniosę się do cytatu z Pisma aby nie było, ze coś wyolbrzymiam.
Pray with Boldness and Expectation: God desires to give "exceedingly abundantly" above all that we ask or think (Ephesians 3:20)
po polsku
Módl się z odwagą i oczekiwaniem: Bóg pragnie dać „o wiele obficiej” ponad wszystko, o co prosimy lub co myślimy
(u Efezjan 3:20).
Danek:
Usuń1."Bóg w moim świecie oczekuje śmiałych, odważnych wierzących..."
=
Posłuszeństwo jest wyrazem SIŁY.
2.Bóg pragnie dać "o wiele obficiej"...
=
"Mogę tracić, bo przy Bogu będę miał WSZYSTKO".
Amen.
Basiu
Usuńproblem widzę w waszej Filozofii.
Nie nauczacie ludzi kim są,
synami oraz córkami Wszechmogącego Boga.
Gdy nie wiesz kim naprawdę jesteś stajesz się małym robakiem wobec najwyższej instancji.
Gdy wiec modlisz się z tej pozycji modlisz się o male rzeczy.
Jesteś posłuszna będąc tym małym robakiem.
Jesteś pełna siły jak piszesz ale z pozycji maluczkiej.
Dlatego mam tam mały szacunek dla waszej inteligencji.
Dlatego tak wąskie jest wejście do życia wiecznego.
Czujecie się jak koniki polne przy olbrzymach.
Tak dosłownie powiedzieli Żydzi gdy zobaczyli wielkoludów gdy stanęli w wejściu do Ziemi Świętej.
Po takiej deklaracji Bóg nie wpuścił tych maluczkich, z powrotem chodzili po pustyni przez następne 40 lat aż wszyscy wymarli, dopiero następna generacja została wpuszczona do Ziemi Świętej.
Czy rozumiesz, ze bycie posłusznym z pozycji robaka czy konika polnego to jest za mało w kontakcie z Bogiem aby dojść do życia wiecznego?
Danek, Żydzi nie zostali wpuszczeni do ziemi świętej, musieli o nią walczyć i walczą az do teraz, tak żydowski Bóg (jego kapłani) dotrzymuje oboetnic. Obecnie USA pomagają żydowskiemu Bogu dotrzymac slowa, ale Żydzi mieli już arkę przymierza, która zapewniała im podobno zwycięstwo i cóż, nic im to nie dało. Teraz mają USA... 🤓
UsuńPiotrze,
Usuńnie masz pojęcia o zawartości Słowa w Piśmie.
To co tutaj piszesz to propaganda sowieckiej inteligencji inspirowana przez szatana.
Gdy Żydzi stanęli u wejścia do Ziemi Świętej pierwszy raz -
12 szpiegów wysłanych aby zbadali teren opowiadało o wielkoludach zamieszkujących tę ziemię.
Dlatego szpiedzy dali raport, ze czuli się jak koniki polne przy wielkoludach zamieszkujących te ziemie.
40 lat później, po przekroczeniu rzeki Jordan już tam wielkoludów nie było.
Bóg tak jak obiecał dał Ziemię Obiecaną w posiadanie Izraelitów.
Bóg obiecał, ze zniszczy mieszkańców zamieszkujących Ziemie Świętą dając ją w posiadanie Narodu Izraela.
Pierwszym miastem, które upadło w cudowny sposób było Jericho opisane w Book of Joshua w Biblii.
Danek, o czym ty tu nam te bajki opowiadasz, miasta, które same upadają, znikające wielkoludy, to pewnie były i krasnoludy, a nad wszystkim latała baba Jaga na miotle. Jeżeli ćpasz to rób sobie przerwy, albo bierz połowę. Nic nie upadło w cudowny sposób, żydowski Bóg żadnej ziemi Żydom nie dał, musieli ja zdobywać. Zdobywanie Ziemi Świętej przez Żydów (Izraelitów) odbywało się w kilku etapach historycznych i biblijnych. Biblijne podboje (XIII w. p.n.e.) Zgodnie z przekazem biblijnym, proces ten był połączeniem kampanii militarnej oraz stopniowego osadnictwa. Wyjście z Egiptu: po 40 latach wędrówki przez pustynię pod wodzą Mojżesza, Izraelici dotarli do granic Kanaanu. Potem kampania Jozuego: Nowy przywódca, Jozue, poprowadził zbrojny podbój kluczowych miast. Symbolem tego etapu jest upadek murów Jerycha. Podział ziemi: Po serii bitew (m.in. pod Gibeonem), ziemia została podzielona między 12 pokoleń Izraela, choć wiele enklaw kananejskich pozostało niezdobytych przez lata. Królestwo Izraela i Judy (ok. 1000 r. p.n.e.) Pełną kontrolę nad obszarem uzyskano dopiero za czasów monarchii: Dawid: Zdobył Jerozolimę (twierdzę Jebusytów) i uczynił ją stolicą, jednocząc plemiona. Salomon: Rozszerzył granice państwa i zbudował Pierwszą Świątynię, stabilizując panowanie żydowskie na tych terenach.
UsuńPowroty z niewoli (VI w. p.n.e.): Po okresie wygnań (m.in. niewoli babilońskiej), Żydzi odzyskiwali ziemię drogą polityczną i religijną:
Dekret Cyrusa: Perski król pozwolił Żydom na powrót i odbudowę Świątyni. Powstanie Machabeuszy: W II w. p.n.e. Żydzi wywalczyli niezależność spod władzy hellenistycznych Seleucydów (Terra Sancta). Cały czas walka, zdobywanie, niewola, odzyskiwanie, zdobywanie itd., żadnej ziemi bez walki nie dostali. I tak do dzisiaj. Współczesne „zdobywanie” ziemi świętej (syjonizm) opierało się wprawdzie na innych metodach, ale nadal Żydzi niczego nie dostali. Organizacje żydowskie (np. Keren Kajemet le-Israel) kupowały ziemię od arabskich właścicieli. Budowali kibuce, rolnicze osady, które zmieniały strukturę demograficzną regionu. Potem żydowskie organizacje terrorystyczne Hagana, Irgun (Irgun Cewai Leumi) i Lechi (Grupa Sterna), likwidowały miejscową ludność. Po proklamacji państwa Izrael w 1948 roku, kontrola nad ziemią jest utrzymana w wyniku konfliktów zbrojnych z państwami arabskimi. Żydowski Bóg jak mówi ustami kapłanów, że coś da, to trzeba o to samemu walczyć.
Pierwsze miasto jakie natrafili Zydzi po cudownym przekroczeniu rzeki Jordan to było Jericho, które także w cudowny sposób dal Żydom w posiadanie Bóg Ojciec.
UsuńTylko te dwie historie już są cudowne.
Nie napotkali ani jednego wielkoluda, z którym musieli by wałczyć. Wszyscy byli usunięci z drogi zanim dotarli tam Żydzi.
Pozostał tylko jeden wielkolud aby wywyższyć Dawida na króla Izraelitów.
Potem trzy armie wroga szły aby zniszczyć Izrael.
Jeden Anioł Panski zabił 180,000 wrogów Izraela.
Bóg nakazał Żydom czekać aż Anioł oczyści drogę z wrogów.
Jesteś Piotrze za głupi aby cokolwiek zrozumieć.
Danek, wiarę w cudowne cuda, mają tylko wyznawcy absurdu. To już nie jest zwykła głupota. Jak Żydzi przekroczyli rzekę to cudowne, jak zdobyli miasto to cudowne i cudownie pobili wrogów, a jak Asyryjczycy przekroczyli rzekę to normalnie, jak zdobyli miasta to normalnie i normalnie dali Żydom tak popalić, że ich nawet cudowna Arka Przymierza nie obroniła. I tak do dzisiaj Żydzi cudownie zdobywają ziemię świętą, minęło kilka tysięcy lat. A Ty bajki odpowiadasz jakbyś jeździł do pracy na ośle.
UsuńBasiu,
OdpowiedzUsuńnie wiem czy zrozumiałaś co powyżej napisałem.
Na pewno Nezumi powinien to wytłumaczyć w nowoczesnym języku polskim abyś zrozumiała.
To jest bardzo istotna różnica mieć duszę posłuszną a rozmawiać z Bogiem z pozycji Jego syna czy córki.
Na teraz powiem Tobie:
usłyszycie precz od bram Ziemi Świętej gdy będziecie chcieli się tam dostać.
To nie jest miejsce dla posłusznego robactwa.
To jest miejsce dla Króli oraz Kaplanów jak stanowi Słowo Boże.
To jest miejsce dla Rodziny Boga, dla synów oraz córek Wszechmogącego.