O bezpośrednim doświadczaniu życia

 

            Zajrzalem na Lunę z roku 2012.  Okazało się, że już wtedy pisałem "Zapiski myszy polnej", ale moim najważniejszym utworem (w luźno ze sobą czasem powiązanych częściach) był "Złowrogi sen Letycji Grave", w którym pojawia się mój ulubiony bohater Aurelio.  Napisałem sporo opowieści w tym cyklu.  Moja przedwcześnie zmarła blogowa znajoma, poetka i psycholog z Lublina, która wspierała mnie później w walce z bezsennością i zachęcała do wydania moich późniejszych utworów, nie ceniła "Letycji Grave", twierdząc, że te teksty są zbyt fantastyczne i świadczą o pewnym niepokojącym odrealnieniu, niebezpiecznym jej zdaniem dla mojego życia. Pisałem też sporo dla czystej rozrywki i swobody wchodzenia w różne formy...Ale był to akurat okres pewnych moich sukcesów zawodowych - moje seminarium cieszyło się sporą jak na Instytut popularnością wśród studentów, a niektórzy z nich uważali nawet, że są to najciekawsze dla nich zajęcia. Były też ze mną moje przyjaciółki - Marzenka i koteczka Mitsuko, które stały się też postaciami z niektórych moich blogowych tekstów.   

         


W moim życiu poszerzała się jednak przestrzeń nocy.  Wychodziłem często robić w nocy zdjęcia, które mój ówczesny Przyjaciel, który pięknie fotografował i interesował się historią fotografii, nazywał żartobliwie "klatkami z horroru klasy B".  Robiłem je aparatem w telefonie o rozdzielczości zdjęć tak nikłej, że niewiele było na nich poza mrokiem widać, mimo to szczerze chwalił niektóre z nich za ich niesamowitą aurę.  Przyznaję, że były nieco upiorne.  Nie nauczyłem się jeszcze grzecznej fotografii. Prawie wszystkie zaginęły...Starałem się na moich przechadzkach po Lunie unikać tematów filozoficznych, ponieważ miałem ich aż w nadmiarze w codziennym kontakcie ze studentami i w pracy intelektualnej. Natknąłem się jednak na taki tekścik:     

 

         O BEZPOŚREDNIM DOŚWIADCZANIU ŻYCIA 

       Człowiek jest istotą rozumną i można chyba zgodzić się z przekonaniem Pascala, że "cała godność człowieka leży w myśli". Jak jednak wiadomo,  autor tego zdania paradoksalnie porzucił postawę racjonalną dla religijnej wiary - prawdę rozumu dla prawdy serca. W przeciwieństwie do Kołakowskiego nie widzę w tym niczego niewłaściwego, ani upokarzającego dla istoty rozumnej, o ile tylko wiara nie przyczynia się do pomnażania ludzkich cierpień, nie hamuje rozwoju wiedzy i nie jest źródłem nietolerancji.  Jednak poza wiarą i rozumem istnieje jeszcze coś nieokreślonego, co trudno nawet we właściwy sposób nazwać, a co ma istotny związek z ludzkim szczęściem...Jest to w moim poczuciu, tak to nazwijmy - bezpośrednie doświadczanie życia. Nie mam tutaj na myśli zmysłowego smakowania życia, ani prostego jego "oglądu" (przepraszam za ten fenomenologiczny żargon), lecz pewien rodzaj swobodnej kontemplacji, która należy raczej do szeroko rozumianej sfery umysłu niż dyskursywnego rozumu. Dlatego tak bliska jest mi chińska filozofia, której przedmiotem jest bezpośrednie doświadczanie życia. 

       Jestem przekonany i zarazem przeświadczony o tym, że ludzkie szczęście nie polega na materialnym sukcesie, będącym rezultatem działania, lecz na doświadczaniu własnego życia w związku z całością istnienia i na życzliwej, współczującej postawie wobec innych czujących istot.  Kiedy w naszym życiu nad lękiem i innymi negatywnymi emocjami przeważa miłość, wtedy dopiero możemy czuć owo zadowolenie z tego, że istniejemy, mimo ogromu cierpienia, jakiego doświadczają czujące istoty...i my sami. 

     Jednak, aby takie doświadczanie było możliwe drzwi naszej percepcji muszą być szeroko otwarte. Kiedy są zamknięte, w ogóle nie widzimy świata. Kiedy są uchylone, widzimy go przez szparkę, oczami wylęknionego dziecka albo gospodyni domowej, która patrzy na wszystko z własnego praktycznego punktu widzenia i jest w stanie zobaczyć jedynie świat własnych, splątanych i niejasnych emocji, nastrojów i myśli, a złożone motywy ludzkiego postępowania, dobroć, egoizm i złość, groza i piękno świata, tragizm i spokój natury, i inne tego rodaju jakości metafizyczne uchodzą jej uwadze...Dziecko, które nie jest nadmiernie wylęknione, ponieważ czuje się kochane, może być maksymalnie otwarte wobec świata, a jego ciekawość życia wydaje się tak wielka, że trzeba je czasami przed nią chronić.  

      Tym, co w tej mojej krótkiej impresji uważam za nadal niepozbawione sensu, jest zwrócenie uwagi na pewną bezinteresowność w poznawaniu świata i dostrzeganiu kontemplacyjnej natury człowieka.  Istnieje rodzaj poznania i ucestnictwa w świecie, który wiąże się z oddzieleniem od pragnień i potrzeb, które deformują nasze postrzeganie świata i innych ludzi.  W kontemplacji pragnienia te są niejako zawieszone i dzięki temu możemy zobaczyć coś więcej niż lustrzane odbicie naszych własnych emocji - wartość samego istnienia.  

       Psycholog Maslow nazywał ten rodzaj bezinteresownego i całościowego poznania B-cognition, w przeciwieństwie do D-cognition (deficiency), które służy zaspokojeniu potrzeb (odczuwanych jako brak). Poznajemy wtedy byt, bycie (Being) w rzeczywistym jego istnieniu.  Maslow był przekonany, że ten sposób poznawania świata właściwy osobom samorealizującym się charakterystyczny jest dla filozofii chińskiego taoizmu, która z natury nie jest pragmatyczna.    

       W kwestii wartości wiary całkiem zgadzam się ze stanowiskiem Spinozy, a w czasach nam bliższych Fromma, że ma ona wartość, kiedy umacnia miłość, przyjaźń, życzliwość i pokojowość, a staje się destrukcyjną siłą, kiedy przyczynia się do czegoś przeciwnego.  Jak zauważył słusznie znany etyk Hospers "Nie ma takiej najstraszniejszej zbrodni, której nie popełnionoby w imię religii".  Jest to coś w rodzaju zawłaszczania wiary przez destrukcyjne emocje lub zachłanny egoizm - potępienie i nienawiść, fanatyzm lub cynizm.   

       Marian Przełęcki słusznie przypisywał wierze religijnej "racjonalność pragmatyczną" - jeśli człowiek staje się dzięki niej bardziej życzliwy i rozumny,  zdolny do przezwyciężenia własnego egoizmu i negatywnych emocji, prowadzi to do wewnętrzenj przemiany i wzrostu.  Przełęcki mówił o czymś więcej w "Wezwaniu do samozatraty", ale to już wykracza poza horyzont tej krótkiej impresji.        

Komentarze

  1. Tym, co (mówiąc obrazowo) zabija życie, niszcząc jego naturalność, jest przerost mechanizmów obronnych i nadmierny pragmatyzm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalnie to możesz spać w rowie 😄

      Usuń
    2. Pragmatyzm zapewnił mnie, ze mam godne życie czerpiąc z grubego worka z pieniędzmi.
      Moje życie jest super naturalne, w słońcu, błękitne Niebo, beztrosko.

      Usuń
  2. Godność człowieka nie jest zmienną tak jak jego myśli, więc nimi pewnie nie jest. Moim zdaniem to fundamentalna wartość, która powinna być szanowana ponad wszystko i przez wszystkich, człowiek nigdy przez nikogo nie powinien być traktowany jedynie jako środek do celu. Ludzkie szczęście jest odczuwane subiektywnie, więc trudno o definicję, jednak tylko niewielu ludzi oddziela je wyraźnie od zapewnienia sobie bezpiecznego bytu poprzez posiadanie jakiegoś majątku. Rządzi prymitywny pragmatyzm związany jedynie z gromadzeniem tego majątku.

    Nasza wiara religijna niestety nie może być rozpatrywana sama w sobie, ale przez pryzmat indoktrynacji nieświadomego dziecka, poprzez korporacyjny charakter kościoła i wykorzystywanie naiwności wiernych do bogacenia się. Wierzący oddają klerowi majątki wierząc, że w ten sposób kupują sobie wieczność, błędnie ją interpretując jako bardzo długi czas i przedłużenie znanego nam sposobu istnienia poza świat materialny. A wieczność taka być nie może. Przy tym Jezus ma być wzorem dla owieczek, a kler ma inny wzór, swój własny. Wierni dziurawe sandały, a oni pozłacane karoce. I to wszystko właśnie jest z gruntu złe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma nic bardziej zmiennego niż myśl. I oczywiście trzeba szanować każdego człowieka, który "nigdy i przez nikogo nie powinien być traktowany jedynie jako środek do celu". Ale ta myśl Pascala mówi o czymś nieco innym. O konieczności świadomego, refleksyjnego, a nie bezmyślnego, odruchowego przeżywania życia. Bo tylko wtedy możemy szanować cokolwiek i kogokolwiek.

      Usuń
    2. Agresywny kołtun nigdy nie zrozumie, że ktoś może żyć inaczej niż on sam. Dlatego plugawi wszystko, co jest wartością dla drugiego człowieka.

      Usuń
    3. Odziu, dzisiaj wierni nie oddają klerowi majątków. Kler jest na muszce, niedługo go nie będzie, będą może inni księża.
      Nigdy nie czułam żadnego przymusu daniny, zawsze co łaska. A nasze świątynie kosztują, i kto niby ma je utrzymać. Niedługo to już będą baseny, dyskoteki itd. Świątynie, które z takim mozołem wznosili nasi przodkowie. Budują się inne świątynie.
      Na Zachodzie się budzą, za późno. Raczej już po zamiatane...

      Usuń
    4. Basiu mówisz o czymś o czym masz małe pojęcie. Całkiem niedawno ciotka kolegi zapisała przed śmiercią kościołowi w spadku działkę z garażami wartą tak plus minus 1000000,- zł, bo ksiądz rektor nie miał gdzie schować swój motocykl. I tak dobrze, że kamienicę zostawiła dla rodziny. To nie jest jakiś odosobniony przykład, przed śmiercią umierający mają często mniej sprawny umysł, a ksiądz wtedy właśnie odwiedza i nie musi nawet nic mówić, żeby uzyskać od umierającego wdzięczność za przyniesienie Boga.
      Oprócz wiernych kościół wspierany jest też instytucjonalnie przez państwo również z moich podatków, nie tylko w waszych co łaska (ale mniej niż 500,- nie dają). Są to miliardy złotych rocznie, w zamian za „dobre” słowo z ambony, występy przed ołtarzem i indoktrynację dzieci, bo za resztę płacą wierni ze swoich. Kościoły nie są wasze, tylko instytucji nazywanej Kościół Katolicki. Warto przeczytać to co podobno Jezus mówił między zmartwychwstaniem a wniebowstąpieniem, a co jest opisane w Biblii etiopskiej, bo z naszej Biblii ojcowie kościoła z Konstantynem na czele to usunęli. Jezus mówił, że jego kościół każdy ma w sobie i do niczego budynki i sformalizowane rytuały mu nie są potrzebne.

      Usuń
    5. Sprawa ofiarodawcy... Sklerotyczne staruszki, no cóż... widać i tak bywa, rzadko z pewnością.
      Państwo wykłada na kościół miliardy złotych?
      Co mam powiedzieć, byłabym zadowolona, gdyby wykładało po Bożemu, niezbędnie potrzebną kwotę.
      "Nasze", potocznie ujęłam, sorry.
      "Mniej niż 500 nie dają", kasiaści widać... nie do przyjęcia zupełnie stawka.

      Usuń
    6. Basiu, a co Bóg ma do moich pieniędzy, że państwo polskie ma je marnotrawić „po bożemu”? Pieniądze nie są potrzebne Bogu tylko klerowi. W Google możesz bez problemu znaleźć hierarchów w sukienkach ze złotymi nitkami w pozłacanych karocach, papież mieszka pod kąpiącymi złotem sufitami, a jeździ po świecie głaskać głodujące dzieci po główkach, zamiast je nakarmić. Długo by wymieniać...

      Usuń
    7. Odziu, po pierwsze nie tylko klerowi ale i wiernym, których jest trochę więcej niż duchownych. Po drugie wszyscy, a duchowni w szczególności będą z każdziusieńkiego nieprawego postępku rozliczeni, więc jeżeli źle zarządzają publicznym mieniem, kara ich nie minie. Wiem że Cię ten punkt ani ziębi ani grzeje, to już trudno, tym niemniej rzecz jest pewna. A po trzecie, na 6.00 bajsikl i na różaniec i mszę św.🙏🏼 to się już umoszczę horyzontalnie i dobrej nocy Panom 🌛

      Usuń
    8. Jeszcze dwie rzeczy.
      Istotą religii Chrystusowej jest Eucharystia. Gdzie miałaby być sprawowana?
      Właśnie w środę byłam zapłacić opłatę miejsca na cmentarzu: 300 zł. za 10 lat. Pracowałam i nie uiszczałam przez 27 lat, ciągle coś mi tam wchodziło w drogę. Proboszcz druknął dokument i widzę 300 zł do 36. roku. Mówię - proboszczu, ale przecież zalegam za 27 lat plus procent za zwłokę 😉 Tylko machnął ręką, taki pazerny klecha...

      Usuń
    9. Basiu, co wierni klęczący na podłodze kościoła, mają wspólnego z moimi pieniędzmi, które jak ich nazywasz duchowni wydają na drogie samochody, też kupiłaś sobie samochód za te pieniądze? Najbliżej Boga jak mniemam jest kler, a oni postępują tak jakby zupełnie nie bali się rozliczenia, przecież wiedzą lepiej. Dlaczego ma mnie pocieszyć to, że będą oni rozliczani tam gdzieś przez żydowskiego Boga, gdy to tutaj na Ziemi w Polsce, pieniądze państwowe idą na życie w bogactwie obłudnych facetów w sukienkach, zamiast na szpitale gdzie bida aż piszczy. Wierni za to, że mogą sobie klęczeć w kościele przecież dają na tacę. Eucharystia w budynkach nazywanych kościołami to rytuał ustanowiony przez ojców kościoła, Jezus jakoś nie potrzebował świątyni.
      A proboszcz jest zobowiązany wysłać upomnienie z terminem 3 miesiące na uregulowanie prolongaty za grób, nie wysłał, więc postąpił po prostu uczciwe.

      Usuń
    10. Na początku maja lecę do Rzymu. Będę podziwiała skarby, które zgromadzili papieże! 🤣To będzie piękna przygoda z tymi, których kocham (muszę o nich dbać 😃). Nie mogę się już doczekać! 😃 Tylko babcia mi niedomaga. Nie wiem jak z nią będzie. Ale opiekuję się nią i, na wszelki wypadek, poprosiłam, by rodzina zaglądała do niej teraz częściej.
      Basiu, życie jest najeżone kolcami. To, co mi się wydaje szczególnie istotne (to moje przekonanie, i nie podlega dyskusji) to wiara w dobro i kontakt z właściwymi ludźmi. Takimi, którzy mają Ci coś do zaoferowania, że wzrastasz, czujesz się silniejsza i spokojniejsza. Tego życzę Ci na święta i na codzień 🐣

      Usuń
    11. 1. Organizuj partię z przebiciem, która ustali Bożą wysokość kwot na kościół, chyba zbierzesz ekipę 🙂.
      2. Nie uogólniaj.
      Ma Cię pocieszyć, bo to będzie życie wieczne, a tu jest tylko chwila. Czy się boją czy nie, odpowiadać będą sami (jeżeli źle czynią), my za nich - nie.
      3. Nie, ja zarobiłam w Holandii przy truskawkach. Mój miły szef Wiatraczek powiedział mi wtedy: tylko japoniec! I dzięki Tobie uświadomiłam sobie, że Toyotka ma już 16 lat i w ogóle się nie psuje, a przy kupnie miała już 7. Innego auta nie będzie, bo już nie pojadę.
      3. Pan Jezus pierwszą eucharystię odprawił w wieczerniku. Gdyby mógł, spełnił by ją w świątyni.

      Usuń
    12. Dziękuję za życzenia i odwzajemniam🐣
      Tak, ale szczególnie owocne wzrastanie jest wtedy, kiedy my ludziom możemy coś ofiarować, bez oczekiwania na rewanż.
      Życzę wspaniałej wyprawy ☘️

      Usuń
    13. Nezumi nie opublikował masy moich komentarzy, dlatego może być Ci trudni rozeznać się w sytuacji. W listopadzie będę w Paryżu. Jeżeli chcesz, Basiu, to możemy razem obejrzeć Koronczarke w Luwrze. Zapraszam!😃
      W październiku zabieram mamę do Malagi, a stamtąd do Grenady. Też zapraszam, tylko muszę uprzedzić, że moja mama, chociaż mobilna, to jest mobilna bardzo powoli 😃

      Usuń
    14. Nie Basiu, należy zachować kontakt tylko z tymi, którzy są tego warci. Wiem, co mówię. Miłego dzionka!

      Usuń
    15. Odziu, i Basia Cię "załatwiła"🤣

      Usuń
    16. Odziu, żartuję 😜 Nie mogę załatwić wejściówki do Koloseum. Święty Piotrze, jadę do Ciebie! Ale jeszcze wrót nie otwieraj...🤣

      Usuń
    17. Odziu, żartuję 😜 Nie mogę załatwić wejściówki do Koloseum. Święty Piotrze, jadę do Ciebie! Ale jeszcze wrót nie otwieraj...🤣

      Usuń
    18. Basiu.
      Nie ma Bożej wysokości kwot na kościół, bo Bogu pieniądze nie są do niczego potrzebne. A partie potrzebują głosujących, których kościół napędza, myślę, że nie ma w Polsce takiej, która zrezygnowała by z finansowania kościoła, bo to by było samobójstwo. Kościół z polityką jest związany od zawsze, powstał przecież decyzją polityczną.
      Wierzy się, że człowiek, który szczerze żałuje wszystko to, co zrobił złego, może po śmierci wrócić do czasu, który był dla niego najszczęśliwszy i żyć tak nieskończenie długo. To tylko marzenia. Zapewnia to niby żydowski Bóg, ale wieczny to może być jedynie Bóg właśnie, który z definicji był zawsze, jest i będzie zawsze. Człowiek jest śmiertelny i jedynie to jest pewne, dowód sama opłaciłaś do 2036. Co z tego, że niby ktoś będzie odpowiadać sam za to co złego zrobił, żydowski Bóg niczego tu nie naprawi, szpitale nie będą miały więcej pieniędzy, a pozłacana karoca przejdzie na własność następnego biskupa…
      Jezus odprawił Eucharystię przy stole, nikt tam nie klęczał, po co mu by był jakiś kościół w którym na ścianie wisiała by jego rzeźba na krzyżu.

      Japońskie samochody starej daty są nie do zdarcia. Jeździłem bez większych problemów mechanicznych Hondą, która miała prawie 30 lat.

      Usuń
    19. Z tymi starszymi japońskimi pojazdami to kosmos jakiś 💫
      Co do reszty, to się Odziu nie porozumiemy, ale co nam przeszkodzi lubić się 😉 Stuknijmy się już pod Święta 🥂
      Chętnie bym z Tobą dalej gadu gadu, ale to i owo czeka na moje ręce 🫤

      Usuń
    20. Goldi, dzięki za zaproszenie
      Pełne zaskoczenie
      Dla mnie będzie to jednak niespełnienie
      Z kilku względów

      Ale jeszcze raz - dziękuję 🌸

      Usuń
    21. Jezus, według Ewangelii, mówił, że modlić się i rozmawiać z Bogiem trzeba w domu a nie w Synagodze. Wierzył, że w ludziach zwycięży miłość. Jedynie na tym ma polegać duchowa wspólnota z innymi ludźmi. Kościół był Potrzebny Pawłowi...

      Usuń
    22. Św. Franciszek wybierał do modlitwy i kontemplacji piękne miejsca na łące i leśnej polanie, a kościół zbudował z kamieni. Złoto nie było mu potrzebne...

      Usuń
    23. Oczywiście! 🙂🌹

      Nie mam nawet cienia nadziei na porozimienie się w kwestii wiary w to co nie jest materialne i nie o to mi chodzi.
      Jednak kościół katolicki jest jak najbardziej materialny i wykorzystuje wiarę w celach jak najbardziej materialnych, dlatego ja mam na to materialne fakty jako dowody. Trudno jest Tobie im zaprzeczyc, bo z faktami już tak jest.

      Usuń
    24. Nom, i ja jadę właśnie tego da Vinci, Michała Anioła, Rafaela, Botticellego, Donatello, Tycjana, Bramante,... oglądać. Łąk się już naogladalam 😃

      Usuń
    25. "(...) w domu a nie w synagodze"
      Nezumi, w domu owszem, a w synagodze z pewnością tak. Dlaczego niby nie w synagodze?

      Z kamieni, ale jednak zbudował. Złoto do zbytku nie jest potrzebne, ale jednak trudno, żeby monstrancja była z byle czego. Ze złota chyba nawet nie są.
      Ja nie gustuję w złocie, lubię srebro.

      Usuń
    26. Organizację tworzą ludzie. Wiara dotyczy Boga. Ludzie są ulomni w charakterze, w swojej wierze. Bóg jest Doskonałością. Niektórzy Go przyjmują, inni nie. I jest ok. Nasza cywilizacja tworzyla się na wzorcach zaczerpniętych z antyku i chrześcijaństwa. Ale obecnie nikt nikomu nie nakazuje być religijnym. Rozwiązanie w postaci podatku wyznaniowego od lat istnieje na zachodzie Europy i ta forma wydaje się najbardziej transparentna. W naszym państwie też będzie po tym, jak wymrze pokolenie obecnych 80, 70 i 60ciolatkow.

      Usuń
    27. Zgadzam się z tezą Piotra,
      nie ma możliwości porozumienia się w kwestii wiary.
      Dlatego tylko niewielu jak powiedział Jezus dotrze do Życia Wiecznego w Niebie.
      Jak słusznie zauważa Nezumi,
      Jezus nie założył nowej religii.
      W kościele katolickim nic ale to nic nie nauczymy się o Bogu.
      Mamy adorowanie Jezusa w kk zamiast adorowanie Boga.
      Dlatego tylko niewielu dociera do Nieba.
      Do Boga idziemy poprzez Jezusa jak naucza Ewangelia.
      Tego żaden wasz filozof nie zauważa.
      Jednak na próżno oczekiwać aby jakikolwiek tak zwany filozof zachęcał to poznania Jezusa aby dotrzeć do Boga.
      Tymczasem to jest niezwykle prosta koncepcja jednak nikt tego nie rozumie.
      Wkrótce będziemy Świętować Święta Wielkanocne.
      Ciekawe ilu z nas tutaj podziękuje Jezusowi, ze zapewnił poprzez swoją męczeńską śmierć, ze mamy prawo poznać Boga poprzez Niego.
      Ile jesteśmy sami warci poprzez nasze dobre uczynki wiemy to z Pisma.
      Nie przypomnę tego z uwagi na respekt dla naszego tutaj Nezumi.
      Dlatego dotrzeć do Nieba możemy tylko poprzez Zbawienie dane nam przez Jezusa.

      Usuń
  3. Bardzo interesujący temat, ale trafił na niedobry czas, a właściwie jak to się ostatnio mówi - niedoczas. Nie mam wolnej chwili do namysłu.
    Mam problem z kontemplacją, co w młodych latach było takie proste. Uczestniczę dwa razy w tygodniu po godzinie w Adoracji Najświętszego Sakramentu. Porażka. Na razie modlę się i czytam, ale nie w tym przecież rzecz. Muszę się nauczyć kontemplować. Przebodźcowanie i ADHD w jednym 🫣

    OdpowiedzUsuń
  4. Budujący jest dla mnie - przywołany przez Ciebie pogląd prof. Przełęckiego, dotyczący wiary religijnej. Wiara implikująca pozytywne zmiany w ludziach, progres i wzrost - z pewnością ma wartość.
    Podobnie ujęła mnie myśl Pascala o właściwym przeżywaniu życia, którą przytoczyłeś w drugim komentarzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu.
      Taką wartość ma wszystko co implikuje pozytywne zmiany w ludziach, progres i wzrost, religia niczym się tu nie wyróżnia. Moralność wynika z człowieczeństwa, a nie z wiary religijnej.

      Usuń
    2. Prof. Przełęcki mówił o wierze religijnej i do tego nawiązałam.

      Usuń
  5. Gdy przeczyta się osobiście samemu Biblię,
    Bóg jaki się wylania z poznanej wiedzy jest Bogiem, który obdarza osobę wierzącą wszystkim w co ta osoba wierzy.
    Dlatego filozofowanie o bólu czy losie, o tragediach ludzkich to wszystko bajka dla niewierzących.
    Ja żyje tak jak obiecuje mnie sam Stwórca Wszystkiego.
    Poprzez Biblie obiecał mnie, że na moje złote lata doprowadzi mnie do miejsca, gdzie będę żył sobie dostatnie w spokoju ducha.

    Leżę na leżaczku, liczę sobie chmurki na niebieskim Niebie, spokój.
    Dla mnie filozofowanie do babranie się po łokcie w brudzie serwowanym przez księcia tego doczesnego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę nie mogę jednego dobrego słowa powiedzieć o znanych mi filozofach. Ale jest mnóstwo innych, o który żadnego słowa nie mogę rzec, bo ich nie znam😄 Raczej jednak skłaniam się do tezy Danka.

      Usuń
    2. Danek, pyszny był miodzik 😋
      Tylko Odzio Miodzio znowu nawalił, ciągle przy tych zegarach... Jak Mu zrobimy najazd na ten Poznań, to nam się już nie wymknie. Coś mi się zdaje, że ma "mocny łeb", ale ja mam mocniejszy 😆

      Usuń
    3. Na tym mocniejszym łbie ode mnie wielu się zawiodło, szczególnie kobiety i Niemcy. A kobiety mają jeszcze inne mylne wyobrażenie, wydaje się prawie każdej, że ma większy obwód klatki piersiowej niż ja. 🤓

      Usuń
    4. Z tym obwodem to się nie będę upierać, bo słabo z tym u mnie... A klatę to Ty masz 😎

      Usuń
    5. Mocny łeb, to moje zwykłe głupie żarty. Z ciotką raz się siłowałam ( z tą co to jej się musi zmieścić do torebki ☂️, 👡👡 i połówka) i dobrze się to nie skończyło 😉

      Usuń
  6. Basiu,
    poświęciliśmy czas aby komentować pracę Autora.
    Teraz, jeśli pozwolisz zwrócę się do Ciebie.
    Powiadasz, że masz problem z wyciszaniem się z ADHD aby kontemplować.
    Wbrew pozorom jest to bardzo proste ćwiczenie naszej świadomości.
    Pijesz rano kawę.
    Zaczyna się nowy dzień.
    Zwracasz się do Boga, jesteś ciekawa czym dobrym Ciebie dzisiaj obdarzy.
    Zauważasz promienie porannego słońca.
    Budząca się Natura na wiosnę.
    To właśnie jest kontemplacja.
    Powoli, w ciszy medytujesz nad dobrem tego świata.
    Nie zaczynasz dnia od włączenia telewizora aby zobaczyć co się dzieje na świecie.
    Medytujesz kontemplując nad dobrem tego świata.
    Gdy w ciągu dnia coś dobrego się wydarzy dla Ciebie, zatrzymaj się w tym momencie.
    Zauważ, ze zostałaś obdarzona dobrem.
    Bóg poprzez Biblie powiada, ze wszystko co dobre pochodzi od Niego.
    W tym momencie masz kontemplacje wdzięczności, to tylko minuta, tylko chwila. Jednak drogocenna.
    Im więcej dobra w swoim życiu zauważasz tym więcej dobra otrzymujesz.
    Zaczynasz żyć z Bogiem.
    Nie przejmuj się, że żaden filozof tego nie naucza.
    To jest pomiędzy Tobą a Bogiem.
    Nawet księdza do tego nie potrzeba.
    Wieczorem, gdy się modlisz pomyśl przez chwile co dobrego wydarzyło się tego dnia dla Ciebie.
    Jeśli nie jesteś bardzo zmęczona, pomyśl o sytuacjach gdy Aniołowie Boga przed czymś Ciebie ustrzegli w ciągu Twojego życia.
    To jest właśnie ta kontemplacja.
    To jest Twoje dziękczynienie za wszelkie dobro jakie otrzymujesz na przestrzeni swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danek, ja się odniosę do tego po świętach.
      Chciałabym żeby wszyscy byli dla siebie serdeczni.
      A Pan Bóg jest ponad wszystko ❤️

      Usuń
    2. Basiu, który Pan Bóg, ostatnie dane mówią o 4000 religi na świecie, a Jezus podobno był tylko jeden.

      Usuń
    3. Czemu nie przybyłeś na Jubileusz? Nawet Danek ze Stanów zdążył i przywiózł pyszny miodzik do Zen Herbatki, którą Nezumi wyśmienitą zaparzył. Tak mi przykro😔
      Po świętach Ci odpowiem dopiero.

      Usuń
    4. Danek, dziękuję za radę i sposób na kontemplację. W małym zakresie to stosowałam i stosuję. Chodzi mi bardziej o kontemplację czy medytację godzinną czy dłuższą. Nezumi jest w tym chyba "Perfecto" 👍🏻🙂

      Usuń
    5. Odziu (Ty dowcipnisiu 🥳), wg wiary KK jest jeden Bóg w Trzech Osobach. Legenda mówi, że św. Patryk używał trójlistnej koniczyny by wyjaśnić tajemnicę Trójcy Świętej ☘️

      Usuń
    6. Basiu, katolików jest niecałe 18% z wszystkich ludzi. Reszta się myli? To, że żydowski Bóg jest w trzech osobach uchwalono około 500 lat po narodzeniu Jezusa. A ciekawostka, dogmat o wniebowzięciu Maryi powstał w 1950 roku.

      Usuń
    7. Odziu, mimo że nie umiem zaskoczyć zdrowotnie, wciąż mnie coś gnębi, to Twoja odpowiedź zadziałała mobilizująco. Zbieram się i jednak jadę na różaniec i mszę św. Dzięki 🤗
      "Panie Twój tron wznosi się nad wszystkie ziemie świata" ❤️

      Usuń
    8. Akurat dzisiaj była ta cudowna Ewangelia - spotkanie uczniów ze Zmartwychwstałym Chrystusem w drodze do Emaus, która mnie zawsze tak porusza...
      "Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił"
      Pora zmierzchu...

      Usuń
    9. Basiu, różaniec zaczęto używać do modlitwy dopiero w XIII w. Jezus, czy Maria nie ma z tym nic wspólnego.

      A z Jezusem same problemy, nawet jego uczniowie go nie poznali...

      Usuń
    10. Matka Boża bardzo prosi o modlitwę różańcową (w trakcie objawień). Modlitwy to moje jedyne medytacje, choć trudno mi skupić uwagę.
      Byli zbyt przejęci ostatnimi wydarzeniami...
      Nie ma takiego słowa, które wyraziło by Cudowność Jezusa.
      Jak Go spotkasz, to powiesz: Basia miała rację 🙂

      Usuń
    11. Jak go spotkam to możesz być pewna, że tak powiem. 😉 Tylko jak go poznam? Bo jest pewne, że nie wyglądał on tak jak na świętych obrazkach. Jezus z Nazaretu wyglądał jak typowy mieszkaniec Judei z I wieku, był przecież Żydem, co znacznie odbiega od popularnych w kulturze zachodniej wizerunków o jasnej cerze, błękitnych oczach i długich jasnobrązowych włosach.

      Usuń
    12. Przywita Cię osobiście w Swoim Domu, nie musisz się więc głowić rozpoznaniem. A wygląd zewnętrzny, to już mniejsza... Z pewnością będzie Królewski w tym najlepszym znaczeniu.
      I cieszę się Odziu, że o mnie wspomnisz. Patrz, jaka próżna jestem kobiecina 🥴

      Usuń
    13. Wiem co masz na myśli, że ugrzęznę, zniechęcę się, a w końcu oburzę. Trochę znam oczywiście, i wiem że ST musiałabym czytać z komentarzem, a i tak byłby dla mnie być może trudny. Najważniejszy dla mnie jest NT.
      Nic mnie nie zniechęci do Boga, Odziu. NIC.
      Mamy mieć tylko ten świat, ziemię cierpienia i krótkich chwil radości. Daj spokój Odziu, już to przerabialiśmy.

      Usuń
    14. Do Boga może zniechęcić tylko Bóg, szczególnie ten żydowski z Biblii, jest straszny gdy mu się przyjrzeć.

      Nowy testament to jest opowieść o ostatnich trzech latach życia Jezusa, z absurdalną dla mnie nakładką teologiczną. Nie ma tam nic o tym, że po mojej śmierci Jezus spotka mnie, tylko że moją duszę i nie w swoim domu tylko, że w sądzie. My jako my, mamy tylko ten świat, dowody są na cmentarzach, hipotetyczną wieczność ma mieć podobno hipotetyczna dusza, której istnienia, pomimo tysiącletnich starań nikt nie stwierdził. A jak jesteśmy czymś niematerialnym i nieśmiertelnym, to ten śmiertelny okres na materialnym świecie, na ziemi cierpienia i krótkich chwil radości, to po co nam, nie możemy od razu do szczęśliwej nieśmiertelności?

      Usuń
    15. Odziu, Ty swoje, ja swoje
      Moje górą, nie Twoje😉

      Schodzę już z ambony
      Bo Nezumi będzie wnerwiony 🤨

      Usuń
    16. Ziemia jest okrągła, wszystko co u góry jest jednocześnie na dole. To ty Basiu masz swoje, ja mam rzeczywiste.

      Usuń
    17. Jeszcze się wróciłam...
      Kazik Staszewski mówił właśnie że Bóg jest i Go widział. On - chyba dotąd niewierzący... Pewnie nic to dla Ciebie Odziu nie znaczy, ale odnotowuję. Dla mnie dużo znaczy, cieszy mnie to.

      Usuń
    18. Odziu, ja mam swoje, a Ty masz rzeczywiste nierzeczywistości.

      Usuń
    19. Basiu, ja na wszystko co twierdzę mam jako dowód fakty czyli to co istnieje nie tylko w gadaniu.
      Takich Kazików znam wielu, żaden nie mowi jak ten Bóg wygląda.

      Usuń
    20. Wiele osób, które widziały mówią jak Jezus wygląda. Kazik skoro widział, to gdyby Go ktoś zapytał, to by odpowiedział. Muszę odsłuchać całą rozmowę z Rymanowskim, bo słyszałam tylko shorta. Ale nie sądzę żeby Rymanowski dopytywał o detale.
      S. Faustyna, która Pana widziała wielokrotnie, szczegółowo tłumaczyła malarzowi jak wygląda. Ale była zasmucona jak niedoskonały był efekt.

      Usuń
    21. Ale przecież P. Jezus poprosił Brata Elię stygmatyka, żeby Mu zrobił zdjęcie. Tylko Pan nie patrzy wprost. Mam taki właśnie obraz 50x40, przepiękny.

      Usuń
    22. Znam obrazy Jezusa powstałe na podstawie opowiadań Faustyny. Wszyscy, którzy przedstawiają wizje Boga, który się im objawił, tak jak ona to przedstawiła, opowiadają jak on wygląda na świętych obrazkach.
      Jakoś trudno uwierzyć logicznie myślącemu człowiekowi w prawdziwość tych opowieści, bo taki wizerunek Jezusa powstał w sztuce sakralnej około 1500 lat po jego śmierci. Ewangelie nie opisują jego wyglądu fizycznego, ale nie mógł mieć on długich falujących jasnych włosów, niebieskich oczu, jasnej cery i europejskich rysów twarzy, bo był Żydem z Palestyny, region Galilea, a nie Europejczykiem rasy nordyckiej.

      Usuń
  7. Danek znowu sugerujesz, że wszystko co dobre pochodzi od żydowskiego Boga, bo tak jest napisane w żydowskiej książce. To dlaczego ja mam więcej dobrego od wielu wierzących w te żydowskie opowieści? Przecież twierdzę, że ten Bóg to bajka dla dorosłych. Piję rano kawę i myślę co dzisiaj będę robił dobrego. Jest pięknie, nawet jak deszcz pada i jest zimno, choć wolę słońce, robię to na co mam ochotę i to co sprawia mi przyjemność. Nie muszę być wdzięczny jakimś żydowskim bajkom, bo w większości zawdzięczam dobro i zadowolenie sobie.
    Telewizor włączam dopiero wieczorem aby wiedzieć co mój wróg, czyli państwo, znowu wymyśliło, wiedza ta jest niezbędna, bo ten kto nie wie, nie może się skutecznie bronić. Wieczorem siedzę w fotelu przy ulubionym stoliku z jakiegoś pałacu, piję sobie albo piwko, albo jakiś dobry alkohol, albo tylko herbatę zależy na co mam ochotę i rozmyślam. Nie zawsze to są kontemplację bo kontemplować wolę na łonie natury, ale jak mam coś do rozstrzygnięcia to jest najlepszy czas. Nie klękam żeby sobie dziękować, a dobro mnie nie opuszcza. A jak mnie opuści na chwilę, to wiem, że jest to moja wina, a nie za karę i bez modłów dobro wraca szybko. Wszystko to świadczy, że to co tu opowiadasz, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty