Zmienne nastroje.


     

 - Śniło mi się,  że nic mi się nie śni, a moje łóżko rozpada się wraz ze mną, chociaż nie ma trzęsienia ziemi. - powiedziała Pani Ogawa. 

  - To interesujące. - odpowiedziałem. 

  - Jestem pewna, że to zapowiedź końca. Musiałam pojechać z Neko do chirurga, bo połknął mój brylant. Utkwił mu w przełyku. To pamiątka po mężu. Ofiarował mi go w rocznicę naszego ślubu. 

   - I odzyskała go pani? 

   - Neko - tak...Brylant gdzieś się zawieruszył. Dziwne, byłam przy zabiegu. Powiedział, że wyrzucił do kosza. Chciałam tam zajrzeć, ale ugryzł mnie jakiś mały aligator. Nie był duży...Taki szczeniaczek. Ale ząbki miał ostre. Dlatego nie mam małego palca. Miałam szczęście, że chirurg był na miejscu, ale nie udało się go przyszyć. Pozostał ból i poczucie straty. 

     - Na szczęście kot żyje. Zawsze to stworzenie. 

     - Wracając przewróciłam się na schodach i mam ubytki w uzębieniu. Zauważył Pan? 

     - Nie. Jest w porządku. 

     - A co u pana? 

     - Aa...Dowiedziałem się, że mam córkę. Niedawno skończyła osiemnaście lat. 

     - To cudownie! Sama chciałabym mieć. 

     - Zasądzą mi alimenty. 

     - A to nie jest ta, którą pan miał? 

     - Nie, to Minako. Ładniejsza, z innej matki. Ale jest uzależniona od opium. 

     - Opium jest dawno passe. Proszę ją namówić na coś innego. 

     - Wątpię...Jest taka nieposłuchana. 

     - I to pan wie po trzech dniach znajomości? 

    - To już tydzień! 

    - Obiecuję, że jak odzyskam brylant to dam go jej w prezencie, bo pewnie nie stać pana na wiano. Do tego czasu musi trochę pocierpieć. 

    - Nie wiem jak pani dziękować. Jest pani tak szlachetną osobą.

    - Ma chłopaka? 

    - Jestem jej pierwszym. 

    - To oburzające, proszę natychmiast opuścić...

     - Ależ to nieporozumienie!  Jestem pewien, że nie jest moją córką i nigdy nią nie była! Zakochała się we mnie od drugiego wejrzenia. 

     - To zmienia postać rzeczy. - 

     Mówiąc to Pani Ogawa schowała do torebki swój srebrny pistolecik, a ja potknąłem się o coś z wrażenia. 

     - To Pani brylant. - powiedziałem. - Widocznie Neko wcześniej go wypluł. 

     - Jest pan niemożliwy! - wykrzyknęła Pani Ogawa. -  Oczywiście sztuczny!  

    - Ale Neko prawdziwy? 

    - Mruczuś, o tak!...Jesteś najplawdziwszy, plawda? 

    - A zatem złe sny nie zawsze się sprawdzają... 

    Jednak los bywa okrutny. Coś mnie tknęło i pobiegłem rano do córeczki. A tu pełno ludzi, z trudem dopuścili mnie do niej. Targnęła się na swe życie.  Jednak okazało się, że jestem wśród podejrzanych. Chciałem powiedzieć o tym Pani Ogawie, bo umie czasem doradzić, ale podobno w nocy spadła z łóżka i już nie żyła. Spytałem o kota, ale inspektor oświadczył mi, że to ja widziałem ją po raz ostatni. Zaznaczył, że nie powinienem opuszczać Kioto. 

     - Ale gdzie jest kot? - ponowiłem pytanie.  

     - Ktoś mu poderżnął gardło. Ale mówię to panu prywatnie. Proszę trzymać zęby za językiem. 

     Po tym wszystkim nabrałem podejrzenia, czy ja sam jeszcze żyję. Udałem się do znajomego mnicha.  Właśnie układał kamyki w ogrodzie. 

    - No, co tam u ciebie? - spytał. 

    - Nie jestem pewien, czy żyję. 

    - Jest tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać. Zabij się, a jeśli ci się nie uda, to znaczy, że nie żyłeś. 

     Tak też uczyniłem...Myślę, że moja historia może kogoś zainteresować. Brakuje mi w tym tylko jakiegoś piękna, opisu przyrody, księżyca, pluskającej żaby, jednym słowem  - poezji. Ale wszystko działo się tak szybko...

    

      

            Rys. Sławomir Mrożek 

     

  

Komentarze

  1. Panią Ogawę uśmiercalem już tyle razy, ale wciąż żyję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sobie tam radzi z twoją szabelką ta zacna niewiasta. Masz jakieś mordercze instynkta 🙄

      Usuń
    2. Nie mam. Ginęła z przyczyn naturalnych, albo spotykałem ją dopiero po jej śmierci (jako zjawę lub ducha). 🙂

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty