Smutna rocznica


         Trochę osobiste wspomnienie. 

      Moi rodzice mieli niewiele płyt długogrających, ale była wśród nich płyta Ewy Demarczyk z muzyką Koniecznego. Słuchałem jej od dzieciństwa, później nauczyłem się śpiewać tę poezję drugim głosem, ponieważ wiersze te znałem na pamięć. Potem  pokochałem też, tak chyba trzeba powiedzieć, jej późniejsze nagrania (koncertowe, polskie i wersje rosyjskie -"Tomaszów" w tej wersji brzmi wyjątkowo pięknie). Wśród nich była między innymi jej interpretacja tego wiersza Mandelsztama (w udanym polskim przekładzie): 

    


      Maria Dąbrowska, której Dzienniki czytałem w każde wakacje podczas pobytu na podlaskiej wsi, pisała o jej występie w Opolu z wielkim entuzjazmem. 
    Zmartwiła mnie biografia artystki i  wypowiedziane przez nią bolesne słowa "Zawiodłam się na ludziach". 
     Kiedy w 1987 r z okazji Zjazdu Filozoficznego byłem w Piwnicy pod Baranami, już od wieków tam nie występowała, nie było też tego wieczoru Skrzyneckiego. Był Grechuta, ale w złej formie. Coś odegrał i zaśpiewał przy fortepianie i znikł. Jakoś smutno to zapamiętałem, choć sam wieczór był udany. Odgrywano tam żartobliwe scenki z niektórymi obecnymi na widowni myślicielami. Przyjemnie było trochę pośmiać się ze znanych filozofów. Byłem trochę zaabsorbowany obecnością koleżanki w zaawansowanej ciąży, którą miałem się opiekować i być może też coś przeoczyłem. 
       Niezbyt mi się podobały w pierwszej chwili żarty z marszałka Koniewa, który ocalił przed zniszczeniem zabytkową substancję Krakowa. "Marszałek Koniew wielki jest." Ale przy słowach "Łagodny i surowy" i ja się roześmiałem. 
       Mój wybitny Nauczyciel, matematyk i filozof, powiedział mi, że nie warto słuchać całymi dniami wszystkich referatów. "Niech Pan lepiej zwiedzi Kraków". Kraków, który przedtem znałem jedynie z wycieczki szkolnej, pozostawił na mnie niezatarte wrażenie, choć był niemal w ruinie.        

   Miałem wtedy dość istotne dla mnie przeżycie natury mistycznej. O dwunastej w południe w mroku i absolutnej pustce kościoła Św. Andrzeja, dostrzegłem zatopioną w kontemplacji staruszkę. Była tu sama - tylko z Bogiem lub z  Nicością. Nikt poza mną jej nie widział. Ludzie chodzą zwykle do kościoła także po to żeby ktoś ich widział. Dlatego też dają datki. Jej nie było to potrzebne. Zrozumiałem wtedy,  czym jest przeżycie jedności i obecności Bożej. I do dziś ten widok pamiętam. Przypomniałem go sobie widząc puste kościoły w Londynie. B. zrobiła mi w jednym z nich zdjęcie i wpadła w euforię -"Wyglądałeś jak Franz Kafka!" 
       Ludzie mają skłonność do ostentacji. Owa koleżanka, z którą zresztą opublikowałem wspólnie książkę, przez całą drogę pociągiem narzekała i pomstowała na "Kościół" i "kler". Wchodzimy do Katedry, a ona niemal padła na posadzkę. Szczerze bałem się o jej  zdrowie. 
      Obiecałem sobie, że w następnym roku odwiedzę znów Kraków. Ale nie byłem tam do tej pory. 
       Lubię i wzruszają mnie wszystkie piosenki Ewy Demarczyk. Również i takie teksty: 
       "Czemu włóczysz się tu jak widmo, Tyś z księżyca chyba spadł, ale wiem na polu jest zimno, a Ty masz we włosach wiatr". ("Na polu", jak to w Krakowie). 
      Ale, poza Skrzypkiem, najbardziej Tomaszów  Pocałunki i Deszcze. I oczywiście Garbus, bo go chyba Leśmian napisał o mnie. No, a Miron, czy nie genialny? 
    "Taki pejzaż" przytłacza mnie swą atmosferą. Lubię dłuższą wersję tego przygnębiającego tekstu, w którym Artystka brzmi tak intensywnie jakby śpiewała hinduską ragę. 
     Zdarzyło mi się też popłakać przy słowach innej piosenki: "Lecz ja jestem biedna i to mój sen, co całe życie trwa..." 
     O Ewie Demarczyk, nazywanej Czarnym Aniołem,  myślę z wdzięcznością...
     
     

Komentarze

  1. "Imię Twe" - piękny wiersz Cwietajewej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewa Demarczyk była wielką artystką bardzo lubiłem słuchać jej piosenki. Aż powoli zniknęła i nic nowego w jej wykonaniu nie można było znaleźć. Minęło trochę czasu i dowiedziałem się, że zmarła, wielka szkoda.

    Kościoły, te stare, mają w sobie coś, tak jakby zapach starych czasów, zauważalny nawet dla mnie niewierzącego. Wchodzę tam najczęściej poza mszami, aby nie przeszkadzać wierzącym i też często widzę samotnych ludzi, najczęściej starych, którzy są zatopieni swoich myślach, dla mnie to jest obraz rzeczywistej wiary, a nie tylko niedzielne odwiedziny kościoła żeby dać na tacę i odbębnić obowiązek. W Licheniu kler katolicki wybudował obraz swojej pychy, ale wcześniej był tam tylko stary kościół z obrazem matki boskiej, który to obraz jest teraz chyba w nowej bazylice. Gdy wszedłem do tego starego kościoła i zobaczyłem ludzi idących na kolanach pod ten obraz, a w posadzce zauważyłem ślady wytarcia, które powstawały przez wieki, to byłem autentycznie wzruszony. A nowa bazylika potrafi wzbudzić we mnie tylko niechęć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadujesz, o Tobie Leśmian napisał Garbusa... Zaiste, wielki Poeta i znaliście się osobiście... to szczęściarz jesteś naprawdę. Ale się mylisz, co mi objaśnił jeden Skamandryta (z którymi wiesz jak koleguję), że to o kogo innego się rozchodzi w tym wierszu bardzo przejmującym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może przykro Ci trochę, że to jednak nie o Tobie... Wiesz co, te Skamandryty to często w chmurach się noszą, to mógł coś pochrzanić...

      Usuń
    2. Mnie jeszcze wtedy nie było na świecie, jednak Leśmian na pewno znał takie osoby.

      Usuń
    3. byłeś byłeś ja też byłam i na półpiętrze z nimi wódkę piłam

      Usuń
    4. Purnonsens mojej produkcji jest nieco odjechany, nic nie zobisz...

      Usuń
    5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Ewa Demarczyk była jak zjawiskowa kometa na polskiej scenie. Błyszczała pełnym blaskiem, ale niedługo. Nie doceniono w pełni Jej wielkiego talentu. Albo może doceniono ale nie wyzyskano. Była też piękną kobietą. A muzyka Koniecznego to poezja dźwięków, przepiękna.
    Piwnica swoją świetność ma już za sobą, ale jej legenda trwa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Teraz ludzie nie chodzą do kościoła żeby ich inni widzieli, nie te czasy. Jak wszyscy chodzili, to nie chcieli odstawać. Ale jak przybyło tych nie chodzących, to się zrobili odważni. Teraz są tacy wyzwoleni, że wręcz się tym chlubią. Żałosne.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty