Podwójny cień

    Zobaczyłem Upiora. 

Usiadł przede mną na krześle. 

W mroku nocy. 

   - Zabiłem się - powiedział. 

   - Ale przecież pana widzę. 

   - To naturalne. Jestem widmem. 

   Podszedłem do okna i zamknąłem je, albo otworzyłem.

   Upiór znikł. 

   Rano poszedłem do niego. Nie otworzył drzwi.  Zapytałem o niego wychodzących. 

   - Wczoraj wyskoczył przez okno. - powiedziała dziewczyna. - Jest pan do niego bardzo podobny. - 

    - Dlaczego to pani mówi? 

    - Bo jest pan podobny, prawda? 

    - Tak. Jest podobny. - powiedział jej chłopak. - Tamten był może trochę młodszy, albo trochę starszy. - 

    Odwrócili się i poszli. Przez cały dzień gdzieś chodziłem we mgle. Kiedy wróciłem przed klatką schodową czekało na mnie dwóch nieznajomych. 

    - Wypchnąłeś go! - powiedział ten starszy. 

    - To niemożliwe. Okno było zamknięte. 

    - Było otwarte. Możesz iść do domu. Zawezwiemy cię jak będzie trzeba. 

    Długo patrzyłem w lustro i wydawało mi się, że żyję, ale mogłem się mylić. 

    Poczułem chłód, skostniały jakbym leżał w lodzie. Na moim pogrzebie były dwie osoby - ze mną trzy. Dwie przyszły społecznie. 

    - Zawsze w takich sytuacjach przychodzimy. Nie może być tak, żeby zmarłego nikt nie odprowadzał. 

   - Ale ja żyję! 

   - Każdemu się tak wydaje. 

   Poszedłem do niej. Na mój widok przestraszyła się, a potem zaczęła płakać, ale jakoś nienaturalnie i krótko. Ściskała w dłoni jesienny liść. 

   - Kochałaś mnie? - spytałem. 

   - Kiedyś tak. Dlaczego to zrobiłeś? 

   - Chciałem żebyś mnie nadal kochała. 

   - To było niepotrzebne. 

   Zbiegłem szybko po schodach. Czekali już na mnie. 

   - Dlaczego pan ją zabił? - spytał młodszy. 

   - Nikogo nie zabiłem. 

   - Sprawdzimy. 

   Jeden poszedł na górę a drugi został ze mną. 

   - Faktycznie nie żyje. - powiedział schodząc. - Czy kiedy Pan tam był denatka żyła? - spytał. 

   - Oczywiście. - powiedziałem. 

   Dalej już nic nie pamiętam. Wciąż nie wiem, co się stało. Może mi to ktoś wyjaśni? Pytam z ciekawości. W istocie jest mi to całkiem obojętne. Nie czuję już nic. 

    

    


Komentarze

  1. Nieco ponura groteska. Durufle - Toccata...

    OdpowiedzUsuń
  2. Groteska, która ćwiczy umysł. Aby zdążyć ze zrozumieniem nagłych zwrotów akcji, tak żeby czytać ze zrozumieniem, to trzeba się wysilić. 😉🍀

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyśmienita👌🏼
    Bohater znękany i utrudzony jestestwem, czuje już tylko lód istnienia. Pigmentem utworu są jednak nasycone czarnym humorem dialogi, tworząc - dla przeciwwagi - groteskowy wydźwięk całości. To czyni opowieść lekką, wbrew "wisielczej" osnowie.
    Najmocniej szarpnął mną motyw miłosny 💔 i ten żółty jesienny liść 🍁... dała mu go bez słów...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nezumi, ale czad ten utwór... Podoba mi się, co rzadko się zdarza 😉

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty