Cień
Jestem cieniem
nie można mnie schwytać
ani przede mną uciec
rosnę przez chwilę i zanikam
kładę się i powstaję
rozpadając na wiele cieni
odbijam się w szybie
tonę w wodzie
rozpraszam w kurzu
kto bardziej nie istnieje niż ja
rozdarty przez gałęzie drzew
przymarzły do ziemi
rozmyty w deszczu
w zmierzchu i wietrze
znajduję ukojenie
i wszystko jest cieniem
tego cienia
miłość lęk i marzenie
samotność nawet
tylko umiera naprawdę
cień poety



Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNawet jeżeli cień poety umiera zasnuty mgłą, zmieciony wichrem, zasypany gradem - to jego "pieśń ujdzie cało".
OdpowiedzUsuńSłowo poety pomieści miłość i lęk, marzenia i samotność... i wszystko to z czym mierzy się człowiek, jego "małe budowanie".
Tym razem ująłeś mnie jakoś tak mało ujmująco... 🐿️
OdpowiedzUsuńA wiersz bardzo mi się podoba.
OdpowiedzUsuńJak zawsze piękny choć osrebrzony smutkiem.