Wygaśnięcie


       W pokoju Noriko zrobiło się tak pusto, że nawet Neko go nie wypełniał, choć wiadomo, jakie są koty. Noriko marzyła o dziecku, ale syn był daleko. Jest coś pięknego w samotności, dopóki się w niej nie tonie. Może gdyby Nezumi był jeszcze na tym świecie łatwiej byłoby jej żyć i nie musiałaby patrzeć jak kocisko kruszy łapką ćmy, rozgryza je i wypluwa. Ogromnie im współczuła, choć przecież wiedziała, że i tak spłoną w płomieniu lampki.

       Ostatnia sprawa mocno przygnębiła inspektora. Był małomówny, przestał jeść i spał przez dwie trzecie doby. Kiedy do niego dzwoniła rano, mówił "Jeszcze śpię. Zadzwoń wieczorem", ale wieczorem nie odbierał. Pojechała do niego. Leżał na łóżku. Pocałowała go w usta pozostawiając na nich jego ulubioną wiśniową szminkę, jednak był niewzruszony. 

      - Przyniosłam Ci brzoskwinie. Będziesz nieśmiertelny. - powiedziała. 

      - Nie...jestem głodny. - odpowiedział jakby z trudem łapał powietrze. 

      Wydawało jej się, że zasnął. Zadzwoniła do znajomego lekarza i powiedziała mu o tym. 

      - Nie przeszkadzaj mu. Pozwól mu w spokoju odejść. Wydaje ci się, że cię nie słyszy, ale on słyszy każde twoje słowo. Mów do niego coś czułego, niech myśli, że go kochasz. Słuch wygasza się na końcu...Muszę kończyć. Jestem w pracy. 

      Noriko zaczęła ogryzać paznokcie jak wtedy, kiedy była dziewczynką, gdy usłyszała: 

      - Muszę jeszcze popracować mamo. Usiądź. Potem zrobię ci kawę... 

      - Tu nie ma twojej mamy. To ja, Noriko, nie poznajesz mnie? Twoja mama umarła trzy lata temu. Jestem przy Tobie. 

      - Dlaczego nade mną stoisz, mamo? 

      - Tu nikogo poza mną nie ma. 

      Nie wytrzymała. Chwyciła swoją torebkę i zbiegła na dół. Pojechała gdzieś metrem, żeby zabić czas i zgubić się wśród ludzi, a potem znów zadzwoniła do tego znajomego. 

     - On nie umiera. To jest depresja. Boję się, że sobie coś zrobi, albo zagłodzi się na śmierć...Nie poznał mnie. Rozmawiał ze swoją matką. On widzi duchy. 

     - I zostanie głodnym duchem...Nie, Noriko, on naprawdę umiera. Jego organizm oszczędza energię. To typowe objawy. Nie pamięta i nie widzi tego, co jest teraz, ale pamięć o przeszłości umiera ostatnia...Nie mogę teraz o tym gadać, zadzwoń jutro przed siedemnastą. Jemy z żoną kolację. 

      Wróciła do niego, ale on naprawdę umarł. 

      - Gdybym nie uciekła, mogłabym go uratować. - płakała w słuchawkę. - Nigdy sobie tego nie wybaczę...

      - Zaczekał aż wyjdziesz. Wolą umierać w samotności. Wychodzisz na chwilę, żeby zrobić herbatę, wracasz, a on nie żyje. Nie wiadomo, dlaczego tak jest, ale nie możesz się o to obwiniać...Jutro o siedemnastej. Już śpimy. 

      Czuła, że nie znała inspektora, nie poznała dobrze muzyki, jakiej słucha, nie znała jego myśli, ale nigdy nie czuła się jego podwładną. Właściwie mogłaby nim rządzić, gdyby chciała, była jeszcze młoda i piękna...Chociaż, kiedy to było... Ale kochała go i nie chciała mu narzucać swej woli. Nie ma nic gorszego niż robić z mężczyzny niewolnika. Ta ostatnia sprawa załamała go, ale nie mogła się niczego dowiedzieć. Mówił, że to jeszcze nie czas, że brakuje mu dowodów, że zawsze jest jakaś tajemnica i nie możemy wiedzieć wszystkiego. A kiedy go molestowała powiedział: 

      - Boga tam nie ma, Noriko. Musimy sami się sobą opiekować i kochać. Istnieje tylko przez nas i w nas. 

      - To o Boga, albo o bosatsu, chodzi w tej sprawie?  To było okrutne. 

      - Nie przywrócisz życia temu, kto umarł. 

      - Myślałam, że chodzi nam o wyjaśnianie spraw. 

      - Czasem nie da się czegoś wyjaśnić. 

      Kiedy to sobie przypomniała Neko wskoczył jej na kolana. Musiała odłożyć srebrny pistolecik inspektora. Ciekawe, że nigdy go nie użył, a nawet nie miał ze sobą, - kiedyś zostawił u niej. Trzymała go obok puderniczki i spinek do włosów. Nezumi był bezbronny i ufny jak dziecko. Trudno w to uwierzyć zważywszy rolę jaką odgrywał, ale nigdy nikogo o nic nie podejrzewał. Nie dbał też o swoje bezpieczeństwo...Na treningu  zawsze trafiała w dziesiątkę. Z nią mógł czuć się bezpieczny. "Tak kończy się, czy tak zaczyna się miłość? Wieczysta tęsknota. " - pomyślała. 

      Zadzwoniła o siedemnastej. 

      - Mam chwilę czasu Noriko.  Będę za pół godziny w kawiarni przy szpitalu. Uszy do góry!  Będziesz miała nowego szefa, ale tym się nie przejmuj. Może nie będzie tyle filozofował...No, cześć, cześć! 

      

        



 

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty