Przyjaciel człowieka
Nie zbiera mi się na wspominki, ale trochę z przekory, będę wspominał. W życiowych opresjach ratowało mnie czasami poczucie humoru. Odziedziczyłem je po Dziadku (Ojcu Ojca). Nie było drapieżne, podobnie jak ja żartował głównie z siebie.
Dziadek Zygmunt po rewolucji, wiadomo której, uciekł z Ukrainy do Polski. Nie był ani Czerwony, ani Biały, był Polakiem. Przez pewien czas mieszkał w Odessie, potem jako dziecko ze swoim Ojcem pracował w hutach Donbasu. Ponieważ przyjechał ze Wschodu podejrzewano go o sympatię dla Bolszewii (jak Rosję przezywano) i przed każdym pierwszym maja profilaktycznie zamykano w areszcie, a potem wypuszczano. W młodości przez rok "uczęszczałem" (to określenie dość mylące, bo sporo czasu spędzałem nad rzeką Mleczną) do liceum w Radomiu gdzie mieszkał z Babcią, Eleonorą w kawalerce. Babcia była dość porywcza. Podobno w noc poślubną zażartował, że w kuchni jest mysz i oberwał patelnią w głowę. Musiała to być prawda, bo Babcia, poczciwa kobieta, ciskała w niego talerzami, uważając, że mnie gorszy.
Szedł na przykład do toalety i sikając mówił: "Na starość to człowiek jest rad, że ma się czym wyszczać. Wszystkie członki są twarde, tylko jeden miękki". Kiedy wracał natychmiast obrywał. A podczas diamentowych godów wyznał wprowadzając wszystkich w zakłopotanie "W życiu zrobiłem jeden błąd. Za wcześnie się z babką ożeniłem". Biedny Dziadek nie użył życia. Chyba w Odessie uwiodła go córka popa. Leżał w łóżku i spał, gdy nagle "poczuł obok siebie coś ciepłego": "To ja niewiele się namyślał..." Ale w Odessie widział też jak ukamienowano prostytutkę. Kiedy chodziłem z nim na spacer mówił: "Nie jestem chyba taki stary, bo wszystkie dziewczyny się na mnie oglądają". Miał trzech synów i jedną córkę.
Zająłem jego łóżko i musiał spać na tapczanie z Babcią. O piątej rano małżonka budziła go mówiąc: "Zygmunt wstawaj w kolejkę po mięso!" Ja miałem do szkoły daleko, wychodziłem o siódmej i zdarzało się, że kiedy dojechałem i dobiegłem była już zamknięta. Liceum mieściło się w budynku poklasztornym (klasztor carat zamknął w ramach represji po-powstańczych), potem była tam szkoła handlowa, a później owo sławne liceum. Schodząc w dół od staromiejskiego rynku dochodziło się do rzeki.
Dziadek lubił grać na mandolinie i śpiewać ukraińskie dumki. Mawiał często, że "Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka". Jego Ojciec miał ciężką rękę i podobno kiedyś powiesił na drzewie trzy psy. Dlatego Dziadek mówił czasami: "Ty jesteś dobry chłopak, bo psa nigdy nie uderzysz". Od jego córki dostałem jako dziecko suczkę, czarnego setera szkockiego. Spała ze mną przez lata w jednym łóżku. Ojciec często kopał ją, kiedy wpadał na nią w korytarzu, albo bił smyczą. Kiedy wróciłem z Radomia pies nie żył. Umarła na nowotwór. Później miałem już tylko koty.
(Napisane w metrze przed piątą)
Ulubiona piosenka Dziadka 🙂


Komentarze
Prześlij komentarz