Szelest

  




  Kiedy nadchodzi listopad

 siadam na moim grobie 

 odsuwam oszronione liście 

 i próbuję sobie przypomnieć 

 że kiedyś istniałem

 ale widzę tylko mgłę 

 i słyszę szelest

 może to kuna

 albo inna zjawa 

 tak wyostrzyła ciszę 

Komentarze

  1. Piękny wiersz.
    A bardziej na wesoło:
    Ja mogę to zrobić realnie, mam już swój grób, ale na nim nie siadam, bo Mama mówiła, że od śniadania na zimnym kamieniu można „wilka” dostać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się. Chyba najpiękniejsze są te jesienne chmurne listopadowe zamglone tęskne pokryte szronem i ciszą. Nostalgia łagodnie spowija te strofki, ale to słówko "wyostrzyła" jest tu super przyprawą 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze "szelest", ale on taki mniej ostry, ściszony...

      Usuń
  3. Jak Cię zobaczyłam siedzącego na tym grobie, to mimo woli 😀
    Zawsze wpleciesz jakąś pocieszną melodyjkę i "nic to, Baśka" ruszamy dalej...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty