...

     Trzymam się jeszcze życia. Nie wiem, czy bardziej z miłości do życia, czy z powodu lęku.  Czy warto żyć aż do śmierci?  Może trzeba odważyć się na wyjście z życia, którego sensu i tak nie można już uratować, ocalić...



Komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. w jakiejs rozpaczy, zapewnie depresji powiadasz:
    "Może trzeba odważyć się na wyjście z życia, którego sensu i tak nie można już uratować, ocalić..."
    Czym jest to filozoficzne - sens życia.
    Ja debatuje teraz, pomimo osiagniecia wieku emerytalnego dalej pracuje,
    debatuje czy w nieodległe moje 67 urodziny w nadchodzacym Kwietniu w końcu przejsc na te emeryture.
    Czy sensem życia jest praca?
    A moze po przejsciu na emeryture poswiecic sie mojej pasji - nauczenia sie wszystkiego o uzdrawianiu.
    Czy to wypełni potrzebe sensu życia?
    A moze po prostu sobie żyć cieszac sie z kazdego dnia?
    Nie bardzo rozumiem potrzebe intelektualistow aby wszystko ubierac w uogólnienia, ktore samo napędzają depresję.
    Gdy bowiem nie ma sie sensu życia wtedy wg tego co powiada Nezumi, trzeba sie juz zabierac stąd do 5tego wymiaru.

    OdpowiedzUsuń
  3. W innym miejscu, gdzie przez chwilę można było zobaczyć ten "wpis", ktoś napisał: "Jak można uratować coś, czego nie ma?"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to była taka ogólna wypowiedź, że w życiu trudno w ogóle dopatrywać się jakiegoś sensu. Tej osobie nie chodziło o moje życie konkretnie...Ja też czasami tak to czuję, jak Iwaszkiewicz pisał w Piosence dla Zmarłej, że "Wszystko jest bez sensu, lecz bardzo jest święte..."

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty