Jak zabija się kulturę

      


   Pewien mój znajomy, człowiek którego trudno byłoby podejrzewać

o nieżyczliwość, poradził mi w związku z mą nieuniknioną przeprowadzką:

"Zostaw sobie tylko najważniejsze książki, a resztę oddaj do biblioteki

publicznej."   Problemy innych ludzi zawsze rozwiązuje się łatwo.  

Martwi mnie raczej całkowity upadek etosu  tak zwanego inteligenta.

Znajomy to człowiek nauki, światły...Odpowiedziałem mu, zgodnie z 

prawdą, że nie mam żadnych niepotrzebnych książek i że muszę jakoś

kontynuować swą działalność życiową.   A moja przekorna dusza

kazała mi jeszcze tego samego dnia kupić "Liście" Osamu Dazai i 

"Miasto kotów"  (wybór japońskich opowiadań o kotach), co przypłacę

kilkoma dniami odchudzania się.  Ta druga książeczka to nie jest 

jakaś wielka literatura, ale ze względu na moje "Zapiski Myszy polnej",

dla mnie dość ciekawa, a poza tym pełna wdzięku.  

     Źle ostatnio wyglądam i już kilka osób, jakie spotkałem obawia się,

że nie pociągnę długo.  Przysiadłem więc w kawiarni sieciowej (z niejakim 

wstrętem, bo ich nie lubię i są dla mnie za drogie) i zacząłem przeglądać 

książeczkę o kotach z zamiarem literackiej konsumpcji. W kawiarniach 

sieciowych jest wiele książek, które służą jedynie jako dekoracja, udając

tak zwane kulturalne tło.  Niewielki zbiór tworzą głównie opowiadania dla 

dzieci i opowieści niesamowite.  Ale zamiast spodziewanego pocieszenia 

ogarnęło mnie przerażenie.  

    Wszyscy ich autorzy krótko żyli i umarli na zapalenie płuc

albo na gruźlicę, a tylko jeden dostał wylewu z nieznanych przyczyn. 

Podobnie jak ja, pisali tysiące krótkich tekstów, ale doceniani są dopiero 

po śmierci.  Najsławniejszy z nich, wielce podziwiany (uczą o nim w 

japońskich szkołach) i stał się legendą, zdołał opublikować za życia 

tylko jeden tekst. Jakie to niesprawiedliwe!   

    Ze wstydem pomyślałem, że żyję znacznie dłużej niż oni i bez nadziei 

na podobne osiągnięcia, a wszystkie moje teksty wylądują na śmietniku...

      Zdjęcie powyżej pokazuje, dlaczego musiała upaść moja ulubiona

księgarnia.   Przed końcem zorganizowała wyprzedaż. Chciałem kupić

tragedie Racine' a w tłumaczeniu Libery, ale wstyd by mi było płacić

za nie na wyprzedaży.  Na pewno "wziął" je ktoś inny.  Nie ma już

"Tarabuka"!   W poniedziałek zamknięto też MPiK, ale to żadna strata dla

kultury.  

     Jednak z radością poczytałem o wizycie starego Moneta w Norwegii.

Zachwycił go śnieg i koniecznie chciał malować, ale pogoda cały czas

się zmieniała, a sam nie miał dostatecznej siły woli.  Zauważył jednak,

że krajobraz norweski przypomina do złudzenia ten, który znał z

japońskiego malarstwa. Uroczy wątek...

     Ponieważ w pewnym antykwariacie, w którym ceny nie są nieludzkie,  

był tylko drugi tom biografii Moneta, otrzymałem go gratis i 

przyzwyczajony do podobnego rozpieszczania, nie wiem nawet, czy 

podziękowałem więcej niż raz.  A w drugim tomie jest wszystko, co mnie 

interesuje.  Japoński mostek - Canal Grande, staw i nenufary.  Monet miał, 

jak wszyscy wiedzą, swój prywatny ogród i w ten sposób zrealizował marzenie 

mojego życia.

       Odpowiedź na tytułowe pytanie jest nieco przewrotna - żeby zniszczyć 

kulturę nie wystarczy zniszczyć inteligenta (jako niepotrzebną nikomu 

kreaturę), ale trzeba zniszczyć samą Inteligencję. Należy ją zastąpić

sprytem i cwaniactwem, a głupimi łatwiej się rządzi. Nie potrafię moralizować, 

ani oburzać się, ani nawet czuć się bezradnym, więc można to, o czym piszę, 

potraktować jako żart osoby społecznie nieprzystosowanej...   

     

Komentarze

  1. Jeden z autorów opowiadań - Hagiwara, "zmarł w 1942 roku, po sześciu miesiącach uporczywego zapalenia płuc (które najprawdopodobniej w istocie było nowotworem)." By pod wpływem europejskich filozofów, m.in. Nietzschego i Schopenhauera, a jego "Czarny kot pani Warren", "to nic innego, jak autorska interpretacją "Czarnego kota" Edgara Allana Poego."

    OdpowiedzUsuń
  2. Nezumi, niestety nie precyzujesz kto mianowicie jest tym ginącym jak dinozaury inteligentem.
    Dodatkowo nie precyzujesz czym jest Inteligencja pisana przez Ciebie z dużej litery.
    Nie sposob wiec prawidlowo ustosunkowac sie do Twojego zarzutu, ze spryt i cwaniactwo zastepują tę bliżej nieokreśloną Inteligencję oraz inteligenta.
    Czy osoba postrzegajaca świat w sposob logiczny, korzystając tylko ze swoich 5 zmysłów jest osoba inteligentną?
    Nie zapominaj, ze Twoi idole na Universytecie to kwiat polskiej logiki.
    Kim wiec mianowicie jest ten inteligent obarczony Inteligencją?

    A moze inteligentną osobą posiadającą Inteligencje jest osoba Zbawiona?
    Przypomne, ze wg Biblii tylko w osobie Zbawionej zyje Duch Święty.
    Wszelka prawdziwa mądrość pochodzi od Ducha Świętego.
    Jesli wiec, logicznie rozumujac, Duch Święty nie zamieszkuje w jakiejs osobie, z definicji taka osoba nie moze byc mądra.
    Najmądrzejszym czlowiekiem wszechczasów byl król Salomom.
    Jednak on poprosil Boga o obdarzenie go mądrością.
    Inteligent, Inteligencja a moze mądrość.
    Ciekawe tez, czy istotne sa cechy charakteru aby jakąś osobę zakwalifikować do panteonu inteligencji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie z tym mam problem u Ciebie Piotrze.
      Dyskredytujesz istnienie siły wyzszej, supernaturalnej, wymyka sie to bowiem Twojemu pojmowaniu rzeczywistosci.
      Negujesz istnienie czegokolwiek doputy, dopuki cos nie jest potwierdzone w sposog logiczny poprzez 5 logicznych zmysłów.
      Nie pozwalasz w ten sposob prowadzic tutaj rozmowy na poziomie Filozoficznym.
      Wszystko musi byc logiczne u Ciebie.
      Wyśmiewasz się z metafizyki, ośmieszajac jakakolwiek dyskusje w tym temacie.

      Usuń
  3. Danek

    Twoja krytyka byłaby może i słuszna, ale to nie jest tekst publicystyczny. Jednak wyraźnie coś pokazuje i gdybyś chciał, to odpowiedziałbyś sobie po jego przeczytaniu na te pytania...Giną nie tylko dinozaury. Człowiek zniszczył już większość gatunków istniejących na Ziemi. Takich, które istniały jeszcze przed chwilą. Jaki człowiek? Ten właśnie, dla którego jedyną istotną rzeczą jest materialny zysk i użyteczność, a o Bogu tylko p...doli. Inteligencja to nie panteon, a jakaś grupa ludzi (socjologicznie ujmowana). Ja pisałem o etosie, więc Twoje pytanie o charakter jest słuszne. Inteligent samodzielnie i krytycznie myśli, w miarę głęboko czuje i współodczuwa z innymi, zauważa istnienie pewnych wartości i nie prostytuuje się dla pieniędzy i bycia kimś znanym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nezumi, gatunki w swiecie zwierzęcym czy roślinnym ginęły na przestrzeni dziejow Ziemi bez udzialu czlowieka.
      Obarczanie więc wina czlowieka za ginięcie gatunkow to dla mnie manipulacja faktami przez tzw inteligentów.
      Nie brakuje ich, oj nie brakuje.
      Mamy nadmiar tej "Inteligencji"
      Zmiany klimatyczne to tez czlowiek.
      A przeciez zmiany klimatu dokonuja sie nieustannie w dziejach Ziemi, na miliardy lat wcześniej zanim po Ziemi chodzi czlowiek.
      Powyższe to moje samodzielne myślenie Nezumi, jednak zapewne nie kwalifikuje mnie to do zaliczenia na inteligenta.
      Gdy ktos dokonuje pieknych rzeczy korzystajac ze swojego talentu zarabiajac miliony nie oznacza to, ze sie prostytuuje.

      Usuń
    2. Ja piszę o tych, którzy to robią za grosze. Współczuję im...A gatunki zawsze wymierały. Odziu się z Tobą na pewno zgodzi. Tylko teraz jakoś trochę szybciej 😀
      Nadmiar inteligencji w sztabie wyborczym Trumpa? Czy może kogoś innego?

      Usuń
    3. Jak sam napisałeś, jesteś mistykiem 🙂

      Usuń
    4. I nie przekonuj.mnie, że to ruchy tektoniczne Ziemi zabiły prawie wszystkie słonie...Zrobili to ludzie dla zysku.

      Usuń
    5. Wiesz jakie jest stężenie metali ciężkich w rybach morskich? Robimy ze świata śmietnik i ściek...

      Usuń
    6. A z domu wychodzimy na świeże powietrze, bo na onkologię nas nie przyjmą z braku miejsc.

      Usuń
    7. Ludzie przychodzą i odchodzą- zostawiają swoje domy i samochody, gatunki przemijają, światło umarłych gwiazd wciąż płynie do nas z kosmicznych czeluści, wojnom i okrucieństwom nie ma kresu- -wszystko przemija i jest naturalne jak Hitler i jak rak...Ale ja nie udaję stoicyzmu i nie powiem, że wszystko jest dla nas dobre i ma swoje miejsce w boskim porządku natury.

      Usuń
  4. Nezumi, wiem jakie jest stężenie metali ciężkich w rybach morskich. Dlatego jem rybę tylko dwa razy w miesiącu. Dorsza zwanego u nas Cod fish.
    Złapanego na dziko w wodach przy Alasce. Wild caught in Alaska.
    Z farmy czy to z Vietnam czy z Chin nigdy nie zjem ryby.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty