Przed odlotem do Krainy Cieni


   Trochę wczoraj bliższy myśli o śmierci 
przypomniałem sobie o pewnym moim
zdjęciu...Dusze zmarłych dość często 
wyobrażano sobie jako ptaki. 

    Sporo ostatnio czytałem o orfikach i
ich wierzeniach. Wszystko to są oczywiście
domniemania, bo z wkładanych do grobów
kościanych i złotych tabliczek trudno 
czegoś pewnego się dowiedzieć. Skłania
to niektórych badaczy do daleko idącego
sceptycyzmu. Wiem o tym, ale mimo to, 
w podziemnej krainie na pewno zwrócę 
uwagę na biały cyprys i napiję się wody 
z odpowiedniego źródła, by nie utracić
pamięci. 

     Jeśli oczywiście do niej dotrę, bo 
wczorajsze utraty przytomności to
chwile, w których pozostawałem w
zupełnej nieświadomości.  A i podczas
głębokiego snu jest podobnie...

     Przez tybetańską Księgę Zmarłych 
nie udało mi się, mimo rozbudzonej
ciekawości, do końca przebrnąć. 
(Było to wiele lat temu).  A tamtejsze 
wizje zdają mi się jedynie tworami
podświadomości.  Buddyzm wadżrajany 
jest mocno przeniknięty przez wiarę
w duchy i demony, i czasem je sobie,
patrząc na moją tankę wiszącą na 
ścianie wizualizuję. Jest wyjątkowo
stara i cenna, ale moja była żona 
powiesiła ją w miejscu, gdzie była
narażona na kuchenne opary i jest
tak zniszczona, że nie da się już jej
odświeżyć.  Są na niej świetliste i
czyste święte istoty i płonące w ogniu 
namiętności żarłoczne demony,
budzące niejaką grozę. 
      Samego Buddę niezwykle zaprzątała
myśl o śmierci i przemijaniu. Chciał,
żeby medytować o nietrwałości istnienia
i uwalniać się od przywiązania do 
własnego życia i istnienia osób, które
kochamy. Jest to, w moim poczuciu, tylko
częściowo słuszne. Można się nad tym 
zastanawiać, ale nie można budować
duchowej świadomości na poczuciu 
nietrwałości istnienia i nieistnieniu 
jaźni.  Owszem, to prawda, że wszystko, 
cokolwiek gromadziliśmy zostanie 
rozproszone, że stracimy bliskich, a w 
końcu sami stąd odejdziemy...Jesteśmy 
tu bowiem na chwilę.

    Konfucjusz podobno nie rozprawiał
o duchach i odwracał swą myśl od 
śmierci, ograniczając się do żałobnego
rytuału. Jego postawa jest racjonalna,
ale aż do przesady pragmatyczna. 
    Zhuangziemu pewna czaszka 
oznajmiła, że po śmierci nie ma już 
żadnych powodów do niepokoju, 
bowiem ustają wszelkie ludzkie troski
i że czuje się w związku z tym kontenta
ze swego obecnego losu. Za życia nigdy 
nie była tak szczęśliwa. ;-)  Mimo to 
później taoiści poprzez zewnętrzną
i wewnętrzną alchemię poszukiwali
nieśmiertelności, co zapewne byłoby
dla niego czymś żałosnym. 

    Epikur ze swym pocieszeniem, że
po śmierci nie ma już żadnego bólu
jest mało efektywny w roli pocieszyciela 
i terapeuty. Wystarczy popatrzeć
na ptaka, mysz, czy owada i ich paniczną
ucieczkę przed unicestwieniem, żeby
zdać sobie sprawę z faktu, jak przemożny
jest instynkt życia. 
    Jednak zdarza się oczywiście, 
że osoba czująca ogromny ból, myśli
o śmierci z poczuciem ulgi i pragnie jej. 
A silne namiętności sprawiają czasem, że
człowiek obojętnieje na śmierć, szuka
jej, albo gotów jest złożyć z własnego
życia ofiarę, by chronić istnienie bliskich.
    
     Stoicy upajają się myślą o naturalności
śmierci, która wyzwala nas od niedoli 
cierpienia i starości.  Życie jest wprawdzie
tragicznie krótkie, jednak dla szczęścia
obojętne jest to, jak długo żyjemy. Jest
to jeszcze jeden stoicki paradoks: Nie
ważne, jak długo żyjemy, ważne, czy 
żyjemy dobrze.
   
     Jaspers uznaje obawę przed śmiercią
za sytuację graniczną, która odsłania
przed nami skończoność naszej egzystencji
i zarazem możliwość istnienia czegoś, co
ją przekracza. Zamiast uciekać od myśli 
o śmierci i nieistnieniu, powinniśmy 
ją przeżyć. Tyle tylko, że trudno przeżyć
śmierć własną, skoro jej nigdy nie
doświadczamy.
    To samo mówi o utracie bliskich, z 
którymi niby po ich śmierci komunikujemy 
się. Jak?  Na to pytanie już nie odpowiada.   
    Platońskie i religijne argumenty na
rzecz nieśmiertelności duszy, podobnie
jak rozumowanie Epikura uznaje za
rodzaj intelektualnej spekulacji. Poza tym
ludzie uciekają od myśli o śmierci w
pracę i wszelkiego rodzaju rozrywki oraz
w mętne wyobrażenia religijne, mające
nieść pocieszenie.   

     Ja nie potrafiłbym wypowiedzieć
na temat perspektyw czekających mnie 
po śmierci żadnej myśli, która mogłaby 
mieć jakiś walor ogólny. Kiedy powrócę 
z zaświatów obiecuję, że wypowiem się 
na ten temat bardziej autorytatywnie. ;-) 
Obracam wszystko na chwilę w żart 
i wypowiadam się, jak sceptyk, choć 
postawa taka nie jest mi szczególnie bliska.
     To, czy istnieje po śmierci ciała dusza, 
czy zamieniamy się w kwiaty i w pokarm 
dla robaków, albo czy ma miejsce 
reinkarnacja, nie zajmuje mojej
uwagi. Podobnie, jak kwestia sądu i
pośmiertnej nagrody lub kary. Przekonanie
Sokratesa, że człowieka dobrego nie 
spotka po śmierci nic złego, budzi mą 
sympatię, ale mam wrażenie, że po 
śmierci nie ma już żadnego znaczenia 
kim byliśmy za życia, poza tym oczywiście,
że istnieje ludzka pamięć dobrych i złych
uczynków.  W tym sensie śmierć zrównuje
wszystkich - bogatego i biedaka, mędrca
i głupca, człowieka dobrotliwego i 
okrutnika.

     Chrześcijanie wierzą w cuda, których
dowodem ma być wskrzeszenie Łazarza
i pusty grób Jezusa...  

    Spinoza jest mi bliski, kiedy odrzuca
medytację o śmierci i oznajmia, że mądrość
jest myśleniem o życiu, a nie o śmierci. 
Tak więc pytanie, czy świadomość własnej
śmiertelności powinna jakoś wpływać na
to, co uważamy w życiu za ważne, nie jest
dla mnie wprawdzie pozbawione sensu,
ale należy je rozważać razem z innymi 
istotnymi pytaniami dotyczącymi sensu 
naszego życia, a nie sensu samej śmierci
i wyobrażeń o naszym pośmiertnym losie.  

      Dopuszczam jednak myśl, że być 
może się mylę...Jakieś dni jeszcze 
zapewne przede mną. Ostatnio dość
uważnie przyglądałem się umieraniu 
mojej koteczki Mitsuko, dniami i
nocami aż do chwili, kiedy zesztywniała
i przestała cierpieć. Kochałem Ją, ale
przecież inaczej kocha się człowieka
i kiedy on odchodzi taka obserwacja 
nie jest właściwie możliwa dla osoby
najbliższej. Zobaczyłem, jak umiera 
zwierzątko, w rozpaczy, że nie mogę
go przed niczym uchronić. 
    W chwili, kiedy zgasła, doznałem 
olśnienia i wydawało mi się, że jej
śmierć jest uwolnieniem, światłem. 
Ale, prawdę mówiąc, uważam to za
iluzję...Zamiast myśleć  "Cierpiała
do końca, aby potem nie istnieć", 
wyobrażam sobie duszę i jej 
uwolnienie, bo i sam poczułem się
uwolniony od współodczuwania jej
cierpienia.     
   









   

     









.............................
zdjęcie nazumi13

















........

Komentarze

  1. Przepraszam, że na zupełnie marginesowy temat - wskrzeszenie Łazarza. Po pierwsze to był mocno niesmaczny trick reklamowy. Przypomnę, że Jezus wiedział o chorobie Łazarza, był wzywany do jego łoża, na co odpowiedział - poczekajmy (aż umrze) to chwała boża będzie większa.
    Po drugie - Łazarz wskrzeszony... i co? Żyje do dzisiaj?
    O tym cicho-sza, ale łatwo się domyślić, że wkrótce po wskrzeszeniu, nieborak umarł.
    Jego siostra przeżyła tragedię śmierci, czas żałoby, pokryła koszty pogrzebu i co? Wszystko od nowa?
    Czy Marta była wdzięczna Jezusowi za to wskrzeszenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie...Temat jest ważny (centralny dla religijnej tradycji, w której żyjemy), ale trudno się oprzeć wrażeniu, że tego rodzaju pytania mają sens. Łazarz zmarł prawdopodobnie niedługo potem i wskrzeszenie niewiele mu pomogło poza tym, że objawić miał się cud.

      Usuń
    2. Lazarus zostal wskrzeszony 4 dnia aby religijni Zydzi nie mogli powiedziec, ze Jezus pewnie ze spiaczki go wskrzesil.
      Religijni wierzyli, ze dusza trzyma sie ciala przez 3 dni.
      Jezus wiec celowo czekal 4 dni aby nie bylo zadnej watpliwosci, ze wskrzeszenie mialo miejsce.

      Usuń
  2. Z nieuniknionym można się tylko pogodzić, niezależnie od tego, czy jest nam to miłe. Można oczywiście buntować się, ale niczego to nie zmieni, poza może tym, że damy wyraz naszej bezsilności i rozpaczy. Cierpienie, osamotnienie, starość, choroba, śmierć i inne dotkliwe rygory ludzkiego losu będą istniały. A podobnie okrucieństwo, niewdzięczność, zawiść, nienawiść, czy zdrada. I zawsze też ludzi będą cierpieć dotkliwie z powodu samotności...Świata nigdy człowiek nie pozna, ale odkryć coś może i w ten sposób zmniejszyć ogrom swej niewiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie możemy niestety zmienić rygorów ludzkiego losu i zawsze, póki istnieje człowiek, istnieć będą cierpienie, choroby, starzenie się i śmierć. Możemy się z tym jedynie pogodzić, a bunt, choć może wydawać się przejawem szlachetnej pasji (jak to sobie wyobrażał Camus), jest jedynie wyrazem bezsilności i rozpaczy. Niestety nie możemy też sprawić, aby znikło okrucieństwo, zobojętnienie, zawiść, nienawiść, niewdzięczność czy zdrada...
    Choć nigdy nie poznamy świata, możemy, jak słusznie piszesz, zmniejszyć nieco ogrom naszej niewiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpisałem dwukrotnie podobny tekst, bo wydawało mi się, że mój komentarz znikł. Zostawię oba, ze względu na wzmiankę o człowieku zbuntowanym Camusa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nazumi, poznajemy swiat caly czas, ba - nawet poznawanie swiata przyspiesza dzieki fantastycznie szybkim komputerom.
    Dzisiaj Nauka juz praktycznie wie, ze zyjemy w zupelnie innym swiecie a tutaj teraz to jest tylko projekcja kreujaca iluzje, ze ten swiat jest fizyczny.
    Nauka, szczegolnie prowadzi te badania Oxford University w England, naukowcy dzisiaj pracuja nad sposobem poznania jak udowodnic, ze ten teraz tutaj swiat jest iluzja.
    Siedzicie sobie w Polsce jak u Pana Boga za piecem, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak daleko Nauka juz poszla do przodu :)
    Smutno gdy piszecie: "Choć nigdy nie poznamy świata, możemy, jak słusznie piszesz, zmniejszyć nieco ogrom naszej niewiedzy."
    Nasi naukowcy sa naprawde ciekawi jak funkcjonuje swiat, nie ustana aby wszystko opisac.
    Nawet juz zaczeto pracowac nad urzadzeniem aby komunikowac sie z naszym energetycznym cialem zyjacym w innym swiecie, z ktorego to swiata tutaj teraz manipuluje sie iluzja, ze zyjemy w fizycznym rzeczywistym swiecie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie chce mi się zajmować tym dylematem ( sensu wskrzeszeń ), lecz kilka logicznych uwag.
    a) http://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,obrzezanie-mezczyzn---co-to-jest-i-na-czym-polega-,artykul,1651815.html
    b) http://www.radiopielgrzym.pl/13choroba-i-uzdrowienie-w-swietle-pisma-swietego.html
    c) https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/oddychac_wolnoscia_01.html
    d) http://polimaty.pl/2015/01/zrobil-lazarz-po-tym-jak-zostal-wskrzeszony-obral-kierunek-na-cypr/

    wracamy do zmiem rodzimych
    | https://kosciol.wiara.pl/doc/490527.Potrafi-wskrzeszac-zmarlych-sw-Jacek

    i aby nie było znów indoktrynacji religijnymi dogmatami obecna rzeczywistosc
    - https://www.o2.pl/artykul/zaklad-pogrzebowy-pozwie-pastora-za-wskrzeszenie-zmarlego-6354027895973505a

    na marginesie. Obecna medycyna reanimacyjna ( jawiła|by) się dla ludzi z I wieku niejako w formę "czystej" jasnej magii.

    koncząc ten temat.
    Aby wskrzeszenie miało sens zamały ( na terenie półwyspu Arabskiego ) aby żyć długo i niemal nieśmiertelnie ( czyli ponad 85000 lat ) musiałby przejść nie tylko oczyszczenie ale nie trwać w ramach społeczności wyznawców z których się wywodził przed ułożeniem w ( grocie ) . Ponadto Owa miała specyficzy chłodny microklimat oraz warunki do regenarcji uduchowienia. Ponadto opowiadanie się po któreś ze stron debilnego sporu ( kasty kapłanów , opasłych arcykapłanów mordujących w ofiarach całopalenia ,, braci miejszych,, za własne uczynki czy okupujących żołdaków rzymskich , nie wspominając o mnogich strukturach plemiennych ) od razu ogranicza szansę na przetrwanie.

    Polska z dewastacją Borów stawała się pośmiewiskiem całego świata co potwierdza obecnie wycinka ( planowana następna ) - http://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,24695985,puszcza-bialowieska-wycinka-bedzie-ale-ministerstwo-sie-skonsultuje.html?disableRedirects=true wskazuje że ten twór sam się pogrąża wraz z kolejnymi pseudowyborami. :-)
    Ponadto uwielbienie tego co niesie wiatr zmian oraz nawet wywozenie syfu z kraju - https://forsal.pl/artykuly/1397653,polska-mafia-smieciowa-czeski-dziennik-kwitnie-proceder-wywozu-niebezpiecznych-odpadow-z-polski.html ukazuje iż z cywilizacją tutejsza "stajnia prostactwa " nie ma (obecnie ) wiele wspólnego.

    O innych krajach nie chce mi się rozwodzić , szkoda mi twonić potencjał na wdywody tyczące przenikania się sfer(y) wpływu ellit , mieszania materialosci z metodologią duchowości , bądź walki o rzędy dusz kuszonych przez hierarchię wizjami cudownego życia po śmierci albo celowości życia wedle co niektórych ( jedynie )inkarnacją w żywe trupy mentalnej manii otumanienia wizją " za naszą i waszą wolność" . Mnie tam daleko do ginięcia za błędy nie wyedukowanych nawet elementarnie przywódców przedstawianych jako elita intelektualna ludzi.

    dla polonusów nieco wspołczesnych motywów etniczych _ https://www.youtube.com/watch?v=HN1iiE4Fmsc (
    czesc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle sporo dostarczyłeś ciekawego materiału do przemyśleń różnego rodzaju :-)) ...Niestety w Polsce skąpi się pieniędzy na ochronę zdrowia, ochronę środowiska, naukę, kulturę. A nawet przeciwnie, systematycznie niszczy się je. Są to rzeczy zupełnie niepojęte zważywszy fakt, ile środków marnuje się. Trudno to więc nazwać inaczej niż głupotą i brakiem odpowiedzialności za los żyjących teraz i przyszłych pokoleń. A patriotyzm, który się lansuje jest prymitywny, ksenofobiczny (nie lubię tego słowa, ale jest taki) i agresywny. Niedawno ktoś mnie objechał za to, że napisałem o braku pomocy dla uchodźców z Syrii. Jak to? - wrzasnęła Pani. - Przecież Pani Kępa dała ogromną pomoc dla syryjskich dzieci. Widać, że jest Pan lewakiem...A teraz czytam, że przez rok nawet ta mizerna pomoc tam nie dotarła i leży w jakimś magazynie. Owszem, były owacje i nagrody ;-)

      Usuń
  7. Walczyć z wiatrakami nie lubię;)). Ale też ciężko czasami określić że coś jest nieuniknione. Czasami warto powalczyć o siebie, albo o innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...Często wydaje się nieuniknione coś, co wcale takim nie jest i wtedy rezygnacja przesądza sprawę. Na pewno warto czasem walczyć :-)

      Usuń
  8. Nauka bardzo się rozwija. To fakt :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. W Polsce mniej, bo się jej nie finansuje. Mimo to i u nas ludzie stale coś odkrywają i jest to bardzo cenne. Gorzej z tzw. wdrożeniami wynalazków i innowacji wszelkiego rodzaju...

    OdpowiedzUsuń
  10. https://www.youtube.com/watch?v=w0ztlIAYTCU
    powyzszy link to prezentacja, w ktorym miejscu jest dzisiaj "oficjalnie" fizyka kwantowa.
    Zyjemy w 8D
    Swiat w 8D jest poprzez projekcje zamieniany w swiat 4D
    Gdy zyjesz w 4D faktycznie postrzegasz, ze istniejesz w 3D
    Nie jest latwo zrozumiec geometrie otaczajacego nas swiata.
    Jesli pozyjesz jeszcze 10 lat, nie watpie ze Nauka bedzie miala tzw teorie wszystkiego, czyli jak naprawde zbudowany jest nasz swiat.
    LHC, czyli large Hedron collider w Geneva, Switzerland w sposob fantastyczny zbliza nas do odpowiedzi na od zawsze poszukujacych tej wiedzy Fizykow, czyli teorii "wszystkiego".
    Na dzisiaj moge tylko powiedziec, probujac odpowiedziec na Twoje Piotrze pytanie:
    zyjemy w iluzji, doskonalej ilucji
    niektorzy nazywaja ten swiat Holographic reality.
    Istniejemy w 8D, poprzez doskonala projekcje mamy zludzenie istnienia w 3D
    Tak jak w filmie, tak projekcja ta ma swoja szybkość.
    Nasze filmy maja szybkość 24 klatek na sekunde.
    Animacja z Nieba na Ziemie to ok 30 zer po przecinku. Doskonala animacja.
    Zapraszam do prezentacji na powyzszym linku gdzie mozna sie zapoznac, mozna zrozumiec, jak opisuje nasz swiat fizyka kwantowa.
    Napisze jeszcze raz, to nie jest iluzja w tym sensie, ze to w ogole nie istnieje.
    Iluzja jest, ze zyjemy w materialnym swiecie 3D

    OdpowiedzUsuń
  11. Piotrze, nie zdajesz sobie sprawy, ze za kazdym razem gdy ogladasz film w kinie czy cokolwiek w TV ogladasz iluzje.
    Klatka filmowa nie ma zadnego ruchu.
    cokolwiek wiec idzie w TV czy na projekcji jest iluzja,
    podobnie jest z projekcja naszej swiadomosci to swiata 3D
    Naukowcy juz obliczyli ile klatek na sekunde ma symulacja naszego tuaj zycia w fizycznym swiecie.
    Nalezysz do ludzi, ktorzy gdybys zyl w IV wieku, nie uwierzylbys, ze ziemia
    jest okragla. A juz na pewno nie dlabys na podroz dookola swiata Christopher Columbus
    Podobnie dzisiaj jest z fizyka kwantowa.
    To dopiero otwiera sie fantastyczny swiat przed nami,
    faktycznie zyjemy w swiecie 8 D a nasza swiadomosc funkcjonuje w symulacji swiata 4D postrzeganego jako 3 D
    Tylko Bog cos takiego moze wymyslec.

    OdpowiedzUsuń
  12. teraz juz naprawde potrzebuje pomocy Nazumiego aby Tobie Piotrze wytlumaczyc, ze ten swiat jest jednak holographicznym obrazem, jest iluzja.
    Mysticy, zyjacy w jaskiniach Tybetu, ok 2,000 lat temu potrafili wlozyc reke w granitowa sciane jaskini, nastepnia te reke wyjac, do dzisiaj znaki w jaskiniach sa dowodem, ze swiadomosc manipuluje rzeczywistoscia.
    Mamy wladze nad otaczajacym nas swiatem 3 D poprzez swiadomosc.
    Dlatego tak niestrudzenie apeluje do Nazumiego aby wzial w swoje wlasne rece swoje zdrowie.
    Wszystkie komorki w naszym ciele, zdrowe czy chore reaguja na to co deklarujemy.
    Jednak wracajac do tego co Piotrze powiedziales, nie zdajesz sobie sprawy jak potezny jest czlowiek.
    Slowo czlowieka jest w stanie nawet gore usunac z drogi.
    Jezus zapowiedzial poprzez Swoje Slowo, ze wszystko w co uwierzymy bedziemy w stanie zrobic.
    Ten tutaj swiat 3 D wsluchuje sie w nasze glosy caly czas.
    Wiecej, nawet gdy dzisiaj cos zadeklarujesz jestes w stanie zmienic na swoja korzysc bieg historii, gdy miales o 20 lat mniej.
    To oczywiscie jest tylko mozliwe dla naprawde wierzacych :)
    Wszyscy inni zyja w iluzji, ze dookola rzadzi tylko logika z Toba Piotrze wlacznie.
    Ja moja glowa nie bede robil dziury w moim wlasnym domu, jesli jednak chcesz zrobie dziure w scianie Twojego domu, jednak nie obieccuje, ze w cudowny sposob dziura zostanie naprawiona :))

    OdpowiedzUsuń
  13. skoro obrazy w kinie sa dla Ciebie Piotrze ciekawsze, wiec nie tracmy czasu na opis otaczajacego nas swiata jak widzi to fizyka kwantowa.
    Poza tym nie tylko Ty wątpisz.
    Jeszcze dzisiaj, po 50 latach miliony ludzi nie wierzy, ze czlowiek chodzil po ksiezycu.
    co do Nazumiego, zapewne 5 x przeczytal Biblie, naucza o Biblii w szkole,
    nie rozumiem, dlaczego jeszcze nie jest zdrowy oraz bogaty.
    Powiada Nazumi,
    ze On wierzy. Nie napisal w co - jednak ze jest wierzący.
    Problem w tym, ze Bog poprzez Pismo powiada, wiara bez popartego wiarą dzialania jest "dead" , czyli po polsku zapewne wiara bez oczekiwania, ze Bog chce nas obdarzyc zdrowiem, swoim bogactwem jest wiarą trup, taka wiara bez dzialania w kierunku realizowania wiary nie ma zadnego znaczenia.
    Jesli nie oczekujemy wszelkiego dobra od Boga wlączając w to uzdrowienie z choroby czy ze bedzie sie nam przelewalo, wtedy wg Boga nasza wiara jest uśmiercona.

    OdpowiedzUsuń
  14. Piotrze, dyskusja zaczyna byc groteskowa.
    Nie tylko Twoja dygresja o Ksiezycu.
    Nawet fakt, ze Ziemia jest okragla nie ma zadnego znaczenia w Twoim zyciu, skoro piszesz:
    "teoria, która jest niezgodna z tym co obserwuję w normalnym realnym dla mnie życiu, jest mi do niczego niepotrzebna i dla mnie nie jest prawdziwa. "
    przeciez z okna Twojego pokoju nie widac, ze Ziemia jest okragla :))
    dalej piszesz:
    "nadal muszę wyrywać światu ochłapy żeby moja rodzina mogła żyć i tyle. "
    to juz naprawde nie jest na miejscu jednak szanuje, ze dla Ciebie wazniejsze co na plecy wkladasz czy do garnka niz jakies tam teorie naukowe.
    a tak dla Twojej Piotrze informacji - juz jest wdrażana gra komputerowa a raczej symulacja wykorzystujaca lasery, wiazki fotonow aby kreowac fizyczne obiekty w pokoju grajacego na komputerze.
    Nie minie 100 lat mozemy byc swiadkami sumulacji podobnej do holo - deck na statku kosmicznym Star Trek gdzie nie byles w stanie odroznic, kto jest normalnym czlowiekiem a kto jest symulacją.
    Dla Boga istnienie fizycznego czlowieka w symulacji jest bardzo wygodne, wszystko bowiem jest pod kontrolą.
    nota bene, Pismo powiada, ze istniejemy w calkowicie kontrolowanym przez Boga srodowisku.
    Ptak nie spadnie z Nieba, gdy Bog o tym nie wie.
    W innym miejscu - Bog mowi, ze zna ilosc wlosow na Twojej glowie, naturalnie jesli masz jeszcze wlosy.
    Gdy jeden wlos wypadnie, symulacyjny komputer musi wszystko od nowa przeliczyc aby miec dokladny wynik.
    Jak widzisz, Niebo dysponuje doskonalym symulatorem.
    Nie ma nic zdrożnego w istnieniu w swiecie symulacji.
    Otworz szeroko umysl, doszukaj sie korzysci wynikajacych z istnienia w swiecie symulacji.
    Dzieki temu Twoja swiadomosc może miec pelna kontrole nad stanem kazdej komorki w Twoim ciele.
    Wszystko jest zdrowe w Twoim ciele, jesli tylko chcesz.
    Nazumi doskonale wie, ze taka wiedza istnieje w zapisach Filozofii
    Mamy pelna kontrole nad naszym życiem, nad naszym zdrowiem, nad stanem naszego konta w banku, tylko i wylacznie poprzez nasza swiadomosc.
    Jestesmy jak Bogowie, jestesmy dziecmi Bożymi, posiadamy pelna wladze nad otaczajacym nas swiatem poprzez nasza swiadomosc.

    OdpowiedzUsuń
  15. Piotrze, ja wszystko o czym tutaj pisze, stosuje w moim zyciu.
    Bylem taki jak Ty, czyli logiczny jeszcze ok 4 lat temu.
    to co teraz robie przydaje sie mnie na codzien:
    * stopy zaczely robic sie mnie brązowe, zapewne z powodu slabej cyrkulacji krwi tak ok 5 lat temu. Dzisiaj na Bemerze juz wszystko praktycznie wyjasnialo.
    Lekarz, gdy go zapytalem, czy jest na to jakies lekarstwo oczywiscie powiedzial ze niestety nie ma.
    * wyleczylem moja mame praktycznie z wszelkich dolegliwosci jakie miala aplikujac codziennie Bemer przez 4 miesiace. Przedwczoraj na dorocznej wizycie, lekarz zapytal sie jak moja mama czuje sie o swoich wynikach badania krwi . Mama mowi jemu: OK
    Lekarz na to, wszystkie wyniki sa teraz w granicach normy, do zobaczenia za rok.
    To Piotrze nie jest przypadek, ze mam Bemera, to prowadzenie mnie przez moich duchowych przewodnikow abym rzeczywiscie żył kolejne 100 lat w pelnym zdrowiu.
    * mialem podniesione cisnienie krwi - juz obecnie wyleczone na Bemerze, teraz mam 132/80 czyli idealne.
    Ostatnie dwa tygodnie mialem w lozku 24 letnia dziewczyne kazdej nocy kochalismy sie.
    Bemer nawet przywrocil mnie młodość :)
    Krążenie krwi po 6 miesiacach na Bemerze mam teraz na 100%
    Dbam o higiene mojego energetycznego ciala poprzez koncert uzdrawiajacej muzyki co najmniej raz w tygodniu.
    Uzywam kwarcowych krysztalow do usuwania blokad w moim energetycznym ciele.
    Zyje calkowicie bez stresu.
    Zyje też codziennie z Bogiem, dziekujac Jemu za wszystko dobre co mnie spotyka.
    Bog obiecal, gdy jestes wdzieczny otrzymasz jeszcze wiecej dobrego w swoim zyciu.
    Poprosilem Niebo nie tylko o kolejne 100 lat zycia w pelnym zdrowiu, poprosilem tez aby byla zdrowa moja mama, aby mnie towarzyszyla w moim dalszym zyciu.
    Piotrze lista jest bardzo dluga.
    Jesli jeszcze Ciebie interesuje co wiecej nowego w moim zyciu z przyjemnoscia napisze ciag dalszy :))
    Po prostu poproś Boga aby dal Tobie znak, ze On istnieje.
    Gwarantuje Tobie, ze prośba Twoja zostanie spelniona.

    OdpowiedzUsuń
  16. Piotrze rzeczywiscie świadomość ma pełną kontrole nad naszym cialem.
    Jednak nauczenie sie techniki tej kontroli to juz wyzsza szkola jazdy.
    Na szczescie Bog obiecal, ze gdy ja zrobie wszystko co moge zrobic w mojej mocy On wtedy zrobi to czego ja nie potrafie.
    Stad Piotrze Bemer, stad uzdrawiajace vibracje.
    Nie moze byc tak, ze jestesmy leniwi, ze polegamy tylko na aniolach czy na tchnieniu samego Boga.
    Jeszcze jest wazne co jemy, czy zyjemy bez stresu, lista jest bez konca.
    To wszystko jednak jest jeszcze niewystarczajace dlatego aby żyć kilkaset lat trzeba tez polegac na Bogu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piotrze, poprzez nasza świadomość mamy pełną kontrolę, jednak rzeczywiscie nie jest to takie proste jakby sie wydawalo.
    Trzeba miec wiare, porownywalna z wiara dziecka, gdy ma urodziny wtedy bez zadnych oporow takie dziecko wierzy, ze prezenty sie jemu czy jej naleza w dniu urodzin.
    Dokladnie tak samo powiada Pan Bog poprzez Swoje Slowo, czyli Biblie.
    Dzisiaj sa Twoje urodziny, przyjdz do mnie w wierze.
    Piotrze, patrzysz na wszystko poprzez logike, dlatego masz tak trudno zrozumiec co ja tutaj pisze, czy co powiada poprzez Pismo nasz Ojciec w Niebie.
    To oczywiscie nie jest logiczne, Bog nie jest zwiazany zadna logika, Bog jest supernaturalny.
    Jednak kazdy z nas jest bogiem.
    Jestesmy synami oraz corkami Najwyzszego.
    Oczywiscie nikt z nas nie pamieta, ze jest Bogiem.
    Dlaczego tak jest, zapytaj Nazumiego dlaczego nalozony mamy velon zaslony, nie pamietamy kim jestesmy.
    To juz jest problem Filozoficzny, z ktorym niestety Filozofia nawet nie probuje sie zmierzyc.
    Gdybysmy zyli 1,000 lat temu nie bylo problemu tzw mędrków czyli intelektualistów.
    Dzisja jednak mamy poprawnosc polityczną czy intelektualną, zaden Filozof nie wychyli glowy przycisniety kamieniem poprawnosci.
    Co do huraganu tylko Tobie przypomne co zrobil Jezus gdy obudzili Go przerazeni huraganem na morzu Jego apostolowie.
    Jezus "spoke to the storm"
    Jezus przemowil do sztormu, do huraganu.
    "Sztorm" powiedzial Jezus "be quiet" czyli uspokoj sie, umrzyj, niech nastapi spokoj.
    Gdy Jezus odchodzil z tego fizycznego swiata, zapowiedzial, kto wierzy we mnie, bedzie w stanie dokonywac rzeczy, ktore Ja (czyli Jezus) tutaj dokonywalem a nawet wiecej.
    Czyli Jezus nawet nie zrobil ograniczenia co jestesmy zrobic poprzez nasza swiadomosc.
    Jestesmy w stanie zrobic wszystko w co tylko jestesmy w stanie uwierzyc.
    Czy widzisz, ze huragan Dorian stanal w miejscu?
    Ja w kierunku stormu wystawilem moja dłoń, zatrzymalem ten huragan.
    Piotrze, uzdrawianie to pestka, przelewanie sie Twojego konta jest obiecane przez Boga gdy pozostajesz w wierze.
    Nazumi powinien byc w 100% zdrowy.
    To zalezy tylko od nas czy jestesmy w wierze, czy patrzymy na otaczajacy nas swiat poprzez logike. Wtedy niech Bog zmiluje sie nad takim logicznym niedowiarkiem :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty