Ekonomia zbawienia

   
      Zmokłem dzisiaj sporo, choć nie było
burzy.  Ale za 5 zł kupiłem sobie tomik z
utworami Św. Augustyna poświęconymi
nieśmiertelności duszy. Miał kosztować
15. Wytargowałem do 10. Pięć oddam 
przy okazji, czyli pewnie nigdy...bo 
księgarz puścił do mnie oko. Tak więc
"straciłem" na ten zakup jedynie piątkę.  
    Temat ten zawsze wprowadza mnie
w nieco żartobliwy nastrój, bowiem moja 
pierwsza filozoficzna rozprawa dotyczyła 
śmierci i nieśmiertelności duszy w ujęciu 
sławnych filozofów. Jakie argumenty 
wysuwali i co się da o tym powiedzieć. 
Miałem wtedy 28 lat, więc byłem względnie 
młody. A później jeszcze sporo czytałem 
arystotelików i platoników, Pomponazziego,
hindusów i Spinozę...Także Augustyna. 
    Augustyn zawsze budził we mnie 
sprzeczne odczucia: podziw i zarazem 
niechęć. Podziwiałem czasem jego 
subtelną, psychologiczną głębię, 
szczególnie kiedy mówi o miłości i o duszy, 
ale widzę też jasno to, co całkiem słusznie 
podnoszą jego krytycy. Przyczynił się bowiem 
do ukształtowania dogmatycznej 
doktryny kościoła i zwalczał herezje, czyli 
mądre, humanistyczne poglądy głoszone 
przez mistyków i myślicieli, a więc do 
pewnego rodzaju zniewolenia.  
    Dlaczego myśląc o śmierci popadam w
żartobliwy nastrój?  Może dlatego, że 
zawsze była dla mnie jednak abstrakcją...
Nigdy nie była tak blisko, choć przeżyłem
mocno śmierć osób najbliższych. Poza tym
poczucie humoru zawsze mnie ratuje z
różnych opresji. 
    Padał deszcz, ale schroniłem się we 
współczesnej Świątyni, jedynej, którą ludzie 
naprawdę kochają, czyli w galerii handlowej. 
    Pamiętam, jak wielkie wrażenie zrobiły 
kiedyś na mnie takie galerie w Berlinie. U nas 
ich wtedy jeszcze nie było. Te bajeczne, jak 
mnie, utrudzonemu wędrowcowi się 
wydawało (bo po Berlinie mogłem jedynie 
chodzić) fontanny...Pokręciłem się trochę 
wśród ludzi, oddałem mocz w srebrny pisuar
i wyszedłem,a deszcz tymczasem przestał 
na chwilę padać, więc wyjąłem książkę i 
przez drogę trochę poczytałem.
    Tym razem zdumiała mnie dziecięca 
niemal naiwność, z jaką Augustyn się
wypowiadał. Cudne jest np. to: 
    "Dusza jest pewnego rodzaju życiem, stąd też 
wszystko, co ma duszę, żyje, a rzeczy bezduszne,
które mogą mieć duszę, pojmuje się jako martwe, 
a więc pozbawione życia. Dusza nie może więc
umrzeć. Albowiem, gdyby mogła stracić życie, nie
byłaby duszą, lecz czymś mającym duszę."
     ("O nieśmiertelności duszy", 9-16)

     Po człowieku tym nie pozostała
nawet kosteczka, ale pewnie na
chwilę wychynął z raju, gdzie 
przezornie zarezerwował sobie 
miejsce (Bóg bowiem szczególnie
ukochał nawróconych grzeszników),
popatrzył na mnie surowo i rzekł:
   "Dusza nie zamienia się w
ciało."
   Nie miałem mu jednak czasu  
odpowiedzieć biegnąc prawie 
z tramwaju do autobusu, a potem
do następnego...Tak, czy owak 
wprowadził mnie w dobry nastrój
i potem mokłem już z poczuciem,
że w upalny wieczór deszcz jest
błogosławieństwem. A że nie było
burzy, uniknąłem dotyku pioruna.  

     


       


    

 
      

 

Komentarze

  1. rzeczywiscie pieknie opisal czym jest dusza St Augustine w V wieku.
    szkoda, ze ta wiedza zanikla w Kosciele

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie szukam zbawienia, ani nie chcę też nikogo zwabiać...zbawiać.

    OdpowiedzUsuń
  3. St Augustine zyl 1,500 lat temu, nie mial szansy posiadac wiedzy nt. duszy jaka dysponujemy dzisiaj.
    Nawet pies ma dusze, zschorowany, uspiony w Klinice dla zwierzat, wychodzi z Kliniki za ludzmi, ktorzy przyniesli go aby wykonac zabieg usmiercenia na nim.
    Wychodzi oczywiscie w postaci "energetycznej" czyli w postaci duszy. Niektorzy maja dar widzenia energii duszy.
    Nawet rozzliny, drzewa mana energetyczne cialo.
    Wszystko co zyje musi posiadac energetyczna forme polaczenia z calym Kosmosem, aby otrzymywalo zyciodajna energie, nazywana w Chinach Chi
    Dusza jest czescia Kosmosu, posiada jednak swoja indywidualna swiadomosc, troche rozna od naszej fizycznej swiadomosci.
    Jedyny sposob w jaki dusza moze sie rozwijac jest poprzez inkarnacje w fizyczne cialo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwierzęta też mają duszę, to prawda :-) A energia przenika cały kosmos...

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo ciekawe pytanie Piotrze.
    jako istota najpierw jestesmy istota energetyczna a dopiero potem fizyczna ekspresja naszej duszy.
    Nie mozna wiec calkowicie rozroznic pomiedzy swiadomoscia duszy oraz swiadomoscia jej fizycznej ekspresji czyli fizycznego istnienia.
    Gdy formuje sie nasze fizyczne cialo w lonie naszej matki, to energia naszej duszy pomaga formowac fizyczne organy naszego fizycznego ciala.
    Wszelkie talenty jakie posiadamy przychodza w fizyczne istnienie poprzez energie duszy nazywane jako Dharma.
    Jednak fizyczne cialo, jej fizyczny mozg posiada wolność czyli wolną wolę.
    Z realizacja celow dla ktorych dusza inkarnowala sie w to fizyczne zycie jest czasem trudno bowiem fizyczne cialo chce realizowac fizyczne potrzeby, czy to wszelkie nalogi, kierowanie sie obawa w zyciu.
    Jezus nawet zapowiadaal aby nie kierowac sie w ogole potrzebami fizycznego ciala lecz kierowac sie tylko tym co czujemy w naszej duszy czy kierowac sie w naszym zyciu Slowem Boga, czyli Slowem pochodzacym z Biblii.
    Twoje pytanie powinno byc skierowane bezposrednio do Nazumiego, Filozofa oraz Mystika :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty