Nad wodą

     To mój utwór z Bloxa.  Szukałem wprawdzie innego, ale znalazłem ten. Chciałem go udostępnić tak jak poprzednie, ale przetrwał w jakiejś dziwnej formie graficznej (za sprawą nieocenionej sztucznej inteligencji), więc muszę go przepisać.  


        cicho wita mnie staw

       milczymy choć zaczyna 

       padać deszcz

       w księżycowej poświacie 

       krople spadają 

       pozostawiając po sobie kręgi 

       zmierzch zastyga 

       a powietrze drży 

       od niewidzialnych poruszeń 

       duchów i zjaw

       słyszę ich westchnienia i jęki 

       które porywa wiatr

       i wieczność zaczyna się od nowa 


Komentarze

  1. Większe litery to też jej sprawka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiersz jak filmowa etiuda. Niemal słychać drżenie powietrza i spadające krople deszczu. Duchy i zjawy zaczynają swój koncert skarg. Aura zaświatowej niepokojącej scenerii.
    I ten końcowy wieczności akord...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty