Siostry, kochanek i księżyc
"Kumoi drzewa wiśni", Yoshida Hiroshi 1926
Nie piję, ale zdarza mi się pisać do obrazka. To też jakiś rodzaj upojenia, jednak stosunkowo nieszkodliwy. Pisząc, wywołuję czasami duchy. Myli się ten, kto myśli, że one coś mówią. W milczeniu śledzą nas we dnie i w nocy, i nie można przed nimi uciec, bo przeszłość jest na zawsze zamknięta.
W pierwszej chwili pomyślałem, że to para zakochanych, ale to chyba raczej przyjaciółki...Drzewa wiśni, księżyc w pełni i morze poniżej, prawie nierealne. O czym mogą rozmawiać? Prawie na pewno o kimś bliskim. Może podziwiają piękny widok. Potrzebuję jeszcze jakiegoś wiersza, żeby wyobrazić to sobie. Znalazłem ten:
"Miesiąc o brzasku
był dziś jak owej nocy
we śnie przeżytej
gdym dostał przyrzeczenie
że wkrótce do mnie przyjdziesz."
(Minamoto- no Michitomo)
A zatem to było tak. Przebudził się nagle i od razu zjawiła się przed nim postać ze snu. Wydawało mu się nawet, że leży obok niego. Szukał jej w półśnie na posłaniu, a kiedy jej nie odnalazł, usłyszał cichy płacz. Ten płacz był tak przejmujący i cielesny, że nie potrafił przestać o nim myśleć. I nie wiedziałby, kto płacze, gdyby łzy nie płynęły mu po twarzy. Jak można tak za kimś tęsknić?
Czekał go jeszcze cały, długi, hałaśliwy dzień, pełen spieszących się gdzieś martwych ludzi, dzień w którym wolałby nie istnieć.
Minęły trzy lata odkąd odeszła i wciąż wydawało mu się, że czuje zapach jej włosów. Nie wiedział, jak ją odnaleźć. Jej odejście było jak śmierć.
Hitomi przerwała nieoczekiwane zamyślenie.
- Wiesz, Minako, czasem myślę o nim, ale nie mam ochoty go widzieć. To tak jakby szukać odbicia w strumieniu sprzed lat, albo wpatrywać się w zeszłoroczny śnieg. Jaki to ma sens?
- Nie psujmy sobie wieczoru takimi myślami. To było i minęło. Ale pamiętaj, że mi go odebrałaś, a potem porzuciłaś. Wybaczam Ci, bo jesteś moją siostrą, ale mam przeczucie, że on niedługo umrze. Właściwie już jest dla mnie duchem. Krótko kwitną wiśnie.
- Na szczęście nie tęsknimy za nim.
- Gdyby coś mu się stało, to nas chyba powiadomią.
- Nie sądzę.
Nagle znowu zamilkły oszołomione szumem morza i zapachem kwiatów wiśni.
W tym samym czasie Hiroshi, po całym dniu pracy ze studentami, odwiedził matkę. Staruszka wyczekiwała na niego każdego dnia aż do późnego wieczora, kiedy się zjawiał. Porozmawiali trochę, a potem poszedł do dużego pokoju zdrzemnąć się i odpocząć. Ale miał poczucie, że już poddał się konieczności, jak rzucony przez kogoś kamień. A kamieniowi jest wszystko jedno dokąd go rzucą.
Patrzyły z podziwem na księżyc w pełni. Ale Minako pierwsza przebudziła się z tego snu i powiedziała:
- Boję się o niego.
- To mogę się z tobą pobać dla towarzystwa, jeśli widzisz duchy - roześmiała się Hitomi. Przecież on nie jest dzieckiem. Na pewno już sobie kogoś znalazł.
- Jak ty?
- To przypadek.
- Nie wierzę w takie przypadki.
- Przecież wtedy o tym nie wiedziałam.
Zrobiło się już całkiem chłodno i Minako przeszył nagły dreszcz.
Hiroshi obudził się i w półśnie podszedł do okna. Wahał się przez chwilę. Chciał do niej przedtem zadzwonić w nadziei, że to go ocali, ale wiedział, że nie odbierze telefonu.
"Zabiłeś matkę!" - krzyczał na pogrzebie jego starszy brat, który teraz musiał płacić za dwa pochówki. Ale Hiroshi tego nie słyszał, a jeśli słyszał, to nie potrafiłby przeniknąć przez szybę, która oddzielala go od świata żywych. Mógł się tylko mu bezradnie przyglądać.
Siostry co roku przyjeżdżały na wieś, ale kiedy patrzyły na księżyc, były smutne, chociaż nie wiedziały, dlaczego. Nigdy nie dowiedziały się o jego śmierci.
- Spójrz na księżyc! Jest taki blady, jakby odpłynęła z niego krew. - powiedziała Minako.
- Księżyc nie ma krwi. To morze piasku i wygasłe kratery. Mieszka na nim królik.
Żartowały sobie z niego. Był taki nieśmiały, a jednocześnie, mimo woli, zdobywczy.
Ale kiedyś Minako spytała:
- Dlaczego go porzuciłaś?
- Nie wiem. Byłam zmęczona.
- Ojciec niedawno powiedział, że zrobiłaś to, bo byłaś strasznie głupia i nie zauważyłaś, że cię kocha. Zgadzam się z nim. Nikt nie będzie cię kochać tak, jak on.
- I dlatego tak łatwo mi go oddałaś? Mogłaś walczyć!
- Myślałam, że go kochasz.
- Bo kochałam.
- Tak, oczywiście. Zawsze byłaś obłudna, Hitomi. Potrafisz tylko robić piękne oczy! Faceta trzeba trzymać krótko, prawda? Najgorzej jak poluzuje się smycz.
- Nie mogłam z nim być. Słyszałam jak mówiłaś do niego "Moje dziwadełko!" Był naprawdę dziwny. Nie wiem, co bardziej kochał mnie, czy ją...
- Przecież nikogo nie miał.
- Samotność. To była jego miłość. Z nią spędzał najlepsze chwile zapatrzony w coś, co było gdzieś daleko, jak mumia. Nie potrafił normalnie żyć. Nie wiem, czy w ogóle potrafił żyć.
- Jak możesz tak mówić? Odebrałaś mi go! Nigdy ci tego nie wybaczę.
- Zdaje się, że już mi wybaczyłaś, Minako. Nie rozumiałaś go. On był inny. Czasami kładłam się na łóżku i czekałam aż mnie pocałuje, a on wyglądał przez okno i gapił się na ten jebany księżyc jak lunatyk.
- Bo był poetą i wczuwał się w nastrój. A ty oczywiście, jak zwykle, musisz używać takiego języka! Całowałam się z nim godzinami. Bardzo to lubił. Ja też! Nie ma na świecie nic słodszego od pocałunku. Może tylko cicha czułość, kiedy niepotrzebne są żadne słowa.
- I myślisz, że kobieta ma coś z tego?...I ta jego mania fotografowania. Idziesz z nim, a ten podziwia drzewa i jak już skończy je fotografować, to bierze się za ciebie. Zasłaniasz twarz, chowasz się przed nim, odwracasz, a ten nic! Wszyscy się na nas gapią. Na wystawie róż, co tylko pojawił się przy mnie jakiś facet, koniecznie musiał mi robić zdjęcie, żeby tamten to widział. Miał pilnować mojej torby. O mało ktoś jej nie ukradł. Byłam na niego strasznie zła.
- Robił to, co lubi. Musiał cię bardzo kochać, bo mnie nie zrobił nigdy żadnego zdjęcia.
- Ale uroiłaś sobie, że cię kocha.
- Ty nigdy tego nie zrozumiesz. Myli ci się miłość z posiadaniem. Nie można mieć kogoś na własność. Był wolnym człowiekiem, dopóki cię nie poznał. Zrobiłaś z niego niewolnika. Był ci oddany...
- Spierdalaj kurwo do burdelu!
- Jesteś delikatna jak jedwab, Hitomi. To ty wszystko zniszczyłaś, a teraz odwracasz kota ogonem! Gdyby wiedział, co o nim mówisz...
- Myślisz, że on nas słyszy?
- Nie słyszy. Miałam sen. Śniło mi się, że leży obok mnie w łóżku, ale kiedy się przebudziłam, nie było go. Myślałam, że słyszę jak płacze. Ale to ja płakałam. Tego dnia wiał wiatr i trochę się wylegiwałam przed pójściem do pracy. Zasnęłam jeszcze na chwilę, a on w tym śnie stał w oknie. I chyba wyskoczył...Spóźniłam się. Musiałam się tłumaczyć.
- Nie bój się, ma się dobrze.
Jak co roku kwitły wiśnie. Dlatego tu przyjeżdżały.
Mimo wszystko, Minako i Hitomi kochały się
i więcej już "nie wracały do tego tematu". W końcu życie mija tak szybko...



Nie chce się wypowiadać w kwestiach dla tego tekstu zasadniczych. Dlatego wspomnę o dwóch innych przy okazji tej z pozoru tylko nieco sentymentalnej grafomanii.
OdpowiedzUsuń1. Mam wrażenie, że duchy (jako projekcje naszego umysłu) nie są straszne, czy groźne, ani nie starają się w nas wzbudzić poczucia winy. Są całkowicie bezradne i budzą współczucie. Tak przynajmniej ja je postrzegam z perspektywy mego życia duchowego. 😀
2. W pierwszym odruchu chciałem pozbyć się wulgaryzmów, które nie pasują do eleganckiej konwersacji w świetle księżyca. Ale widziałem kiedyś podobnie rozmawiające młode kobiety i to mi jakoś "zapadło w pamięci".
Chyba mówi się, zapadło w pamięć.
UsuńDwa „tematy rzeki”, życie i miłość, a do tego coś z pogranicza. Przeczytałem z przyjemnością. Typowe duchy, jako latające nad ziemią chmurki, jakoś mnie omijają, nawet gdy jestem pod wpływem różnych substancji. Zmarli przedstawiają mi się w snach czy w przewidzeniach zwyczaj w takiej formie w jakiej byli gdy żyli. Nigdy nie mówią co chcą, choć mam takie senne wrażenie, że chcą. Mnie trochę szkoda, że nie ma realnego kontaktu z tamtą „stroną”, może im też.
OdpowiedzUsuńPrzyznaję, że mnie zamurowało i teraz nie wiem jak się wydostanę 🫢
OdpowiedzUsuńZapytałem AI co znaczy, że kogoś zamurowało i dość rzeczowo mi to wyjaśniła. Kiedy zapytałem drugi raz tymi samymi słowami odpowiedziała znacznie spokojniej, ale mniej sugestywnie. Szkoda, że nie zapisałem pierwszej odpowiedzi. Powiedziała, że to "potworne wyrażenie", a w drugiej wersji, że "potoczne". I w ogóle znacznie mniej dramatycznie...
Usuńno ale w wieży siedzę to chyba to pierwsze nie wiem jak tu będzie z zasięgiem 🙄
Usuńzapytaj się jej jeszcze może o te ubogie wyrazy których musiałeś użyć...
Może być marnie...Nie muszę chyba pytać. Bardzo mi te "brzydkie słowa" utkwiły w pamięci, więc już dawno zapoznałem się z ich sensem. Miałbym wyrzuty sumienia gdybym przytoczył je bez powodu...
UsuńMoże sensowniejsze byłoby pytanie dlaczego w literaturze używa się wulgaryzmów. (Wiadomo, że się ich też nadużywa). Czy np. słowa "Aqua mala, ty kurwo!" Hemingway, albo jego tłumacz, mógłby zastąpić innymi?
UsuńPrawdopodobnie AI, kiedy użyła zwrotu "potworne wyrażenie" nie oceniała go, a chciała powiedzieć, że jest ono przerażające (jak sytuacja osoby zamurowanej). Kompetencje językowe AI nie zawsze są najwyższe. 🙂
Usuń