***
Bardzo chciałem zamieścić tu sopranową arię "Aus Liebe will mein Heiland sterben" z tego wykonania pasji - z Ann Monoyios. Bez trudu można ją znaleźć na YouTube, ale w żaden sposób nie mogłem jej tu wyszukać. To nagranie z 1988 r. Gardiner nagrał Pasję Mateuszową jeszcze raz w 2016 r, ale to wcześniejsze nagranie bardziej mnie porusza. Jest oczywiście wiele innych wykonań tej kontemplacyjnej Pasji od archiwalnych po najnowsze, takich mistrzów interpretacji jak Richter, Leonhardt, Suzuki, czy Herreweghe. Jedne z nich są bardziej wierne liturgii i pewnej ascezie, a inne bardziej poetyckie, skłaniające się ku dźwiękowemu malarstwu. Pasja Janowa jest bardziej dramatyczna, ale ja częściej słucham Mateuszowej. (Zdarza mi się też słuchać z niej samych chórów i arii).
Moja wiedza na temat muzyki Bacha ogranicza się do dzieł Schweitzera, Wolffa i Gardinera. Muzykę poznaje się najpełniej słuchając jej, jednak wiedza o niej jest dość użyteczna. Schweitzer opisał symboliczny język muzyki Bacha. Gardiner sporo miejsca, oprócz wnikliwych analiz, poświęcił charakterowi Bacha, który nie był idealny. Obaj byli bardzo bliscy tej muzyce, którą wykonywali. Z wielu impresji wypowiadanych o muzyce Bacha jestem pod wrażeniem myśli, że jest ona najlepszym dowodem na istnienie Boga...


Początkowo podałem daty 1989 i 2017, ale to były daty ukazania się tych nagrań Gardinera na płytach. Richter i Leonhardt są bliżsi liturgicznej tradycji luterańskiej. Gardiner ma natomiast wielkie wyczucie dramatyzmu i teatralności tej muzyki, a jego chóry są niezrównane...
OdpowiedzUsuńGardiner w swej książce chce przy okazji "odbrązowić" Bacha, który tworzył genialną, Boską muzykę, ale sam Bogiem nie był. Kiedy jednak z większym dystansem spojrzeć na jego życie widać, jak było ono wypełnione obowiązkami i pracą, i ciężkie, i jak musiał o pewne rzeczy walczyć, a o inne zabiegać. To były czasy, w których kompozytor traktowany był jak sługa, a czasem nawet jak lokaj...
OdpowiedzUsuńNezumi, pięknie uczciłeś Wielki Piątek. Tak mnie tym ucieszyłeś...
OdpowiedzUsuńA ja jestem pod wrażeniem ostatniego zdania postu 🙂
Podobno TAM będziemy się zachwycać niewyobrażalnie cudownymi kaskadami wysokiej muzyki...
Chrystusie
OdpowiedzUsuńJeszcze się kiedyś rozsmucę,
Jeszcze do Ciebie powrócę,
Chrystusie...
Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
Że przez łzy Ciebie zobaczę,
Chrystusie...
I taką wielką żałobą
Będę się żalił przed Tobą,
Chrystusie,
Że duch mój przed Tobą klęknie
I wtedy serce mi pęknie,
Chrystusie...
Julian Tuwim
Smutne. Jezusowi umierającemu na krzyżu nie towarzyszyła muzyka. Pasje jako forma muzyczna powstały dopiero w XII w.
OdpowiedzUsuńWielki Piątek ma być dla wiernych chwilą skupienia i ciszy, w którym muzyka może nawet przeszkadzać. Ale potrzeba kontemplacji poprzez muzykę Męki Pańskiej musiała być dla nich istotna, ponieważ ludzie sa spragnieni nadziei i piękna. "Stabat Mater" Pergolesiego i Vivaldiego, to piękna, choć bolesna i smutna muzyka. Haydn skomponował "Siedem ostatnich słów Chrystusa" aż w trzech wersjach: oratoryjnej, orkiestrowej z recytacją i na kwartet smyczkowy.
UsuńŻadne słowa, ani muzyka nie są w stanie wyrazić tego, co się wtedy stało, czy jak wierzą Chrzescijanie, dokonało.
Pytanie, po co w ogóle istnieje poważną muzyka jest całkiem sensowne. Muzyka wyraża często (niezależnie od sytuacji i tekstu, jeśli z niego korzysta) coś nieuchwytnego, czego nie da się wyrazić słowami.
Muzyka oczywiście, ale już muzyka dedykowana dotyczy konkretów. Ta akurat dotyczy wierzeń religijnych, ale tak jak choinka czy jajka, sama w sobie nie ma nic wspólnego z życiem i śmiercią Jezusa.
UsuńWyraża pewne przeżycia związane z Jego życiem i śmiercią. Śmierć Jezusa, rozważana w kategoriach egzystencjalnych (jak widział ją np. Camus), była zdarzeniem głęboko tragicznym. Była cierpieniem w poczuciu osamotnienia. Dla osoby wierzącej ma sens zbawczy. Ale muzyka, niezależnie od kontekstu, wyraża ludzkie przeżycia. Na przykład ból matki po stracie ukochanego dziecka...I o ile cała celebracja, teatralność tej muzyki, może komuś wydawać się niepotrzebna, to takie przeżycia realnie istnieją. Muzykę niemiecką tamtej epoki zdominowała reforma Lutra. Ale Bach był artystą, a nie funkcjonariuszem kościoła, choć na jego zapotrzebowanie komponował muzykę religijną.
UsuńTo, co w jego muzyce mnie porusza, to autentyczne, a nie sztuczne przeżycia. Zwracano często uwagę, że poetycka wartość wielu tekstów, z jakich korzystał Bach, była niewielka. Ktoś je klecił, a Bach ożywiał je i nadawał im sens, jakiego bez jego muzyki nigdy nie miały. A podobnie jest z obrazami wielkich malarzy, którzy przezwyciężają martwotę schematu.
UsuńPiszę tu o muzyce, bo tylko to tu jako tako potrafię. Miałem wykład z zakresu religioznawstwa i filozofii religii i tam mogłem przedstawiać rezultaty różnych naukowych analiz i filozoficznych wartościowań. Nie uczestniczę w celebracji, bo nie jestem kapłanem. Nie jestem też kapłanem Muzyki, ale widzę w niej wartości ludzkie.
UsuńKilkanaście dni temu znana z wielu pięknych nagrań wytwórnia Alpha, wydała w sposób niezwykle okazały Pasję według Judasza, której kompozytorem jest znany argentyński dyrygent, specjalizujący się w nagraniach arcydzieł muzyki dawnej, Alarcon. W necie mogłem posłuchać tylko minutowych fragmentów z każdego utworu.
UsuńŚwietni śpiewacy i zespół. Rzecz stylizowana na muzykę dawną, z zapożyczeniami. Czym to dzieło jest i co wyraża - nie wiem.
Dla mnie wiara ma dwa aspekty, jeden mistyczny, ten związany z Bogiem czy Jezusem i drugi, którym jest narosła na tym religijność, nie mająca z tą mistyka nic wspólnego. Ten drugi aspekt to są całe pokłady twórczości oraz zwyczaje i praktyki, które weszły do tradycji chrześcijańskiej, a z tą częścią mistyczną praktycznie nie mają nic wspólnego. Dlatego ja nie mam pojęcia z jakiego powodu ma to dla kogoś znaczenie religijne, przykładowo jedzenie jajek na Wielkanoc, czy słuchanie pasji… A Bach był bez wątpienia wielkim artystą.
UsuńRozróżnienie słuszne, ale między jedzeniem jajek a przeżywaniem egzystencjalnych sytuacji życia jest spora różnica.
UsuńBach był Mistrzem, bo tę różnicę widział.
Ja nie słucham muzyki Bacha zgodnie z kalendarzem liturgicznym. Słucham jej kiedykolwiek w roku z potrzeby serca, albo piękna. A ewangeliści coś jednak o życiu i śmierci Jezusa wiedzieć mogli.
Ale w życiu i smierci Jezusa nie było choinek, jajek i muzyki Bacha itd.
UsuńNie było też Piety i obrazów Rembrandta i Caravaggia.
UsuńTo jednak trochę coś innego niż króliczki, święconki i pisanki...
Nie było Odziu. Bach miał potrzebę stworzenia takiej muzyki, a ludzie potrzebę ubarwiania Świąt.
UsuńZupelnie coś innego jeżeli chodzi o substancję i kunszt, ale choinka jest w każdym domu. A Bóg żydowski podobno zakazał uzywania obrazów i rzeźb jako obiektów czci. Ale mój punkt widzenia widzi to wszystko zupełnie z innej strony niż wierzący.
UsuńTeraz doczytałam w komentarzu Nezumiego, że Bach komponował muzykę na potrzeby kościoła.
UsuńBasiu
UsuńSam Bach był przekonany, że komponuje ją wyłącznie na chwałę Bożą. Ale miał obowiązek dostarczania nowej kantaty i innej religijnej muzyki na każde święto. Zdarzało się, że kiedy z tym nie zdążył, to wykorzystywał wcześniejsze swoje utwory.
To mi się podoba że na chwałę Bożą. Czasem w pośpiechu, ale chyba zawsze pięknie.
UsuńWiem Odziu, wiem...
UsuńA ja mam zastrzał, zwlekałam głupia ja, i teraz musiałam go tak traktować wrzątkiem, że piszczałam jak 🫨, ale chyba jest przełom...
😥
UsuńZastrzał to ja sobie leczę skalpelem i jodyną.
UsuńOdziu, wierz mi że nie ma lepszej metody jak zaraz w przedbiegach - wrzątek - niezawodne. Teraz za długo czekałam, ale nadal parzyłam, bo nie wiedziałam co mam robić. Okazało się że dobrze wybrałam, bo szybko się "odebrało" i nie boli, teraz tylko igła 🙃
UsuńPrzyjemnego świętowania Wszystkim ☘️🐇☘️🐿️☘️