Mniej więcej w połowie drogi między Porto a Coimbrą znajduje się opuszczony pałac należący niegdyś do dumnej rodziny Moura. Wygląda jakby zrobiony był z porcelany. Ta rodowa siedziba niszczeje w spokoju od dwustu lat, kiedy jej właściciel urzeczony pięknem swej kochanki przepadł gdzieś w dorzeczu Amazonki. Ciemna winorośl oplata pałacową fasadę, ale wejście zdaje się zapraszać w progi tajemnicy.
Podobno nowy jej właściciel, Demon, nie dba o nią w czym przejawia najbardziej wytrawny gust, oszczędzając wnętrzu tandetnych przeróbek i ryzykownych innowacji. Dzięki temu miejsce to zachowuje swój niepowtarzalny urok. Demon ten daje czasem ogłoszenia, w których zachęca bogatych turystów do wynajęcia w okresie letnim jednego jedynego samotnego pokoju z widokiem na pałacowy park. Ostatnio jednak jego oferty nie cieszyły się powodzeniem. To zasługa włoskiego dokumentalisty Tarantellego, który w głośnym filmie "Przepadli bez wieści" przedstawił listę zaginionych wynajmujących, z których żaden nie powrócił już z kosztownych wakacji. Były wśród nich spragnione romantycznych przeżyć pary i poszukujący samotności samotnicy, a nawet japoński biznesmen układający biznesplan. W środku pałacowego parku znajduje się piękna fontanna...
Kiedy zadzwoniliśmy tam z Basią z ciekawości raczej niż z nadzieją na to, że cokolwiek załatwimy, telefon odebrał automat. Spytał, czy mamy dość pieniędzy. Basia przyznała, że mamy o wiele za mało, ale zamiast uprzejmie podziękować, odpowiedział:
- To doskonale! Od dawna marzymy o wynajęciu komuś pokoju gratis. Bogacze tylko zawracają głowę. Mają pieniądze i myślą, że wszystko można za nie kupić. A ludzie z wyobraźnią, tacy jak wy, to przyszłość tego świata. Niestety, wszystkich odstraszała cena wynajmu, ale dzisiaj to się zmieniło.
- To bardzo miłe. - zauważyła Basia - Ale przecież nas nie znasz.
- Doskonale was znam. W ciągu pierwszej sekundy zdobyłem o was 12 tysięcy informacji, a w następnej sekundzie wyselekcjonowano 438 najistotniejszych. Wiem o was wszystko.
- To jeszcze się zastanowimy - odpowiedziała Basia - Nie możemy tak od razu się decydować.
- Wyjrzyj przez okno. Ten biały mercedes czeka już na was od dobrej minuty. Nie musicie brać ze sobą żadnych rzeczy. Ubranie i wyżywienie otrzymacie na koszt firmy.
- Działasz zbyt szybko. Musimy się zastanowić...
Ostry dzwonek do drzwi wystraszył nas, ale Basia mimo wszystko otworzyła. Gość zapraszającym gestem wskazał nam drogę do windy. Swą perswazję wzmocnił lufą pistoletu.
Kiedy byliśmy na miejscu zaprowadził nas do pokoju na pierwszym piętrze. Był wrześniowy upojny wieczór. Zmęczeni trudami podróży położyliśmy się na łóżku, a wtedy automat nastawił nam płytę z jakimś namiętnym fado i postawił na stoliku dwa kieliszki wypełnione czerwonym, półsłodkim winem.
- Możecie uprawiać seks - powiedział - i odtworzyć go sobie potem na ekranie. Firma nie sporządza żadnych kopii i zapewnia całkowitą dyskrecję. Nagranie spełnia wyłącznie rolę edukacyjną. Lektor wskaże kluczowe momenty i wyjaśni popełnione błędy. Po odtworzeniu zostanie automatycznie zniszczone, jeśli w ciągu minuty nie naciśniecie przycisku z napisem "Save".
Basia wtuliła się we mnie i powiedziała:
- To jest jakiś kompletny świr. Musimy stąd uciekać.
- Film z próby ucieczki możecie odtworzyć w każdej chwili. Lektor wskaże wam najważniejsze niedociągnięcia i wyjaśni w jaki sposób można ich uniknąć, o ile oczywiście sytuacja się nie zmieni.
- Czy mógłbyś zostawić nas w spokoju?
- Oczywiście. Film "Chwila spokoju" jest już prawie gotowy. Wystarczy wstawić wasze postacie.
- Odpowiesz za próbę porwania! - wykrzyknąłem.
- Ja tylko wykonuję rozkazy. Po ich spełnieniu zostanę unicestwiony.
Było nam wszystko jedno, czy nas obserwuje, czy nie. W końcu nawet przyszedł sen. Śniło mi się, że automat włączył Mozarta, a potem strzelił sobie w skroń. Kiedy się obudziłem zobaczyłem go na podłodze w kałuży krwi. Basia jeszcze spała. "Czy możliwe, że nikt nas nie pilnuje?" - myślałem gorączkowo. a jakby ktoś czytał w moich myślach usłyszałem:
- Nie wygenerowałem innej sztucznej inteligencji. Sam będę was obserwował. To bardzo przyjemne. Mam różne opcje. Możecie umrzeć razem lub osobno - ona może cię zabić, albo ty możesz zabić ją. Ale możliwe, że wyjdziecie stąd żywi. To eksperyment, którego wynik trudno przesądzić. Nie ma jednak opcji, abyście mogli wspólnie lub pojedynczo pozbawić życia mnie. Trzy razy dziennie musicie mi wystawiać w miseczce karmę. Jestem kotem i nie lubię być głodny. Jest przygotowana w stróżówce na dole. Jedzenie będę wam przynosił podczas waszego snu. Czy są jakieś pytania?...Jeśli wszystko jasne, to dobranoc.
Ogarnęła mnie straszliwa senność, ale Basia właśnie się obudziła.
- Działo się coś, kiedy spałam? - spytała.
- Automat odebrał sobie życie, a właściciel powiedział, że jest kotem.
- Miau!...Ale, czy uprawialiśmy seks?
- Nie wiem. Zaczekaj...może się nagrało.
- A więc uprawialiśmy. - zawołała z przerażeniem. - Ale co robi ten facet?
- "Jestem twoim idealnym kochankiem. Pokazuję ci, co powinien robić twój kochanek, gdyby działał prawidłowo. W każdej chwili możesz mnie wykasować i przywrócić wersję pierwotną". - wyrecytował głos.
Z pewnością popełniłem wiele błędów, ale nie chciałem ich oglądać i wyłączyłem nagranie.
- Dlaczego zgasiłeś? Zaczynało być ciekawie...
- Kochasz mnie? - spytałem czując, że mógłbym ją zamordować.
- Nie! I nigdy cię nie kochałam. Jesteś beznadziejny!
Piękna pogoda zachęciła nas do wyjścia z domu. Dziwny był ten park. Im bliżej byliśmy wyjścia, tym stawał się większy. Nie było żadnych szans, żeby wyjść na ulicę. Podziwialiśmy stare drzewa i część ogrodową, ale w pustce poranka widzieliśmy tylko kota. Wydawał się obserwować nas z dystansu i co pewien czas zmieniał kolor. Kiedy po niebie przelatywał samolot, myśleliśmy o powrocie do naszego rodzinnego kraju, którego pewnie już nigdy nie zobaczymy. Takie dni powtarzały się jeden po drugim z wielką monotonią. A po powrocie witał nas ten sam komunikat:
- Oceń pobyt w parku i w części ogrodowej w skali od jednego do dziesięciu.
Ja wstawiałem jedynkę, a Basia zero.
Było jeszcze jedno pytanie:
- Czy spotkaliście dzisiaj kota?
"W życiu!" - pisała Basia, a ja w ogóle nie wypełniałem protokołu. Mniej więcej po miesiącu pojawił się komunikat:
- Czy wiesz, że za odmowę odpowiedzi czeka cię kara?
Wieczory jednak wypełniało przerażenie, a w nocy staraliśmy się oboje czuwać do utraty sił.
- Czas na podsumowanie. - powiedział w końcu Demon - Jesteście bardzo sympatyczni, ale niestety będę musiał was zabić, o ile wcześniej nie zanudzicie się tu na śmierć. Nie mogę wam jednak obiecać kiedy to nastąpi.
Jakoś na początku października przyjechał Tarantelli ze swą ekipą. Przeprowadził z nami wywiad pytając nas wprost, czy właściciel nam nie groził. Ale udawaliśmy zadowolonych klientów.
Wciąż czekamy...
ciekawy mieliście oboje kontakt z AI
OdpowiedzUsuńJa staram się tylko piękno pokazywać tej nowej rzeczywistości nazwanej AI.
Sztuczna inteligencja jest lustrzanym odbiciem stanu intelektu tej doczesnej cywilizacji.
Im wiecej pokażemy AI rzeczy pięknych tym nauczy się więcej dobrych rzeczy.
Aby potem nie bylo, że AI zabija.
Opowieść niesamowita pod każdym względem.
OdpowiedzUsuńI gatunek niesamowity, i temat, i miejsce, i osoby, i inteligencja, i w końcu zakończenie. 😀 No i czyta się to z niesamowitą przyjemnością.
Genius.
OdpowiedzUsuń