Teraz jest wojna

        "Ludzie nie potrafią sobie wyobrazić żadnej radości bez idei pieniądza jako przyczyny."  

          (Spinoza)


        
      Ta myśl wielkiego filozofa odnosi się raczej do funkcjonowania społeczeństwa niż do sposobu myślenia i odczuwania poszczególnych osób.  Wciąż istnieją ludzie zdolni do odczuwania radości z tego, co niesie życie, kontakt z bliskimi osobami i z naturą. Być może nawet nie istnieje człowiek, którego nigdy by to nie cieszyło. Jednak postawa życiowa, jaką wymuszają społeczna rywalizacja i potężna reklama, jest inna.  Trzeba zarabiać pieniądze, aby móc żyć "godnie", odpoczywać i dbać o zdrowie, zaspokajać potrzeby bliskich,  często, żeby w ogóle móc przeżyć, albo po to by je topić w nieprawdopodobnej konsumpcji. Kiedy jeden człowiek umiera z głodu, drugi czuje nudę i frustrację z powodu nadmiaru sztucznych potrzeb.
   Reklama stwarza sztuczne potrzeby w sposób nieprawdopodobny.  Pijąc kiedyś kawę w sklepie Tchibo zauważyłem mnóstwo przedziwnych pozornie praktycznych rzeczy bez których z łatwością można by się obyć. Na przykład zestaw kilku małych noży, z których każdy służył do innej fazy oporządzania roślin w domowej kuchni. ( Tu akurat przynajmniej widoczna jest jakaś użyteczność). Być może właśnie tak kształtuje się materialną kulturę, więc osobiście nie widzę w tym nic złego. Problem polega raczej na tym, że w Polsce nadal wielu ludzi żyje na granicy skrajnego ubóstwa, nie ma normalnych mieszkań z  wodą, łazienką i toaletą, a ich problemy życiowe nie polegają na zakupie reklamowanych kosmetyków i suplementów diety, bo nie mają na chleb. Kiedy państwo próbuje im jakoś pomóc nazywa się to rozdawnictwem, a biedę utożsamia się z lenistwem i pasożytnictwem. Mówiąc szczerze uważa sie często takich ludzi za bydło. Życie z wyzysku, albo z tego, co ktoś po kimś odziedziczył uchodzi natomist za szlachetne, nawet jeśli człowiek coś po prostu innym ukradł.
      Każdy jest wciągany w tę grę społecznego zniewolenia.  Żeby zobaczyć morze musiałbym mieć pieniądze. Jeśli chcę czytać i słuchać muzyki muszę pozostawić niezaspokojonymi bardziej elementarne potrzeby. Nie odmawiam wartości rzeczom materialnym. Nie czuję zawiści z tego powodu, że ktoś pływa przez pół roku z delfinami na wyspie Bali, bo nie musi pracować, albo zalicza w ciągu dnia kilka towarzyskich imprez. Chciałbym może aby wrażliwość ludzi nie wiązała się z poczuciem wygody i konsumpcji i z nieustanną zabawą. Przypomina mi się czasem rozmowa z Marianem Przełęckim na jednej z podlaskich wsi.  "Mnie nie przeszkadza brak materialnych potrzeb. - powiedział. - Całkowicie zadowalałoby mnie to, gdybym jak w Korei Północnej miał jedne spodnie i marynarkę z przydziału. Tym, czego nie mogłem akceptować w realnym socjalizmie nie było ograniczenie konsumpcji, a brak wolności." Kiedy profesor i jego żona, profesor biologii, doczekali się sporego mieszkania spółdzielczego, zrezygnowali z niego na rzecz bardziej potrzebujących, ponieważ nie mieli dzieci.  Mieszkali w bloku w jednym pokoju z wnęką. Ledwo mieściło się w nim pianino, na którym grali. Za ścianą mieli pijaka rzucającego butelkami. Nie przeszkadzało im to. W każde wakacje brali taksówkę i kazali się wieźć w jakieś piękne miejsce na łonie przyrody.  Tam profesor odpoczywał, ale też pisał swoje teksty.  I tylko raz wyrwało mu się coś w rodzaju skargi. Przyjechał jego przyjaciel Quine, jeden z największych filozofów i wstyd mu było go zaprosić do takiego mieszkania.  Z okazji któregoś jubileuszu pracy naukowej kupiliśmy Profesorowi mini-wieżę i kilka płyt CD z muzyką klasyczną.  Jego potrzeby były tak skromne, że uważał jakość dźwięku z najtańszego odtwarzacza za "nieskazitelną."  
       Wspominam o tym chcąc zauważyć, że do szczęścia nie każdemu jest potrzebna konsumpcja na wysokim poziomie. Ja sam potrzebuje do słuchania muzyki lepszego sprzętu, ale mój wzmacniacz JVC ma  czterdzieści lat i cudów jakichś trudno się po nim spodziewać a z kolumn pozostała już tylko oryginalna obudowa -  głośniki już kilka razy "poszły."  W odtwarzaczu psuje się to i owo, ale jak na moje skromne potrzeby ma niezłe brzmienie. Podobno produkowała go chińska fabryka zbrojeniowa😀.  Znam ludzi, których sprzęt audiofilski kosztuje około miliona dolarów. Nie czyni ich to ani trochę bardziej wrażliwymi na samą muzykę. Jeśli ktoś z audiofilów jest wrażliwy to nie slucha audiofilskich nagrań tylko dobrej muzyki.
       Jedną z zagadek większej kreatywności odchodzących pokoleń da się wyjaśnić w dość prosty sposób. Ludziom chciało się robić coś więcej i coś innego niż tylko konsumować i znajdowali na to czas i siły nawet w warunkach społecznej opresji. A "teraz jest wojna, ko handluje ten żyje." Jest to wojna wypowiedziana przez świat biznesu i polityków ludzkiej kulturze. 

Komentarze

  1. Każdy sam, ale zarobić można tylko na handlu, albo na polityce i wygłupach celebrytow...Cała reszta musi dźwigać swój "krzyż"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewielu zarabia na filozofii, muzyce czy literaturze. Szczególnie w Polsce. A jak wyobrażasz sobie wykłady bez uniwersytetów? Widzę wielu ludzi kultury i nauki na granicy ubóstwa. Oczywiście coś zarabiają...Przez wiele lat znałem cudowna osobę, poetkę, której kupowałem zupkę i herbatę, bo nie miała pieniędzy i była głodna. Nosiłem jej wiersze do wydawnictw, które odmawiały ich przyjęcia. Nie pracowała najemnie, była twórcą i mądrą osobą. To czasem za mali, żeby móc przeżyć...

      Usuń
    2. za mało...Sztuczna inteligencja zawsze musi człowieka ośmieszyć.😀

      Usuń
    3. Twój punkt widzenia jest zdroworozsądkowy i nie zamierzam go podważać...Nikogo nie namawiam do tego aby żył biednie. Ale tworzyć coś wartościowego i móc to sprzedać i jeszcze utrzymać się z tego to często dwie różne rzeczy.

      Usuń
    4. A zanik postaw altruistycznych i elementarnej solidarności społecznej jest czymś głęboko smutnym...

      Usuń
  2. Dziwaczna ta twoja filozofia, Nazumi.
    Jaki to trend?
    Jak ona się nazywa?
    Pretensje do świata masz całego
    a sam nic nie dajesz, tylko narzekasz.
    Gdyby wszyscy tak myśleli, to postępu by nie było żadnego.
    Wojny w to nie mieszaj,
    to inny temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym co piszę nie ma nawet śladu jakiejkolwiek pretensji.
      Nie masz pojęcia o tym, co daję, ani nie znasz mojego życia. Co więcej nie potrafisz przeczytać ze zrozumieniem prostego tekstu.
      Co tu ma do rzeczy postep? Postęp nie polega na tym, że człowiek mnoży swe potrzeby w nieskończoność i żyje zniewolony w wiecznym nienasyceniu.

      Usuń
    2. Dzisiaj w innym miejscu ktoś napisał o tym moim tekście "Piękny tekst o szczęściu"...Gdybym miał się przejmować takimi skrajnymi opiniami, to dawno już przestałbym pisać. Istnieją ludzie którzy nie żyją jedynie dla materialnych wartości.

      Usuń
    3. Kimś takim był Marian Przełęcki.

      Usuń
    4. Postęp techniczny jest ważny dla życia i ochrony ludzkiego zdrowia. Ale nie warto padać jego ofiarą. Znam trzydziestolatków całkowicie wypalonych życiem w wyścigu szczurów...Pomijam fakt, że nie znają nawet polskiego języka. Ich zasób słów sprowadza się do kilkuset.

      Usuń
  3. Wielu ludzi ucieka w minimalizm, ekologię,
    recykling,...
    Wyścigi szczurów przestały być modne.
    Minimum jakieś trzeba jednak do życia mieć,
    z czegoś trzeba żyć z pracy rąk czy intelektu,
    zdalnie, czy normalnie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty