Milczący czytelnik
Przepraszam za wycofanie z publikacji tekstu moich
wspomnień "Słowik o zmierzchu." Pracowałem nad nim
prawie całą noc. Niestety pojawił się jakiś problem z
układem graficznym tekstu i przez następna godzinę nie
udało mi się go naprawić. (Wyglądał prawidłowo w
wersji roboczej, a "krzaczył się" po opublikowaniu).
Była już piąta rano i poczułem się nieco zmęczony. Tekst
oczywiście można było przeczytać. Miał siedem odsłon i
dlatego o nim wspominam. Być może wrócę jeszcze do
niego w wolnej chwili.
Po tłumaczeniach Sandauera i Lama przypominam
sobie utwory Rilkego w przekładzie Jastruna, do którego dołączone są też oryginalne teksty w języku niemieckim.
Wielka poezja jest, jak to wielokrotnie zauważano,
praktycznie nieprzetłumaczalna, a tłumacz pisze od
nowa wiersz w nieznanym autorowi języku. A mimo
to czytamy te przekłady doceniając jego zmagania.
Radzi sobie czasem świetnie, a w innym miejscu tego
samego utworu potyka się o jakieś słowa.
Ale ponieważ jest wiosna, przytoczę ostatnie słowa
jednego z wierszy Rilkego, w którym się objawia:
"Leben wand sich, Schicksal ward geboren,
Und im Innern weint ein Quell."
[Los się rodzi, dawne życie kona.
A w głębi źródła łkanie.]
Kto zagląda do mnie na Facebooku. wie jak często
tam żartuję. Tu mniej, ponieważ w życiu pożądana
jest jakaś równowaga i powaga. Ostatnio też rzadziej
tu zaglądałem w związku z kłopotami ze zdrowiem.
Czytam "Racine'a" Barthesa, co samo w sobie jest
już ciekawe, biorąc pod uwagę, że nie byłem w stanie
doczytać do końca przekładu "Andromachy", ale
to raczej zasługa, czy może wina, tłumaczki. Jedynie
"Fedrę" kiedyś przeczytałem ze względu na fascynację
postacią Hipolita, o którym zresztą opowiadałem na
wykładzie moim studentom wspominając tragedię
Eurypidesa.
"Śmierć w tragedii nie jest straszna: jest
najczęściej pustą kategorią gramatyczną...
W istocie tragedia odróżnia śmierć- zerwanie od
rzeczywistej śmierci: bohater pragnie umrzeć, aby
odmienić sytuację i samo to pragnienie nazwać
śmiercią. Tragedia zmienia się w tak osobliwy system,
gdzie śmierć można odmieniać w liczbie mnogiej.
Jednakże najczęstszym, bo najbardziej napastliwym
rodzajem śmierci jest samobójstwo. Samobójstwo to
bezpośrednia pogróżka rzucona ciemiężcy, żywe
przedstawienie jego odpowiedzialności, szantaż lub
kara. Wyraźną i nieco naiwną teorię samobójstwa
podaje Kreon w Tebaidzie. Rozumiane jako próba sił,
samobójstwo znajduje dalszy ciąg w piekle, ponieważ
piekło pozwoli zebrać owoce samobójstwa, sprawiać
nadal ból, ścigać czy prześladować kochankę itd."
Lektura listów samobójców uświadomiła mi już
kiedyś fakt, że częstym motywem samobójstwa jest
chęć ukarania kogoś za brak miłości. Ale nie był
to motyw jedyny, ani najważniejszy. Jakkolwiek
kara taka bywa dotkliwa.
Od Rosjan nie uciekam. Czytam Mandelsztama,
Achmatową i Cwietajewą. Niedawno wpadł mi
w ręce stary tomik z tłumaczeniami wierszy Achmatowej,
w którym ktoś przy tłumaczeniu jednego z jej utworów,
dokonanym przez Iwaszkiewicza, dopisał cierpką uwagę.
Tak więc nawet poeta potknął się. Ale obok jest
oryginalny tekst. I chyba takie, zawsze dwujęzyczne,
powinny być książki z przekładami poezji.
"Groza - cieszy. Zamieć - grzeje.
Wzdłuż śmierci - noc trwożna.
Nie jesteśmy już dla siebie.
Powiedz, czy tak można?
Dobra będę - zdejmę urok,
Daj mi tego dowieść,
Wybierz sobie choćby którą,
Byle nie tę boleść."
("Niepotrzebna". Piosenka Achmatowej
w tłumaczeniu Joanny Salamon).


Google tlumaczy w ten sposob:
OdpowiedzUsuńżycie skręcone, los się narodził,
A w środku płacze fontanna
podobnie tlumaczenie Google na angielski:
life twisted, fate was born,
And inside a fountain cries
Nzumi, tematy i poezja, o których tu napisałeś,
OdpowiedzUsuńsą dla mnie zbyt trudne bym mogła coś sensownie wypowiedzieć.
Poprzedniego wpisu nie czytałam.
Po za tym tematów zbrodni, samobójstw czy śmierci, jak ognia unikam. Żyję tu i teraz, obowiązki, imprezy rodzinne,
po prostu codzienna radość życia mnie wypełnia i interesuje.
W zaświaty nie wybiegam.
Czasem temat śmierci i cmentarze
we śnie mi się pojawiają, ale na to, już wpływu nie mam.
Pozdrawiam.
"Kto zagląda do mnie na Facebooku..."
OdpowiedzUsuńA jak Cię tam znaleźć?
Samobójstwo - bliższa mi jest eutanazja.
Codziennie docierają do mnie wiadomości o zaniedbaniach w opiece nad ludźmi starymi, niedołężnymi.
Nie dziwię się.
Zdaję sobie sprawę, że upowszechnienie eutanazji kryje za sobą możliwości nadużyć - rodzina chce wcześniej dostać spadek, państwowa opieka społeczna chce zaoszczędzić.
Z drugiej strony medycyna dokłada wielu starań aby przedłużać życie, moim zdaniem często wbrew rozumowi.
Na pocieszenie polecam książkę - Amsterdam, autor Ian MacEwan
Miło, że o to pytasz. Napisz, do mnie komentarz i przypomnij swe imię i nazwisko. Zapomniałem, albo ich nie znałem 😥...A ja wyślę Ci zaproszenie do grona znajomych.
Usuń