Wiosenne dogorywanie
Walczę z przeziębieniem, albo z alergią, z powodu której
dosłownie dławi mnie kaszel. Dzisiaj nie miałem siły wrócić
do domu. Bardzo dużo jadłem, żeby przeczekać złą godzinę.
Wydałem w związku z tym trochę za dużo pieniędzy. Pierwszy
raz od dawna nie słuchałem muzyki poza Bachem. Z Łazienek
uciekłem przed tłumami ludzi. Niektórzy byli w ukraińskich
strojach ludowych. Usiadłem na ławeczce przy kwiecie wiśni,
gdzie całe wycieczki robiły sobie fotki. Chciałem ich
sfotografować dla ukazania absurdu tej sytuacji, ale aparat
czasem zamiast robić zdjęcie ustawia jakieś parametry i nie
miałem siły z nim walczyć. Drzewko było oblegane niemniej
niż toaleta. Wszystko było w tym obleganiu - entuzjazm wiosny,
czułość wzajemnej bliskości, hałaśliwość, seks, próby ratowania
dobrego nastroju zagrożonego przez starość, atmosfera
majowego święta.
Z niejakim smutkiem wracam na wyludnioną mocno
Lunę. Niewiele tu ostatnio piszę. Siły mnie opuściły. Wiele
rzeczy mnie zasmuca lub irytuje. Prawdopodobnie moi
Czytelnicy pomyśleli, że nie ma co tu zaglądać.
Ku mojej rozpaczy ktoś kupił tom z utworami Heinego,
opisującymi zwyczaje Anglików i wrażenia z podróży do Italii.
Widziałem go kilka dni wcześniej, ale był tani i zniknął.
Jednak miałem szczęście i udało mi się za 10 zł kupić nieznane
mi wcześniej eseje Zygmunta Kubiaka. Jest tam między
innymi piękny tekst o tym, jak Krasiński przeżywał śmierć
Keatsa i jak należy rozumieć słowa tego umierającego w
Rzymie młodego poety (umarł mając 24 lata): "Imię pisane
na wodzie" i "Czuję stokrotki rosnące nade mną."
Często myślałem o tym poecie spacerując po parku
Hampstead Heath, który podobno odwiedzał i o melancholii
jego utworów. Kubiak przytacza piękny fragment z utworu
Keatsa, którego Kraiński nie znał, mówiący o tym, czym różni
się poeta od marzyciela.
"A poeta i śniący to dwaj ludzie różni,
Odrębni, przeciwstawni, zgoła antypody.
Jeden z nich kładzie balsam na cierpienia świata,
A drugi je rozjątrza..."
Dopiero teraz, kiedy kaszel nieco ustał, mogę pomyśleć,
jak trafna jest ta konstatacja, o ile tylko nie pojmie się jej
niewłaściwie. Niepokój, rozjątrzanie, to przecież część
"anty-poezji" Różewicza, który marzycielem śniącym swój
sen nie był, a przeciwnie trzymał się mocno rzeczywistości
ukazując rany, na które żaden balsam nie działa. Czym
byłaby poezja bez prawdy?
I tak nikomu niepotrzebny przeżyłem kolejny dzień.


Nazumi z pewnością uznasz, że znów nudzę, ale...
OdpowiedzUsuńNa czym skupiasz uwagę, to przyciągasz do swojego życia. Tak też się potem czujesz. Ta prosta zasada zaczerpnięta z Huny pomaga zrzucić z duszy niewidzialny ciężar. Nie uratujesz tego świata przed całym złem, jeśli sam chce w nim tkwić. Zadbaj o siebie. Kuruj się, żebyś jak najszybciej wydobrzał. Lepszego samopoczucia. Dużo zdrowia! :)
Ta zasada jest zbyt prosta aby mogła być zawsze prawdziwa. I czy ją glosi buddyzm czy huna, jest jedynie półprawdą. Gorzej, służy czasem obwinianiu innych o nieszczęścia jakie ich spotykają, co na pewno nie jest Twoja intencją 🙂
OdpowiedzUsuńAle dziękuję. Miło mi, że dobrze mi życzysz...🥀
OdpowiedzUsuńDopuki oddychasz Nezumi, jestes potrzebny na tym swiecie.
OdpowiedzUsuńChociażby dla mnie, z przyjemnoscia poznaję sposob widzenia swiata przez czującego poetę.
Staraj sie prosze unikac uzywania okreslenia o rzeczywistości.
Rzeczywistość jest bardzo subiektywna.
Moja rzeczywistość, Twoja rzeczywistość to sa zupelnie odrebne swiaty.
Nie ma jakiejs jednej logicznie wykreowanej rzeczywistości.
Kazdy zyje w swojej rzeczywistości.
Komentujac Twoje wtracone tutaj "seks, próby ratowania dobrego nastroju zagrożonego przez starość"
Jesli ktos ma z tym problem, nalezy sobie poszukac mlodszej od siebie dziewczyny.
Danek
OdpowiedzUsuńPrzecież ja to napisałem o ludziach, których tam spotkałem, a nie o sobie. Były tam osoby w różnym wieku. Także już wyraźnie starzejące się, ale i osoby bardzo młode. A ja na to patrzyłem jak zawsze z pewnego dystansu choć prawie wchodzili mi na głowę, bo jestem dość uważnym obserwatorem życia. Kobiety bardzo przeżywają czasem starzenie się. Ich uroda bywa delikatna...
No tak, będę musiał to wyjaśniać... Widzę, że sztuczna inteligencja mocno zaingerowała w Twój komentarz. Ja też mam już jej poprawek serdecznie dość...Poetów bazgraczy jest tak wielu, że Odyniec, który mimo swego nazwiska mózg odpowiedni byl wykształcił, mógł odczuwać potrzebę wyjaśnienia tego faktu😀
OdpowiedzUsuńKubiak napisał, że Krasiński nie uważał Keatsa za poetę, ale raczej właśnie za marzyciela, jednak nie znał tego jego utworu w chwili, kiedy wspominał o nim w swych listach. Keats jest jak wiadomo jednym z największych romantycznych poetów a jego grób jest ciągle odwiedzany.
OdpowiedzUsuńAleż mi się się przypomniało,
OdpowiedzUsuńże ja z Laforgue'ga pracę magisterską pisałam
o jego poezji i ironii w jego dziele,
gdyż innych tematów brakowało.
Jednak zupełnie inaczej, moje życie zawodowe się potoczyło.
Dość przyziemna byłam,
swoimi latami pracą w szkole na emeryturę,
zapracowałam.
Proszę sobie kupić Supremin lub Levopront w syropie lub tabletkach. Jak po jednym dniu nie pomoże to iść do lekarza rodzinnego po sterydy zwiewne - koniecznie z refundacją, bo sterydy są drogie! - sterydy mogą pomóc po 3-4 dniach stosowania. Miałeś zapisać się do pulmunologa i zrobić prześwietlenie.
OdpowiedzUsuńDziękuję 🙂 Prześwietlenie już dawno zrobilem i byłem u lekarza, który je widział i komentował w sposób raczej dramatyczny. Brałem też jeden steryd. Teraz czekam na tomografię...
OdpowiedzUsuńAlma
OdpowiedzUsuńO tomografii właśnie mówiłam.
Alma
OdpowiedzUsuńI cóż to jest jedno opakowanie sterydu dawno temu. Może jednak należy poważnie podejść do sprawy a nie dogorywac.
W takich sytuacjach mój ojciec do mnie mówi: "A ty to się nie wymadrzaj!".
OdpowiedzUsuńAlma
OdpowiedzUsuńWiec przestałam reagować ma jego problemy.
Ojciec to zawsze Ojciec. Charyzmatyczna postać. Ja z moim też nie dyskutuję...
OdpowiedzUsuńAlma
OdpowiedzUsuńU mnie to raczej choleryczna...😀
Alma
OdpowiedzUsuńA propos: wczoraj wróciłam z Ojcowa 😉(Ojcowskiego Parku Narodowego)
Piękne miejsce !😍
Już czeka na mnie Poznań, Ostrów Lednicki, Gniezno, Biskupin i Kruszwica (wszystko w ramach edukacji dziecięcia mego)😀
Alma
OdpowiedzUsuńNalazilam się w tym Ojcowie po skałach, po jaskiniach, przedzieralam się między stadami nietoperzy, narobiłam sobie zakwasow, naczytalam na głos o procesach krasowych.... a moje dziecię zapamietalo jedynie zwiedzanie zamku Ogrodzieniec w środku nocy, gdzie aktorzy odgrywali straszace nas duchy...😀
Duchy zawsze robią największe wrażenie 😀 Miła wycieczka i pożyteczna edukacja🙂
OdpowiedzUsuńAlma
OdpowiedzUsuńMam taką nadzieję, Nezumi, mam nadzieję.