Kilka myśli o samotności


                 SAMOTNOŚĆ METAFIZYCZNA

       W pustce wszechświata każde istnienie jest chwilowe i samotne, a przy tym uwarunkowane przez tysiące przyczyn, na które nie mamy żadnego wpływu. 

                SAMOTNOŚĆ EGZYSTENCJI od chwili narodzin do śmierci. Wszelkie więzi z innymi są czymś w rodzaju iluzji. Iluzji nie bez znaczenia, skoro ludzie są w stanie oddać za nią życie.

                Elzenberg słusznie zauważa, że najbardziej osamotnieni jesteśmy w tym, co dla nas najważniejsze i zarazem najbardziej intymne - w poczuciu wartości istnienia. 

               Mistyków i poetów zachwyca często to, że samotność jest przestrzenią dla kontemplacji. Tylko w samotności możemy poznać prawdę.  W kontakcie z tym, co nazywają Naturą, albo Bogiem - w poczuciu jedności wszelkiego istnienia. Dlatego odróżniają samotność od osamotnienia, wyobcowania ze wspólnoty, w którym widzą zwykle przejaw mizantropii.  

              Jest pewien rodzaj samotności ludzi bardziej wrażliwych i inteligentnych pośród tłumu innych.  Schopenhauer zrobił z tego całą filozofię udręczenia wybitnej jednostki wśród ludzi tępych. Ale czy pogarda dla stada i dla filistra możliwa jest do pogodzenia ze współczuciem dla wszelkich czujących istot?

             Anarchizm i taoizm uważają jednostkę za społecznie zniewoloną przez pełnione role i w tym sensie w sposób nieunikniony osamotnioną i pozbawioną wewnętrznej wolności.  Trzeba szukać kontaktu z naturą, albo więzi z ludźmi opartych nie na przyzwyczajeniu i odgrywaniu jakiejś roli, ale na prawdzie i wewnętrznej spontaniczności.

            Samotnik z całą pewnością różni się od mizantropa i malkontenta, i nie musi być odludkiem.  Jednak we wszelkiej wspólnocie z innymi zachowuje psychiczną i duchową odrębność, unikając ich euforii i potępienia.  Miłość i przyjaźń są możliwe jedynie między wolnymi duchami. Dlatego są czymś tak rzadkim. 

            Alienacja pracy jako rodzaj bolesnego wyobcowania.  

            Dość często uważa się samotność za stan subiektywny jedynie, w którym wzmaga się poczucie cierpienia, ożywa lęk i poczucie bezradności, a myśl o śmierci staje się dominująca. Kontakt z ludźmi starymi i chorymi, a także z opuszczonymi dziećmi i ludźmi pozbawionymi środków do życia uświadomił mi, że samotność istnieje całkiem realnie. 

          Często ci, którzy mówią o obcości i wykluczeniu innych, nie mają o tym najmniejszego pojęcia. Tworzą różnego rodzaju kategorie wykluczenia i mówią o nich tak, jakby kiedykolwiek musieli je przeżywać. 

        Błędem jest szukanie winy w ludziach skazanych na osamotnienie, jakby nie umieli czy nie chcieli znaleźć porozumienia z innymi, albo nie dorastali do obowiązków społecznych. Jak w każdej innej relacji, w relacji osoby z jakąś grupą ludzi rzekomo normalnych, wina może być także po stronie mrowiska, a osłabienie naturalnego konformizmu może mieć wiele przyczyn. 

       To ledwie strzępy myśli o samotności pozostałe z mej rozdartej między ufnością a dystansem wobec życia duszy. W moim poczuciu samotność nie zasługuje na osobny traktat ani na hymn pochwalny. Jedni ją wielbią, inni przeklinają. Trudno się do niej odnosić beznamiętnie. Ale nawet żaba w studni może poczuć, że ma zbyt wiele wody i nie może się wydostać. 

    W samotności chwytamy się czasem jak brzytwy przypadkowego człowieka. 

    Pustelnicy i anachoreci doskonale odnajdują się we wspólnocie. Bez niej byliby nikim. Dla kogo układaliby swe milczące zachwyty, modlitwy i wiersze. Gdzieś daleko jest przecież inny pustelnik, a może nawet cały klasztor! 

    Żart Dalajlamy: Pytany o to, jak uniknąć samotności odpowiedział "Mężczyźni powinni ćwiczyć mięśnie, a kobiety malować się." 

   Lubię patrzeć na ptaki wirujące po niebie przed zmierzchem. Ale przypomina mi to myśl buddyjskiego poety Aśwaghoszy, że z innymi ludźmi spotykamy się jak ptaki nocujące na tym samym drzewie, aby więcej się nie spotkać. 

    Nie miałem nigdy życia rodzinnego. (Oczywiście nie mówię o dzieciństwie, w którym jednak chroniłem się w świecie marzeń). Najbliżsi odchodzili ode mnie, albo umierali, czasem nawet nie wiem, czy żyją. Mniej więcej połowę dojrzałego życia spędziłem w samotności. Czy był to mój własny wybór i konsekwencja drogi życiowej- nie wiem. Moje życie jest błądzeniem po bezdrożach.  Przez innych uważany jestem czasem za samotnika z wyboru, ale nie ma we mnie cienia sympatii dla bycia istotą wyłącznie duchową. Obracając wszystko na chwilę w żart przywołam więc tutaj fragment pieśni Brahmsa: "O kobiety! Przez was zostałem mnichem." 

            

            

Komentarze

  1. Nezumi, nie ma czegos takiego jak SAMOTNOŚĆ METAFIZYCZNA.
    Na poziomie metafizycznym wszyscy jestesmy ze soba polaczeni.
    Samotnosc jest wiec iluzją wymyśloną przez logicznie interpretujacych rzeczywistosc intelektualistow.
    Juz sam fakt, ze kazda zywa istota aby byla zywa musi miec w sobie tchnienie Ducha Bozego oznacza, ze wszyscy jestesmy polaczeni z Bogiem a poprzez Boga kazdy z nas jest polaczony z kazdym zywym istnieniem,
    nie tylko ludzkim. Kazdy ptak, kazde drzewo - wszystko co istnieje ma w sobie tchnienie.
    Nawet ptak nie moze spasc aby tego nie zauwazyl Pan Bog, tak powiada Biblia.
    Z chwila fizycznej smierci Duch Boga wraca z powrotem do Stworcy wszystkiego istnienia.
    To tyle o metafizycznym zrozumieniu zycia.
    Jak rozumuja wszelkierj masci intelektualisci mieszajac w glowach ludzkosci widac to po powyzszym Twoim wpisie Nezumi.
    Ci intelektualisci robia wszystko aby oddzielic czlowieka od czlowieka wtedy szatan bedzie mial ulatwione zadanie. Jak lew szatan krąży aby zaatakowac najslabsze jednostki.
    To tez jest w Biblii.
    oto cytat: Bądźcie trzeźwi i obudźcie się dla przeciwnika swego, diabła, jak lew ryczący, który krąży szukając kogo pożreć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danek

      Istnieją różne ontologie. Nawet jeśli wszystko jest jednym, jak głosił np. Spinoza, o którym napisałem kiedyś dość obszerną pracę, to my sami istniejemy jako cząstka Natury, której istnienie jest absolutnie chwilowe i uwarunkowane, a więc w tym sensie puste.

      Usuń
    2. Powinno być: a nasze istnienie jest absolutnie chwilowe i uwarunkowane. Sztuczna inteligencja juz zdążyła mnie poprawić :-)

      Usuń
  2. Nezumi, doskonale zdajesz sobie sprawe z metafizycznej koncepcji Oneness nauczanej przez Wschodnich mystikow Yogi.
    Wszyscy jestesmy jednością.
    Dzisiaj w renomowanych klubach Yoga też często mowi się o Jedności istnienia ludzkosci.
    Dlaczego wiec piszesz o samotności, ktora to samotność jest iluzją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę z wielu koncepcji, ale nie znaczy to, że wszystkie uważam za tak samo prawdziwe. Joga zakłada istnienie atmana, który nie istnieje i jaźni, która również nie istnieje, na co słusznie zwraca uwagę filozofia buddyjska.

      Usuń
  3. Alma
    https://youtu.be/xfpkMO0xe9Y

    OdpowiedzUsuń
  4. Nezumi Ontologicznie ja tez buduje sobie obraz otaczajacej mnie rzeczywistosci.
    Pierwsza rzecz jaka jest dla mnie oczywista to, co napisales:
    "sami istniejemy jako cząstka Natury, której istnienie jest absolutnie chwilowe i uwarunkowane, a więc w tym sensie puste." -
    jest dla mnie oczywiste,ze nasze istnienie nie jest chwilowe.
    Zyjemy wiecznie.
    Jest tez tak zapowiedziane w Biblii. Jestesmy jako duch, dusza - jestesmy Świadomością, ktora zyje wiecznie.
    Ja doswiadczylem uczucia gdy moja Świadomość opuszczala moje fizyczne ciało.
    Walczyłem o powrót do tego teraz mojego wcielenia, nie bylem bowiem gotów na zmiane adresu.
    Ja wiec wiem z wlasnego doswiadczenia jak sie czujemy, gdy jestesmy tylko samą energetyczną Świadomością.
    Żyjemy wiecznie, nawet nie zauważymy naszej smierci - po prostu nagle nie mamy fizycznych zmysłów.
    Żyjemy wiec wiecznie a nie chwilowo. O tej logicznie filozofujacego Filozofa pustce nawet nie wspomne - czegos takiego nie ma.
    Ja doświadczam obecności Ducha Świętego kazdego dnia, szczegolnie wtedy, gdy coś staram sie zrozumiec.
    Podobnie doświadczam wsparcia moich Aniołów stróży.
    Nigdy nie jesteśmy sami. Nie ma wiec pustki.
    Jesli tak naprawde chcesz aby Swiat niewidzialny ujawnił sie Tobie, wystarczy poprosić o znak.
    Mozna poprosić o znak, ze On istnieje samego Boga Ojca.
    Gdy jesteś sam, w ciszy swojego pokoju poproś swojego Anioła stróża aby dal Tobie znak swojego istnienia.
    Zycie za pan brat ze światem metafizycznym powinno byc naszą codzienną praktyką.
    Ja tak zyje.
    Moje zycie jest o wiele latwiejsze, korzystam bowiem świadomie z codziennego wsparcia niewidzialnego dla nas świata.

    OdpowiedzUsuń
  5. To bardzo interesujący temat: samotność. Może uda mi się za jakiś czas coś tutaj dopisać :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Alma
    Jak mniej ludzi mniej rzeczy będzie ode mnie chciało. 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tez sie opędzam jak mogę od ludzi :)
      Obiecalem sobie, w ten Piatek mam wolny dzien - spędzam dzien samotnie.
      Z rana pranie, sprzątanie domu - podlogi czekają juz od dwoch miesięcy, moge na podłodze moje imię napisac.
      Chociaz jeden dzien spędzę samotnie na dwa miesiace :)
      W Sobotę obiecałem Mamie, ze przytnę drzewo przed jej domem, wpadne na kawe do Kasi, 30 minut od Mamy dalej na polnoc.
      I tak zycie leci, samotnie

      Usuń
  7. Być może nigdy nie cierpiałeś na nadmiar samotności. Ale można z powodzeniem mówić o wielu rzeczach, których się nie doświadczyło. Przygnębienie w samotności nie jest jakąś ułomnością. To, czy ktoś tonie, zależy nie tylko od umiejętności pływaka, ale i od ilości wody, odległości od brzegu, zdradliwości miejsca i innych podobnych rzeczy. A podobnie jest z samotnością, która nie jest chwilowa.
    Samotność jest też brakiem najbliższych osób, miłości i przyjaźni. Moja matka miała opiekunkę, ale bliscy jej nie odwiedzali i nie mogła zobaczyć wnuczki. Widziała ją tylko kilka razy i była przez nią postrzegana jako osoba obca. Patrząc na Samotność z perspektywy życia rodzinnego nie zrozumie się też sytuacji ludzi, przeważnie starszych, którzy całymi miesiącami nie mają się do kogo odezwać, nie mówiąc już o przysowiowej szklabce wody, kiedy są chorzy lub słabi.
    Ja mam do samotności stosunek dość ambiwalentny, potrzebuje jej znacznie więcej niż inne znane mi osoby, ale bywa, że jej nadmiar nie sprzyja pogodzie ducha.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ze sztuczną inteligencją nie sposób rozmawiać- zawsze coś przeinaczy😀

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty