Inspektor Nezumi pojawia się w telenoweli
Przed ósmą do inspektora Nezumiego zadzwonił
telefon. Poranek był niemrawy jakiś, ciemny i
hałaśliwy. Inspektor nie czuł się na siłach, żeby
rozpocząć dzień. Najchętniej skryłby się w jakimś
miejscu, gdzie nikt by go nie odnalazł i spał do wieczora.
- Jest ósma rano, przepraszam, ale jeszcze śpię.
Położyłem się dwadzieścia minut temu. Dręczyły
mnie koszmary i nie kładłem się spać. Chcę sobie
jeszcze poczytać Mishimę, o ile sen mnie nie zmorzy.
- Mishima, znałam kogoś o podobnym nazwisku
To ja, Noriko! Jest ósma wieczór, przespałeś
cały dzień. -
- A która jest godzina?...Posłuchaj: "Przejął
ją lęk, że łzy i rozpacz były daremne...Masaru
tymczasem miał takie usposobienie, że rzeczy,
których nie pojmował, dla niego nie istniały."
Czy to nie genialne? -
- Jest ósma! -
- O ósmej zwykle nie ma mnie w domu i nie
odbieram telefonów. -
- Ale teraz jesteś! ...Mam bardzo ważną sprawę.
Nie napiłbyś się ze mną kawy? -
- Jesteś interesowna, Noriko. -
- Barbara Gibbons nie żyje! -
- Znałaś jakąś Barbarę Gibbons? -
- Tak. Była kiedyś twoją żoną. -
- I tylko po to mnie budziłaś? Przepraszam...
Mogłaś zakłócić mi spacer. -
- Pomyślałam, że chcesz o tym wiedzieć. A poza
tym nie jesteś na spacerze. -
- Wiem o tym, ponieważ sam ją zabiłem. -
- Masz poczucie humoru! Słuchaj, ona
została zamordowana z powodu wazy Art Deco,
niezwykle cennej, z motywami roślinnymi i
zwierzęcymi. Mówię ci, to cudo! Jednak
morderca pozostawił ją na miejscu zbrodni.
Czy teraz chciałbyś się ze mną spotkać? -
- O niczym innym nie marzę. Wiesz jak lubię
rozwiązywać takie zagadki.-
- Nie popadaj w melancholię. Uszminkowałam
się, a jak zobaczysz moją kreację, to będziesz
zachwycony! To wszystko dla Ciebie, żeby nam
umilić spotkanie. I proszę cię, nie zaczynaj od
komplementów. Wiem, że jestem tego warta!
...W kafejce Black Rose. Przy końcu Lester Street.
O dziewiątej! -
- Pewnie pełno tam czarnych, albo pederastów. -
- Jak możesz! To cichy lokal dla dwojga.
Szminka jest wiśniowa jak sakura. Pamiętaj, że
zanim zostałam twoją partnerką byłam gejszą.
Wejdę pod stolik i ukoję twój egzystencjalny ból.
Będziesz lżejszy. -
- Zabraniam ci tak żartować! To niegodne
gejszy. Tak postępuje zwykła sza. Wiesz, że czuję
do ciebie coś więcej niż przełożony do podwładnej.
Nie wolno ci ranić moich uczuć, a przy okazji poniżasz
też swoje. To jest zachowanie demoniczne! -
- Dobrze, ubiorę to w piękne słowa, ale nie licz
na to, że zrezygnuję. -
- A nie możesz mi tego opowiedzieć przez telefon?
O tej?...Gibbons! Zadzwonię do Ciebie za piętnaście
minut. Coraz bardziej mnie wciąga! -
- Nie mogę. Szef podejrzewa Ciebie. Jest wściekły.
mówi, że to hańba dla wydziału. -
- Wiedziałem, że jest profesjonalistą. Ale ty nie
musisz być taka wulgarna. Takie rzeczy robi się
bez słów... -
Noriko udało się skruszyć opór Inspektora.
Czasem się tak przekomarzali dla żartu. Przywitał
ją jednak chłodno. A może raczej był smutny.
- Dlaczego tak się ze mną witasz? - spytała.
- A gdzie szminka? -
- Wiem, że jesteś trochę rozczarowany. Mam
ją na wargach. Wiesz jakich?...Śpieszyłam
się. Wanna mi przeciekała i przyszedł hydraulik.
Ledwo zdążyłam się ubrać! -
Nezumi wybuchnął śmiechem.
- W takim razie zabraniam ci wchodzić pod stół.
Ale powiem ci szczerze Noriko, nie lubię, kiedy
jesteś taka jowialna. -
- O ile wiem, słowo jowialny pochodzi od Jowisza
a nie od jego miłostek. -
- Więc, co z tą wazą? -
- Jest zabezpieczona. Takie to kruche,
delikatniutkie, a wiesz, że Jenkins zachowuje się
jak słoń w składzie porcelany, o mało jej nie
rozdeptał podczas seksu analnego z tą wiedźmą. -
- Nie wypłaciłby się do końca życia. -
- No właśnie. I dlatego jej nie uszkodził. On jest
jednak racjonalny! ...Ale mnie to tak niepokoi
- dlaczego nie przejąłeś się śmiercią żony? To takie
nietypowe. Nie próbujesz nawet udawać.
On naprawdę myśli, że to ty. -
- Oczywiście, że ja! -
- Nie wygłupiaj się! Zniszczyłam nadajnik.
Nie słyszy! -
- Ale, co ty robisz, Noriko? -
- Jak to co, wchodzę pod stół. -
- A nie widzisz kelnerki? -
Obok stała młoda dziewczyna.
- Co państwu podać? - spytała jak automat.
- To, co zwykle. Żona upuściła coś... -
- To może ja poszukam? -
- Co to to nie! - wysapała Noriko, wychodząc
spod stołu.
- A może razem poszukamy? -
- Wykluczone! -
- Powiedział pan, "To co zwykle!", przepraszam,
ale widzę państwa pierwszy raz. Być może państwa
przeoczyłam. Ale są państwo dosyć charakterystyczni.
- Bo przychodzimy, kiedy pani nie ma. To chyba
naturalne!
- Rozumiem...A zatem jeszcze raz: Co podać? -
- Mówi się, czym mogę służyć, ty prymitywie! -
- Niech się pani nie gniewa, jestem tu nowa.
Jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś tak mówił.
Może jacyś Aziaci? -
- Dwa razy late na mleku kokosowym! -
- A dla pana? -
- Pan nie będzie pił! Nie może się ekscytować. -
- A do tego? -
- Nic! Bo nie dostaniesz napiwku! -
Kelnerka uśmiechnęła się i odeszła.
- Co jej tak długo nie ma? - zaniepokoił się
Nezumi.
- Jest kulturalna i nie chce nam przeszkadzać.
Przyjdzie pewnie za pół godziny, a w tym czasie
zdążę ci wszystko opowiedzieć. To Polka, albo
Ukrainka, w każdym razie Europa Wschodnia. -
- To chyba możesz już zacząć... -
- Coś ci obiecałam! Mogę ci też wylizać buty. -
- Dobrze Noriko, już wiem, że mnie kochasz,
ale opowiadaj. Jak usłyszy, że gadamy, to przyniesie
to late. I poproś ją o ciasteczka! Dzisiaj kocham
cię platonicznie...-
- Kurczę, przepraszam cię z tą szminką. Nie
zrobiłam tego specjalnie. Śpieszyłam się! -
- Powiedz mi w trzech zdaniach, o co chodzi. -
- Gibbons nie żyje. Na miejscu zbrodni
pozostawiono wazę. Jenkins podejrzewa jej
byłego męża. -
- A teraz w dwóch zdaniach, czego ode mnie
oczekujesz? -
- Wykrycia mordercy. Uwolnienia się od
możliwych zarzutów. -
- Co z tego będę miał? -
- Moją dozgonną miłość! -
- To niewiele, przecież niedługo odejdę.
Będziesz mnie po śmierci zdradzała?...A ten
hydrant? -
- Hydraulik? Przecież wiesz, że żartowałam,
kotku. Chciałam ci sprawić przyjemność...
Zapomniałam, że Kotku i Słoneczko nie należy
do ciebie mówić. -
Dziewczyna przyniosła kawę. Ale postawiła
dwie filiżanki przed inspektorem.
- Pani nie zamawiała! - wyjaśniła.
- Jak to nie! - ofuknęła ją Noriko. - Bezczelna!
- Sorry, ale ja nie znać dobrze języka angielski. -
- Jeśli pani chce, to mogę panią nauczyć. -
- Nie wiem, co powiedzieć na to mój chłopak. -
To już naprawdę wyprowadziło z równowagi
Noriko.
- Powinnam jej chlusnąć w twarz tą late. -
wysapała, kiedy dziewczyna znikła. - A ty też
jesteś dobry. Widziałem ,jak na nią łypałeś!
Ona zna tylko suahili! -
- To biedna, zahukana, wiejska dziewczyna.
Jej chłopak to pewnie narkoman, albo alkoholik.
Potrzebne jej funty na czynsz...Chciałem cię
trochę ukłuć za ten żart z hydraulikiem. -
- Jesteś pewien, że to był żart? -
Nie zauważyli nawet, że ktoś nad nimi stoi.
Tak, to był Jenkins!
- Aresztuję pana pod zarzutem podwójnego
morderstwa niejakiej panny Gibbons. A panią
i pana za uprawianie nierządu w miejscu
publicznym. Informuję, że wszystko, co powiecie,
może być wykorzystane przeciwko wam! -
- Zwariowałeś Jenkins! Co ty wygadujesz? -
- Szczególnie z tym nierządem. Jestem
poruszona. -
- Widziałem...Dobrze, że mu pani czegoś nie
odgryzła podczas kłótni! Ja jestem szczawny lys.
Nikt mnie nie przechytrzy! Wiedziałem,
co się święci. Ale mam propozycję Nezumi,
jeśli chcesz uratować honor tej damy, przyznaj się,
że to Ty pozbawiłeś życia eks-małżonkę.
To ci zresztą wydatnie skróci odsiadkę. -
- Z przyjemnością...Bo tak w istocie było!
Udusiłem ją gołymi rękami. -
- Ale motyw, Nezumi? Bez motywu to tylko
piergolenie! Dlaczego to zrobiłeś, sukinzynu?
Przecież wiem, że zatarłeś wszystkie ślady!
Wnurwiła cię? -
- Zawsze byłeś prostak, Jenkins! Nie potrafisz
nawet mówić jak człowiek. Cieszę się, że mogę
ci to wreszcie powiedzieć. Może to pod wpływem
Mishimy? -
- Właśnie! Mishima to wielki pisarz, sumienie
Japonii. A poza tym, seks oralny to nie stosunek.
Jestem świadoma tego, co robię. Casus Clinton! -
- Jest jeszcze trzeci zarzut - chciałeś uwieść
nieletnią. Przesłuchałem tę Polkę. Robiłeś jej
propozycje. Ale przeliczyłeś się, dopiero jutro
skończy osiemnaście lat...Zwalniam was ze służby,
a za swoje zbrodnie odpowiecie przed wymiarem...
Nie dokończył, bo w kawiarni pojawiła się
ofiara.
- Nazywam się Gibbons - powiedziała. - Przedtem
nazywałam się Nezumi. -
- Aresztuję panią za udawanie osoby zmarłej i
wprowadzanie w błąd organów ścigania. -
zaproponował Jenkins, bardziej z przyzwyczajenia
niż z przekonania.
- O, co to to nie, bratku! Nie dość, że jesteś
mordercą, to jeszcze chcesz aresztować ducha ofiary. -
sprzeciwiła się mara.


Alma
OdpowiedzUsuńObecność jaszczurki jest nieoczywista 🙂
To było dobre miejsce i okres dla sztuki...
OdpowiedzUsuńDobrze, że jaszczurka nie uciekła 🙂
OdpowiedzUsuń