Pozostał po nim pusty pokój
Wiatr wieje. Robi się widno. Szukałem przed chwilą
drugiego tomu "Poezji zebranych" Staffa, ale znalazłem
pierwszy. Poeta rzadko jest tu oszczędny w słowach i
w obrazowaniu, ale wybieram strofy, które do mnie
mocniej przemawiają.
"Ciemna, pochmurna noc. Jakiś lęk ogromny
Wygnał mnie z domu w mrok czarny, złowrogi...
Ze spazmem strachu w duszy biegnę nieprzytomny,
Biegnę na oślep pośród pustej drogi."
To tylko początek długiego wiersza "Trwoga."
Ja bym tylko tyle pozostawił...Ale wtedy zamiast
wyznania, które przydarza się dalej, pozostałaby jedynie
pustka, pozbawiona jakiejkolwiek przyczyny. I nie
byłoby "przenikliwych oczu."
Inny wiersz ze "Snów o potędze" nazywa się
"Melancholia", a zaczyna się tak:
"Nagie, odarte z zwiędłych liści drzewa
Sterczą ku niebu milczącą rozpaczą.
W dali nurt stawu głucho się przelewa
Szuwary jakąś skargą łzawą płaczą,
I ciemny lęku dreszcz przebiega łozą,
A szare niebo głuchą wieje grozą."
Z wiersza "Przygnębienie" wybrałem
ostatnią strofę.
"Zmierzch melancholią szarą spływa...
Senność powieki moje klei...
Znużony trudem, bez nadziei
Błądzi wędrowiec mroźną nocą.
Pustka bezludna w krąg, nieżywa...
Mróz zgnębi go swą twardą mocą...
Chcę spać...Sen mąci mi, przerywa...
Wciąż myśl natrętna, uporczywa."
W "Smutku" młody poeta pisze:
"Martwa pustka i ciemne chmury, gdzie wzrok sięga.
Wszystko się we mnie wali, zmierzcha i rozprzęga...
Czy to niemoc jesienna, beznadziejna, starcza
Osłabłe moje skrzydła ołowiem obarcza?
Czy już starość po mnie przyszła? ...Już?...Tak wcześnie?
Kiedy przyszła?...Gdym przestał czuwać?...We śnie?"
A "Zła chwila" kończy się tak:
"Złe, ciemne sny! Chcę marzyć południa pogodne -
Sierota biedne oczy wypłakała z żalu...
Majaczą obłąkani w posępnym szpitalu..."
Zajrzyj w ostatnią strofę wiersza "Bez sił."
"Tylko ciemny chłód krypty w pomroku ciężarnym,
Płacze rosą wilgoci na marmurze czarnym."
Nieco pogodniejsza jest "Bajka o śmierci",
która kończy się tak:
"Nie mrą ludzie! Próżno starucha żebracza
Klnie, próżno kleją szczątki szkła jej palce grube...
Ha! Nie ma czym chwil liczyć, straciła rachubę..."
Ale to tylko bajka...
"Zabite drzewo", ukochana, niema brzoza, tak kończy:
" ... Dłońmi schwyciłem włos brzozy
I targnąłem, by wydrzeć choć skargę, jęk grozy.
Milczała...Mocą dziką, szaleństwem wezbraną,
Połamałem ją... - Leży zabita mą dłonią...
Nie wyszumiała tajni swej...A wichry gonią..."
Ach, widzę, że zrobiło się już całkiem widno. Czas na sen...


No i dobiłem jakoś do mej porannej muzyki. Chyba już nie pośpię...Nie wiem jeszcze czego będę słuchał. Wczoraj słuchałem wypożyczonych płyt. Był wśród nich koncert wiolonczelowy Romberga (znanego z tego, że koncertował z Beethovenem). Zachwycano się tym koncertem za jego życia. Zaczyna się pięknym minorem, ale druga i trzecia część nie jest już godna Mozarta, do którego go po premierze z entuzjazmem porównywano. Niemniej ciekawe były dla mnie włoskie kantat Grauna i jego koncert na violę da gamba. Oratorium Stradelli, somstycwiolonczelowe Vandiniego (w stylu galant). Wysłuchałem z obowiązku, bo źle się czułem, a trzeba będzie oddać. Poza Stradellą to muzyczna "druga liga", ale Graun nadspodziewanie dobry.
OdpowiedzUsuń...Ale dzisiaj chętnie posłuchałbym ciszy...albo czegoś dla mnie bardzo ważnego...
Sonaty wiolonczelowe Vandiniego😀
UsuńChyba jednak sen zwycięży...
UsuńPoezja wyraża nastrój i działa poprzez nastrój, ale czasem przebija się do prawdy jakiegoś przeżycia...Ale to jest tylko tak rozumiana prawda. 🙂
OdpowiedzUsuńa ja tak zrobie:
OdpowiedzUsuńzyjemy bowiem nie w XIX ale w XXI wieku.
Wsiądę w auto, pojadę nad morze, najlepiej nad tropikalne morze -
Poeta, intelektualista Leopold Staff jedno -
"Martwa pustka i ciemne chmury, gdzie wzrok sięga.
Wszystko się we mnie wali, zmierzcha i rozprzęga...
Czy to niemoc jesienna, beznadziejna, starcza
Osłabłe moje skrzydła ołowiem obarcza?
Nad tropikalnym morzem zachody slonca jak z prawdziwej bajki, niebieskie Niebo, Księżyc oraz towarzyszaca Księżycowi planeta Jowisz.
Dziekuje Bogu, mojemu Ojcu za Cud Stworzenia.
Dziekuje, ze nie musze zyc w przeklętym swiecie, w ktorym niewielu wierzy w Boga.
Wczoraj wzialem booster shot czyli wzmacniajaca dawkę Pfizer.
Po zastrzyku poszedlem nacieszyć sie plażą.
Dzisiaj czuje kazdy mięsień w moim ciele, jutro zadzwonie chorobowe w pracy. musze bowiem z tego zastrzyku calkiem wyzdrowieć.
Dziekuje, 48 godzin po szczepionce juz czuje sie normalnie.
UsuńBylo mnie tak zimno, ze nie moglem powstrzymać dreszczy pomimo, ze w domu mialem 25 stopni.
W tropiku jak pada to zawsze leje. Mamy wiec nadmiar deszczu.
Natychmiast po deszczu wychodzi słońce. Nie tak jak w Polsce, poamietam w Lipcu zachmurzenie przez caly miesiąc.
Danek
UsuńDobrze, że się zaszczepiłeś - być może uratuje to Ci życie, choć nie chronią w stu procentach...
robi sie coraz groźniej, coraz więcej ludzi choruje - jedyne co mogę zrobić to zaszczepić się.
UsuńCassie, moja dziewczyna poprosila mnie o zawiezienie jej do szpitala na Emergency z samego rana w poniedzialek 10 stycznia, 20 minut potem diagnoza - omicron Covid.
UsuńByla cała obolala z wysoką temperaturą.
Tak wiec zaszczepilem sie w samą porę.
Oczywiscie spędzilismy ok godziny w łóżku w Niedzielę wieczorem, więc i ja na pewno tez mialem Covid.
Jednak nic specjalnego nie czułem, gdy przywiozłem ja z powrotem do domu na tygodniową kwarantannę, sam poszedlem na caly dzien do pracy.
Oczywiscie powiedzialem w pracy ze mam chorą w domu.
tutaj juz Covid Piotrze spowszedniał.
UsuńJa nawet maski nie noszę juz ponad rok. Okazuje się, ze maska w niczym nie pomaga.
Trzeba sie niestety szczepić.
Cassi juz zaczyna wyglądać zdrowiej, dzisiaj 5tego dnia choroby jest juz wyraźny postęp.
Zwolnienie dali jej do poniedziałku, więc idzie z powrotem do pracy 17tego.
To już był dwudziesty wiek🙂
OdpowiedzUsuńNie mam tropikalnego morza pod ręką niestety🌊
Nie każdy ma takie samo życie i los. A żeby być dobrym człowiekiem trzeba kochać ludzi a nie Boga. 🥀
OdpowiedzUsuń