O pewnym szaleńcu

     


    Najbardziej prestiżową nagrodą, jaką są wyróżniani  

japońscy pisarze jest nagroda Akutagawy, nazywanego

sumieniem Japończyków.   Jeden z najsłynniejszych

japońskich filmów Kurosawy jest ekranizacją jego

opowiadania "Rashomon - Brama demonów." Na

ponad miesiąc przed swą samobójczą śmiercią 

Akutagawa napisał "Życie pewnego szaleńca."  

"W 51 epizodach autor zapisał różne zdarzenia

i emocje z własnego życia, na które patrzył jakby

z lotu ptaka i ze świadomością bliskiej śmierci.

Pisał więc o sobie z dystansem, jak o osobie 

trzeciej" - napisał Mikołaj Melanowicz, tłumacz

utworu i autor wstępu.  

     

     "49. Wypchany łabędź

 

    Resztkami sił zabrał się do pisania autobiografii.

Lecz nie szło mu to łatwo. Zostały mu jeszcze duma,

sceptycyzm i trzeźwa kalkulacja.  I dlatego nie mógł

oprzeć się pogardzie wobec siebie samego. Z drugiej

jednak trony prześladowała go natrętna myśl, że

po zdjęciu skóry wewnątrz wszyscy są jednakowi. 

Spośród wielu autobiografii najczęściej wracał

myślą do książki "Z mojego życia. Zmyślenie i prawda."

Co więcej, był pewien, że utwór artystyczny nie może

wzruszyć każdego. Dzieło, które napisze, będzie raczej

dla tych, których życie przebiegało podobnie jak jego. 

Tak mu się przynajmniej zdawało. W tym celu 

zdecydował się przystąpić do pisania własnego Zmyślenia

i prawdy. 

     Ukończywszy Życie pewnego szaleńca, przypadkowo

w sklepie ze starzyzną natrafił na wypchanego łabędzia.

I mimo, że stał on z dumnie wzniesionym dziobem,

nawet jego pożółkłe skrzydła były przeżarte przez mole. 

Rozmyślając nad własnym życiem, poczuł w oczach

wzbierające łzy i na ustach gorzki uśmiech. Na drodze

przed nim czyhało tylko szaleństwo lub samobójstwo. 

Szedł samotnie pośród wieczornego tłumu, zdecydowany

czekać na swój los, który miał go unicestwić."

     (Akutagawa, "Życie pewnego szaleńca")


   ...

    Książka "Życie szaleńca i inne opowiadania", 

ukazała się w Wydawnictwie Akademickim "Dialog"

w serii "Skarby orientu" w 2015 r.   Akutagawa 

zmarł w roku 1927. 


    "Z mojego życia. Zmyślenie i prawda" to, jak

wszyscy wiedzą, autobiografia Goethego.  Znam

ją mniej więcej od połowy mojego życia i jest 

jedną z najbliższych mi książek.  

 

     Nie wspominam o kontekście historycznym 

śmierci pisarza i o jego chorobie. Ten, kogo by to

interesowało, może z łatwością dowiedzieć się

tego, nawet nie zaglądając do monografii 

Melanowicza poświęconej literaturze japońskiej.

"Śmierć Akutagawy przed ponad siedemdziesięciu 

laty uznano w Japonii za znak końca tzw. 

demokratycznej epoki Taisho, a zarazem za początek

nieslawnych czasów militaryzacji społeczeństwa

japońskiego..." 


     Jak wyrazisty i drapieżny jest język i wyobraźnia 

pisarza, możemy się zorientować czytając jego 

opowiadanie "W krainie wodników", zawierające 

"historię, którą opowiadał wszystkim w pewnym szpitalu

dla umysłowo chorych pacjent numer 23."

      "- Zwolnionych z pracy pracowników zabijamy,

a z ich ciał wytwarzamy produkty żywnościowe. 

Przeczytasz sobie o tym w gazecie. Ponieważ w 

tym miesiącu zwolniono z pracy 64 769 robotników,

spadła w konsekwencji cena mięsa. -

     - I oni tak bez protestu pozwalają się mordować? -

     - Choćby krzyczeli, i tak nic nie pomoże. Posiadamy

tak zwane prawo zabijania robotników[...]

     - W końcu państwo zmniejsza w ten sposób liczbę

głodujących i samobójców. Tylko troszkę gazu trującego

i już po wszystkim, prawie wcale nie cierpią. -

    - Ale jak wy to możecie jeść? -

    - Ach, nie gadaj głupstw!  Gdyby słyszał to Mag,

pękłby chyba ze śmiechu. A czyż niektóre dziewczęta

z niższych klas w waszym kraju nie sprzedają swego

ciała?  Niechęć do spożywania ciał robotników, to

zwykły sentymentalizm!"

 

     Bohater opowiadania uciekł, kiedy próbowano

poczęstować go kanapką, przysmakiem z ciała 

robotnika.

     Erich Fromm zauważa w "Ucieczce od wolności",

wnikliwym studium psychologii hitleryzmu, że w

chorym społeczeństwie człowiek uważany za 

nieprzystosowanego jest często bardziej zdrowy od

innych...      

  


  

Komentarze

  1. Tak...Tylko, że ludzie na ogół nie zauważają, kiedy zaczyna się autorytaryzm.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jeden z najmniej czytanych moich tekstów, ale dla mnie jeden z ważniejszych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alma
      Może i jesteś najbardziej zdrowy. Wcale nie sądzę, że nie. Przystosowanie może być też ograniczeniem życia. Nieczęsto natomiast udaje się pogodzić bycie skrepowanym z jednoczesnym poczuciem swojej wolności.

      Usuń
  3. Alma
    Teraz dopiero przeczytałam. Czy usiłujesz powiedzieć, że jesteś zdrowszy od innych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym pisał tylko o sobie, to nikt by moich tekstów nie czytał. Sporo osób zagląda i tu i na inne moje strony, choć czasem niewiele na nich publikuję...W tym tekście piszę o jeśli nie wielkim, to o wybitnym pisarzu. A tym, co w nim cenię, jest nie choroba, a pewna postawa wobec życia. Musiałbym być dziwnym człowiekiem, gdybym samego siebie uważał za sumienie nawet mojej klatki schodowej 🙂

      Usuń
    2. Proponuję więc inny sposób czytania moich tekstów, ale wiem, że każdy ma swój. :)

      Usuń
    3. Alma
      Rozumiem.

      Usuń
    4. Alma
      Tylko, że ja nie jestem tutaj dla Twoich tekstów :)

      Usuń
    5. Ale ja napisałam prawdę. Nie pisałeś tylko o jakimś wybitnym pisarzu.
      Nie rozumiem o co chodzi z sumieniem klatki schodowej (nie jest najpiękniejsza, ale nie jest brudna). Ot, dawno nie remontowana.
      Kim jesteś?

      Usuń
    6. ...Nie tylko o pisarzu, ale przede wszystkim o postawie wobec życia jaką on miał i o pewnych właściwościach, które sprawiają, że twórczość literacka coś wyraża. Z tekstu można się zorientować, jakie one, w moim rozumieniu, są. Pod jakimiś względami czuję się do niego podobny, ponieważ staram się je realizować we własnej twórczości.
      Klatka schodowa to tylko metafora. Chodzi o ludzi ze mną mieszkających. Nie czuję się od nich lepszy, ani gorszy. To, co ludzi różni od siebie, to poczucie wartości...Nie pisze się na zamówienie i po to, żeby swój utwór zareklamować i sprzedać trafiając w pospolity gust. Takie pisanie dla rynku to śmierć literatury.

      Usuń
    7. Alma
      Założyłam sobie, żeby nie czytać Twoich tekstów po to, żeby uniknąć nadinterpretowan. Nie mogę bowiem nic poradzić na to, że czuję pewne rzeczy. Czytam tylko o sprawach, które odnoszą się do bieżących wydarzeń. Inne teksty pozostawiam innym Osobom.

      I są tutaj ludzie, którzy są dla mnie ważni. Życie bez ludzi jest jedynie snem.

      Usuń
    8. Alma
      Pisze się, ponieważ nie da rady nie pisać.
      Po napisaniu fajnie jest wiedzieć, że ktoś zrozumiał, co zostało napisane.
      Wiedza, że tekst został przeczytany (przyjęty przez czyjąś świadomość) i zaakceptowany, wiąże pisarza ze światem gdyż pisarz oddaje mu w ten sposób siebie.
      Nie za bardzo banalnie mi wyszło?

      Usuń
    9. Całkiem słusznie czułaś, że to o czym piszę, jest mi znane i bliskie.
      ...Problem polega na samej naturze twórczości- jest w niej zawsze coś osobistego i ponadosobistego. Pytanie "usiłujesz powiedzieć, że jesteś zdrowszy od innych?" nie tylko przenosi wszystko na grunt osobisty, ale i sugeruje coś, co z mojego tekstu wcale nie wynika.

      Ja też spotykam tutaj osoby, które są dla mnie ważne, albo mi bliskie. Jest to miejsce do spotkań dla takich osób, które jak napisał ktoś, z czego się śmiałem, "stworzyłem." Śmiałem się, bo to zabrzmiało jak tekst reklamowy "Stworzylismy dla Ciebie delikatną i subtelną, łagodną w użyciu wodę toaletową Brutal. Odkryj jej działanie."
      Oczywiście cieszę się z tego, że takie miejsce stworzyłem i jedynie dlatego
      jeszcze tutaj piszę.

      Usuń
    10. Alma

      Całkiem ciekawie i na pewno nie banalnie...

      Usuń
    11. Alma
      To moje pytanie miało na celu wywołać dyskusję 🙄
      Zrobiłam tak, bo martwiles się, że tekst jest nieczytany, a Ty uznajesz go za ważny.

      Usuń
  4. Ale napisałeś ciekawy komentarz...A tytuł bywa czasem mylący.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty