Królewska muzyka
Od czwartej do dziesiątej rano pisałem tekst, którego ostatecznie nie opublikowałem. Potem na chwilę zmorzył mnie sen i obudziłem się w mroku dnia z uczuciem fizycznego wyczerpania. Włączyłem dość przypadkowo płytę z muzyką dla Ludwika XIV De Lalanda (Dumestre, La Poeme Harmonique). Ale te królewskie muzyczne rozkosze popsuło mi przypomnienie filmu o konaniu umierającego króla. Francuzi robią czasami takie egzystencjalne i naturalistyczne filmy, po których czuje się mdłości.Wprawdzie królewska sypialnia, do której nie docierało światło słoneczne różni się od mego pokoju, ale brutalność samotności i cierpienia tego władcy świata poruszyła mnie. Król Słońce zaleczony na śmierć przez medyków, do końca, nawet wyjąc z bólu, próbował bez powodzenia zarządzać swą śmiercią. Lekarze bali się uciąć mu nogę, w którą wdała się gangrena i oszukiwali go, że nastąpi poprawa. Jednego szarlatana, który przepisał lekarstwo własnej produkcji (bodajże z jąder byka) skazano na śmierć. Królowi niezbyt ono smakowało. Oglądałem ten film z moją biedną, starą matką, która nie mogła się nadziwić, jak można pokazywać takie potworności, ale nie bez ciekawości im się przyglądała. Im bliżej śmierci króla, tym jego sypialnia, którą odwiedzali różni ludzie i w której czuwali w mroku medycy (nie można w nim było odróżnić nocy od dnia), wyludniała się aż w końcu zapadła śmiertelna cisza...
Z pomocą przyszedł mi Bach. Wysłuchałem ze dwa razy jego Trauer-Ode, skomponowanej na uroczystości żałobne elektorki saskiej, muzyki, której chóry są tak piękne, że nie można się od nich oderwać. W XIX wieku zmieniono tekst ody i wykonywano ją w Dzień Zaduszny. Moja znajoma, tłumaczka książki o Bachu, uważa tę muzykę za pompatyczną w porównaniu z cudowną muzyką żałobną Purcella. Wprawdzie Purcellowi nic nie może dorównać, ale w ocenie utworu Bacha głęboko się myli. Nie widziałem jej kilka lat. Smutne było to krótkie spotkanie. Była niemal zupełnie pozbawiona swej naturalnej radości i rozmawialiśmy o odchodzeniu ludzi, których znaliśmy. Było to gdzieś na granicy lata i nadchodzącej jesieni, kiedy trochę bez celu błąkałem się po Krakowskim Przedmieściu i zajrzałem do jej galerii.
Jestem dość oswojony z takimi ciemnymi dniami i z samotnością bez dna, ale wielbiony przez króla De Lalande i przypomnienie tego filmu zupełnie popsuły mi nastrój i tak już obniżony przez ostatnie wydarzenia. W dodatku zgubiłem moją kolorową czapeczkę z Peru, którą nosiłem przez dziesięć lat. Jej magia jest nie do odzyskania. Oczywiście poczułem, że to znak...Coś w moim życiu melomana bezpowrotnie się skończyło.


Kiedyś byłem na spotkaniu z pewnym znanym psychologiem, który powiedział, że każdy powinien mieć swą "czapkę wodza"...Coś, co pozwala mu czuć się Panem życia. Właśnie chyba coś takiego zgubiłem.
OdpowiedzUsuńLubię czasem słuchać bajań psychologów. A czapka, blazenska, czy królewska jest tylko nakryciem dla marzeń ściętej głowy. Z tego punktu widzenia Ludwik XVI był bardziej szczęśliwy. Miał śmierć szybką i bezbolesną...
OdpowiedzUsuńco tam czapka Nezumi.
OdpowiedzUsuńLudzie nawet nie wiedzą, ze kazdy czlowiek ma założoną korone przez Stworzyciela Wszechswiata.
Jest to korona jako symbol, ze jestesmy Królami oraz Królowymi na tym doczesnym swiecie.
Trzeba jednak poprzez wiare chodzic wyprostowanym, zachowywac sie jak Król czy Królowa a nie mowic jak cierpimy, ze nam czegos brakuje.
Trzeba dziekowac Bogu, ze Stworzyl mnie czy Ciebie Królem czy Królową.
Im wyzej oddajemy chwałę Bogu tym wyzej zajdziemy.
Wystarczy zapytac Hezekiah, a son of the wicked King Ahaz - tak ten z Biblii do czego sie dochodzi, gdy stawia sie Boga na pierwszym miejscu.
Piotrze, powiedziałbyś setki lat temu skazujac Kopernika na spalenie na stosie:
Usuń~ wystarczy zapytać miliony czy na pewno widzą, ze slonce oraz ksiezyc poruszaja sie dookola Ziemi.
Jednak to ze miliony cos widzą czy czegos nie widzą nie ma zadnego znaczenia.
Podobnie jest z Twoim l o g i c z n y m powołaniem sie na "miliony wyznawców Chrystusa i Biblii, aby stwierdzić, że to co tu piszesz nie jest tym co się dzieje w rzeczywistości."
Jestes obłakany logicznym postrzeganiem rzeczywistości.
nie daj sie Piotrze zwieść pozorom.
Ja jestem synem Króla.
Ja jestem osobistym ambasadorem Króla Wszechswiata.
Ja chodze wyprostowany jak Król
Ja oczekuje, ze mam wszystko czego tylko potrzebuje tak jak oczekuje tego prawdziwy król.
Bohdan spróbuj w biurze rzeczy znalezionych, a pierwsze dzwoń zaraz do galerii. Pytaj co robią ze znalezionymi rzeczami, że bardzo chcesz odszukac czapkę, która ma dla Ciebie wartość sentymentalną.
OdpowiedzUsuńTo nic nie znaczy, że zgubiles, nie jest to symboliczna zapowiedz zmiany w zyciu. Ale staraj się odszukać, często coś da się odnaleźć tylko zazwyczaj trzeba nie rezygnować, tylko szukać.
Ewo, dziękuje :) Ale czapka zginęła mi gdzie indziej, innego dnia. Pytałem już o nią gdzie mogłem...
UsuńDobrze, że masz ją chociaż na zdjęciu...
UsuńDawniej mocno przeżywałam gdy coś zgubiłam albo w inny sposób utraciłam (za bardzo się przywiązuję), ale zaczęłam ignorować i lepiej mi z tym.
Ale ta czapka, to jednak była dla Ciebie wyjątkowa...