Kobieta cień
W prefekturze Neko mieszkał pewien samotny poeta.
Ale ponieważ nikt nie wiedział, że jest poetą, brano go
za szaleńca. Poeta ów miał przyjaciela, który poradził
mu, żeby przekonał innych, że jest literatem. Ale był z
tym kłopot, bo poeta nie napisał dotąd żadnego wiersza.
- Jeszcze kiedyś napiszesz. - uspokoił go przyjaciel.
- Jedź do miasta i rozpowiadaj wszystkim, że jesteś poetą.
Zdobądź protektora. Znam osobiście Pana Ogawę. On cię
wprowadzi w dobre towarzystwo. -
- Ja tak nie umiem. - rzekł poeta. - Nie potrafiłbym żyć
w świecie ułudy. -
- Jak sobie chcesz. Chciałem Ci pomóc. Ale umrzesz
zapomniany. -
- Jak może być zapomniany ktoś, o kim nikt nie pamiętał? -
spytał poeta.
Ale usłyszał tylko trzask furtki do swego ogrodu.
Ogród poety nie był zaniedbany, był dziki i rosło w nim to,
co chciało. Choć wychodząc z domu trafiał od razu na jego
zarosłe ścieżki, nie zwracał na nie uwagi. Z pewnością
było tam jakieś życie a nawet wyobrażał sobie, że mieszka
tam ktoś, kogo nazywał Duchem ogrodu. Jesienią biegały
po nim zziębnięte myszy a z pobliskich drzew opadały
liście, jednak poeta nie miał czasu im się przyglądać. Chociaż
nigdzie się nie śpieszył był stale zamyślony. Największą jego
przyjemnością było wracać skądś do ciepłego domu, ale
wydawało mu się tylko, że jest w nim ciepło, bo przez szpary
przewiewał wiatr.
Którejś nocy, gdy księżyc był w pełni, wrócił ze spaceru
i zobaczył na łóżku jakąś młodą kobietę. Nie zwróciła na
niego uwagi - tak była zajęta jedzeniem czegoś z
miseczki. Kiedy się do niej zbliżył wydawało mu się, że
ma twarz kota. Może jedynie dlatego dotknął do jej włosów
zamiast coś powiedzieć. Ale kobieta nagle znikła.
Od tego czasu zawsze kiedy wieczorem wracał do domu
widział jej cień. Po pewnym czasie tak się do niego przyzwyczaił,
że przestał czuć się samotny. Którejś nocy wydawało mu się,
że kobieta położyła się na nim i przylgnęła do niego wszystkimi
sutkami. Poczuł przepływające z jej futerka ciepło.
Całkiem nieoczekiwanie któregoś dnia zjawił się u niego ów
przyjaciel. A ponieważ wypytywał go trochę o jego życie,
poeta opowiedział mu o tym, co się wydarzyło.
- Strzeż się! To musi być jakiś głodny duch...Sam nie wiesz,
ile straciłeś! Powiedziałem o tobie Ogawie. "To fantastyczne!"
- wykrzyknął - "Nareszcie ktoś inny niż wszyscy!" Nie musisz
niczego pisać. Przekazuje ci przeze mnie kilka sztuk złota, a resztę
dostaniesz na miejscu. To z pewnością zapoczątkuję modę na
poetów-odludków. -
- Nie mogę wyjechać. Musiałbym ją zostawić. Kiedy wychodzę
z domu na cały dzień, tęsknię za nią. -
- Jak można żyć dla jakiegoś cienia! A w dodatku to prawie
na pewno demon, a może nawet postradałeś zmysły. -
Rozmawiali jeszcze przez chwilę, ale ponieważ poeta nie zmienił
zdania, przyjaciel zabrał złoto i tak, jak poprzednio oddalił się
ze złością...


ciesze sie, ze Twoj bohater opowiadania, poeta nie sprzedał sie, że pozostał wierny duchowi swojej kochanki :)
OdpowiedzUsuńNa pewno wiesz, ze jesli Twoja Bożenka jest już po drugiej stronie, że może ona przychodzic do Ciebie, utulać Twoja dusze każdej nocy?
Trzeba tylko naprawde chcieć, zakomunikować to dla Wszechswiata.
Jestes zaprawiony w medytacjach wiec nie bedziesz mial z tym problemu.
Tak tylko po przyjacielsku - upewnij sie, że naprawde tego chcesz.