Cuda i dziwy
Podobno to pozycja, w której najlepiej jest umrzeć.
Mnich musi się nieźle namęczyć, żeby się w niej utrzymać,
za to obudzi się w wyższym stanie świadomości :-D
Zawsze mnie zastanawiało jak z racjonalną pod pewnymi
względami wiarą może łączyć się jakiś ponury zabobon.
Ale oczywiście może i to czasem na zasadzie wyższego
wtajemniczenia. W tym wypadku to wtajemniczenie jest
nam znane, ale nie mam zamiaru się w nie zagłębiać.
Buddyzm, czy jakakolwiek inna koncepcja życia
duchowego, może być cenna pod względem etycznym, albo
przez swą otwartość na doświadczanie życia. Ale to
nie znaczy, że jest wolna od dziwactw.
Hinduistyczny mędrzec Ramana Maharishi zdrzemnął
się na noc w otwartej trumnie i podobno to zmieniło
radykalnie jego stosunek do życia. Czy istotnie ta
auto-psychoterapia jest skuteczna, nie zamierzam
jakoś próbować.
Dla wielu ludzi Zachodu buddyzm jest rodzajem ateizmu i
sceptycyzmu. Ale jednak istnieje w nim element
irracjonalnej wiary. Przypomina mi się rozmowa z pewnym
moim przyjacielem buddystą i informatykiem (pomijam tu
różne jego inne uzdolnienia) na temat karmana (nazywanego
potocznie prawem karmy).
Staruszka - powiadam - na zielonym świetle została
rozjechana przez bandytę, jadącego pod wpływem alkoholu
i narkotyków z prędkością 250 h na godzinę.
Ano, sama sobie jest winna. Nie wiemy, kim był była
w poprzednim wcieleniu, ale z pewnością zasłużyła na taką
śmierć (może nawet kogoś bez litości zamordowała), więc mu
jej nie żal.
- Skoro cierpienie jest przyczynowo uwarunkowane, a
wiemy, że w tym życiu nie skrzywdziła nawet muchy, to musiała
zasłużyć na to w poprzednim, podobnie jak Babcia i Czerwony
Kapturek, gdyby wilk zdołał go pożreć. Spoko! - mówię. - Ja też
jakoś staruszek zwykle nie żałuję. :-D
- Ależ to nie o to chodzi! - poucza mnie.
- Pewnie nie o to...- zgadzam się. -
I przypominam, że buddyzm (przynajmniej ten
mahajanistyczny) głosi głębokie współczucie. W jaki sposób
godzi podobnie kosmiczny dystans z owym współczuciem,
pozostaje dla mnie tajemnicą...


Obudzenie sie w wyższym stanie świadomości jest przereklamowane w Buddyzmie.
OdpowiedzUsuńinkarnujemy sie wlasnie po to aby sie zaawansowac. Logicznie wiec tutaj rozszerzamy nasza świadomość.
Taką jaką mamy dzisiaj świadomość z taką wejdziemy do Nieba.
Nie bardzo wiem, skad niby ten mnich zdobedzie wyższy stan świadomości, gdy obudzi sie w Niebie.
Ciekawe czy ktos to w przekonywujący sposob wytłumaczy?
Piotrze, gdy ja umarlem w szpitalu na kowidowe zapalenie płuc, nikt mnie nie stymulował elektrycznie - po prostu wysuwałem sie w wolnym tempie z mojego ciała jako świadomość.
OdpowiedzUsuńPiotrze, nie zycze Tobie doswiadczenia bycia Świadomością poza Twoim fizycznym cialem -
OdpowiedzUsuńjednak zapewniam Ciebie mnie nie mozna juz zabić :)
Nawet gdy dusza wychodzi z fizycznego ciala nie jest za pozno zwrocic sie do Jezusa o uzdrowienie.
Jest to bardzo dobra wiadomosc dla kogos, kto nie jest gotowy na zmiane adresu na druga strone.
Jeszcze 4 lata temu zapewne pozostalbym juz poza cialem.
Nawet do glowy nie przyszloby mnie, ze moge jeszcze wrocic do fizycznego ciala.
Dzisiaj wiem na 100% ze tylko od mojej wiary zalezy czy odejdę z tego swiata wczesniej czy wtedy gdy będę juz na to gotowy.
nie watpie, ze masz halucynacje gdy wypijesz :)
OdpowiedzUsuńu Ciebie Piotrze wszystko jest na niet gdy komentujesz co ja napisze.