O podstawie szczęścia

   Ludzie mają różne przemyślenia dotyczące tego, na czym polega szczęście. Przytoczę tu jedno z nich. Danek, jak prawdziwy człowiek ducha, w odpowiedzi na komentarz Odzia tak pisze:

    "Uczucie szczęścia nie jest czymś absolutnym, nawet najbardziej szczęśliwy człowiek może być jeszcze bardziej szczęśliwy. Dzisiaj mógłbym być jeszcze bardziej szczęśliwy zapewne tylko gdybym wygrał miliony w Lotto. Przejście na emeryturę oznacza, że zawsze będę otrzymywał $ 2,000 miesięcznie. Dodatkowe cztery lata pracy oznaczają, że otrzymam $ 3,000 miesięcznie emerytury w wieku 70 lat. Tutaj nawet nie potrzeba myśleć logicznie - otrzymam 50% więcej kasy za "tylko" cztery lata dodatkowej pracy. Wtedy gwarantuję Tobie będę bardzo, bardzo szczęśliwy. Zdrowie jest niesłychanie ważne, jednak ile ma się kasy miesięcznie na życie jest podstawą radości tego życia." 

     Dodam tylko, że nasz przyjaciel wierzy, że Bóg spełni jego prośbę i marzenie i będzie żył jeszcze w zdrowiu dodatkowe 95 lat, czego szczerze mu życzę. 

     W moim życiu przeczytałem sporo książek na temat szczęścia pisanych przez filozofów, mistyków, poetów i psychologów. Mam też za sobą mnóstwo dyskusji na ten temat z udziałem młodych ludzi. Wielu z nich patrzy na życie podobnie jak Danek, choć zwykle nie mieszają do tego opatrzności bożej. Najczęściej deklarują żartobliwie, że "pieniądze szczęścia nie dają, ale warto je mieć." Jest to pogląd o wiele bardziej umiarkowany od tego, który głosi Danek. 

      Nie chcę oceniać tego, co Danek pisze. Nie jesteśmy w szkole. Wykręcę się więc wspominając poglądy kilku filozofów na temat owej podstawy szczęścia. Diogenesa cynika pominę... ;-) W moim własnym poczuciu podstawą szczęścia, niezależnie od pomyślności losu (nazywanej też fartem), jest charakter człowieka.  Nie znaczy to jednak, że człowiek o dobrym charakterze ma zawsze szczęśliwy los, a może być nawet całkiem przeciwnie. Wydaje się jednak, że człowiek taki łatwiej znosi wszelkie nieszczęścia i przeciwności losu. 

      Wielki szkocki filozof Hume, pod sam koniec życia oceniał jego pomyślność, zwracając uwagę na to jak wiele mu przypadało w udziale środków do życia. Najwięcej pieniędzy miał w chwili pisania tych refleksji o własnym życiu. Niestety zaraz potem zmarł po ciężkiej chorobie, która całkowicie go zaskoczyła. Pisał to już w trakcie owej choroby nie bez pewnego żalu, choć samo umieranie znosił wyjątkowo dzielnie i z rzadką pogodą  ducha. Z utworów etycznych Hume' a w żaden sposób nie można jednak wysnuć konkluzji, że uważał posiadanie pieniędzy za podstawę szczęścia. Dla innych znajomość z nim była szczęściem, ponieważ był wyjątkowo dla ludzi  życzliwy. Z jego przyjaciół jedynie Rousseau miał inne odczucia. 

     Z kolei Schopenhauer był zdania, że nie ma w życiu większej wartości niż zdrowie. Zauważał jednak, że aby zajmować się filozofią, dobrze jest mieć zabezpieczenie majątkowe. Zapewnił mu je majątek rodzinny,  dzięki któremu mógł porzucić uniwersytet obrażony na to, że studenci wolą słuchać Hegla i żyć dalej samotnie jak człowiek wolny i poważny myśliciel, gardząc pospolitymi ludzkimi przyjemnościami. 

      Spinoza zauważył, że "ludzie nie potrafią wyobrazić sobie szczęścia bez idei pieniędzy jako przyczyny." Napisał to beznamiętnie jak badacz opisujący ludzkie namiętności, który nie pastwi się nad ludzkimi ułomnościami. Żył bardzo skromnie pod względem materialnym, mieszkając przez pewną część życia w wynajmowanym przez kogoś pokoju. Jak wszyscy wiedzą utrzymywał się ze szlifowania szkieł optycznych. Nie przyjął od umierającego przyjaciela pieniędzy, które ten chciał mu ofiarować i żadnych innych ofert, które mogłyby mu zapewnić dostatnie życie, ale ograniczałyby jego wolność. Kiedy miał już ciężką gruźlicę,  przyjaciele przynosili mu komfitury z dzikiej róży. Jak rozumiał szczęście...warto poczytać. (Jeśli ktoś jego poglądów nie zna).

    

Komentarze

  1. nie jest tajemnica, ze ja Filozofem nie jestem.
    Na pierwszym miejscu oczywiscie w hierarchii wartosci u mnie stoi Zdrowie.
    Nawet za biliony dolarow zdrowia sobie kupic nie mozna.
    Jednak gdy wiemy kto uzdrawia na tym swiecie nie musimy martwic sie o zdrowie.
    Nawet gdy bierzemy zwykłe tabletki dobrze jest je najpierw pobłogosławić w imię Jezusa dziekujac za uzdrowienie.
    Mnisi w Tybecie produkuja metalowe, uzdrawiajace misy.
    Jednak misa nabiera wlasciwosci uzdrawiających dopiero gdy mnisi sie modlą pobłogosławiąc te misy za dar uzdrawiania.
    Podrabiane misy oczywiscie nie maja zadnej mocy uzdrawiającej - nie mają bowiem w sobie błogosławieństwa.
    To tak w kwesti zdrowia :)
    Prawdziwe szczęście absolutnie wymaga aby nie martwic sie w ogole o srodki materialne. Brak tych srodkow spowoduje stress, poczucie malej wartosci siebie samego, spowoduje ciagle problemy z codziennym zyciem jak przetrwac do konca miesiaca.
    Ja nie mowie tutaj o milionach lecz o normalnym, radosnym zyciu bez jakichkolwiek zmartwień czy to zdrowotnych czy finansowych.
    Kolejny element szczęścia to realizowanie swoich pasji.
    Oczywiscie trzeba miec niezbedne srodki oraz pelny spokoj aby realizowac swoje zyciowe pasje.
    Do opisania stanu szczęśliwego zycia naprawde nie potrzeba uciekac sie do Filozofow, kazdy z nich bowiem przedstawi swoja wlasna subiektywna opcję.
    Ja ciesze sie kazdym dniem mojego zycia, nawet na zdjeciach gdy mialem kilka lat juz mialem usmiech na twarzy.
    Stan szczęśliwości jest wiec moim naturalnym stanem ducha.
    Nie potrafie inaczej żyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Danek, rozumiem zatem, że to nie Ty, tylko jakiś robot napisał Twój komentarz 😀

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdy, podobnie jak Ty, przedstawia swą subiektywną opcję...Nie znaczy to, że od innego człowieka, czy jest filozofem, czy kimkolwiek innym, nie można się czegoś dowiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nezumi - kazdy czlowiek jest niepowtarzalny jak jego odciski palców.
      Kazdy ma swoj wlasny system wartosci włączając w to czym stan szczescia jest.
      W Sowieckiej Rosji nie bylo nawet słowa na okreslenie czym jest dobrobyt, czegos takiego bowiem nie znano.
      Nie wiem, czy aby na pewno ktos czegos sie nauczy czytajac o koncepcji czym jest szczescie dla pojedynczej osoby.
      Ja wiem, ze jestem jako dusza mająca doswiadczenie zycia w fizycznym ciele. Chce wiec wykorzystac ten moment jak najlepiej.
      Wszystko jest na tym swiecie subiektywne, nie ma praktycznie jakiegoś odniesienia do stanu absolutnego jako jakiejs Prawdy.
      Oczywiscie poza Biblią, ktora jest tak skonstruowana, ze jest Prawdą bez wzgledu na upływajacy czas.

      Usuń
  4. Chwilowe uczucie szczęścia, to jedno. Trwałe zadowolenie z życia, to drugie. Pomyślność losu to calkiem inna rzecz. A poczucie, że nasze życie ma wartość - jeszcze inna...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkie te rzeczy, jak zauważa w swej książce o szczęściu Tatarkiewicz, nazywamy szczęściem...Ale mieć w życiu szczęście, to coś innego niż czuć się szczęśliwym. A czuć intensywną radość w jakiejś chwili, to coś innego, niż być zadowolonym z całego życia. Jeszcze czymś innym jest pojmowanie szczęścia jako realizacji w życiu pewnych wartości...Te rozróżnienia są przydatne, kiedy mówi się o podstawie szczęścia...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ktoś może wygrać miliony w Lotto, a następnego dnia dowiedzieć się, że ma raka.
    Możemy czuć wielką radość spotykając osobę, która za chwilę nas zrani. To, co nas w życiu spotyka jest zmienne. Dlatego w filozofii określą się na ogół szczęście jako wewnętrzny stan duszy. Jednak czyjejś życie może być pomyślne i dawać tej osobie trwałe zadowolenie, ale może być mało wartościowe, rozważane w kategoriach obiektywnych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiscie moje zadowolenie z zycia to jak piszesz jest wewnętrzny stan mojej duszy. Mam calkowity spokoj, calkowita pewnosc ze jestem otoczony łaską pomyślności od mojego Ojca w Niebie.
      W moim swiecie nie ma czegos takiego jak los.
      Szkoda, ze w terminologii Filozoficznej nie istnieje pojecie Łaski Bożej zastapionej przez blizej nieokreslony los, ktory tak naprawde nic nie tlumaczy.
      Czym bowiem jest ten czlowieczy los?
      Niejako sugeruje sie, ze ktos za tym stoi skoro jeden ma taki los a drugi czlowiek zupelnie inny.
      Bog zapewnia osobe wierzacą, ze moja przyszłość bedzie tak wspaniala, ze moje oko nawet nie widzialo rzeczy, ktorymi mnie obdarzy,
      ze nawet moje ucho o tych rzeczach nie slyszalo, ba,
      ze nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak cudowne bedzie moje zycie w przyszłości.
      To jest dla mnie Nezumi - niczym co dotyczy przyszlosci sie nie przejmuje, znam bowiem Tego ktory zapewnia, ze moja przyszłość bedzie jeszcze wspanialsza od tego co mam dzisiaj.
      Tak naprawde troska o nasza przyszłość nie pozwala aby byc szczesliwym dzisiaj.
      Poniewaz przyszłość mam zapewnioną raduję sie beztroskim zyciem.

      Usuń
  7. Odziu

    Radość Twojej wnuczki i tego bezdomnego to tylko chwilowe uczucie szczęścia. I oczywiście nigdy nie wiemy, co komu taką radość sprawi, a jej widok wywoluje w nas radość, albo nas wzrusza...Filozofia poszukuje szczęścia trwałego i niezależnego od tego, co nas w danej chwili spotyka. Czy je znajduje i czy je trafnie opisuje, to inna sprawa. Dla mnie, poza współodczuwaniem szczęścia innych, źródłem szczęścia są przede wszystkim dobry charakter i kontemplacja. (I miłość, jeśli tylko się to słowo dobrze rozumie).

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaparty jestes Piotrze w swoim pojmowaniu logiki.
    Dziekuje Nezumi, ze wytłumaczyłeś elokwentnie czym jest koncept szczęścia.
    Zdecydowanie nie jest to logicznie wykombinowane przez Piotra pasmo szczęśliwych wydarzen w zyciu czlowieka - im jest tych zdarzen szczęśliwych wiecej tym bardziej szczęśliwy jest taki czlowiek wg Piotra.
    Mozna powiedziec, ze zycie w szczęściu jest swiadomym wyborem czlowieka.
    Podobnie poprzez swiadomy wybor czlowiek decyduje, ze bedzie mial pozytywny dzien - juz z samego rana deklarujemy aby Wszechswiat to uslyszal.
    Lubie to co powiedzial Nezumi:
    "Filozofia poszukuje szczęścia trwałego i niezależnego od tego, co nas w danej chwili spotyka."
    To jest jak najbardziej prawdziwe.
    To jest świadomy wybor czlowieka zyjacego w trwalym szczęściu.
    Ja osobiscie jestem tego chodzacym przykladem.
    Tak Piotrze, oczywiscie zycie przynosi mnie smutne czy nawet tragiczne chwile w zyciu, np smierc mojej zony.
    Jednak podnosze sie z tego dalej ide przez zycie usmiechniety z wysoko podniesiona glowa.
    Szkoda, ze tak płytko patrzysz na zycie przez pryzmat swojej logiki, ktora funkcjonuje jak klapki na Twoich oczach, nie dopuszczasz mozliwosci, ze ktos moze miec racje pomimo ze logicznie Tobie wychodzi, ze to jest nielogiczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze z zyciem jest tak jak z uprawianiem roślin.
      Gdy medytujesz nad nieszczęściami, niejako podlewasz je, robisz je wieksze niz sa w rzeczywistosci.
      Odwrotnie, gdy podnosisz sie natychmiast po jakims upadku czy nieszczęściu - podlewasz szczęście, podlewasz pozytywne rzeczy w swoim zyciu, nic nie rozmyslasz o nieszczęściach wtedy ususzasz je. Przestaja istniec w Twoim zyciu.
      Tylko wtedy jestes szczęśliwy, jak to okresla Nezumi -
      masz trwałe szczęście w zyciu.

      Usuń
    2. Piotrze, podyskutuj sobie z Nezumim w powyższym temacie.
      Ja z obłożonym klapkami nie daje rady rozmawiac.
      Oto co w tym temacie powiedzial Nezumi:
      "Filozofia poszukuje szczęścia trwałego i niezależnego od tego, co nas w danej chwili spotyka. "

      Usuń
  9. Alma
    Szczęście to jest to, że pojawilismy się na świecie (ileż różnych okoliczności musiało wydarzyć się - albo nie wydarzyć się - w przeszłości, żeby każdy z nas obecnie chodził fizycznie po Ziemi!).
    Inna sprawą jest, jak postrzegamy to nasze toczące się na Ziemi życie - to zależy od charakteru czlowieka. Być może człowiekowi bezrefleksyjemu (nie myślącemu wiele o końcu swojego życia, o sensie istnienia) żyje się łatwiej (radośniej), a tego refleksyjnego - odczuwajacego chłód śmierci - niepokój skłania do niewesołych myśli. Co ma zrobić zatwm człowiek o refleksyjnym usposobieniu, żeby mógł cieszyć się życiem? Szukać oparcia, zrozumienia w drugim człowieku (poprzez wspolodczuwanie: w miłości, poezji, muzyce), albo (gdy nie może znaleźć nikogo, kto jest go w stanie wesprzeć) szukać nadziei w Bogu.
    To moja filozofia szczęścia i życia. Tworzona na kanwie mojego własnego życia. Każdy ma swoją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alma - nie mamy wyboru, sa dusze, ktore nie chca sie inkarnowac w fizyczne ciala, zycie bowiem w naszym wymiarze 3D jest czasem bardzo trudne.
      Nie mamy wyboru, jako dusza musimy sie inkarnowac w fizyczne zycie.
      Dla mnie to jest szczęście, ze tutaj jestem, chce tutaj zyc jak najdluzej :)
      Jednak nie dla kazdego jest to szczęście, targają sie na swoje wlasne zycie, nie potrafia stawić czoła wyzwaniom zycia w fizycznej rzeczywistości.
      Dusza tylko i wyłącznie moze sie zaawansowywać na wyższy poziom w fizycznej rzeczywistosci. Jestesmy tutaj jak w szkole.
      W szkole życia :)
      A teraz o tym refleksyjnym sobie porozmawiajmy :)
      To jest manipulacja intelektualistow wywyższajacych sie nad zwyklym czlowiekiem, o ktorym Piotr powiada że nie maja intelektu.
      Nie ma takiego stworzenia, ktore jest refleksyjne.
      Prawidlowe okreslenie bedzie - majacy obsesje.
      Czy to obsesję podziwiania gołych tyłków czy piersi czy tez obsesję o rozmyślaniu nad chłodem śmierci.
      Rzeczy powinno sie identifikowac w sposob prawidłowy a nie poddawac sie manipulacji jajogłowych.
      Normalny czlowiek nie poświęca nawet 5 minut nad rozmyślaniem nad nieunikniona śmiercią.
      Pytasz:
      "Co ma zrobić zatem człowiek o refleksyjnym usposobieniu, żeby mógł cieszyć się życiem?"
      Powinien przyjąć do wiadomosci, ze jest niesmiertelny, ze bedzie zyl wiecznie. Zyje jako nieśmiertelna dusza majaca tutaj w swiecie 3D doświadczenie zycia w fizycznym ciele - to raz.
      Po drugie - gdy juz wie, ze jest nieśmiertelny nie zajmuje sie refleksjami lecz cieszy sie doczesnym zyciem, ktore jest dla niego czy dla niej a nie przeciwko nim.
      Wszystko w tym zyciu jest dla nas. Kazde bez wyjatku doświadczenie jakie by nie bylo jest dla nas a nie przeciwko nam.
      Jeśli zawsze stoimy w korku - wiadomo musimy nauczyc sie cierpliwosci.
      Nauka w szkole zycia to ogromna sprawa, cale Niebo sie tym zajmuje aby zaawansowywac te dusze na jak najwyzszy poziom rozwoju.
      Nezumi doskonale sobie zdaje sprawe z koniecznosci przerabiania wszystkiego w tej szkole zycia.
      Nezumi wie z Filozofii ze wszystko co sie nam przydaża w życiu jest dla nas a nie przeciwko nam.
      Pisał o tym kiedys jeszcze na Lunie.
      Tak wiec cieszmy sie życiem co by sie nam nie przydażyło.
      Bog obiecał, ze gdy zdamy egzamin z zycia zaprowadzi nas do miejsca, w ktorym pozostaniemy poza zasiegiem siły zła, wszystko bedzie dobrze w naszym zyciu,
      Trzeba tylko zawrzeć Przymierze z Bogiem.

      Usuń
    2. Danek

      "Nie ma takiego stworzenia, które jest refleksyjne." Czyli homo sapiens Twoim zdaniem nie istnieje😀...Poza tym chcę Ci przypomnieć, że to Ty pisałeś tu o tyłku i piersiach...A najwyraźniej Twoja obsesją jest wiara w nieśmiertelność...

      Usuń
    3. ...Podobnie jak szukanie wszędzie jajogłowych i komunistów. I to nie jest Twoim zdaniem wywyższanie się? 🙂

      Usuń
    4. Za zwykłego człowieka trudno Cię naprawdę uważać 🙂

      Usuń
  10. Alma
    Ale ja jeszcze (oprócz księży) nie spotkałam człowieka, który by tak dużo pisał o końcu ludzkiego życia (śmierci ciała, duszy i niebie), jak Ty, Danku! :-D Więc jednak trochę zastanawiasz się nad śmiercią (wędrówką dusz) i nad sensem życia (awansie duszy i Królestwa Bożego)! :-D Pozwolę sobie nawet napisać, że Ty o wiele częściej o tym mówisz, niż inni swieccy ludzie! Masz więc na ten temat refleksje/ jesteś osobą refleksyjną!
    Jak twiedzisz jednak - nie jest to Twoją obsesją :-D I dobrze!
    Tylko głupi nie zdaje sobie sprawy, że zejdzie z tego świata. Inną sprawą jest jak podejdzie do nieuchronnosci swej fizycznej śmierci (bo to determinuje nasze samopoczucie i radość z życia).
    Jeżeli chodzi o potrzebę przeżywania życia takim, jakie ono jest - to Twoje zapatrywania są zgodne z myślą filozoficzną (przynajmniej niektórych filozofów).
    Co do jajoglowych, czyli wybitnie inteligentnych ludzi - słucham przede wszystkim siebie, a głosy innych mogę rozważyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe, czy masz jakis konkretny przyklad takiego wybitnie inteligentnego czlowieka?
      Gdy ktos nienormalnie duzo poświęca czasu na myślenie, taka osoba ma jakis stopien schizofrenii.
      Samo w sobie myślenie nie jest szkodliwe.
      Jednak jest problem ze taka osoba najczesciej chce uszczesliwic ten świat swoimi koncepcjami.
      Ja bylbym bardzo ostrożny nie tylko we wsluchiwaniu sie co taka bardzo wybitnie inteligentna osoba proponuje światu.
      Takim nie wolno pozwalac nauczac nasze dzieci w szkolach, nauczaja bowiem swoich koncepcji do ktorych sa w 100% sami przekonani.
      Jednak normalny świat to nie jest idealna rzeczywistość symulowana w głowach tych mądrali.
      Przekonaliśmy sie jak w normalnym świecie funkcjonuje idealnie wymędrkowany socjalizm Engelsa czy komunizm Karla Marxa.
      Tak więc ci "jajoglowi" sa nieslychanie niebezpieczni dla społeczeństwa.
      W praktyce bowiem komus spodoba sie idea wszystkim po równo wedlug ich potrzeb - czyli wladza bierze wg swoich potrzeb - cala reszta na to robi.
      Co do zaświatów Almo - na razie nie poswiecam temu tematowi duzo czasu - praca oraz odpoczywanie po pracy to przynajmniej 22 godzin dziennie w moim zyciu.
      Nie myślę więc więcej niz 5 minut o tych sprawach.
      Co innego moja pasja o uzdrawianiu.
      To mnie najbardziej interesuje.
      Odkad wiem, ze jestem nieśmiertelny nie zawracam sobie glowy umieraniem. Mam pełną świadomosc, ze przede wszystkim jestem jako dusza.
      W fizycznym wcieleniu juz raz na covid umarlem wiec mozna powiedziec ze moje dalsze zycie to jest bonus :)
      Ciesze sie kazdym dniem.

      Usuń
    2. Danek

      Ty wypowiadasz się tak, jakbyś nie znał ani jednego takiego wybitnie inteligentnego człowieka poza Marksem i Engelsem. Tego Cię widocznie uczono, ale od tamtego czasu mógłbyś coś przeczytać. Poza tym sam nic innego tutaj nie robisz poza uszczęśliwianiem innych swymi koncepcjami. Na szczęście nie masz do czynienia z paranoikami, którzy uznaliby je za niebezpieczne 😀 Przypomnę Ci więc, że powołujesz się tu czasem na wybitnie inteligentnego jajoglowego Einsteina...To ile komuś zajmuje praca i odpoczynek nie ma raczej wiele do rzeczy, bo znam takich, którzy pracują pewnie znacznie więcej od Ciebie a jednak myślą.
      Jezus przewraca się w niebie, kiedy słyszy, jaki masz stosunek do potrzebujących, biednych ludzi...

      Usuń
    3. Nezumi, gdy zadajesz poważne pytanie ja zwracam sie do Ducha Świętego jak powinienem odpowiedziec.
      Bog nie utracił swojej mocy.
      Kazdy z tych potrzebujących, biednych ludzi jest w miejscu, w ktorym powinien byc, Ja pracuję nad nimi.
      Dalem Tobie dziewczyne potrzebującą, zajmuj sie tym co Tobie dałem.
      Taką wiadomość otrzymalem na moje zapytanie.
      Nezumi, nie jestes wyrocznią - mamy takiego, ktory umarl na Calvary - On jest wyrocznią.
      Przez Niego dostepujemy prawa zamieszkania w znacznie lepszym, doskonalym swiecie.
      Póki co Niebo pracuje nad tymi nieszczęśnikami - zostawmy to co Boskie Bogu.


      Usuń
    4. Danek

      No i zajmujesz się. Wiemy, bo to opisałeś z detalami. 🙂

      Usuń
    5. Alma
      Czyli jesteś, Danku, tak samo zajęty jak my wszyscy - czynni zawodowo ludzie. Słusznie, według mnie, zauważyłeś, że ludzie wymyślają i proponują koncepcje. Proponują, oferują, przedstawiają. Koncepcje, teorie, a nie ostateczne przepisy na życie. Jeżeli mówiłeś we wczesniejszej swojej wypowiedzo o nauczycielu akademickim, to ma on na celu przedstawiać różne istniejace na świecie koncepcje bądź wyniki badań, ale nie nakazuje studentom żyć według tych koncepcji - nauczyciel nie ma mocy nakazywania i zmuszania do czegokolwiek. Studiowanie na uczelni wyższej ma na celu wykształcić człowieka umiejacego krytycznie myśleć i rozmawiać w oparciu o argumenty zaczerpnięte z wiedzy (student sam tę wiedzę nabywa studiując wiele różnorakich źródel).
      Myślenie jest nieoderwalna od naszego jestestwa komponenta. Myślimy praktycznie cały czas. Snujemy nawet marzenia senne. Istotne, żeby nasze myśli pozwoliły nam normalnie żyć. Nie myślimy wkółko o śmierci! ! Wolimy raczej myśleć o przyziemnych rzeczach :-D Niektórzy np. o ładnych biustach i pupach ;-D
      Ja sądziłam, że Ameryka nie była nigdy komunistyczna, a ciągle mówisz o tym, że komuniści zagrażają Ameryce. Czy koniecznie zawsze trzeba mieć w życiu jakiegoś wroga?
      Postawa Autora tegoż bloga to przekonania tegoż Autora. I nie można Nezumiwgo postrzegać jako Reprezentanta całej nauki polskiej, bądź Filozofii w Polsce, Danku. To czasami osobiste przemyślenia Jednego Człowieka. A często piszesz, ze Filozofowie w Polsce uczą tego i tego.... i że to zle. Skąd wiadomo, czego inni filozofowie w Polsce nauczają? :)
      Poza tym Wszyscy (ilu ludzi na świecie) mamy swoje własne (w dodatku różne!) przemyślenia, doświadczenia życiowe, koncepcje jak żyć i co jest sensem tego życia. Te różne koncepcje nie wykluczają możliwości wspolwystepowamia innych koncepcji (np. życia w wierze lub bycie ateistą).
      To co jest bardzo cenne i wspaniałe, to Twoja nadzieja, Danku. Twoja radość z życia. Je właśnie bardzo ciężko zachować żyjąc i doświadczając tego całego życia.

      Usuń
    6. Nezumi, dzisiaj przeżyłem moment z nią, ktory wprawił mnie w "małe" zakłopotanie.
      Dziewczyna chyba zakochuje sie we mnie.
      Przytuliła sie do mnie gdy dzisiaj rano byłem w kuchni.
      Poczułem, ze zaczyna sie prawdziwy związek.
      Facet chyba lubi podrywac, nie miec na glowie dziewczyny w związku.
      Jednak po chwili zastanowienia sie pomyslalem, ze to chyba bedzie fajnie.
      Zdażyłem przez 8 lat zapomniec jak to jest gdy sie ma kogoś na stałe.

      Usuń
    7. Alma nie czarujmy sie, student na wydziale Filozofii nie dowie sie nic o Bogu. Natomiast zostanie nauczony "logicznego" pojmowania wiedzy o Filozofii czyli nie nauczy sie tam nic pożytecznego.
      piszesz:
      "Studiowanie na uczelni wyższej ma na celu wykształcić człowieka umiejacego krytycznie myśleć i rozmawiać w oparciu o argumenty zaczerpnięte z wiedzy"
      Studentowi przedstawi sie tylko i wylacznie logiczne pojmowanie Filozofii wiec nie bedzie taki student w stanie obiektywnie w sposob krytyczny niczego pojąć.
      Daje sie bowiem studentowi gotowca, logicznego gotowca.
      powiadasz:
      "Myślimy praktycznie cały czas"
      ale o czym? o losie?
      a moze myślimy jak tu przeskoczyc Franka w wyścigu szczurów bowiem nauczono Józka ze we wszystkim silniejszy czy sprytniejszy zawsze wygrywa.
      Nikt w tym systemie nauki nie nauczy studenta, ze im bliżej Boga tym dalej sie zajdzie.
      Nezumi Almo nie jest zwyklym czlowiekiem, naucza mlode pokolenie Ojczyzny.
      Ukształtowany przez logikow, ktorzy nawet sa dla Nezumiego idolami -
      jak myślisz, czy dowiedza sie Jego studenci jak naprawde funkcjonuje ten świat?
      Nezumi moze wspomni cos o mistycyzmie tak mimochodem jako o ciekawostce nie majacej logicznego wsparcia.
      Wiedza jaką podaje sie studentom jest przycięta przez logikow, nie jest żadną wiedza jest utrwalaniem Darwinistyczno / pseudo naukowo widzianego swiata przez logikow.
      Trwała radość z życia wg mnie jest tylko możliwa gdy sie jest z Bogiem.

      Usuń
    8. Danek

      "Nie czarujmy się", a skąd Ty drogi Danku możesz to wiedzieć. Przykro mi to mówić, ale Twój zwyczaj wypowiadania się o rzeczach, o których nie masz pojęcia, nie nadaje się nawet do jakiegokolwiek komentowania...Poza tym to Ty sam przeskoczyłeś kogoś w tym wyścigu i jeszcze w dodatku takimi przeskoczonymi, biednymi nie z własnej winy ludźmi gardzisz, ja w nim nie uczestniczę, o czym też powinieneś wiedzieć. A Twoja wiedza o tym, kogo Chrześcijanie uważają za Boga jest naprawdę znikoma. U mnie byś egzaminu z filozofii religii po prostu nie zdał. Uporczywie twierdzisz, że Jezus nauczał miłości jedynie apostołów, że nie należy go w niczym naśladować i że jak Ty nienawidzi biednych.

      Usuń
    9. Danek

      Cieszę się, że masz bliską osobę, którą kochasz i życzę Ci sukcesów w życiu osobistym :-)

      Usuń
    10. Alma
      Danku, w szkołach można nauczać teologii (np. na KUL). Jednak szkoły państwowe nie są po to, by nauczać religii (w mojej opinii).
      A jeżeli student jest Muzulmaninem to co?
      Czy w Polsce mamy tylko Chrzescijan? Czy w wielkiej Ameryce są tylko Chrześcijanie?
      Dla Ciebie Chrystus jest Panem. A dla kogo innego bogiem może być nie Chrystus. A jeżeli teraz raptem ktoś by Ciebie namawiał do przestanie bycia Chrześcijaninem, bo cała prawdę i tylko prawdę o życiu objawił nie Chrystus tylko prorok X? Słuchałbyś nauk proroka X? I poszedłbyś za prorokiem X?

      Usuń
    11. Alma
      Nie myślę, jak "pokonać" nikogo w pracy. Nikt mnie tego też nie uczyl w szkole! Oceny nie są ujawniane - zna je tylko uczeń i rodzic. Nie wiem, może w Ameryce tak jest!? Może młode pokolenie Polaków może takie już jest? Oni urodzili się w ostrym kapitalizmie. Ja nie.
      Nie chcę się wspinać nie wiadomo po co - nie widzę w tym sensu. Tarpnelo mną parę razy życie i wiem kto i co jest w życiu ważne. Nikt, kogo bym przeskoczyla czy nie przeskoczyła w pracy, nie interesuje się mną. Nie chcę władzy. Chcę normalnie żyć. Chcę zarabiać ale nie tyle, żeby potem leczyć się z powodu zszarganych nerwów lub popadać w dewoctwo. Tak mi dopomóż Bóg.

      Usuń
    12. Alma
      Odziu, toteż napisałam, że koncepcja to tylko koncepcja, a nie prawda ostateczna :))

      Usuń
  11. pytasz skad wiem?
    przeciez mialem zajecia z Filozofii studiujac Prawo na UW.
    Jezus tylko jednej rzeczy wymaga od wierzacych - mianowicie abysmy
    John 13:34
    34 A new commandment I give you: Love one another. As I have loved you, so you also must love one another.
    35 By this everyone will know that you are My disciples, if you love one another

    34 Daję wam nowe przykazanie: Miłujcie się wzajemnie. Tak jak ja was umiłowałem, tak i wy musicie kochać siebie nawzajem.
    35 Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali

    To jest jedyne czego Jezus wymaga od wierzacych.
    Niezaleznie co wykladasz na Filozofii Jezus wymaga nie 10 przykazan lecz jednego przykazania.

    Ja nie nienawidze biednych.
    Ja wiem to z Biblii ze kazdy biedak czy kazdy inny jest w miejscu w ktorym byc powinien.
    Ja ich nie oceniam, to jest pomiedzy nimi a Bogiem, ktory pracuje nad nimi.
    Nie wtracam sie, kazdy ma swoje zycie.
    Tak, kocham Ciebie Nezumi jak tez kocham kazdego uczestnika Twojego blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danek

      Ja bym tak nie pisał, gdybyś Ty tu nie mówił takich rzeczy :-) A zgadzam się z Tobą, że jedno przykazanie jest największe. Przecież jeśli ktoś kocha innego człowieka to go nie zabija i nie zdradza ani nie okrada, itd. Więc te wszystkie przykazania są zastosowaniem tego pierwszego.
      Ale, kiedy mówisz, że to, czy ktoś inny cierpi, to wyłącznie jego sprawa z Bogiem, to nie zauważasz, że Jezus nie odwracał się od nikogo mówiąc tak jak Ty...Oczywiście, dla mnie, bo jestem raczej minimalistą, najważniejsze jest to, że człowiek nikogo nie krzywdzi...

      Usuń
    2. Alma
      Ależ Danku, to przecież oczywiste i naturalne, że jeżeli dwoje ludzi mieszka razem i kocha się ze sobą, to się przytulają na co dzień, okazują sobie czułość, uwagę, dbają o siebie nawzajem! Dlaczego byłeś zaskoczony tak drobnym gestem Kobiety, z którą żyjesz?
      Twoja wypowiedź zabrzmiała tak, jakbyś zawsze musiał utrzymywać swoje Kobiety. Czy to oznacza, że w Ameryce kobieta nie może utrzymać się sama?

      Usuń
    3. Almo

      Tak, to oczywiste. Ale Danek nie zamierza raczej utrzymywać swej być może nawet przyszłej żony. O ile wiem, jego dziewczyna teraz pracuje. Ja jednak nie dziwiłbym się, gdyby chciał to robić i nie widziałbym w tym niczego złego...Jakieś dwa lata temu spotkałem przypadkowo piękną dziewczynę z Filipin. Okazało się, że mieszka w Katarze i utrzymuje ją pobożny Emir. Taka jest potęga miłości.

      Usuń
  12. Nezumi, co do powyzszego co napisales:
    "wiedza o tym, kogo Chrześcijanie uważają za Boga jest naprawdę znikoma. "
    w Polsce nawet nie wierzy sie w Boga.
    Wierzy sie w Jezusa i to jest dobre,
    wierzy sie w Matkę Boską
    jednak nikt nie czci Boga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alma
      Danku, to za dużo powiedziane, że nikt nie czci Boga w Polsce. Sam z pewnością zdajesz sobie sprawę, że taki generalny osąd Polaków, nie może być prawdziwy. Ile ludzi na świecie - tyle sposobów wiary (bądź niewiary) w Boga, tak sobie myślę.
      W moim przekonaniu, Twoje spojrzenie na świat wynika z Twoich doświadczeń i Twoich przemyśleń. I jeżeli ono sprawia, że czujesz się szczęśliwy - to ja nie zamierzam nic w tym spojrzeniu zmieniać ! :-))
      To co dla mnie istotne i cenne to to, żeTy raczej wskazujesz na radość, na podnoszenie się w życiu (poprzez Boga i swoją pracę)! Nieczęsto spotykam ludzi, którzy nie zrzedza, a podnoszą innych na duchu. I akurat ja (a może także wielu innych ludzi) bardzo tego potrzebuję. Niewielu dostrzega pozytywy. Wielu natomiast dobija.

      Usuń
    2. Almo
      Niektórych, a nawet wielu, samo życie dobija. Innych dobijają ci, którzy uważają, że nie można mówić o nim prawdy i potrafią za to nawet kopać leżącego. Nie jest obojętne, kto, jak i kierując się jaką motywacją i ideologią podnosi na duchu. Hitler , Stalin, Manson i inni przywódcy sekt podnosili na duchu, a Tołstoj i Dostojewski zrzędzili i dołowali. Podnoszą na duchu wszelkiej maści coache i szamani, którzy żerują na ludzkim nieszczęściu i ułomnościach psychiki. Spece od marketingu podobnie. Ludzie potrzebują iluzji...To oczywiście nie jest przypadek Danka.On jest raczej ofiarą. Nie podnosi jednak na duchu nikogo ten, kto się odwraca tyłem od ludzkich nieszczęść, a jednocześnie poucza, że są one wyłącznie winą tch, których one spotykają. To, a oczywiście nie jakaś demoniczność, to przypadek Danka. Choć usprawiedliwia on Hitlera pisząc, że Żydzi zawinili holocaust.

      Usuń
    3. Raz jeden Danek okazał tu komuś współczucie. Napisał, że zbrodniarze hitlerowcy mieli w Argentynie i Chile, dokąd pomógł im uciec Kościół, ciężko. 😀

      Usuń
  13. Almo - Twoj syn ukonczyl Universytet Warszawski, mial zajecia na Filozofii,
    ba -
    moze nawet ukonczyl Wydzial Filozofii -
    nie dowiedzial sie nic na temat dlaczego Jezus umarl na Calvary.
    czy nie widzisz w tym problemu?
    powiadasz:
    "Studiowanie na uczelni wyższej ma na celu wykształcić człowieka umiejacego krytycznie myśleć i rozmawiać w oparciu o argumenty zaczerpnięte z wiedzy"
    Jedyne czego sie tam Twoj syn nauczyl to logicznego postrzegania rzeczywistosci.
    Nie ma zadnych szans krytycznie, samodzielnie myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alma
      To nieprawda, Danku :-)
      Dowiedział się. Niekoniecznie na uniwersytecie, a ode mnie. Dowiedział się także co to znaczy być Muzulmaninem lub Żydem. I co to jest etyka i co to jest religia. I powiedziałam mu jak żyć, żeby nie zwariować (myślę, że za te dwie dekady będę już w stanie mu to powiedzieć :-D).

      Obawiam się, że szkoła generalnie niewiele może nauczyć. To życie uczy człowieka :-)

      A Tobie życzę mnóstwo przytulania i czułości, Danku! Nie tylko takiego okazjonalnego! Twoje wyznanie było bardzo rozbrajające! :-)))



      Usuń
    2. Danek

      Ty nie myślisz samodzielnie. Wciskasz innym papkę, która ci wciskają w głowę. To, że w Twojej głowie miesza się ona tworząc przedziwne kombinacje, nie zmienia faktu, że Jesteś ofiarą ludzi, którzy wmówili ci, że przekazują Ci wartościową wiedzę...

      Usuń
    3. Czytam Kędra Nagast, święta księgę królów Abisynii. Wierzą oni, bo tak mówi ich Pismo, że niegdyś królowa Etiopii zaszła w ciążę i jak to ciężarne, miała potrzeby i kiedy zobaczyła nóżkę kozy, żyła z nią. Z tego związku narodziło się dzieciątko, które miało jedna kozią nogę. Sam król Salomon wielbił te królową...Ja bardzo szanuję święte księgi. Ale, taki już jestem, pewnie to moja ułomność, nie we wszystko, co głoszą, wierzę. Ta księga uzasadnia pochodzenie królów Abisyńskich od Salomona, syna Dawida, króla Izraelskiego.

      Usuń
    4. Kedra Nagast...system dopisuje mi bez przerwy ę...

      Usuń
    5. dobrze jest wiedziec, ze King David oraz Salomon to postacie historyczne.

      Usuń
  14. Piotrze, czy zgodzisz sie w sposob logiczny, ze Jezus nie bez powodu inkarnował swoja dusze w ludzkie ciało?
    Jesli zgodzimy sie, ze pierwsze przyjście Jezusa na Ziemie nie bylo z przypadku - zgodzimy sie, ze byl jakis powód tej inkarnacji.
    Czytałeś wielokrotnie Biblie wiec zapewnie jestes ekspertem w temacie.
    Ja tylko napisze, ze jest oczywisty powód tej inkarnacji Jezusa.
    Zbawienie.
    - po pierwsze, kazda osoba Zbawiona jest bez pierworodnego grzechu (wiemy to z Ksiegi u Galacjan) - w oczach Boga Ojca jestesmy wiec nieskazitelni,
    zawieramy Nowe Przymierze z Bogiem.
    Pierwsze przymierze Bog zawarl z Abrahamem.
    - po drugie Bog wyslal swojego nieskazitelnego syna aby przyjął na siebie wszystkie grzechy ludzkosci.
    Zamiast corocznej ofiary nieskazitelnego baranka (ofiara Yom Kippur) - Jezus jako nieskazitelny syn Bozy na wsze czasy odkupil wszystkie grzechy.
    Czy juz Piotrze wiesz dlaczego Jezus musial umrzec na Krzyżu?
    piszesz: "DLACZEGO Jezus umarł (umarł? hmm...),"
    Tak Jezus umarł w swoim fizycznym ciele jak kazdy z nas kiedys umrze.
    Jezus umarł jednak w cierpieniach.
    Dusza Jezusa czy kazdego z nas po śmierci przechodzi na drugą stronę.
    Bóg nie wykorzystał innej możliwości, byla juz bowiem coroczna tradycja czy raczej ceremonia ofiary nieskazitelnego baranka w postaci obrzadku Yom Kippur.
    Bóg ofiarowal swojego wlasnego syna w miejsce nieskazitelnego baranka.

    Nezumi zapewne postawi mnie ocene dwa, logicznie bowiem rozumie wszystko inaczej?
    Tylko głową kręcić nad stanem poziomu intelektualnego polskiej inteligencji.
    Ziemia przeklęta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze - piszesz logicznie: "Danek, Jezus nie umarł, tylko został zabity, to tak na marginesie"
      Nie jest w zaden sposob powyzsze twierdzenie ani logiczne ani prawdziwe.
      Po umeczeniu Jezusa powieszono Go żywego na Krzyżu.
      Jezus nie umarł od razu - słowo zabity wskazuje, ze umarł przez akt zabicia.
      Jezus umarł spokojnie wisząc na Krzyżu.
      Dla pewnosci poprosilem Ducha Świętego o mądrość w tej sprawie.
      Bog nie moze zostac zabity. Nie ma takiej mozliwosci aby Boga mozna bylo zabic.
      Bog wybiera sobie moment swojej smierci gdy jest w fizycznym ciele.
      Umeczony, powieszony umarlem w calkowitym spokoju po wypowiedzeniu tych słów:
      It is finished. John 19:29-30
      “Father, into your hands I commit my spirit.” Luke 23:46
      czyli
      To jest skończone. Jana 19:29-30
      „Ojcze, w Twoje ręce oddaję mojego ducha”. Łukasza 23:46
      Piotrze Twoje Dlaczego zawarte jest w ostatnim słowie Jezusa - It is Finished.
      Wypełniłem moja misje.
      Dlatego, ze wszystko zakonczyl mogl Jezus odejsc.
      Jesli w szczegolach chcesz jeszcze sie dowiedziec Dlaczego poczytaj jeszcze raz Pismo.
      Ja sie nie bede powtarzał.

      Usuń
    2. Danek

      Ja tylko w kwestii tego zabicia. Jeśli Jesteś prawnikiem to wiesz, że ofiara może umierać bardzo długo, ale nie przestaje to być zabójstwem...

      Usuń
    3. specjalizowalem sie w Prawie Rolnym :)
      jednak intuicyjnie taka wiadomosc otrzymalem od samego Jezusa albo Ducha Świętego - Boga nic nie jest w stanie zabić. Nie ma takiej mozliwosci.
      Przyjmujesz Nezumi to pojecie dosłownie.
      Zapewne Jezus rozumie to troche inaczej.
      Jezusa czyli Boga nic oraz nikt nie jest w stanie zabić.
      Umarł na Krzyżu a nie został zabity.
      Mial pełny spokoj ducha, Jego misja na Ziemi wypełniła sie.

      Usuń
    4. Piotrze Twoje logiczne zapytania nie maja nic wspolnego z rzeczywistoscia.
      Nezumi niestety nie zabiera sie za napisanie no 60 stronach krotkiej ksiazeczki aby ludziom wytlumaczyc dlaczego Bog inkarnowal sie w ludzkie cialo.
      Nie tylko Ty Piotrze, niewielu ludzi zna odpowiedzi na Twoje zapytania.
      Nezumi nie zarobi milionow, i tak to sie kreci.
      Wyobraz sobie Piotrze, ze stworzyles nowa cywilizacje, trzymasz ich w akwarium.
      Chcesz aby sami zdobywali wiedze pod Twoim czujnym okiem.
      Co robisz?
      Zapewne podobnie jak Bog Ojciec nie podasz tym istotom wiedzy w tabletce, cierpliwie dasz im czas na zaawansowanie sie indywidualnie kazdego oraz dasz im czas na zaawansowanie sie cywilizacji.
      Nie sa w stanie dokonac grzechu, ktorego im nie odpuscisz jesli o to poprosza.
      Na koniec. Armageddon -
      wrzucisz krnabrnych do jeziora wiecznego ognia -
      cala reszta, ktorych serca beda zwrocone w Twoim kierunku - zbudujesz dla nich cudowny swiat wiecznej szczesliwosci.
      Na nikogo sie nie obrazasz jak w swojej malej logice sobie wyobrazasz.

      Usuń
    5. sprobuje Tobie Piotrze odpowiedziec na nurtujace Ciebie zapytanie, mamy tutaj Filozofa ktory postawil mnie dwoje za wiedze ale sam nie kwapi sie z wytlumaczeniem czegokolwiek a przeciez Twoje pytania powinny byc podstawa Filozofii.
      Piotrze, zacznijmy od konca, czyli od wypowiedzenia przez Jezusa: "wypelnilo sie"
      Nastepny oddech mial juz w duchowym swiecie.
      w ciagu nastepnych trzech dni otrzymal klucze do Nieba oraz do Piekla.
      Bog Ojciec dal wiec Jezusowi prawo decydowania kto wejdzie do Domu Bozego do ktorego wejsc mozna tylko i wylacznie poprzez Jezusa albo kto wyladuje w jeziorze wiecznego ognia.
      Nie ma trzeciej drogi.
      Jest to wiec ogromna sprawa. Na tym polegala misja syna Boga, misje te wykonal.
      Jesli jeszcze czegos nie zrozumiales, prosze zapytaj Nezumiego, On posiada niezbedna wiedze :)

      Usuń
    6. nawet nie rozumiesz ze napisalem ze Bog nie obraża sie na czlowieka.
      Piotrze, masz problem ze zrozumieniem ale to nie jest juz moj problem.

      Usuń
    7. Piotrze, wg naszego Filozofa nie mam wiedzy w temacie Boga, dostałem dwoję a Ty niestrudzenie zadajesz mnie filozoficzne pytania.
      Dziekuję za uznanie :)
      Zacznijmy od tego, ze kwestię wiary nie wolno rozstrzygać stosując prawa logiki.
      Wiara nie jest wiedzą, którą poznajemy w sposob empiryczny czy racjonalny.
      Chociaz dla mnie wiara jest doswiadczeniem empirycznym, jednak jest to moje subiektywne poznanie.
      Grzech pieworodny wynika z chęci poznania Wiedzy przez biblijną Ewę.
      Chciala byc tak mądra jak sam Pan Bog.
      Bog zdecydowal, ze poprzez owoc z drzewa mądrości ludzkość nie zdobedzie Wiedzy lecz poprzez nieskonczone inkarnacje w fizyczne cialo.
      Dlaczego tak zdecydowal tego Piotrze nikt nie wie.
      Bog zapowiedzial poprzez Swoje Słowo, ze niektore rzeczy ujawni dopiero gdy ujrzymy Jego twarz na koncu tego doczesnego świata.
      Podczas brania prysznica teraz gdy przyszedłem z pracy otrzymałem odpowiedź poprzez intuicje dla Ciebie.
      Próba zrozumienia dlaczego kazdy człowiek zostal obłożony grzechem pierworodnym jest podobna do przesypywania piasku w piaskownicy.
      Ta próba zrozumienia nie ma zadnego znaczenia, jest bezowocna podobnie jak przesypywanie piasku tam i z powrotem.
      Osoba wierząca ma zmyty grzech pieworodny z chwila gdy "urodzi sie na nowo" czyli gdy przyjmie Jezusa za swojego Zbawce.
      W tym momencie w oczach Ojca w Niebie jestesmy oczyszczeni z jakiegokolwiek grzechu lacznie z grzechem pierworodnym.
      Nasza dusza nalezy od tego momentu do Jezusa Chrystusa.
      Amen?
      Od tego momentu stajemy sie dzieckiem Bożym, w kazdej chwili możemy podchodzic pod Tron, prosić o cokolwiek chcemy.
      Stwórca stworzył kazdego z nas arcydziełem, niepowtarzalnym, jednym w rodzaju.
      A Ty piszesz ze jakimś ułomnym nas stworzył.
      Dlatego Piotrze daruj sobie logiczne rozumowanie w temacie ktory dotyczy Boga.
      Potrzeba zrozumienia Dlaczego nie ma zadnego znaczenia gdy wszystko, jakikolwiek grzech wraz z grzechem pierworodnym zostaje zmyty z czlowieka wierzącego.
      Wiemy to z Listów do Galacjan.

      Usuń
    8. Danek

      Ja nigdy nie napisałem, że nie masz "wiedzy w temacie Boga." Ja pewnie też jej nie mam. Wiem natomiast, co ludzie na ten temat myśleli. Masz jakieś swoje wyobrażenie o Bogu, jakieś własne poczucia mistyczne i dobre chęci. Napisałem tylko, że nie masz wiedzy niezbędnej do tego, aby wiedzieć, czego uczył Jezus, ponieważ wielu rzeczy zupełnie nie przyjmujesz do wiadomości. Napisałem też, dlaczego tak uważam. Nie ma sensu, żebym to teraz powtarzał, skoro na to nie zareagowałeś. Ta dwója jedynie Twoich odpowiedzi na tamte pytania dotyczy. Twoje przekonanie, że w relacji człowieka z Bogiem liczą się wiara i łaska boża, a nie uczynki, jest typowo protestancka - co akurat dla mnie nie ma znaczenia. Tyle tylko, że Luter i inni oczekiwaliby od Ciebie, że zapoznasz się jako tako z przesłaniem ewangelicznym. Wiara bardzo ściśle wiąże się według nich ze słowem bożym. Każdy, kto chce innym o tym mówić, powinien to zrobić. Ty zresztą bardzo często powołujesz się na nie, jednak zbywasz milczeniem to, co mogłoby być dla Ciebie niewygodne. Ten brak otwartości utrudnia rozmowę z Tobą. Piotr rozmawia z Tobą o czymś innym i stawia Ci pytania, na które przeważnie nie potrafisz odpowiedzieć inaczej niż kwestionując wartość logicznego myślenia.

      Usuń
    9. Nezumi, w sposob wyczerpujacy napisalem powyzej dla Piotra odpowiedz na Jego zapytanie Dlaczego - to raz
      chodziaż Ty zbywasz to z wysokosci Katedry jako że ja "nie potrafisz odpowiedzieć inaczej niż kwestionując wartość logicznego myślenia."
      Nezumi, Bog sam poprzez Swoje Slowo powiada: " and lean not unto your own understanding."
      czyli "i nie opieraj się na własnym zrozumieniu. "
      Nezumi ja tutaj nie wystawiam ocen, przytaczam tylko Słowo Boże aby kwestionować wartość logicznego myślenia gdy dyskutuje sie o Bogu.
      Jesli twierdzisz ze Boga powinno sie poznawac tak jak chce tego Piotr poprzez logiczne myślenie to ja głośno powiem - jesteś Nezumi w błędzie.
      Jest miejsce dla logiki gdy wysyłamy ludzi na Marsa czy bierzemy pozyczke na dom.
      Wartość logicznego myślenia gdy poznajemy Boga jest przeszkodą w poznaniu Boga.
      Jednoczesnie polemizowalem z Toba, na pewno to pamietasz gdy wykladales swoje jak pojmujesz nauki Jezusa.
      Ty jednak masz gotowca,
      nie wiem czy masz gotowca z religii katolickiej czy masz gotowca wykreowanego przez swoich profesorow logikow -
      ja nie tylko zapoznaje sie w Biblia - uczeszczam tez nawet w Synagodze aby poznac przeslanie Jezusa u samych źródeł czyli u Zydow dla ktorych Jezus to Yeshua czyli nazywaja go tak, jak wołała na Jezusa Jego Matka.
      Watpie, czy Twoja wersja o nauce Jezusa jest rzeczywiscie prawdziwa.
      Postawiles mnie dwóję z wysokości swojej Katedry Filozofii co nie oznacza ze Twoj gotowiec odzwierciedla prawdziwy obraz przesłania Jezusa.
      Jestes tak obwarowany swoja logiczna wersja Nauki Jezusa ze nawet nie probowales ze mna w tym temacie dyskutowac chociaz ja dokonalem wysilku nie tylko poznalem nauke kosciola katolickiego ale tez protestantow a nawet w orginale jak Nauke Jezusa rozumieja Zydzi, pierwsi wyznawcy Jezusa, ze jest On Mesjaszem.
      Masz wiec Nezumi bardzo ale to bardzo ograniczony obraz tego czego dokonal oraz co chcial przekazac ludzkosci Jezus Chrystus.
      Ocene sobie wystaw sam.
      Zaden z Twoich studentow nie zada sobie trudu pojscia do warszawskiej zydowskiej synagogi gdzie czci sie Jezusa jako Mesjasza.
      Mnie to interesuje wiec taki trud sobie zadalem.
      Nie potrafisz nawet tego we mnie docenić.

      Usuń
    10. Danek

      Ty nie oceniasz, bo brutalnie napadasz na tych, którzy myślą inaczej niż Ty i udajesz, że Jesteś gluchy, kiedy Cię ktoś o coś pyta. Kiedy mówię o tym, jak Jezus odnosił się do bogactwa i biedy, wyzywasz mnie od komunistów. A kiedy zwracam Ci uwagę, że możesz mówić tylko o tym, o czym masz wiedzę, od jajogłowych.
      A w dodatku wysyłasz mnie z Odzież do piekła. To dobrze, że chodzisz do synagogi. Ale wmawiasz mi, że nie wiem, że Jezus był uważany za Mesjasza...😀
      Jeśli mówisz np. o Księdze Hioba, to słyszałeś tylko o jej zakończenie i mówisz, że nie ma w niej tego, co tam jest. Dlatego mogeCi powiedzieć jedynie- pogadamy jak się douczysz.
      A już żartem jest mówić, że nieboceniasz, kiedy jakieś poglądy potępiasz i stale się na coś oburzasz. Prawie nic innego tutaj nie piszesz poza tym, że opływasz w dostatki, bo Pan Bóg docenia Twoją wiarę, a inni cierpią, bo nie wierzą.
      Jest to pogląd całkowicie niezgodny z prawdą, ponieważ cierpienie nie omija nikogo.

      Usuń
    11. Na moje pytania nie odpowiadasz w ogóle, więc przestałem Cię pytać...

      Usuń
    12. (Niestety sztuczna inteligencja cały czas mnie poprawia. Przepraszam za błędy w tekście komentarza).

      Usuń
    13. A pisanie, że na katedrze u Nezumiego dostaje się dwóję za popularyzację wiedzy o Bogu, nie jest nawet śmieszne, bo jak możesz popularyzować nieuctwo...

      Usuń
    14. Chłopaki, uwielbiam te wasze dyskusje.
      Sama w tym udziału nie biorę, bo moja głowa za mała na to.
      Jestem waszą fanką

      Usuń
    15. Irsila, to bardzo ładnie powiedzialas, dziekuje.
      Jednak chce tutaj zaprezentowac cytat z
      Matthew 10:14
      If the home is worthy, let your peace rest on it; but if it is not, let your peace return to you. And if anyone will not welcome you or heed your words, shake the dust off your feet when you leave that home or town. Truly I tell you, it will be more bearable for Sodom and Gomorrah on the day of judgment than for that town
      czyli po polsku
      oto co powiedzial Jezus do swoich apostolow, co maja zrobic, gdy ludzie za nic maja nauke gloszona w imieniu Jezusa

      Jeśli dom jest godny, niech spoczywa na nim twój pokój; ale jeśli tak nie jest, niech twój pokój powróci do ciebie. A jeśli ktoś nie przyjmie cię ani nie zważa na twoje słowa, strząśnij kurz ze swoich stóp, kiedy opuszczasz ten dom lub miasto. Zaprawdę powiadam wam, Sodomie i Gomorze lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu

      Irsila, ja akurat znalazlem sie w miejscu o ktorym Jezus mowil do swoich apostolow.
      Czuje, ze powinienen strzepać kurz z moich butow,
      Naprawde na czasie napisalas swoj komentarz Irsilo.
      Poczulem sie bowiem tutaj jak w pelnym ciemnogrodzie, jakbym byl w swiecie calkowitej ciemnosci.
      Nezumi, niby jestes Mystikiem ale zachowujesz sie jak tylko i wylacznie kierujacy sie poprzez logiczne rozumowanie.
      Piszesz, ze ja popularyzuje nieuctwo.
      Chcesz aby ludzie tylko i wylacznie poprzez swoje dobre uczynki otrzymali Zbawienie.
      To tak jakbys twierdzil, ze Jezus w pelni nie zapłacił ceny za Zbawienie kazdego czzlowieka, ze niby my mamy jeszcze dokonac jakichs dobrych uczynkow aby zasluzyc na Zbawienie.
      Czyli, wysuwasz twierdzenie, ze Jezus w pełni nie zapłacił swoja ofiara ceny Zbawienia.
      Nic bardziej błędnego.
      Zbawienie jest darem od Jezusa.
      Zapoznaj sie ponownie ze Słowem Bozym.
      Nie chce powiedziec, ze kierujesz sie nieuctwem - chce tylko zaznaczyc, ze uczysz nieprawdziwego owocu Jezusowej męki swoich studentow.
      Jedyne co potrzebuje kazdy czlowiek zrobic to przyjąć ofiare Zbawienia od Jezusa Chrystusa.

      Usuń
    16. Same uczynki nie starczą do zbawienia. potrzebna jeszcze łaska boża.
      "Zbawienie jest stanem, w którym Bóg za sprawą Jezusa przywraca człowieka ze stanu grzechu i śmierci do stanu jedności ze sobą i życia wiecznego. ... Jednak przyjęcie zbawienia zależne jest od wolnej woli człowieka i od łaski. Zbawienie jest dziełem Trójcy jako Boga."
      Zatem, nie wiemy tu na ziemi czy zostaniemy zbawieni,
      możemy jedynie się jakoś starać o to.
      Ty Danek już jesteś tego pewien, znaczy zbawienia, w przeciwieństwie do mnie.
      Ponoć Bóg będzie nas rozliczał z miłości,
      a ja nie wiem ile jej mam, miałam, czy nią obdarzałam czy nie.
      Trudne zagadnienie.
      Nie uzyskujemy zbawienia przez śmierć Jezusa na krzyżu,
      o nie, to zbyt łatwe tłumaczenie.

      Usuń
    17. http://spiewnikreligijny.pl/teksty/241,zbawienie_przyszlo_przez_krzyz/
      Wysłuchaj Danku tej pieśni.

      Usuń
    18. Nawet nie wiesz Danku, jak bardzo cierpiałam,
      kiedy tu seksualnie na blogu Nazumiego się obnażyłeś,
      opisując robienie loda przez dziewczynę w złotych szpilkach
      i kiedy ten komentarz twój, na twoim blogu wkleiłam,
      to go zlikwidowałeś.
      Zatem się odpłaciłam i wszelkie moje komentarze na twoim blogu zlikwidowałam.
      Jakiś uraz mam, do obnażających się.
      Kiedy w internacie mieszkałam (internetu wówczas nie było),
      to taki zboczeniec wieczorem pod nasze okna podchodził w płaszczu i się obnażał, pokazując swe klejnoty.
      Podobnie było kiedy w akademiku mieszkałam,
      też taki zboczeniec był,
      podobnie też było, w płaszczu pod akademik podchodził i się obnażał,
      dokładnie wiedząc jaki to akademik, że dziewczyny tam mieszkają.
      A na koniec jeszcze dopowiem , że dość zboczeńców mam,
      gdyż kiedy na nowym osiedlu mieszkałam
      i z rana do sklepu podążałam,
      by dzieciom kupić świeże bułeczki na śniadanie
      podobnie było,
      takiego samego zboczeńca napotkałam.
      Twoje poglądy dziwne są,
      wszystko jest u ciebie dziwne.
      Chcesz dominować, nas wszystkich do gleby chcesz pochować,
      i myślisz, że rację masz.
      My swoje wiemy i racjonalnie myślimy.

      Usuń
    19. Piotrze, ja nie podwijam ogona jak to kombinujesz logicznie -
      ja wsluchuje sie w Slowo Boze ktore stanowi, ze:
      "A jeśli ktoś nie przyjmie cię ani nie zważa na twoje słowa, strząśnij kurz ze swoich stóp, kiedy opuszczasz ten dom lub miasto."
      Mam nadzieje, ze jednak zrozumiesz co tutaj mowi do nas Jezus Chrystus.
      5x czytasz Biblie nic nie zrozumiales.
      Jesli ktos sobie robi żarty z Pisma Swietego, ja mam opuscic takie miejsce -
      Ty to nazywasz podwijaniem ogona, zapewnie mowisz to z podszeptu szatana.
      Jednak jest to biblijny nakaz dla mnie.
      Powstrzymam sie od strzepnięcia kurzu z moich stóp czy obuwia.
      Kocham Was czyli Ciebie Piotrze oraz Nezumi wiec nie puszczę na Was mocy Ducha Świętego aby zrobil porzadek z ciemnota tutaj :)
      Po prostu powstrzymam sie od dalszego komentowania.
      Jezus nie po to wycierpial sie na Krzyżu aby sobie robic z tego żarty.
      Mamy wiec dołączoną przestroge, ktorej zapewnie nie zauwazyles w swoim czytaniu Pisma.
      "Zaprawdę powiadam wam, Sodomie i Gomorze lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu"
      Tylko dlatego powstrzymuje moc aby krzywdy Wam obu nie zrobić, nie wiecie bowiem obaj co czynicie.

      Usuń
    20. Danku

      Niestety wygląda na to, że Ty teraz robisz sobie żarty ze zwykłej przyzwoitości. A co jest ciemne, a nie jasne, to nie tylko Pan Bóg widzi...Jak możesz innych oświecać powołując się na Jezusa, kiedy nie zapoznałeś się z tym, co głosi. Jest was dwóch - Ty "oraz Danek. Jeden używa życia, a drugiego gorszy to, że ktoś inny myśli i czuje...Kiedy Ci przypomniałem słowa Jezusa o miłości, napisałeś, że zwracał się jedynie do apostołów, a Ciebie to nie dotyczy. Wiara bez miłości polega jedynie na przeliczaniu dolarów i pławieniu się we własnym luksusie. A ponieważ czasem piszesz tu coś innego - Coś, co ma może jakiś sens, wygląda na to, żartujesz nie tylko z Niego, ale i z samego siebie...

      Usuń
    21. ...Gorszy i miota obelgi 😀

      Usuń
    22. Kiedy Twój brat nazywał Cię ma swoim blogu "ciemnym ch..." broniłem Cię, bo mi było Ciebie szkoda.

      Usuń
    23. Znosiłeś z pokorą to, że pisał "wy...stąd ty ciemny ch..." Lżył Cię, a Ty tam powracałeś, a teraz obrażasz się na słowa Piotra (nie- Apostoła) jakby nie wiadomo jak Cię krzywdził...

      Usuń
    24. Tylko dlatego, że otwarcie mówi, co myśli.

      Usuń
    25. Nezumi, nikt kto nie wie co czyni nie moze mnie urazić.
      Jezus z wysokości Krzyża, umęczony prosil swojego Ojca aby wybaczyl oprawcom, nie wiedzą bowiem co czynią.
      Piotr moze sobie otwarcie mowic co chce, póki co po przeczytaniu 5x Pisma nic z tego nie zrozumial, ani jednego Słowa.
      Jednak u Mateusza Jezus chce aby bezowocnie nie glosic Jego Nauki.
      Jesli pada ta Nauka na głuche uszy nalezy zabrac sie stąd, wczesniej strzepujac kusz ze swoich stóp.
      Co do milosci blizniego ja zawsze podkreslam, ze nie tylko kocham Ciebie oraz Piotra, ja kocham wszystkich ludzi.
      Juz bardziej ludzi kochać nie moge.
      Ty kochasz tylko tych, ktorzy na to zasluguja.

      Usuń
    26. Danek

      Kochasz ludzi posyłając ich do piekła. Nie wiesz nie tylko, co czynisz, ale i co mówisz. Kto tu jest Twoim oprawcą? 😀
      Ja wiem, że Ty bardziej nie potrafisz kochać. Pokazujesz to takimi komentarzami...

      Usuń
    27. Niech jak balsam na Twą umęczona duszę podziałają słowa: "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni"...

      Usuń
    28. A Twój brat jest może po prostu chory...

      Usuń
    29. Strzepnij najpierw brud ze swej duszy, a potem możesz pomyśleć o butach - mógłbym Ci odpowiedzieć w Twoim stylu. Ale zastanów się, jaki to ma sens?

      Usuń
    30. Pozostaw Odziowi to, co on czytając zrozumiał, a pomyśl o tym, co Ty z tego zrozumiałeś i czym się przejąłeś a czym nie...

      Usuń
  15. Almo - proponujesz "podziemne" nauczanie.
    Mnie tez uczył Tato, ze moj dziadek zostal zamordowany przez sowietow w Katyniu.
    Oficjalnie jednak nie wolno bylo nawet wymówić słowa Katyń.
    Dzisiaj na Katadrze Filozofii u Nezumiego dostaje sie dwoje za probe popularyzacji Nauki Jezusa czy nawet mowienia Prawdy o Bogu.
    Jest linia doktryny Logikow, przycieta, przyfastrygowana, gotowiec.
    Ciekawy co tam nauczylas swojego syna o Muzułmanach czy Żydach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alma
      Jeszcze niczego. Obecnie uczy się o bogach starożytnego Egiptu :-D

      Usuń
    2. Alma
      Nie, nie, nie podziemne. Chodzi o to, że do szkoły moGa chodzić ucznioeie różnych wyznań. Natomiast praktyki religijne oraz wzbogacanie się przez Boga dokonuje się we własnej wspólnocie religijnej.

      Usuń
    3. Ta twoja kobieta Danku,
      tak się do Ciebie przytula,
      że być może w ciąży jest z Tobą?
      Tak intensywny seks, czy też miłość,
      powinien jakieś owoce wydać, czyż nie?

      Usuń
    4. Danek

      Dwóję dostaje się za niewiedzę.
      Nie wypisuj takich rzeczy, bo aż wstyd to czytać...

      Usuń
    5. Teraz już rozumiem, skąd te 160 lat życia twego,
      tu na tej ziemi.
      Otóż mały Daneczek się urodzi i jak nic,
      twoje geny przedłuży:)
      Innego rozumowania nie widzę:)

      Usuń
    6. Leży Daniątko, jako dzieciątko,
      jako jagniątko,
      a gdzie?, gdzie?
      na Florydzie:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty