Londyńska przygoda inspektora Nezumiego
W londyńskiej mgle mogą przydarzyć się rzeczy,
o których nie śniło się nawet filozofom.
- W tej alejce zniknął przed laty i już go więcej nie
widziałam. - oznajmiła pochlipując Nereida Naxos.
Inspektor Nezumi zamyślił się. Był dokładnie w tym
samym miejscu kilka lat temu. To był zupełnie inny okres
jego życia. Tak wiele zmieniło się w tak krótkim czasie.
Nie spodziewał się, że Noriko odejdzie. Odchodząc powiedziała:
"Cieszmy się życiem, dopóki ono jeszcze jest." Następnego
dnia już nie żyła.
Nezumi starał się ustalić fakty. Przede wszystkim sprawdził
własne alibi i doszedł do wniosku graniczącego niemal z
pewnością, że jej nie zabił. Pomijając już to, że nigdy nikogo
nie zabił, miał trzech świadków, że w chwili morderstwa po
pogrzebie wypalił jointa z synem zmarłej. W podobny sposób
udało mu się ustalić, że ani jego szef Furukuma, który był w
tym czasie w burdelu, ani żaden z kolegów Noriko nie mógł
pozbawić jej życia.
Działając dalej z równą dociekliwością nabrał przekonania,
że Noriko zabiła się sama. Ogarnął go wielki smutek. Oczywiście
upozorowała morderstwo. Furukuma chciał mu przydzielić
nową asystentkę, ale stanowczo odmówił.
- W tej alejce zniknął przed laty i już go więcej nie widziałam
- powtórzyła Nereida.
- Ach, przepraszam, wyłączyłem się na chwilę...Tak bywa! -
- Ale widzi pan, on ukradł mojemu ojcu cztery miliony
dolarów. -
- Czy warto szukać człowieka ze względu na tak nieistotną
sumę? -
- Dla mnie to dużo. Ojciec stracił wszystko i wyskoczył
z 58 piętra. Ale nie zabił się...Muszę opłacać jego rehabilitację. -
- Faktycznie rzadko się zdarza. -
- Był bardzo wierzący i bogowie go ocalili. Wie pan,
inspektorze, w budynku nie było otwieranych okien, ale on
sobie wstawił. Powiedział, że chce, aby jego gabinet przypominał
dom. Oczywiście testował bezpieczeństwo i wypchnął przez
to okno kota. Przez trzy dni i trzy noce płakałam, ale kot
przeżył, tylko gdzieś sobie poszedł, a potem czekał przed
budynkiem. Ojciec połamał się trochę, ale jest nadzieja, że
zacznie latać. Dlatego muszę dorwać tego skurwiela! -
- Nie zajmuję się poszukiwaniem zaginionych. -
- Ale mam nadzieję, że zrobi pan dla mnie wyjąteczek. -
- Nawet, gdybym chciał, niewiele mogę pani pomóc.
Ten człowiek nie żyje. -
- Nie ufam panu! Proszę mnie o tym przekonać. -
- Za chwilę spotkamy jego ducha. -
- Raczy pan żartować, inspektorze. -
Nereida mimo swoich dwudziestu ośmiu lat miała
jeszcze trochę przywiędłego wdzięku, podobnie jak
kwiaty, które nie stoją zbyt długo w wazonie. "Musiała
to być kiedyś piękna kobieta!" - pomyślał inspektor -
"Kogoś mi nawet przypomina. Ale jej czar dawno prysnął!
Rozkapryszona córka milionera, która chce ratować dziada."
W tej samej chwili zawstydził się. "Biedna dziewczyna.
Współczuję jej ojcu. Skoczyć z takiej wysokości i się nie
zabić. Trzeba mieć naprawdę pecha!"
- Mam wrażenie, że pan gdzieś odlatuje, inspektorze.
Przyleciałam specjalnie do Londynu licząc na pomoc w
załatwieniu mojej sprawy. Kieliszeczek szkockiej? -
- Piję tylko zmieszaną. -
Wyciągnęła z okazałej torby, którą dźwigała, butelkę
i dwa kieliszki. Usiedli na ławeczce.
- Będę tu jeszcze przez tydzień. Mogę być pańską
niewolnicą przez ten czas. -
- Jak już powiedziałem: On nie żyje. -
- Jak pan woli, to mogę z panem porozmawiać o sztuce.
Znałam pewną gejszę i wiele się od niej nauczyłam. Nie była
to zwykła sza, tylko gejsza, a to jest spora różnica. -
- Człowiek mądry nie będzie sobie roił, że jest silny
i stworzony do wielkich rzeczy, droga pani Nereido. Nie
jestem w stanie wyśledzić ducha i zmusić go do zwrotu
przehulanej za życia kwoty. Jak będzie tu za chwilę
przechodził, proszę z nim pogadać. Może ma ochotę na
odrobinę relaksu w kulturalnej atmosferze. Ja...widzi
pani, nie wspomniałem o tym, ale niedawno straciłem
partnerkę. -
- A co to szkodzi? Zrobię ci laskę, kotku! Jestem w tym
dobra! Po wypadku ojca zmuszona byłam uprawiać prostytucję.
To będzie mineta twojego życia. Chyba, że wolisz inaczej?
A potem pogadamy o surrealistach. -
- Wolę od razu o surrealistach. -
- Proszę bardzo... -
Nie zdążyła jednak nic więcej powiedzieć, kiedy zjawił
się przed nimi duch. Nereida przywitała go odpowiednio.
- To jakieś nieporozumienie. - rzekł duch - Nie mam
przyjemności znać pani, ani pani ojca. Pani słownictwo
sporo mi o pani powiedziało. Proszę zająć się lepiej tym
dżentelmenem! -
Kobieta rzuciła się na niego, ale rozpaczliwie chwytała
tylko powietrze i w końcu udusiła się. Leżała teraz martwa
wśród jesiennych liści. Duch przybrał poważny wyraz
twarzy i zapytał:
- Dlaczego mnie zawezwałeś? -
- Chciałem z kimś pogadać. Czuję się bardzo samotny.
Wiesz, jak to jest, kiedy człowiek nagle zostaje sam. -
- Chciałeś się pozbyć tej dziwki? -
- Może nie do końca zrozumiałeś moje intencje. Chciałem
tylko zachować do niej jakiś dystans. W gruncie rzeczy bardzo
mi jej szkoda. Oczywiście historię z ojcem zmyśliła. Podobnie
jak to, że studiowała na Harvardzie. -
- Może chciała cię bliżej poznać? -
- Tak. Mam wyrzuty sumienia. -
- Niektórzy ludzie tak reagują na duchy. Nie ma w tym
żadnej twojej winy. -
- I nigdy nie była prostytutką... -
- Dla mnie to też oczywiste! -
- Więc powiedz mi - dlaczego? -
- Twoja sława, Mistrzu...Pamiętam, że jak żyłem,
rozczytywałem się w opowieściach o tobie, które pisał
Nazumi. -
- To stracił czytelnika...Chciałbym powiedzieć, że nic
z tego, co o mnie pisał nie jest prawdą, ale nie potrafię
kłamać. -
- Wiem, że popadłeś w melancholię. Zapewniam cię,
że po śmierci nie ma już nic i Twoja Noriko nie cierpi.
Ale mogłeś ją pozbawić życia na tysiąc sposobów:
poprzez mantrę śmierci, rzucając na nią ciężkie voodu,
siłą sugestii prowadząc jej umysł ku samobójstwu... -
- Wierzysz w duchy? W ten sposób nie można nikogo
realnie zabić! Czyżbyś był okultystą? -
- A ja to niby nie jestem duchem? - odpowiedział
spokojnie duch. Inspektor rozważał coś przez długą
chwilę, jakby nagle zobaczył śnieg:
- To kwestia definicji. - zauważył.
- Ale mnie widzisz? -
- Raczej wyczuwam. Śmierdzisz dekadencją! -
Po tych słowach duch ulotnił się, a inspektor Nezumi
zapadł w półroczny letarg. Kiedy się obudził, była pełnia
wiosny. Na trawniku krety usypały spory kopiec. Obok
niego zabezpieczył ślady dwukrotnie użytej prezerwatywy
i zużytą zapalniczkę. Ciało Nereidy Naxos leżało obok
z rozrzuconymi nogami. Jej włosy łonowe były nieco
nadpalone. Zrobił jej serię zdjęć. W chwili, kiedy je robił,
zaskoczyło go dwóch bobbies.
Dopiero, kiedy okazał im legitymacją służbową uwierzyli,
że nie jest nekrofilem. Pokazał im zdjęcia śladów stóp ducha.
Były nieproporcjonalnie duże. Stąd sugestia, że widmo
musiało być olbrzymem. Niestety rozmiękczony kondom
trudno było włożyć pęsetą w opakowanie foliowe. Obok
ciała leżała przywalona kamieniem kartka z napisem
"Czy nadal nie wierzysz w duchy?" Nezumi zachwycił
się jakością papieru i tuszu, odpornego na działanie
opadów atmosferycznych.
- Jestem dziwnie głodny. - powiedział. Jeden z
bobbies wyjął z kieszeni kanapkę z jajkiem, papryką
i ciecierzycą i poczęstował go.
- Nie kręć się tu więcej, skośnooki. - zauważył -
Nie możemy cię kryć! -
- A nie macie czegoś do picia? -
- Wyjdziesz z parku i będzie sklep nocny. Ale
o trzeciej go zamykają. Tera je czwarta... -
Kiedy odeszli, zorientował się, że żadnego ciała
nie było. Musiała to być kolejna sztuczka Noriko,
Mistrzyni tworzenia iluzji. Nie miał już wątpliwości,
że przebrała się za Nereidę Naxos, chcąc przetestować
jego wierność, a potem położyła się na trawie. Musiała
mu podać sporą dawkę jakiegoś usypiacza i dlatego
spał tak długo. Chciała nim wstrząsnąć i upozorowała
gwałt na sobie, którego dopuścił się duch.
Coś mu jednak w tej sekwencji zdarzeń nie pasowało.
Ale co?
-



🙂
OdpowiedzUsuń