Sens nauki Chrystusa według hrabiego Tołstoja

                                                   Dankowi i naszym prawicowym, 

                                  "chrześcijańskim"politykom...

 

      "Ten sens można wyrazić następująco: Chrystus poucza ludzi, 

aby nie robili rzeczy głupich...

      Chrystus powiada:nie wpadaj w gniew, nie uważaj nikogo za

niższego od siebie, to głupie. Będziesz się złościł, krzywdził innych

- tobie samemu będzie gorzej. Tak jeszcze powiada Chrystus: 

nie lataj za wszystkimi kobietami, połącz się z jedną i żyj z nią, 

a będzie ci lepiej. I jeszcze tak mówi: nie zobowiązuj się wobec 

nikogo do żadnych rzeczy, albowiem każą ci robić głupstwa i 

zbrodnie. I jeszcze tak mówi: nie płać złem za zło, albowiem zło  

wróci do ciebie i będzie gorsze niż przedtem, jak zawieszony nad

miodem kloc, który zabija niedźwiedzia.  I jeszcze powiada: nie

uważaj ludzi za obcych tylko dlatego, że zamieszkują oni inną 

ziemię i mówią innym językiem. Jeżeli będziesz miał ich za 

wrogów i oni ciebie będą mieli za wroga - tobie samemu będzie 

gorzej. A więc nie czyń tych wszystkich głupich rzeczy, a będzie 

ci lepiej.

     ...Pokolenie za pokoleniem pracujemy nad zabezpieczeniem

swego życia za pomocą gwałtu i utrwalenia swojej własności.

Wyobrażamy sobie, że szczęście polega na posiadaniu jak 

największej władzy i jak największej własności. I tak żeśmy 

do tego przywykli, że nauka Chrystusa mówiąca, iż szczęście 

człowieka nie może zależeć od władzy i mienia, że bogaty nie 

może być szczęśliwy, wydają nam się żądaniem ofiary w imię

dobra przyszłego.  Tymczasem zaś Chrystus bynajmniej nie

wzywa nas do żadnej ofiary, przeciwnie poucza nas, abyśmy

nie czynili tego, co gorsze, lecz tylko to, co lepsze jest dla

nas tutaj w tym życiu. Z miłości do ludzi Chrystus uczy ich

wstrzymywania się od zabezpieczania własnych interesów

przemocą i do posiadania dóbr, podobnie jak z tych samych 

pobudek poucza ludzi, aby wstrzymywali się od bójek i 

pijaństwa. Chrystus mówi, że ludzie będą szczęśliwi, jeżeli 

poniechają stawiania sobie oporu i wyrzekną się własności, i 

przykładem swego życia to potwierdza. Mówi on, że człowiek 

kierujący się Jego nauką musi być w każdej chwili 

przygotowany na śmierć wskutek gwałtu zadanego mu

przez innych, wskutek zimna i głodu, i nie może być pewny

ani godziny swego życia...

      Złudzenie polega na fałszywym przeświadczeniu, że życie 

nasze może być zabezpieczone poprzez walkę z innymi ludźmi.

Jesteśmy tak przyzwyczajeni do tego złudzenia pozornej 

gwarancji, jaką obwarowujemy swe życie i swoją własność,

że nawet nie zauważamy, co przez to tracimy. A tracimy

wszystko - życie całe. Wszystkie nasze dni pochłania troska 

o owo zabezpieczenie naszego życia, ciągle tylko 

przygotowujemy się do tego, aby żyć, i w rezultacie na 

właściwe życie nie pozostaje czasu.

     A wystarczy przecież na chwilę uwolnić się od tego

przyzwyczajenia i spojrzeć na nasze życie z boku, aby przekonać 

się, że wszystko, co robimy dla rzekomego zabezpieczenia 

naszego życia, robimy nie po to, aby zabezpieczyć nasze życie,

lecz tylko po to, żeby zajmując się tym, zapominać, że życie

nigdy nie jest i nie może być zabezpieczone...

     Być biednym, być nędzarzem, być włóczęgą, to właśnie to,

ku czemu wzywa nas Chrystus; to, bez tego nie można wejść

do królestwa Bożego, bez tego niepodobna być szczęśliwym

tu, na ziemi."  

     

    Nie chcę obciążać tekstu Tołstoja własnym komentarzem

i wybrałem tu jedynie fragmenty utworu pisarza

"Na czym polega moja wiara?", mówiące o moralnym

i najprostszym sensie słów Jezusa. Oczywiście wiara 

miała też dla niego sens metafizyczny. W innym utworze

Tołstoj wymienia jego zdaniem najważniejsze 

uwarunkowania szczęścia w ludzkim życiu...

     Czy Jezus (jako postać historyczna, człowiek, który

umarł dla swej wiary), był szczęśliwy?  Nie wiem...Być 

może od chwili, kiedy wypowiedział słowa "Smutny 

(zraniony) jestem aż do śmierci" - nie był.  A jeśli, jak 

twierdzi wielki pisarz, Chrystus nie domaga się od nas 

ofiary, to dlaczego sam ją poniósł i jaki jest wobec tego 

sens naśladowania go? Jak należy rozumieć słowa 

hrabiego Tołstoja o tym, że wierzący powinien być 

biednym włóczęgą?  Dlaczego wobec tego sam nie rozdał 

swego majątku ubogim i nie zrezygnował z pisania i 

głoszenia swego przesłania (nieprzeciwstawiania się złu)? 

Czy była to z jego strony ofiara? A czy nie musimy troszczyć

się o zachowanie i zabezpieczenie życia naszego i naszych

bliskich?  

      Nie odpowiem tu na te pytania z dociekliwością

godną Uljanowa, który demaskuje Tołstoja jako wroga

ludu spragnionego rewolucji socjalnej, ponieważ sens 

przytoczenia tu jego słów jest dla mnie inny. Myślę, że 

słowa te ukazują właściwy kierunek w refleksji nad 

życiem, ludzką historią, rozwojem moralnym człowieka 

i jego sytuacją egzystencjalną.   

    Samotnik Rilke, który miał szczęście w młodości 

spacerować i rozmawiać z Tołstojem w Jasnej Polanie, 

pisze, wspominając to spotkanie w jednym z listów, 

że Tołstoj w swych utworach stale mówi i myśli o śmierci, 

którą wyjątkowo głęboko przeżywa i zauważa w życiu. 

Śmierć Anny Kareniny i Iwana Iljicza nie są tu 

wyjątkiem.  (Nie mówiąc o bohaterach "Wojny i pokoju").

    W moim poczuciu "Śmierć Iwana Iljicza" jest utworem,

który powinien w młodości przeczytać każdy człowiek,

jeśli chce cokolwiek rozumieć z życia. Śmierć nie była

dla Tołstoja, jak dla Canettiego, obsesją, lecz podstawowym

faktem związanym z poczuciem wartości życia i sensu

jego przemijania aż do końcowej fizycznej zatraty...

     

    

    

     


 

 

Komentarze

  1. Tołstoj przeciwstawia naukę Chrystusa rzekomej mądrości tego świata, która jest wedlug niego źródłem cierpienia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwotnie tekst ten miał nosić nieco żartobliwy tytuł "Płachta na Danka"...Hrabia Tołstoj nie bał się takich wyzwań. Podziwiam jego odwagę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mógłby też on nosić tytuł "Dlaczego karlejemy?"

    OdpowiedzUsuń
  4. Tołstoj perswaduje tu prawie jak Schweitzer podczas swych slymnych kazań w Afryce. Jeśli wierzysz w Boga to nie kradnij bliźniemu kozy...😀

    OdpowiedzUsuń
  5. Może nikt mu nie powiedział "Keep Smiling."

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmiałoby to jak szyderstwo...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nezumi, Nezumi....
    poczytajmy u Jana
    John 10:10
    I have come so they may have Life,
    and have it to the Full
    czyli -
    Przyszedłem, aby mieli Życie,
    i aby mieli życie w pełni

    Tolstoy żyl zapewne w XIX wieku, nie bylo żadnego internetu, nie miał zadnej szansy poznac zawartość Biblii.
    Dzisiaj kazdy ma pod ręką pełnię wiedzy o Słowie Bożym.
    To co proponuje Tolstoy jest prosto z podszeptu szatana.
    Dołowanie ludzi w kazdym słowie, jakim posługuje sie Tolstoy.
    Sa dwie grupy ludzi na tej Ziemi -
    ci, ktorzy przyjeli Jezusa za swojego Zbawce, Pismo o takich powiada, ze sa narodzeniu powtornie, born again.
    Ja sie w ogole nie martwie o nic, przyszlosc mam zapewniona o wiele lepsza, nic moge sobie nawet wymarzyc.
    Druga grupa ludzi, to ci co nie poznali Jezusa.
    O nich zapewnie pisze Tolstoy.
    Ja z tymi ludzmi nie mam nic wspolnego.
    Ja jestem Ambasadorem Jezusa na tej Ziemi.

    Nicodemus odwiedzil noca Jezusa, zapytuje:
    John 3:3
    “Rabbi, we know that You are a teacher who has come from God. For no one could perform the signs You are doing if God were not with him.” 3Jesus replied, “Truly, truly, I tell you, no one can see the kingdom of God unless he is born again.”
    po polsku
    „Rabbi, wiemy, że jesteś nauczycielem, który przyszedł od Boga. Nikt bowiem nie mógłby czynić znaków, które czynisz, gdyby nie było z nim Boga”. 3 Jezus odpowiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nikt nie może ujrzeć królestwa Bożego, jeśli nie narodzi się na nowo”.
    Czy powyzsze jest naprawde zrozumiale?
    Normalny czlowiek nie martwi sie, czy zostanie przyjety do królestwa Bożego.
    Tolstoy pisze klamstwa.
    Takie sa efekty, gdy tzw intelektualista zaczyna prać ludzkie mózgi.
    to zo mówi do nas Jezus poprzez Jana w wersie 3:3 kazdy powinien nauczyc sie na pamięć,
    To jest najwazniejsze czego mozna nauczyc sie na Filozofii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałeś dokładnie to, czego się spodziewałem. Jak zwykle pojawił się intelektualista i Szatan.
      Nie wstyd Ci pisać, że Tołstoj nie znał Biblii, bo nie było internetu😀kiedy sam do niej nie zajrzałeś?
      Ty sam nie znasz Jezusa. Nie masz pojęcia kim był. Twój Bóg to Mamona.

      Usuń
    2. Nezumi, intelektualista ma najczesciej dobre intencje.
      Jednak nie rozumie on ja tez potezny jest szatan, jak trzeba uwazac, aby byc ostroznym w co sie wsluchujemy.
      Matthew 24:5
      Jesus “See to it that no one deceives you. 5For many will come in My name, claiming, ‘I am the Christ,’ and will deceive many.
      Jezus powiada:
      „Dopilnuj, aby nikt cię nie oszukał. 5 Albowiem wielu przyjdzie w moim imieniu, twierdząc: Ja jestem Mesjasz, i wielu zwiedzie.
      Czy Nezumi widzisz ostrzeżenie przed różnej maści intelektualistami, ktorzy w imieniu Jezusa beda zwodzili ludzkosc?
      Nie moze byc tak, logicznie rozumujac, ze w jednym zdaniu Jezus powiada:
      "Przyszedłem, aby mieli Życie,
      i aby mieli życie w pełni"
      Intelektualista rozumuje - mamy byc biedni, cierpiec, oddawac wszystkim nasze bogactwo, chorowac, co tam jeszcze?
      Zapewne jak Ty Nezumi - nawolywac innych do wykazania sie cierpieniem, chodzenia w biednych ciuchach, bron Boze nie odkladac kasy aby na emeryturze miec Milion !
      Mamy byc biedni, schorowani, cierpiacy aby przypodobac sie Bogu.

      Czy widzisz jak to jest idiotyczne -
      Bog stworzyl wszystko ,
      Bog powiada, ze jestesmy jego dziecmi.
      Przychodz do mnie jakby dzisiaj byly Twoje urodziny powiada do wierzacej osoby Bog.
      Bog ma przyjemnosc, gdy daje Tobie bogactwo.
      szatan wykreca wszystko ogonem -
      doluje ludzkosc a intelektualisci sie w to wsluchuja.
      Mamy byc biedni, cierpiacy, na kolanach aby przypodobac sie Bogu.
      Czy Ty naprawde w takiego Boga wierzysz???

      Nasz Bog jest dobry.
      Psalm 35:27
      Let them shout for joy and be glad, who favour my righteous cause; And let them say continually, “Let the Lord be magnified, Who has pleasure in the prosperity of His children.”
      po polsku
      Niech weselą się i radują ci, którzy sprzyjają mojej sprawiedliwej sprawie; I niech mówią nieustannie: „Niech będzie uwielbiony Pan, który ma upodobanie w pomyślności swych dzieci”.
      Amen?

      Usuń
    3. Piotrze, jesteś normalnym człowiekiem, wiec możesz nie zauważać dyskretnej funkcji, jaką pełnią intelektualiści w społeczeństwie.
      Po prostu trzeba byc czujnym, na co uwage zwraca sam Jezus.
      Co gorsze, intelektualisci wierzą w propagowaną przez siebie propagandę, więc tym bardziej trudno dostrzec co sie za tym kryje.
      Mają bowiem bardzo dobre intencje.Powiadasz Piotrze, ze "Danek, ja tu nie widzę żadnych intelektualistów"
      A kim jest Nezumi jak nie intelektualistą aby daleko nie szukac.
      Tolstoy jest intelektualistą.
      Encykliki sa tworzone przez ludzi wykształconych w intelekcie czyli intelektualistów.
      Zwróć uwage co zapowiada Jezus:
      Jesus states that one will be able to identify false prophets by their fruits
      czyli
      Jezus twierdzi, że fałszywych proroków można rozpoznać po ich owocach
      To bylo zawarte w Jezusa kazaniu na Górze , Matthew 7:16
      w jezyku Jezusa falszywy prorok to w dzisiejszym jezyku wlasnie intelektualista.
      Owoce pracy Tolstoya to namawianie ludzi do zycia w biedzie i tym podobnych zawartych powyzej w blogu.
      w podobnym tonie wypowiada sie Nezumi.
      Nie ma ani slowa o tym, ze jestesmy dziecmi Boga, ze nalezy sie nam bogactwo tego swiata oraz zycie, gdy nam sie przelewa.

      w podanych przez Ciebie Piotrze fragmentach Pisma - "17. Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga?"
      Ja mam juz auto przygotowane dla mojego brata, ktory powinien przyjechac juz na stale do Ameryki w przyszlym roku.
      o życzliwi w stosunku do potrzebujących - jak najbardziej modle sie za potrzebujacych.
      Nie współczuje im, co w niczym tym nieszczesliwym nie pomaga -
      ja modlę sie za nich.
      Bog obiecał - ze wysyła Anioła w momencie gdy sie modlimy aby to sie spełniło.

      Usuń
    4. powiadasz Piotrze: "Nigdzie w Biblii nie jest napisane, że wierzący ma się bogacić"
      przypomnij sobie co naucza Jezus.
      gdy opowiada historie o pomnażaniu majatku.
      Jeden z obdarzonych powiekszył bogactwo pieciokrotnie, drugi dwukrotnie -
      trzeci zakopał monety otrzymane, bał sie bowiem ze moze je stracic.
      Bog żadko jest zezłoszczony w Biblii.
      W tym wypadku Bog wyraża swoją złość z faktu, ze ta osoba zmarnowała okazje aby powiekszyc bogactwo.
      a Ty Piotrze powiadasz ze :"Nigdzie w Biblii nie jest napisane, że wierzący ma się bogacić,"
      Twoje twierdzenie jest wiec nieprawdziwe.

      Usuń
  8. Piotrze, piszesz ""Współczucie okazywane braciom jest dowodem Bożej miłości w nas "
    opisalem na moim blogu chwile, gdy wczoraj modlilem sie o uzdrowienie rodziny 9 ssaków, wyrzuconych na plażę, schorowanych.
    https://energiatowszystko.blogspot.com/
    Ja tylko wierze w autentyczne działanie aby komuś pomóc.
    Samo wyrażanie współczucia nikomu nie pomaga.
    To co ja tutaj pisze, w ten sposob sam żyję.
    Słowo Boże w Biblii jest żywe, wiec żyje do dzisiaj, bedzie Słowo Boże żyło wiecznie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty