Upiór
Nie każdy chyba wie, co to znaczy lękać się samego siebie.
Była późna jesień, a może i początek zimy, kiedy postanowił
wyjść z domu. Nie chodziło o to, że skończyły mu się zapasy,
bo od dawna prawie niczego nie jadł, ale czuł, że nie wytrzyma
dłużej klaustrofobii. Często, jeśli w ogóle spał, śniło mu się,
jak wchodzi do jakiejś rury, w której z trudem się mieścił i że
mniej więcej w połowie drogi czuje, że nie potrafi się z niej
wyczołgać.
Chyba ze trzy razy w ciągu tych miesięcy ktoś do niego
pukał. To dziwne, bo nie słuchał w ogóle muzyki. Po jakimś
czasie znalazł pod drzwiami, które z lękiem otworzył, kartkę.
"Wiem, że pan tu jest. Została poinformowana o tym służba
bezpieczeństwa. Jest pan pod wnikliwą obserwacją. I proszę
tak głośno do siebie nie mówić, bo słyszą nawet pana myśli.
Zresztą, musi pan być świadom tego, że liczą pańskie oddechy.
I ile razy spuszcza pan wodę. Przypuszczają, że sika pan do
zlewu."
Czy to możliwe, że ktoś to napisał? Może kartka została
wygenerowana automatycznie? A co to w ogóle znaczy -
podejrzany o kontakt z obcymi? Przecież każdy może być obcym.
Jednak bez odżywiania organizmu człowiek wlecze się
zamiast iść i dotarł tylko do znajomej topoli. Była chyba
noc, ale trudno było mu to rozeznać we mgle. Nagle
podeszła do niego jakaś dziewczynka, ale mógł to też być
pies, albo jakaś terkocząca zabawka na kółkach i spytała:
"Kupi pan gwiazdkę z nieba? Mam taniej. A dla pana jeszcze
ze zniżką." Ale nim zdążył dać odpowiedź, zaczęła
uciekać. Chciał rzucić się za nią w pościg i domagać
wyjaśnienia, ale czuł się tak, jakby nie miał nóg
i unosił się w powietrzu.
Później spotkał już tylko kunę i jeża. Ale zza drzewa
wyłonił się przed nim jakiś jegomość w staroświeckim
meloniku i powiedział:
- Chyba zdaje pan sobie sprawę z tego, że jest pan
obserwowany? Dlaczego straszy pan ludzi? Nasz rząd
walczy z upiorami. Proszę natychmiast udać się do
własnego mieszkania. -
- Oczywiście pragnę jak najusilniej podporządkować się
pańskiemu zaleceniu, ale ktoś wyznaczył mi spotkanie.
Nie znam tej osoby. To ktoś zupełnie mi, jak zapewne
pan się domyśla, obcy. -
- Jesteśmy poinformowani o pana kontaktach z obcymi.
Niestety, po pana śmierci, nie możemy już panu niczego
nakazać, a jedynie, jak pan to całkiem słusznie określił,
zalecić. -
- Zapewniam pana, że nic mnie nie powstrzyma. -
- W takim razie potraktujmy naszą rozmowę jako
niebyłą. -
Po tych słowach oddalił się, a raczej zniknął we mgle. Po jego odejściu pustka poczęła się rozszerzać i widać już było mrok nieba. Zmierzch zamarł w ciszy i nawet krzyku nikt by nie usłyszał.



Alma
OdpowiedzUsuń- Chciałabym gwiazdkę…
- Dla wzbogacenia upiora?
- Nie, ubiora. Do opery idę.
- A ciepłą czy zimną?
- Gwiazdy podobno są gorące…
- Czerwone karły mniej.
- Może być lodowata, jak ja. I malutka.
- O, proszę, ta właśnie spadła z nieba.
- Jaka ona piękna!
- I niepowtarzalna.
- Pan spojrzy, przemieniła się we łzę…
- I tyle w niej życia!
- Ale nie we mnie. Ja leżę na dnie Morza Martwego.
- Kolejne kuriozum życia. Idź, i nie mieszaj wody w Wiśle, kobieto!
- Pan taki wyrozumiały... A co z gwiazdką?
- Przecież już dostałaś! Znowu przylazłaś pogadać.
- Zmory tak mają…
😀 🌟
UsuńAlma
Usuń❄