Myśli i obrazy nocy


 
         

        "Od tamtej chwili nie jestem już stąd" - napisał Novalis po śmierci trzynastoletniej Sophie, z którą był zaręczony. Obiecał sobie, że podąży za nią w śmierć i odseparuje się od świata, który tak kochał. Albert Beguin, autor wspaniałej książki "Dusza romantyczna i marzenie senne", nie bez uniesienia i zachwytu opisuje co stało się potem.  
        Nie będę jednak podążał tropem, który prowadzi do Boga i do tego, co sam Novalis nazywał swym idealizmem magicznym.  Ani ścieżką biografii tego cudownego Poety. 
       Moje własne przeżycia, uwarunkowane innym zdarzeniem, są jednak w tym punkcie życiowej przestrzeni podobne. W przeciwieństwie do tego wielkiego ducha, któremu nie było dane długie życie, miałem okazję powracać tutaj i wielokrotnie sprzeniewierzyć się temu postanowieniu. Może to jakaś małość, czy miałkość mojej duszy sprawia, że jak Persefona, część mego żywota spędzam bliżej ziemi - daleki od Jej, czy jego Nieśmiertelności, ale podobnie bliższy jasności widzenia nocy niż zaślepieniu dnia. 
       
      Heine powtarza myśli greckich poetów, tak nieprzychylnie niegdyś potraktowane przez trzeźwego Epikura...

     Caspar  Friedrich jak zawsze mi bliski...
    
        
        

Komentarze

  1. Nie zdziwiłbym się, gdybym był jedynym czytelnikiem tegov"wpisu"...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak...Zadowolenie z całości życia i spełnienie jest chyba udziałem stosunkowo niewielu ludzi w całej masie tych, którzy żyli i żyją na tym świecie. Ale ponieważ nie jest wcale łatwo pogodzić się z taką myślą, ludzie potrafią wiele rzeczy sobie wmówić, żeby poczuć się lepiej. Służy temu między innymi sztuczna euforia i mitologizowanie własnego życia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nezumi, ja juz dzisiaj czuje sie spełniony co nie oznacza, ze jestem usatysfakcjonowany moim zyciem.
      Bibila zapewnia osobe wierzącą, ze bedzie żył / żyła ta osoba az do czasu gdy bedzie usatysfakcjonowana.
      Mnie jeszcze daleko do schyłku życia jak to Piotr pisze.
      Nawet jeszcze połowy mojego zycia nie przeżyłem.

      Usuń
    2. Nie sadze aby to Twoje spełnienie Piotrze bylo jakims ostatecznym spełnieniem.
      To zapewne jest uczucie osiagniecia jesli nie wszystkich to wiekszosci oczekiwan od spełnienia w zyciu zanim zamknie sie oczy na zawsze.
      Nasz Bog jest znacznie bardziej precyzyjny w okresleniu stanu gdy człowiek jest gotowy na powrot do swiata duchowego.
      Gdy jestes usatysfakcjonowany dotychczasowym zyciem wtedy osoba wierząca zmienia adres.
      Ja osiągnąłem juz prawie wszystko co chciałem osiągnąć jeszcze ok 4 lata temu.
      Teraz odkąd wiem, ze moja dusza jest duszą szamana mam nowe pragnienie do spełnienia teraz w tej inkarnacji.
      Tak wiec to spelnienie jest okresleniem nieadekwatnym jak wszystko co uzywaja intelektualisci. Oni nie sa precyzyjni w nazywaaniu rzeczy po imieniu.
      Dlatego wole jak w Biblii nazywa rzeczy Bog Ojciec.
      On jest precyzyjny.
      Pytasz Piotrze: "co jeszcze niby brakuje Tobie do pełnej satysfakcji"
      Teraz mam marzenie aby zdobyc nową umiejętność - poznac wszystkie mozliwe techniki uzdrawiania ludzi.
      To czego teraz w tej inkarnacji sie naucze pozostaje na wszystkie moje przyszle inkarnacje w postaci dharma.
      Tak wiec teraz mam okazje nauczyc sie czegos co mnie pasjonuje.
      Jeszcze mam ok rok moze maksimum dwa lata pracy.
      Potem zdecydowaanie przechodzę na emeryture aby poswiecic sie mojej nowej pasji.
      Na to potrzebuje lat.
      Dzisjaj moja Mama jest przedmiotem moich umiejetnosci uzdrawiania.
      Ostatnio mnie powiedziala, ze bez bólu zgina nogi w kolanach.
      Nawet nie wiedzialem, ze miala taki problem.
      Bemer jednak czyni cuda. Takze koncerty na uzdrawiajacych miskach.
      Koncerty puszczam przez mój system stereo jednak maja doskonala moc uzdrawiania jakby słuchało sie na zywo.
      Uzdrawianie czlowieka to ogromny temat.
      W zwyklej Medycynie sprawa jest prosta, człowieka truje sie lekarstwami az padnie.
      Wszystkie choroby nazywane sa chronicznymi, czyli wyleczyc człowieka nie mozna, mozna tylko podtrzymywac go przy zyciu do momentu az medycyna zabije.
      Czasem to sa dziesieciolecia pozostawania na podtrzymywaniu przy zyciu.
      Czasem medycyna zabija szybciej.
      Mnie pasjonuje, ze każdą dolegliwosc mozna rzeczywiscie uzdrowic.
      Czlowiek powinien pozostawac w pelnym zdrowiu do czasu az bedzie usatysfakcjonowany swoim zyciem.
      Będę wiec szamanem XXI wieku.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty