Koty i ogrody w deszczu

    


   Po pięknym, jasnym i upojnym dniu od wczoraj prawie 

bez przerwy pada i jest zimno. Ponieważ jeszcze nie kładłem 

się spać, być może prześpię pół dnia, albo wypełnię czas 

muzyką, a dopiero później wyjdę z domu. 


     Staram się nie myśleć wiele o polityce, ale niestety

robi się coraz mroczniej...Nikt już nie zachowuje pozorów

i także prawicowcy z idącej na dno PO zdjęli maski i odsłonili

swe prawdziwe oblicze.  Najwyraźniej dzielą społeczeństwo

na uprzywilejowanych (tzw. przedsiębiorcy i ludzie biznesu, 

prawnicy, wszelkiego rodzaju coache i ludzie, którzy łatwo

robią pieniądze) i całą resztę, która jest rzekomo 

"roszczeniowa", ponieważ nie chce być wyzyskiwana i 

chciałaby normalnie zarabiać i żyć. Należałoby im przypomnieć, 

że państwo nie służy wyłącznie ochronie ich interesów i nie jest 

jedynie aparatem przemocy, ale powinno spełniać też pewne 

funkcje socjalne i chronić interesy wszystkich obywateli.  

      Pracownicy naukowi o nastawienu neoliberalnym podnoszą 

gwałt, że uczelnie pozbawia się wolności.  Ale tego, że przedtem, 

za rządów wiadomej partii, brutalnie odebrano im wolność i 

godność oddając władzę w uczelniach ludziom o mentalności 

korporacyjnej, jakoś nie pamiętają, choć skala zniszczeń była 

ogromna.  Wstyd mi za ludzi, którzy uważają się za 

intelektualistów i moralizują, a nie zrobili nic, żeby wolności 

uniwersyteckiej bronić.  A teraz krzyczą!   Jasne, że nie bez 

powodu i byłoby to całkiem zrozumiałe wobec pojawiających się 

zagrożeń, gdyby nie to, że wcześniej do woli pozwalali się 

gwałcić, a nawet często w gwałceniu uczestniczyli.  Ci, którzy 

starają się temu środowisku coś w sposób cyniczny narzucić, 

dobrze wiedzą o tym, jak łatwo było je złamać.  

 

     Jednym z dobrodziejstw obecnych czasów są przekłady 

wybitnej współczesnej literatury japońskiej.  W ten sposób

mogłem znacznie poszerzyć jej znajomość i moja wdzięczność 

jest ogromna...Ale jest tych przekładów tak wiele, że przestałem 

już ulegać fascynacji i kiedy widzę książkę z kotem, albo z 

ogrodem w tytule, tłumaczoną na kilkanaście języków i

wychwalaną przez zachodnie media, niekoniecznie rzucam się 

na nią, a raczej chwytam za kieszeń, bo zabraknie mi na miseczkę 

ryżu.  Są to wszystko zgrabnie napisane rzeczy i przyjemnie się

je czyta, ponieważ odsłaniają jakiś rodzaj wrażliwości i pewnego

rodzaju estetyzm, ale nie zawsze jest w nich coś więcej, a 

czytać coś jedynie z potrzeby hedonizmu, albo z ciekawości, 

nie mam już czasu.

      Ktoś może zapytać, a ty sam, co takiego właściwie piszesz?  

Jak na razie nie sprzedaję swych produktów, ani nie domagam

się dla nich uznania.  Piszę cokolwiek od przypadku

do przypadku i to codziennie, unikając rzeczy dla czytelnika

za trudnych i emocjonalnie zbyt ciężkich... i same krótkie rzeczy, 

a nie to co mógłbym pisać do mitycznej szuflady, w której 

mieszczą się podobno czasem dzieła wiekopomne.  Prawa do 

tamtych na razie sobie odmawiam. Chcę być tu z kilkoma 

osobami, które moje utwory czytają.  Czasem po jakimś czasie 

zupełnie nie utożsamiam się z nimi (z moimi utworami), a nawet mnie irytują...Ale 

spora część z nich jest mi jednak bliska i wyraża moje

poczucie wartości i kontemplacyjną postawę wobec świata 

i życia.  

 





    

 

 

Komentarze

  1. Ja miałem na myśli utożsamianie się z moimi utworami, ale w pośpiechu chyba niezbyt jasno to napisałem. O czytelnikach nie napisałbym, że mnie czasem irytują 🙂

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz dodałem w nawiasie " z moimi utworami."

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja osobiscie jestem przeciwko aktualnie obowiazujacemu porzadkowi na Uniwersytetach.
    Panuje tam tzw. wszelkiego rodzaju "poprawność"
    Czy to poprawność polityczna czy poprawność kulturowa.
    Produkuje ten system bezmózgowców otumanionych pomaganiem słabszym ludziom.
    Czy to murzynom, czy to leniom, ktorym nie chce sie pracowac.
    Efektem takiej postawy sa zaśmiecone miasta w Kalifornii obozowiskami bezdomnych, ktorzy spokojnie opluwaja przechodniow.

    Zaden "szanujacy" sie intelektualista nie propaguje konserwatywnych wartosci spolecznych.
    W Polsce szaleja z flagami tęczowymi jako niby czyms pozytywnym.
    Zaden Filozof nie zaprotestuje.
    Kto wie, moze i wspiera te liberalne idee.
    Na szczęście na Florydzie, gdzie mieszkam rządzą Republikanie, szanujacy wartości konserwatywne.
    Jednak to co dzieje się w New York, Chicago czy San Francisco woła o pomstę do Nieba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rewelacja, a czy masz tez pomysl co zrobic z tymi leniami koczujacymi pod mostem w Poznaniu?

      Usuń
    2. mylisz sie Piotrze, polskie rolnictwo kwitnie.
      Do tego w podanym przez Anonimowego linku -
      https://www.youtube.com/watch?v=R40Bj-a9cr4
      rolnictwo kwitnie na Twoim podwórku na Wielkopolsce.
      Jeden czlowiek obrabia 60 hektarow w jeden dzien.
      posluchjaj prosze.
      Nie potrzeba milionow malych rodzinnych gospodarstw.
      Farmy typu amerykanskiego przeniesione na grunt Polski dokonuja pozytywnej rewolucji na rynku agrarnym.

      Usuń
  4. Ciekawe kiedy popada, dwie rzeki to już wąwozy, a staw jest bajorem... :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty