Burza morska, czyli Trytoniczne aspiracje...
Spieniony ocean. Dwa nieboskie stworzenia wynurzają się z odmętu przerywając ciszę morską i mówiąc niestworzone rzeczy...
- Miałżebym jeszcze jeść małże, droga
przyjaciółko? -
- Połóż to na karb mego braku doświadczenia,
Przezacny Krabie! -
- Na garb twego doświadczenia? Pławisz
się w perłopławie Szlachetna Perło, ale
nie masz pojęcia o truflach i szampanie! -
- Szam panie? To straszne! Są jeszcze w morzu
takie ludojady? -
- Może nawet niezgorsze zna morze, ot choćby
takie dorsze...Co ja mówię? Rekini! -
- Rekin faktycznie chyba straszna ryba. -
- Tak, rekiny to z pewnością nie cekiny. -
- Wyznam, że z niecierpliwością wyczekuję
burzy morskiej, bo coś się we mnie burzy,
kiedy myślę o morskim szale.
Ja chyba zapomniałam szala. Ale marzę o
mym ukochanym Trytonie. I niech przeważy się
w końcu ta szala, bo oszaleję! -
- Widzę, że masz ikrę! A nie chciałabyś pokochać
Potwora Morskiego? -
- A któż to taki? -
- Ja, we własnej Osobie. A jaka inteligencja!
Co trzy głowy to nie jedna... -
- A ja widzę przed sobą konika morskiego.
Doprawdy jesteś tyci! I już chyba nie utyjesz...
Ty tylko wciąż utyskujesz. -
- Czy mogę mieć nadzieję? -
- Pa, mój kochany, z radością zanurzam się
w odmęt. Widzisz to morze spienione? Mrze
już może. Spójrz jakie jest różowe! Od morskiej
piany, powstałej po kastracji boskiego
Uranosa sierpem. Tu oto narodziła się niegdyś
piękna Afrodyta, zwana też Wenerą, lecz tego ja nie ścierpię! -
- Jeśli będziesz dla mnie niedobra niewdzięcznico,
to zabawię się z syrenami, mątwą i kałamarnicami. -
- Syrena na statku wyje, znikam już i przepadam
jak kamień w wodzie. Możesz tylko pomarzyć o
swej czarnej perełce. I niech łza perli się w
w twym oku. Nie uwodzą mnie twe wodniste
obietnice i rozwodnione słówka. Nie chcę się
nad tym rozwodzić, ale wiem, że jesteś rozwodnikiem. -
- Jestem wodnikiem, to prawda i moja duma nie
pozwala mi dłużej słuchać twych impertynencji. -
- A więc żegnaj, a ja pogrążam się w toni mej
rozpaczy, unikając monotonii dalszej zbędnej rozmowy. -
- Rozpaczy? -
- Tak, rozpaczy! A ty myślałeś, że co? Zawróciłeś
mi w głowie! A tymczasem mój Tryton odpłynął.
A tak na niego czekałam! Słyszysz grzmot, widzisz jak
się błyska? To Zeus tak pioruny ciska. Jakże się mota!
Jakby go ktoś omotał. Tak namotał wszystko, Niemota! A ile kotka urodzi szczeniąt w
jednym miocie? -
- Nie waż się mówić mi o kocie, kiedy deszcz siecze!
A zatem żegnaj? Lecz widzę tutaj jakąś sporą
rybę, a może to nie ryba, jeno ssak, wieloryb, ale
nieźle chyba porypany, bo jakaś jucha z niego ciecze? -
- Nie dociekaj już tego! To raczej Neptun. Bądź
ostrożny! -
- Mam się bać takiego neptka? Ja, Potwór Morski,
który każdego przeraża? -
- To on jest władcą tego akwenu. -
- Zamknę go w akwarium! Będzie tam pływał z
małymi rybkami. I zostanę królem oceanu. -
- A na cóż to panu? -
- Tylko nie odpływaj! -
- Ja nie odpływam. Grążę się w toń! Wyciągnij
dłoń i módl się doń. Zeus nadchodzi! -
Zeus nadchodzi, Zeus nadchodzi,
po morzu brodzi, po morzu brodzi,
a wiatr świszczący biedzi się i bredzi...
Zdjęcie nazumi13



Nikt nie zajrzy tu pewnie. Znikam więc w otchłaniach samotności...
OdpowiedzUsuńAlma
OdpowiedzUsuńWiadomo co było dalej?
Chyba nie, bo tylko ten fragment tragikomedii zachował się do naszych czasów 😀...Ale można przypuszczać, że po burzy w oceanie przejaśniło się, ustąpiły wszelkie napięcia, atmosfera rozładowała się i wszyscy żyli długo i szczęśliwie do następnej burzy.
UsuńAlma
UsuńPo burzy na szczęście często wychodzi słońce ☉☺
🙂
Usuń