Nie miały szczęścia
Mysz polna nigdy jeszcze nie widziała
Kangurzej myszy. "Jak można tak wyglądać?"
- pomyślała. - "Jak jakaś pokraka?"
- Skąd się tu wzięłaś? - spytała.
- Przywieźli mnie z daleka, ale uciekłam. -
- Jesteś ułomna! Żal mi ciebie. Masz chociaż
co jeść? -
- Trochę trudno przyzwyczaić mi się do
nowego środowiska, ale w zeszłym tygodniu
coś jadłam. -
- Dam ci ryżu, bo jeszcze mi tu zemdlejesz,
ale musimy podkraść go z kosza, do którego
go wyrzucają. Większość klientów niedojada
potraw, ponieważ są zbyt obfite. -
- Rzeczywiście jestem trochę głodna. -
- Spójrz na siebie. Ty umierasz z głodu!
Ale musimy uważać na kelnera i na koty.
Nie wiadomo, co gorsze...Najlepiej ja sama
tam pójdę, a ty tu sobie poczekaj. Zabiorę Cię kiedyś na pole. Tam jest pięknie. Nie to, co tutaj. -
Tak też się stało. Kangurza mysz czekała,
czekała i czekała, ale Mysz polna nie
wracała. "Na pewno zostawiła mnie
tu i sobie poszła. Mogłam się tego spodziewać!"
- westchnęła.
Po godzinie pobiegła sprawdzić, ale
w pobliżu kosza od śmieci znalazła tylko
krwawy strzęp. To kelner zatłukł jej
znajomą tłuczkiem do mięsa, które pożyczył
od kucharza.
"Jak to dobrze, że nie mogę z łatwością
chodzić na czterech łapach" - pomyślała
Kangurza mysz i wyzionęła ducha.
Spadł śnieg. Czarny kot podszedł w
miejsce, w którym leżały Zewłok i Miazga
i z żalem pomyślał, że nie będzie miał na
kogo zapolować. Płatki śniegu unosiły się
radośnie w powietrzu i zapadła cisza,
którą wypełnił dopiero wrzask i nawoływanie
się pijanych mężczyzn i kobiet. Kiedy
zamyślony kot zbliżył się do budynku, wyskoczył
na niego pies i przegryzł mu gardło.
Dobrze jest siedzieć jak mysz pod miotłą, ale czasem trzeba spod niej wychynąć...



jak to dobrze byc człowiekiem :)
OdpowiedzUsuńżyje sie bez stresu, zawsze na luzie
Ale często takie okrucieństwo bez powodu chce się i próbuje uzasadniać...
OdpowiedzUsuń