Myśli o przeszłości

    Zawsze jest jakieś "kiedyś" lub "dawniej", ku któremu kierują się nasze myśli. 

    


    Moje myśli podążają często poza moje własne życie ku dawnej przeszłości. Dzieje się tak dzięki filozofii, muzyce i poezji, tak jakby w niej było źródło życia, które jest we mnie. Potrafię wspominać czyjąś miłość sprzed tysięcy lat i powtarzać sobie w duchu pytanie niepokojące jakiegoś myśliciela, z którego nie pozostała nawet najdrobniejsza kostka. Moje życie wypełnione jest tęsknotą.

   Na nasze życie składa się najczęściej wiele różnych żywotów, podczas których przeistaczamy się w inne formy egzystencji. Szczęśliwe zdarzenia i traumy, ale także zwykłe okoliczności życia, dzielą je na coś więcej niż okresy.  

   Poczucie wolności i sensu życia poważnie niszczą dwa determinizmy - biologiczny i społeczny. Jesteśmy zwierzętami i nasza zdolność reprodukowania życia i zachowywania sił witalnych jest ograniczona. Przez kilka miesięcy przyglądałem się umieraniu mojej koteczki Mitsuko. To całkowicie pozbawiło mnie złudzeń, że nasza śmierć jest czymś innym. Byłem często bezradny i zrozpaczony, kiedy jej rozlany nowotwór uśmiechał się do mnie złowieszczo a ja nie mogłem pomóc zwierzątku, które z ufnością oczekiwało ode mnie pomocy. Przywierała do moich piersi całym swym obolałym ciałkiem i raną, z której sączyła się ropa. Czuła ciepło mojego ciała, słyszała bicie serca i mruczała. Jej ciało gniło i wydawało przykrą woń. Konała w nieopisanych męczarniach, ponieważ młody weterynarz nie chciał jej uśpić. Najstraszniejszy był ból, który dosłownie rozdarł jej ciało w chwili śmierci, kiedy próbowała napić się wody, którą jej podałem. Kiedy umieszczałem jej zesztywniałe ciało w tekturowym pudełku wysłanym prześcieradłem, przeżyłem chwilę ulgi i zarazem olśnienia. W majestacie śmierci wyglądała pięknie...O śmierci bliskiego człowieka myślimy jednak inaczej. Uczucia sprawiają, że nie możemy być uważnymi obserwatorami. Mitsuko była bliską mi osobą, którą kochałem, ale jednak, mimo złudnych nadziei i rozpaczy, którą czuję nawet w tej chwili, mogłem być także obserwatorem...Kiedy umarła siostra najbliższej mi osoby, ta miała do mnie żal, że nie potrafiłem uratować jej życia. "Jesteś taki mądry- powiedziała- a nie mogłeś je pomóc, choć czynisz cuda. Wolałabym, żebyś to Ty umarł!" Ale nie potrafię tego! Nie jestem nawet lekarzem. Nie potrafię też wskrzeszać zmarłych...

    O społecznym zniewoleniu nie chcę już pisać, bo robi się zbyt widno i moje myśli rażą mnie jak zbyt jaskrawe światło. Wczoraj w wirze sprzątania mojego mieszkania Pani Wiera zaproponowała, żebym wyrzucił miseczkę kota i sam nie wiem dlaczego zgodziłem się na to, choć słyszałem często w nocy jak duch Mitsuko pogryza z niej ciasteczka. A teraz, po dwóch latach od jej śmierci, pomyślałem o tym bardziej praktycznie. Przecież nie zabiorę jej miseczki na tamten świat...

    Dziennikarze lubią pisać "Świat już nigdy nie będzie taki sam"...po 11 września, po pandemii, po wojnie. Ale wciąż jest tak sam. I także nasze życie po naszych małych i wielkich stratach..."Z jedną malutką duszą tak wiele ubyło." 

    

Komentarze

  1. We wspomnieniach może istnieć pewien element obiektywny jak w każdym postrzeganiu świata. Wracać do przeszłości po to, żeby ją rozliczać i powiększać własne poczucie winy czy dumy, albo oskarżać innych lub usprawiedliwiać się, rzeczywiście nie nie ma sensu. Ale przecież nie na tym polega prawda wspomnień...Dzisiaj w nocy
    przyśnił mi się koszmar. Otworzyłem drzwi i zaatakował mnie jakiś demon, który w mgnieniu oka okrutne mnie uśmiercił. Nie przypominam sobie tego snu w jakimś celu, a po prostu zjawia się on przede mną. Moja relacja teraz służy oczywiście pewnemu celowi. Chcę powiedzieć, że chociaż przeżycia wpływają na nasze postrzeganie, nie jest ono czystą fikcją. Kiedy więzień Oświęcimia opowiada o tym, co widział, młodzi Niemcy podają to w wątpliwość. " To tylko Pana subiektywne odczucie i z jakichś powodów obwinia Pan nas, Niemców." Kiedy mój znajomy, krytycznie we wspomnienie ocenia występ jakiegoś pianisty, wykazując przy tym jego błędy, to może mieć słuszność, albo nie, ale ja mu przeważnie ufam, bo zna się na tym dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale trudno czasem coś udokumentować. Dlatego młodzi Niemcy w rozmowie z tym Żydem z Auschwitz twierdzili, że jego wspomnienia to "ściema." Ja zawsze bardziej wierzę relacjom ofiar niż oprawców. Ale chociaż strażnik wspomina inaczej niż więzień, to przy bliższym wniknięciu w obie relacje okaże się, że, o ile nie kłamie, podstawowe fakty zgadzają się a różnica polega jedynie na ich interpretacji. W innym jednak sensie jego wspomnienie może być prawdziwe, ponieważ ukazuje go jako autentyczną osobę, której sposób myślenia i odczuwania ( i oceniania) jest przez coś np. przez ideologię, kształtowany. Oczywiście sposób patrzenia więźnia wyostrza się i może twierdzić, że zmuszano go do ciężkiej pracy i głodzono, a dostawał jednak dwie kromki chleba i zupę z brukwi, a praca polegająca na wycince drzew przy dwudziestostopniowym mrozie nie jest taka ciężka, jeśli przyjmie się odpowiednie nastawienie i uwzględni fakt, że podczas wojny wszystkim jest ciężko i nie ma litości.

    OdpowiedzUsuń
  3. ...Oczywiście na podstawie relacji bliskich sobie osób czasem trudno zorientować się, kto był katem, a kto ofiarą, ale moja matka, która była ławnikiem w sądzie potrafiła jednak zwykle to odróżnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diabeł często tkwi w szczegółach. Jeśli ktoś idzie sobie spokojnie ulicą i wraz z innymi krzyczy Gestapo, to nawet zdyscyplinowany ZOMO - wiec może się lekko podirytiować...i skłoni go to być może do odwetu, albo spałuje w bramie staruszkę, która nie zdążyła w porę uciec...

      Usuń
  4. Ja wiem, ze aby isc do przodu nie nalezy rozpamietywac jakiejkolwiek porazki.
    Tak jak King David, wspominac nasze zwyciestwa.
    Gdy mamy przed soba jakies duze wyzwanie do pokonania, nie rozmyslamy nad porazka, ktora zaistniala w naszym zyciu.
    Gdy zachorujemy, nie rozmyslamy ze to juz koniec, ze teraz tylko bedzie juz gorzej, ze na koncu ulicy czeka na nas grabarka.
    Koncentrujemy sie na sukcesach jakie osiagnelismy.
    Udalo sie nam wtedy uda sie nam i teraz.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty