Kaprys Lolity Wasserblum (opowieść rosyjska)

   - Zdrowy rozsądek, zdrowy rozsądek! - przekomarzała

się dziewczyna. - A czy ktoś wie, co to jest takiego? 

   Kupiec bławatny Biezduchin, zażywny jegomość około 

czterdziestki, spojrzał jej prosto w oczy i rzekł z ironią:

   - Kiedy panią widzę mam ochotę na małe szaleństwo. 

Poproszę adresik łaskawej Pani! -

   - To trup uczuć, drogi panie. Widać, że nigdy pan

nie kochał. - 

   Biezduchin dopił duszkiem kawę i rzekł nieco 

rozbawiony.

   - A cóż to jest miłość? Widział kto kiedy coś takiego?

A wszyscy o niej gadają.  A potem kobieta rzuca się

pod lokomotywę i tak się kończy jej sen o miłości. 

Nie wierzę w duchy, a tym bardziej w miłość. 

Nie ma karesiku bez interesiku.  Mówię to pani 

jako człowiek doświadczony. Ale proszę się nie

obawiać, mam dla pani korzystną ofertkę, choć

nie zaraz matrymonialną, może raczej, że tak 

powiem, patrymonialną. Otóż, poszukuję kochanki. 

Nie będę przecież dawał ogłoszenia.  Będzie 

miała u mnie drogie suknie wprost z Paryża

(co najmniej jedna w tygodniu), perfumy, biżu, 

dostęp do najlepszych restauracji w naszym 

świętym mieście Petersburgu, życie towarzyskie, 

wojaże, apanaże, ploteczki...Trzeba tylko chcieć! -

    - Byłam niedawno w Polsce. A przedtem w 

Duszanbe. Nie robi to na mnie wrażenia...Weź pan 

te łapy! - 

   - Ano tak!  Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica,

jak to mówią. Może ciasteczko?  Przepyszna beza!

Tylko nie radzę jeść za dużo, bo jeszcze szanowna

Pani utyje, albo się posra! - 

   -  Biezduchin, pan chyba całkiem zbzikował, 

zawsze taki wulgarny i żarty się pana niestosowne 

trzymają.  A ja się zapytałam całkiem poważnie. 

Wiem, że żaden z pana poeta, ale niech pan trochę 

wysili swą mózgownicę. Czy potrzebuje pan liczydeł? - 

   - Jaka Niedotykalska!  Fe!...Uparciuch z pani!

A mogłaby pani mieć wszystko i to nie czekając. 

Chce pani podbić cenę? -

   - Powiedziałam, zabierz te łapy! -

   - Ty...uważaj!  Bo niejedną taką sunię już 

wyłowiono z Newy z kamieniem u szyi.  

Wiem coś o tym, bo znam policmajstra. 

Z rozpaczy, uważasz, się potopiła!...

Ale, co też Pani robi? - 

   - W imieniu organizacji Lewych Szaserek

"Matriarchat" wykonuję na panu wyrok śmierci! - 

   - I...i co?  Tak po  po po prostu mnie pani 

za zastrzeli?  Aaa...wyrzuty ty su sumienia? 

   - Nie będę czekała aż umrzesz z przejedzenia,

ty kapitalistyczna świnio!  Ale najpierw, kochasiu, 

wyliżesz mi dokładnie obcasiki!  Ale na glanc!

   - Nigdy, droga Pani!  Wolę umrzeć z godnością. 

To mi się bardziej kalkuluje w niebie. - 

   - Dobrze, poczekam. I tak byś to zrobił, 

byle tylko mnie mieć. W takim razie żryj i chlej,

chyba, że masz jeszcze jakieś inne ostatnie 

życzenie. A potem umrzesz!  Powiedz mi tylko 

jeszcze kochasiu: Gryziot, szczipiot, naczinajetsa 

na j? Szto eto? -

   Mówiąc to Lolita  Wasserblum schowała 

srebrny pistolecik do białej torebki, w której 

znajdowała się jeszcze papierośnica i sztuczny 

penis, służący do upokarzania burżujów i 

sięgnęła po kieliszek szampana, ale tak 

niezręcznie, że napój rozlał się na stolik, 

a kupiec rzucił się i zaczął go wylizywać. 

Wtedy dziewczyna niby nieumyślnie strąciła

miseczkę z kawiorem. 

    - Job twoju mat szczipawka - odpowiedział

zadowolony Biezduchin.

    - Grzeczny piesek!  Liż, liż, ani kropla nie

może się zmarnować. Ani ziarenko...Pomyśl,

taki jesiotr pływał sobie beztrosko w jeziorze 

Bajkał...I ty możesz tak pływać we mnie. -

    Biezduchin wylizał wszystko nie tylko ze

stolika, ale także z podłogi i zaczął lizać

obcasy Loli.  Ale ta przeszyła go tylko 

zimnym wzrokiem.  Już nawet nie chciało

jej się rzucić na podłogę kosteczki z przepiórki

i zawołać: Aport!  Usiadł więc przy stoliku

i z poważną miną zaproponował:

    - Lepiej porozmawiajmy o Bogu.  Bo nie

ulega wątpliwości, że On istnieje.  Jest 

najwyższą inteligencją i miłuje nas jak swe 

dzieci.  -

   - Łżesz jak pies, Biezduchin!  Wymyśliliście

Boga, żeby zeszmacić kobietę!  Boga nie ma!

Istnieje tylko Wielka Bogini Macierz, Strażniczka

Proletariatu. A wy jesteście samcami

rozpłodowcami i potraficie tylko akumulować 

kapitał. Zamienimy wasze cerkwie w magazyny dla 

ziemiopłodów. To najlepsze dla nich przeznaczenie. 

A kozacy wyruchają wszystkie popadie. - 

   - Nie wiem, o czym mówisz. Akumulacja czego? 

Za dużo wypiłaś Lola!  Jak się upijesz w trupa,

to przyjdzie kelner i cię wydyma. - szczerzył zęby

Biezduchin.

  - Czym mogę służyć? - spytał kelner, który właśnie

nadszedł. 

  - Służyć, to odpowiednie słowo. - powiedziała

siostra Wasserblum - Proszę cię, wynieś stąd tego

trupa, bo śmierdzi!  Rozkładasz się za życia,

Biezduchin!  Dławisz własnymi odchodami 

i naszą serdeczną krwią, ty gnido! To jest 

dopiero moralna zgnilizna. Myśli, że za pieniądze 

można kupić wszystko, nawet dumną kobietę, że

miłość, to twoje genitalia?  Czytałeś pan 

kiedykolwiek Kropotkina? -

   - Kropot kogo?...Jak pani każe! - rzekł kelner 

i wykidał Biezduchina z knajpy, tak 

jakoś niefortunnie, że ten zarył nosem w kałuży.

   - Poskarżę się w gazecie. To są ekscesy 

antysemickie! - wołał kupiec, podnosząc się

z błota. -

   - To niech się pan poskarży. -

   Lola z nudów trochę przysnęła. Nie lubiła

jesieni.  Miała chandrę. Wiedziała bardzo 

dobrze, że następnego dnia Biezduchin 

przyczołga się do niej z chryzantemami i wyzna 

miłość, ale nie bawiło jej to.  Bycie femme 

fatale to nie była jej broszka.  Rewolucja

jest kobietą!  Ma twarz kobiety, biust 

kobiety, pośladki kobiety, jej uda...Tu nie

ma miejsca na słodkie słówka i udawanie.  

Oczywiście, przyjmie ofertę tego skurwysyna,

w ramach pełnienia swej misji. Będzie go

dręczyć i upokarzać i kto wie, może nawet

reedukuje, a pieniędzy część odda na potrzeby

Ruchu...Ale coś jej się też od życia należy. 

Rozkocha tego prymitywa w sobie, a na Majorce 

zdradzi z dwoma przystojnymi kucharzami 

Arabami.  Na jego oczach!  Widok wielkości

ich genitaliów z pewnością go upokorzy. 

Poczuje się jak kijanka przy wielorybie.

     A potem napisze artykuł do redakcji "Mojej

Macicy", w którym wszystko z detalami opisze

- jak się plugawił, jak chciał kupić jej ciało

za pieniądze, jak z rozpaczy masturbował się

w łazience, jak nie potrafił o nią walczyć.  

A nawet wspomni mimochodem o tym, że 

podczas intercourse  stracił nie tylko głowę, 

ale i łeb, bo miała w miejscu intymnym 

zamontowaną miniaturową gilotynę - Quele 

caprice!  Quelle injustice!  Jednak spotkało go 

to stosunkowo późno, bo całymi tygodniami nie 

mógł odbyć stosunku. Rozumie się, nie mógł

mu stanąć. Objaw symptomatyczny dla naszych 

nowobogackich, których podnieca chyba 

już tylko defekacja...Dopiero zwycięstwo 

rewolucji przywróci samcom ich jurność. 


     


  

 

   

   

  

   

  

 

 

 

 

Komentarze

  1. niestety rewolucja moze tez byc inspirowana .
    wiem, ze obaj nie przyjmujecie do wiadomości, ze Deep State stoi za wszystkimi wiekszymi ruchami spolecznymi w Ameryce, nakreca emocje.
    Teraz nadchodzi epoka AI czyli sztucznej inteligencji.
    Nie musze zapewne pisac, kto wspiera rozwoj AI.
    Szykuje sie totalna kontrola wszystkich obywateli.
    To co dzialo sie za komuny to pikuś.
    W kalifornijskiej Silicon Valley juz wyprodukowano chip - umozliwiajacy połączenie mozgu czlowieka bezposrednio poprzez wifi z "chmurą" czyli z internetem.
    Zapowiedziano juz ze w styczniu 2021 odbedzie sie AI swiatowa konferencja.
    Z niecierpliwoscia chce sie zapoznac z lista uczestnikow.
    niestety
    Nezumi, teorie spiskowe to niestety jest fakt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Danek,

    Ja wiem, że ten problem istnieje. Technologia jest wykorzystywana w celach nie zawsze dobrych (a nawet częściej w niedobrych). I zauważam też jawną przemoc. Kiedy chcę się czegoś dowiedzieć z netu, często nagle zasłaniają mi tekst na ekranie i każą wyrazić zgodę na skanowanie mojego urządzenia pod kątem reklam i marketingu. W telefonie sztuczna inteligencja poprawia mi wiadomości, które przesyłam tak, jakby był złośliwa i chciała mnie ośmieszyć...Niestety, tego nie da się zatrzymać. Ani zakusów polityków i korporacji, a także zwykłych bandytów, idących w kierunku inwigilowania i kontroli. Aż strach pomyśleć, co byłoby, gdyby Hitler dysponował tymi wszystkimi środkami...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty