Ślubne obrączki. Pęknięty moralitet

         "Człowiekowi dana jest tylko 

władza nad samym sobą.

    (Lew Tołstoj)



     A i to nie zawsze...Niewielu ludzi stara się samodzielnie myśleć

- ubolewa Tołstoj.  A i ci, którym wydaje się, że 

samodzielnie myślą, zwykle nieświadomie 

powtarzają coś po innych. A podobnie bywa też z 

naszymi przeżyciami i emocjami, poddanymi 

stadnemu automatyzmowi. A, jak wiemy,

emocje poddają mu się znacznie łatwiej. 

Możemy nawet z poczuciem moralnej wyższości

oglądać egzekucję na krześle elektrycznym, podzielając oburzenie innych. Ale, gdybyśmy zaczęli się nad tym zastanawiać i budzić w sobie wrażliwość, to niekoniecznie dobrze byśmy się z tym czuli. 

     A ostatecznie, co złego jest w tym, że tłum 

postanawia uwolnić Barabasza?  Jest święto! 

Panuje radosny nastrój. A Barabasz też człowiek! 

Chyba nie na tym więc polega to, co nazywamy

często złem.

      Od innych można, a nawet trzeba się uczyć, 

ale nie należy bezwiednie powielać ich myśli w przekonaniu, 

że są to nasze własne myśli.  Autorytaryzm wszelkiego 

rodzaju opiera się na dawaniu ludziom złudnego poczucia 

bezpieczeństwa wynikającego z braku refleksji i z

mechanicznego konformizmu.  W skrajnym przypadku, jak 

w pewnym wierszu, myśli się tak:

    "Cała Moskwa spokojnie śpi, ale w pokoju towarzysza 

Stalina pali się światło. On czuwa nad naszym 

bezpieczeństwem." 

    A dlaczego NKWD- ziści mieli się dobrze?  Walczyli

z wrogiem.  Rano wybijali komuś zęby i patrzyli jak

ze strachu oddaje mocz pod siebie, a wieczorem

wracali do żony i dzieci, albo pili wódkę i żartowali,

bawiąc się z kobietami przy muzyce i opowiadając 

o tym, jak torturowany - jakaś ważna osoba - sfajdał się

ze strachu!

     A każdy z nich robił dokładnie to, co inni, bez 

niepokoju, bo tak im kazano.  To nic, że 

znęcali się nad ludźmi, o których wiedzieli,

że są całkowicie niewinni i wymuszali od nich 

samooskarżające zeznania. Na tym polegała ich

praca.  Poprawiali w ten sposób statystyki.

    A sąsiedzi nie szukali kogoś, kto nagle znikał?  Skoro 

zniknął, to musiał mieć coś na sumieniu. Tak bez 

powodu nie dostaje się do gułagu, albo kulki

w łeb.  Musiała to być jakaś maskująca się przed

innymi swołocz. Osobnik głęboko aspołeczny.   

    A kiedy bezpieczeństwo zostanie w ten sposób 

zapewnione, dalej działa już tylko strach, bo może

i po nas o piątej rano przyjedzie czarny samochód

ze smutnymi panami i nie zdążymy nawet wyskoczyć

przez okno. 

    A car batiuszka nie był dobry?  Chłopom nie

chciał ulżyć?...A że jacyś tam kajdaniarze, albo

Polaczki, konali w łańcuchach w drodze na Sybir, a 

biedacy marli z głodu...Widocznie Bóg tak chciał! 

    Zadziałała nawet ideologia, że istnieją ludzie

i podludzie, i że tych ostatnich należy tępić jak

prusaki, albo zmuszać do niewolniczej pracy. 

Z jakim entuzjazmem ją przyjęto!  A każdy był 

święcie przekonany, że myśli dokładnie tak samo

jak wódz w krótkich spodenkach. Trochę ludziom

mina zrzedła pewnej rosyjskiej zimy, ale lęk

przed okrutną zemstą hord bolszewików był

silniejszy. A inni zbrodniarze, sojusznicy Stalina, 

zbombardowali Hamburg i Drezno. Miasta

w ruinie, setki tysięcy ofiar.

    A jak działają emocje tłumu, który potrafi

rozerwać na strzępy kogoś, kogo przedtem

podziwiał i sam wyniósł do władzy?  A gniew

jest zawsze "sprawiedliwy i słuszny", bo w masie

znikają wszelkie wątpliwości i zapomina się

o wdzięczności.  A z gronami gniewu rośnie

rewolucja, obojętne jaka - może być nawet 

i lumpenproletariacka.  

    Ale czy nie podobnie jest pod wieloma względami

w tak zwanej demokracji, która niewoli i ogłupia? 

Uwodzi hasłami polityków, celebrytów, albo 

hałaśliwymi reklamami produktów, wmawiając nam,  

że to ich właśnie pożądamy i pragniemy do szczęścia. 

A biskup lub imam wie lepiej, co jest dla nas dobre, a 

co złe i za co pójdziemy do nieba, a za co, do piekła,

a nie do zwykłego piachu.  

    Podobne zniewolenie istnieje właściwie w każdej 

grupie społecznej w tej, czy w innej formie. Nawet dzieci 

potrafią zaszczuć i zmusić do popełnienia samobójstwa 

dziecko, które jest inne. Uczą się tego od swych rodziców, 

albo od środowiska. Ale w człowieku musi 

być choć  odrobinę współczucia, aby uchronić go przed okrucieństwem.

     Okrucieństwo to jedno. Ale czy w przekonaniu, że za 

nic w świecie nie odpowiadamy, bo jesteśmy absolutnie 

wolni i mamy prawo myśleć jedynie o sobie, nie tkwi 

podobny rodzaj destruktywnej bezmyślności? 

"To moje pieniądze!", "To moja macica!", "Niech każdy 

dba o własny tyłek!", "Selekcja naturalna",  "Taka 

karma!"...Ludzie mogą umierać z głodu, lecą na

nich bomby, pracują ponad siły na zysk bogatych,

a ktoś mówi, że powinni sami sobie pomóc, że wojna

przynosi wiele korzyści, a własność i wolny rynek

są święte.    

    Przypominają mi się sceny, które ukazała mi 

jeszcze jako  chłopcu ciężko ranna w powstaniu Babcia.  

    Ukrainiec strzela do mojego Dziadka, zajętego

gaszeniem pożaru kamienicy i w chwilę potem ktoś ściąga 

z palca zabitego ślubną obrączkę. "Był jeszcze ciepły" 

- mówi Babcia. To jej sąsiadka, nazywana Babą Piekło. 

Obrączka mogłaby się zmarnować. Dorobiła się i po 

wojnie postawiła sobie dom.

    Babcia leży ciężko ranna pod trupami zamordowanych, 

ale potem trafia do szpitala powstańczego. Brakuje

wody, ludzie konają z pragnienia. Ale pozostałą

resztkę wody zabiera jakaś kobieta i na oczach

spragnionych pławi się w misce wypełnionej

wodą, podmywa i kąpie. 

    Młody Niemiec umiera i prosi o wodę,

wołając, a potem szepcząc: Wasser, Wasser! 

    A pielęgniarka z krzywym uśmiechem na ustach 

przynosi szkopowi basen.  I wszyscy w śmiech, bo

fajno jest!   

    Ale wodę, choć jej nie ma, można kupić.

Podobnie, jak pomidory. Trzeba tylko oddać

za to obrączkę. To drobiazg za uratowanie życia.

    

    To czasem wszystko. Cały człowiek! 

     

    Można spróbować poszukać w sobie kogoś innego...

 

 

 

 


 

 





  

 

   

      

Komentarze

  1. Jestem tu trochę przygnieciona życiowymi problemami i milczę :( Chyba taka moja natura ... kiedyś słyszałam , że gadam dużo , ale bez sensu . Dziś patrzę , obserwuję i nabieram nieśmiało pewności , że we wszystkim jest sens ... tylko woli brak :( Chciałam bardzo podziękować , za kolejny blogowy temat dający dużo do myślenia . Dobrej niedzieli i dobrego zdrowia życzę :) Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i mam nadzieję, że Twoje przygniecenie minie...Albo przynajmniej się zmniejszy :-)

      Usuń
  2. Chyba coś jeszcze dodać powinnam . Całkowicie zgadzam się , ze słowami mistrza Tołstoja . Wierzę ,że po wojnie zapanuje pokój i ludzie będą wiedli szczęśliwsze życie , czego z całego serca życzę .

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nikomu nie mówię, że mówi za dużo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć nie zawsze też potrafię sprawić, aby ktoś mówił o tym, co mu leży na sercu...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty