Mordęga

 - Panie Mordęga! -

- A dzień dobry!  Dzień dobry! Dzień dobry! -

- Jaki dzień? Noc, Panie Mordęga. Jest noc! -

- Całkiem możliwe. Nie będę się spierał. -

- A Pan tu, że tak powiem na kogoś czeka? -

- Jestem tu incognito.  Wie pan, co to znaczy? -

- No, nie całkiem incognito, Panie Mordęga. 

A jak zdróweczko?  Wciąż jeszcze dusimy ofiary? - 

- Maria Ofiara leży w trzeciej alei i jej siostra

w sąsiednim grobie. Ale ja ich bynajmniej nie... -

- Rozumiem. Nie pozbawił Pan ich życia.  Ale,

Panie Mordęga, może jest im teraz lepiej?

Zastanawiał się Pan nad tym? Terenia była jeszcze 

całkiem smarkata. Cwaniara, kuta na cztery łapy!  

Czy stosunek odbył pan, po uderzeniu ofiary 

kamieniem, czy przedtem? -

- Ja tam w ogóle nie byłem. To znaczy, mnie tam

w ogóle nie było. - 

- Wie Pan, to jest różnica, Panie Mordęga, czy

była jeszcze ciepła, czy zimna. Słyszał Pan może

o nekrofilii? - 

- O nekropylii - nie... -

- A jak znalazł się na pogrzebie sióstr?  Przecież

ich Pan nie znał! - 

- Zwyczajnie, dołączyłem. Usiadłem na ławce

przed kościołem, a obok mnie siedziała dziewczyna,

która mi się podobała.  Miała krótką czarną 

sukienkę. Poszedłem za nią na pogrzeb. Wie Pan, 

w sierpniu ciepło się człowiekowi robi na samą myśl 

o jakimś ciele. -

- Chciał Pan ją przygruchać, Panie Mordęga? 

Tylko jak to się stało, że nie wróciła już więcej

do domu? - 

- Co się stało, to się nie odstanie. - 

- Jest Pan nieśmiały...A jak życie, Panie Mordęga? 

Ciężko jest?  Dawno już chyba nie miał Pan żadnej 

ofiary...A dokładnie od 16 września. -

- Przepraszam, ale ja nie znam żadnych innych Ofiar.

Te, co znałem, to powiedziałem. - 

- A od kiedy Pan tu grasuje? -

- Przepraszam, co robię? -

- Od kiedy Pan tu się włóczy w okół tego cmentarza?

Będzie trzy lata? -

- Ja tu nigdy nie byłem!  Znaczy się, tylko raz, u

tych Ofiar.  -

- O jeden raz za dużo, Panie Mordęga!  Boga Pan się

nie boisz?  Dusisz Pan, a tu Bozia na Pana patrzy. 

Matko Boska!  Ja bym się na śmierć przestraszył. 

Całe pośmiertne życie przejebane! -

- Niech Pan tak brzydko nie mówi. -

- Przyjemnie było, Panie Mordęga? -

- Umordowałem się nieźle na tym pogrzebie. -

- No, ja myślę. Ale raczej chyba po... A Zuzia 

stała przed Panem, czy obok? -

- Obok. Z wieńcem! -

- To dobrze, żeś Pan wieńcówki nie dostał.

Zuzanna Jarmuż, lat 16.  Wyszła na pogrzeb

koleżanki i nie wróciła do domu. A tu matka

płacze. A ojciec wrzeszczy: "Twoja wina!

Rozpuściłaś ją!"  Ale mają nadzieję, że 

jeszcze wróci. Skąd mogą wiedzieć, że 

spotkała Pana, Panie Mordęga? -

- Faktycznie. -

- A gdzie Pan ukrył zwłoki, jeśli wolno

wiedzieć? -

- W zamrażarce!  -

- Oj, żartujesz Pan, Panie Mordęga. 

To, co? Ładną mamy dzisiaj pogodę. -

- Nie orientuję się. -

- To do następnego spotkania.  Jakby

się Panu coś przypomniało, to wie Pan,

gdzie mnie szukać. -

- To tylko poszlaki. -

- Szlag mnie trafia, jak słyszę słowo poszlaka!

Wiemy, że ma Pan nieposzlakowaną

opinię Panie...Wyleciało mi z pamięci,

jak Pan się właściwie nazywa? -

- Mordęga Janusz Zdzisław, syn

Karoliny. -

- Nazwisko panieńskie matki? -

- Duś. -

- A zatem miłej niedzieli. -  

- Do miłego! -

- Coś mnie tak uwiera przy kołnierzyku.

Jak stryczek, Panie Duś!  - 

- Duś, to miała mamusia. - 

- A Pan to tylko by dusił!  No i te zgwałcenia. 

Nie wygląda to dobrze. Słyszał Pan coś o 

Freudzie? - 

- To chyba radość po niemiecku. -  

- Chyba, chyba!  To trzeba wiedzieć!

A wie Pan jaki jest najnowszy krzyk mody? -

- Kobieta ubiera się jak facet. -

- Krzyk ofiary, Panie Duś! - 

- Ale, co to ma do rzeczy? -

- Zuzanna J. była modystką. - 

- Nie wiem, o co się Panu rozchodzi. -

- O tramwaj, co nie chodzi w mieście

Łodzi, Panie Duś!  W razie jakby chciał

pan złożyć zeznanie, informuję, że

nie możesz Pan przedtem spożywać

alkoholu. - 

- Psia służba, co nie? -

- Nie powiem! - 






Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty