Fotka
Wczoraj byłem na pięknym spacerze i zrobiłem
trochę zdjęć. Ktoś, kto sam doskonale fotografuje,
napisał, że to zdjęcie jest technicznie świetne . A ktoś
inny pytał, w jaki sposób uzyskałem takie kolory.
(Osoba ta pięknie maluje). Jednak po przejściu przez
Facebook i dalej, zdjęcie to straciło swój blask i chyba
trudno się domyślić, dlaczego wywołało pewien
entuzjazm. Pozostaję więc przy trzecim określeniu,
że jest "nostalgiczne." Widać już, że jesień jest blisko...
Robiłem je zresztą na deszczu i wietrze.
Z całkiem innych powodów spacer ten i inne
zdjęcia, może ciekawsze, będę pewnie wspominał
z nadzieją, że to nie koniec mych przechadzek,
choć ogród niedługo zamkną.
Nigdy nie przywiązywałem większej wagi do jakości
technicznej zdjęć, bo nie miałem jako takiego aparatu
i teraz również cieszę się, kiedy na zdjęciu "coś widać",
albo kiedy coś ono wyraża. Niemniej pochwała ze
strony wytrawnego fotografa cieszy mnie. Dla mnie
aparat to coś w rodzaju rejestratora zdarzeń i nastrojów,
a kiedy w kadrze pojawiają się także osoby, co ma
miejsce niezwykle rzadko, to jest też czymś, co mi
o ich istnieniu przypomina...Co pewien czas przetwarzam
jakieś zdjęcie trochę, ponieważ bardziej chodzi mi
o pewną metaforę. A wtedy pojawia się w fotografii
coś, co nazywam stylem fantastycznym (był kiedyś
taki w barokowej muzyce).
Mój znajomy, grafik komputerowy, przestał kiedyś
malować, bo okazało się, że nie wie, jak zakończyć
obraz. Komputer wyświetlił mu 66 różnych możliwości
dokończenia dzieła. Wyznam szczerze, że nie rozumiem
podobnych dylematów, a do samego przetwarzania
zdjęć zachowuję dystans. Mogę zrobić zdjęcie w
blasku dnia i przetworzyć je tak, że wygląda na to, że
robiłem je w środku nocy. Ale wtedy, jeśli idea lub
metafora wyraźnie mnie do tego nie skłania, muszę
liczyć się z pewnym fałszem. Taki poetycki obraz,
czy też komputerowe malarstwo ma swe niewątpliwe
uroki, jednak pierwotną funkcją fotografii nie było
tworzenie iluzji, a raczej realistyczny przekaz i
kontemplacja.
W dzieciństwie spore wrażenie wywarła na mnie
chińska bajka (czy raczej baśń, bo bajka to utwór
poetycki). Pewien malarz, czy może było
to także dziecko, malował smoki i potwory, a
one kiedyś ożyły i zeszły z obrazu, i artysta musiał
przed nimi uciekać. Malarstwo chińskie jest
realistyczne. Hegel w wykładach z estetyki
wyśmiewał się z jego naiwnego realizmu,
pisząc o łuskach na ciele karpia. Chińczycy, jego
zdaniem, nie byli w stanie myśleć w sposób inny
niż obrazowy, na co wskazują też znaki ich pisma.
Ale, czy tak jest naprawdę, nie upierałbym się
tak bardzo i zdaje mi się, że odnajduje w tym
malarstwie pewne abstrakcyjne idee.
W przypadku chińskiego malarstwa trudno
jest czasem odróżnić idee od realizmu. Chińskie
góry wydają się na przykład niekiedy tworami fantazji
dla naszego oka i dopiero wierna fotografia
uświadamia nam, że rzeczywiście tak wyglądają.
Nie chcę już jednak zbyt długo wypowiadać
się na temat fotografii, ponieważ zbyt mało
znam jej historię i praktykę. Gdy jednak ją
wynaleziono, to raczej nie po to, żeby piękną
twarz, postać czy krajobraz uczynić jeszcze
bardziej gładką, jak to ma miejsce w reklamach.
Mój znajomy na reklamach sporo zarobił,
ale niestety artystą już dawno przestał być,
mimo sporej intuicji i wyobraźni.
To jeden z powodów, dla których twórczość
literacką uważam za amatorską, niezależnie
od jej wartości i nie uczestniczę w tym
wszystkim, co mogłoby ją "wypromować."
Podpowiadano mi, jak mógłbym to zrobić, ale
gdybym się tym zajął, nie miałbym już czasu,
ani energii na autentyczną twórczość. Myślę,
że moja przyjaciółka Mysz polna doskonale
rozumie ten dylemat, ponieważ sama nie
uczestniczy w wyścigu szczurów i woli
łąkę od labiryntu...Mamy tylko jedno życie
i dobrze jest przeżyć je w sposób w miarę
naturalny.




Jeszcze przed tym spacerem przeziębiłem się i muszę teraz walczyć z przykrymi objawami, w czym nie pomaga mi brak snu (jeszcze się nie położyłem)...To zdjęcie jest melancholijne... A jeśli chodzi o amatorskie uprawianie literatury to oczywiście nie sprzyja ono dopracowaniu, redagowaniu, korekcie, trosce o wizerunek a czasem nawet koncentracji na tym, co uważa się za najważniejsze. Nie dokonuję żadnej selekcji tekstów i nie stosuję autocenzury. Dlatego nie wszystkie utwory, które tu zamieszczam uważam za takie, które chciałbym opublikować w jakiejś książce. Wiele ma charakter do pewnego stopnia okolicznościowy lub po prostu "same się piszą." I jeśliby zgodzić się z opinię, że o twórczości bardziej świadczy to, o czym się milczy, niż to, o czym się pisze, rozbijają mój wizerunek a nawet czasem dezorientują. Ale nie jest to już moją troską...Zresztą większość moich znajomych uważa, że tak sobie coś piszę :-)
OdpowiedzUsuńObie fotki bardzo udane ... zwłaszcza te szmaragdowe krople w dotykach zmysłu :) Wrzesień zimnem i deszczem częstuje :( więcej w nim reumatyzmu , jak romantyzmu . Mój dzień jakiś nieobecny i taki na drutach poszarpany ... chyba wstałam lewą nogą . Bardzo lubię naturę :) i naturalność w pisaniu ... dlatego tu jestem . Niech przeziębienie szybko nam mija i mnie dopadło :( Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję za mile słowa...I Mam nadzieję, że przeziębienie nie będzie Cię długo męczyć :)
UsuńAlma
OdpowiedzUsuńTak, zrobiło się już jesienne. Życzę szybkiego pokonania przeziębienia!
Liczę, że jeszcze tego lata i podczas nadchodzącej jesieni, zdarzy się chociaż kilka cieplejszych, słonecznych dni.
Oby tak było. Bardzo przyjemnie jest, kiedy późnym latem albo jesienią słońce prześwieca, widzieć niebo, drzewa, kwiaty i spotykać myszki, ptaki i ludzi :-)
UsuńKomentarze są zawsze dobre😀...No tak. Możliwości są spore. Trzeba tylko wiedzieć jak je wykorzystać.
OdpowiedzUsuń