Noc świra 🦇
W nieprzeniknionym mroku głuchej nocy słyszę tylko przekomarzanie się dzikich bestii. Ni to skowyt jakiejś kuny wydzierającej innej zdobycz, ni to płacz czarciego dziecka. Jest rok 1843. Ekran smartfona bije mnie nieźle po oczach. Czuję za sobą oddech śmierci, słyszę diabelski chichot. Licho widać jeszcze nie śpi. Otoczony czarnym smolistym mrokiem wypatruję końca. Cała przyroda dyszy chęcią mordu. Zamykam oczy...
- Przepraszam, że zakłócam spokój panu doktorowi. Od pół roku nie mogę Pana znaleźć na dyżurze, a potrzebny mi jest wpis z Bycia ofiarą. Zaliczyłam już pierwszy semestr u doktora Padalca. Ale to było cztery lata temu. Brakuje mi tylko końcowego zaliczenia. Mam ze sobą nóż. Chodzi o to, żeby mnie pan profesor łaskawie dzgnął. -
- Przykro mi, ale nie mogę. Chyba pomyliła Pani przedmioty. Ja prowadzę Przygotowanie do życia w miłości . Po pierwsze, droga Pani, powiedziane jest nie zabijaj! A po drugie...Nie chodziła Pani na zajęcia. Skąd mogę wiedzieć, że jest Pani dobrą ofiarą? -
- U doktora Padalca miałam piątkę. Kładł mi rękę pod spódnicę. To było nieetyczne. -
- Ja tego nie robię. -
- To może mnie Pan chociaż zbije? To tylko różnica jednej literki. Zrobię dla Pana wszystko! Zapraszam na lody do biblioteki, a potem może Pan zrealizować dowolne fantazje. Dysponuję lokalem. Z Martyrologii miałam piątkę z wykrzyknikiem! -
- Ale ja nie mam żadnych fantazji. Mogę Pani zaliczyć na ładne oczy. -
- To jak mnie Pan upokorzy? Ja chcę zasłużyć na to zaliczenie! Padalec chciał mnie podejść od tyłu, ale ja akurat tak lubię. -
- Ja już Pani wpisałem piątkę. Jest na stronie Pani grupy. -
- Jak Pan mógł! Zawiodlam się na panu. Żegnam!... Acha, moją pracę semestralną może Pan zutylizować. Może za kilka lat wrócę jeszcze do tych studiów! -
I znów cisza wielka, rozdzierana jedynie krakaniem głuszcza. Tak ciepło nawet w środku nocy. Sen wieczny mnie morzy. Chyba już nie doczekam się końca tej opowieści...


Nazumi - dusza Twoja jest nieśmiertelna, wiec zadna śmierc Tobie nie grozi tylko wyjście z ciala, ktore praktycznie samo nie zyje.
OdpowiedzUsuńAby Twoje cialo moglo żyć, musi byc w tym ciele dusza.
Czyli aby żyć normalnie, cieszyc sie kazdym dniem w tym doczesnym ciele, poraszuja troche swoją duszą, ona zapewne znajduje sie w jakimś letargu.
Gdy Twoja dusza jest szcześliwa, cialo otrzymuje ogromną ilosc zyciodajnej energii Chi -
nic Tobie nie grozi na tym fizycznym świecie.
Zrob na poczatek chociaz ze dwie rzeczy kazdego dnia, ktore sprawiaja Tobie przyjemnosc.
Medytujesz zapewne zamartwiąc sie.
Tymczasem Słowo Boże powiada: medytuj codziennie nad moim Słowem.
Twoja dusza chce żyć a Ty dusisz ja codziennie rozprawiajac o śmierci.
Danek,
UsuńŁadnie napisałeś (trochę Ci tam telefon popsuł w jednym miejscu). Ale robię więcej niż dwie przyjemne rzeczy i skupiam uwagę nie na zbliżającej się zagładzie mojego życia, ale na czymś innym...Jednak nie da się w sercu zamknąć burz i trosk, bo ze stoickiego spokoju stale coś nas wyrywa, albo pojawiają się smutniejsze myśli.
Dyszy najwyraźniej z powodu upału😉...Jest groteskowe czasami. Wolę się z tego pośmiać niż zamartwiać. Miałem znajomego, który na egzaminie przekonywał studentki, że kobieta myśli macicą. Wychodziły od niego czerwone...
OdpowiedzUsuń