Cisza po zmierzchu (z cyklu "Mity przewrotne")
Zrobiło się cicho. Umilkły nawet cykady i świerszcze. Mgła opadła trochę, ale zgęstniała. W tej sytuacji nawet cień nie widział własnego cienia i mógł się o niego potknąć. Dlatego wszyscy czekali na pojawienie się Luny. Ale ta ukryła się za chmurami.
W tym czasie dwa krety zamiast drzemać usypywały czarną ziemię w kopce, co bardzo nie spodobało się białej lilii. Dzikie kaczki goniły się w powietrzu sycząc, a łabędź zaczął śpiewać.
Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta i w końcu puchacz zawołał:
- Jest tu u diabła jakiś Bóg! -
Ale odpowiedziało mu głuche milczenie...Cienie podjęły już regularną walkę, a lilia wydobywała z siebie mdły, zgniły zapach. Krety obsypały ją okruchami ziemi, ale przy okazji wpadły na siebie z okrzykiem "Co robisz, ty ślepoto?" Kaczki wyskubały już sobie połowę piórek. Łabędź wyczerpany śpiewem nagle zamilkł.
Mgłę mgliło już od tego wszystkiego, a puchacz poczuł się mocno zaniepokojony. Na szczęście w porę zjawił się Zeus. Przeciął niebo błyskawicą na pół i zagrzmiał, a wtedy wszyscy poczuli śmiertelny strach. Może za wyjątkiem węża, który, szybszy od błysku, ukąsił nimfę Eurydykę. Ale bóstwo nie zawsze wie, co w trawie piszczy.
Dlatego Orfeusz wyruszył potem do krainy cieni, gdzie napotkał wielkiego psa o trzech głowach, którego uśpił dźwiękami swej liry...Ale o tym opowiem już następnym razem.


No tak...Grecy sobie nawet trochę żartowali z bogów, ale byli z nimi blisko jak z ludźmi. A chrześcijaństwo to poważna sprawa, ale dystans ogromny. Jeden z teologów wybrnął z tego w ten sposób: Dziękujmy Bogu za to, co dobre i nauczmy się z pokorą znosić cierpienie 😉
OdpowiedzUsuńLuna jest wprawdzie rzymskim bóstwem, ale jest o wiele bardziej znana od Selene, której jest odzwierciedleniem. I tak się na księżyc w kilku językach mówi. Dlatego tu się pojawia...Mam dość swobodny stosunek do mitologii. Jednak pojawienie się Zeusa a nie jego kopii Jowisza przesądza sprawę.
OdpowiedzUsuń...Praktyczni Rzymianie nie byli w stanie stworzyć oryginalnej mitologii. Czasem rzymskie imiona są bardziej rozpoznawalne, choć bywa też odwrotnie. Wenus jest chyba bardziej rozpoznawalna od Afrodyty (choć są afrodyzjaki), bo możemy ją odnaleźć na niebie, a także przy okazji rozważań na temat syfilisu i innych chorób przenoszonych drogą płciową😉
...Chociaż dzieci i tak podobno przynosi bocian ⚡
OdpowiedzUsuńA mnie ciekawi ...czy mój Bóg będzie łaskawy i przepchnie moją niewiedzę :) Chociaż na tym świecie -nic darmo ni ma . Odziu bardzo trafnie ujął temat , że pięknie napisane . Przyjemnego niedzielnego popołudnia życzę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. Jest mi bardzo miło:-) Właśnie o takim popołudniu myślałem...
OdpowiedzUsuńmitologia grecka czy rzymska to ewidentna historia przybycia bardziej zaawansowanych istot gdzies z Kosmosu aby stworzyc podstawy cywilizacji na Ziemi.
OdpowiedzUsuńNie zapominajmy ze tzw Niebio czyli świat istniejacy w 5 -tym wymiarze jest w stalym kontakcie z otaczajacym nas Wszechświatem.
Same dusze inkarnujacych sie ludzi nie popchną cywilizacji na wyzszy poziom.
Jest to moja koncepcja, jest jednak oczywiste ze ktos podjąl decyzje sprowadzenia "nauczycieli".
Zeus wygodnie usadzil swoj statek kosmiczny na szczycie Gory Mount Olympus.
Nikt nie mial szansy podejść do niego niezauwazony :)
Misja zakonczyla sie powodzeniem, do dzisiaj korzystamy z dorobku cywilizacji Grecji czy Rzymu.
Ciekawy materiał na fiction...Kto wie, jak to było. Zeus przybywający na Ziemię w statku kosmicznym🙂
UsuńPiotrze, podobno coraz glosniej mowi sie w zaawansowanej czesci naszej galaktyki, ze eksperyment z ludzmi na Ziemi powinno sie zakonczyc, dusze ludzi inkarnowac na wielu planetach w zaawansowanych cywilizacjach aby problem przestal istniec.
UsuńJa chce na Ziemi :)
niech sobie nas obserwuja, pomagaja ale niech sie nie wtrącają.