Zagubiona myśl
Było przeraźliwie zimno i ciemno, ale wracając
usiadłem na ławeczce i próbowałem odnaleźć w
pewnym tomiku poezji myśl, która przed kilkoma
godzinami wywarła na mnie spore wrażenie.
Przejrzałem kilka razy cały tekst i nie odnalazłem
jej, za to zmarzłem. Wróciłem do domu i szukałem
jej znowu w świetle lampy. Ale i tym razem jej nie
odnalazłem. Nie często mamy okazję nieoczekiwanie
spotkać cudownego poetę, dlatego przykro jest,
kiedy nagle milknie.
Próbuję przypomnieć sobie tę myśl, ale
odnajduję tylko jej zasuszony szkielet: Miłość
jest wejściem w absolutną samotność osoby, którą
kochamy.
Bardzo potrzebowałem dziś wieczorem jakiegoś
kontaktu z osobami bliskimi, ale wszyscy moi
wirtualni ( i chyba nie tylko) przyjaciele znikli nagle,
jakby ich istnienie było jedynie złudzeniem. I gdyby
nie to, że zjawił się tu Danek, a przedtem gdzie
indziej, inna bliska mi osoba, to moja samotność
byłaby właśnie absolutna.
"Jestem jak strzęp jesiennego obłoku tułający się
bez celu po niebie..."
"To udręka rozstania, co przenika świat cały
i daje narodziny niezliczonym kształtom w
nieskończonym niebie.
To ten smutek rozstania, co w ciszy nocy patrzy
uporczywie od gwiazdy do gwiazdy i staje się
poematem lirycznym między szeleszczącymi
liśćmi w deszczowym mroku lipca."
Ten drugi fragment przetłumaczył Przyboś
i mimo woli przypomniał mi się fragment pewnej
mojej pracy, którą niegdyś jako student napisałem,
porównujący metaforykę Przybosia i Leśmiana.
Leśmian był mi zawsze bliski, a Przyboś - nie.
A jednak jego przekład porusza mnie...
Przeziębiłem się. To widomy objaw mego
wieczornego zainteresowania prawdziwą poezją...


Jak to jest mozliwe, ze w Lipcu przeziębiłeś sie.
OdpowiedzUsuńLipiec to w Polsce najcieplejszy miesiac w roku
W nocy było bardzo zimno, a siedziałem długo na ławce. Teraz bylo dość duże ochlodzenie. Źle się poczułem...Ale teraz już jest na szczęście dobrze. Już kilka razy ostatnio tak miałem jakby mnie bralo przeziębienie, a potem jak się wygrzeję i trochę wyśpię to mi przechodzi. Może mam jakoś podraznione drogi oddechowe.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPrzepraszam na niestosowny komentarz, to nie miejsce na moje wynurzenia...
UsuńDbaj o siebie. Dużo zdrowia Nazumi!
Lutana, szkoda, ze usunelas swoj komentarz, na szczescie prawie wszystko pamietam.
UsuńGlowa do gory, nie przejmuj sie jak Ciebie widzi rodzina czy, ze Ciebie nie rozumieja.
Idziesz swoja droga i tak trzymaj.
Gdy kiedys staniemy przed stolem, bedziemy rozliczani, jak poradzilismy sobie ze zrealizowaniem celow tej teraz naszej inkarnacji - nie bedziemy nagradzani, ze przypodobalismy sie naszej wlasnej rodzinie.
Najwazniejsze pytanie bedzie czy zrealizowalismy plan na nasze teraz fizyczne zycie.
Idź wiec swoja droga Lutana, tak jak czujesz poprzez intuicje, to Twoja dusza prowadzi Ciebie poprzez zycie.
Twoi najbliźsi nie maja pojecia celu, dla ktorego jestes teraz oraz tutaj.
Szkoda, ze Filozofia nie pomaga ludziom jak identyfikowac cel zycia kazdego z nas.
Byloby o wiele latwiej zrozumiec cel zycia dlaczego jestesmy tutaj.
Poki co jestesmy pozostawieni samym sobie z nasza intuicja.
Śmiało wiec Lutana idź przez zycie tak jak to czujesz, nie zawracaj sobie glowy jak Ciebie oceniaja.
Tak...Całkowicie się z Tobą zgadzam, może z wyjątkiem tego, co mówisz o filozofii.
UsuńDziękuję Ci bardzo Odziu za wsparcie. Jak to mówią : " Z rodziną najlepiej się wychodzi na zdjęciu" . Pozdrawiam Cię serdecznie.
Usuń...
OdpowiedzUsuń...
OdpowiedzUsuńLutano,
OdpowiedzUsuńMnie też jest przykro, że go usunęłas. Nie było mnie cały dzień w domu i może niepotrzebnie opublikowałem go wychodząc kiedy nie mogłem Ci odpowiedzieć. (Musiałem bardzo szybko wujsc z domu).Ale miałem zamiar to zrobić zaraz po powrocie...Tak się czujemy. Potrzebujemy kontaktu z innymi, bliskimi ludźmi. Ja też dla tego komentuję to, co piszą inni i piszę swoje teksty. Twoj komentarz nie byl niestosowny. Jestem Ci wdzieczny, ze to napisałaś i przejęła sie moim tekstem. Pozdrawiam Cię serdecznie🙂...Jaka wartość miałyby nasze kontakty gdybyśmy nie mogli pisać szczerze? Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję, że o tym napisałaś.
A jeśli chodzi o resztę to podpisuję się pod tym, co napisał Danek 🙂
UsuńPrzepraszam za błędu. Piszę przez telefon bo jeszcze nie dotarłem do domu.
Usuńy ...Smartfon zawsze wie lepiej co chce napisać 🙂
UsuńObaj macie rację. Dziękuję Wam bardzo :)
OdpowiedzUsuńZ trudem przychodzą mi takie słowa, jakie napisałam, okupiłam je łzami, a teraz mi trochę wstyd, ale już mi znacznie lepiej, zwłaszcza po tym, co mi napisaliście. Jesteście kochani!
Obaj macie rację. Dziękuję Wam bardzo :)
OdpowiedzUsuńZ trudem przychodzą mi takie słowa, jakie napisałam, okupiłam je łzami, a teraz mi trochę wstyd, ale już mi znacznie lepiej, zwłaszcza po tym, co mi napisaliście. Jesteście kochani!
Obaj macie rację. Dziękuję Wam bardzo :)
OdpowiedzUsuńZ trudem przychodzą mi takie słowa, jakie napisałam, okupiłam je łzami, a teraz mi trochę wstyd, ale już mi znacznie lepiej, zwłaszcza po tym, co mi napisaliście. Jesteście kochani!
🌷🐦🙂
OdpowiedzUsuńJestem Nazumi i odwiedzam :) U mnie w pogodzie dalej tak : Chmury błękity zgubiły .Latarnie swój blask straciły . Kwiat nie zachwyca kolorem . A ja odwiedzam zimnym wieczorem . Rosy w trawie zmatowiały i błyszczeć przestały . Ryby już nie chcą pluskać się w stawie . Mnie nie smakuje sernik przy kawie . W ogrodzie panoszą się komarzyce . Gdy próg przekroczę - to zaraz krzyczę . Bo cała jestem pokąsana i jak z bąblami spać do rana . Miodu nie będzie chyba w pasiece ... Lipiec swym zimnem wystraszył pszczoły . A mnie dopadł katar i czasem doły . O mej ławeczce zapomniałam , którą nad staw sama targałam .Żałuję , że coś przegapiłam i komentarza Lutany nie przeczytałam :( Lutano głowa do góry i rób swoje ! Danek wziął sobie chyba moje słowa do serca i znowu nadaje :) co mnie bardzo cieszy . Dobrej nocy życzę
OdpowiedzUsuńDziękuję...I myślę, że...pewnie zmieni się pogoda i co nieco sił nam doda. Wyzdrowieje, kto był chory, pszczoły rozpoczną amory. Chmury się rozchmurzą, miłe chwile wydłużą. Zniknie ślad po komarach, które spoczną na marach...
UsuńWierzę , że tak będzie ... zmartwień nam ubędzie :) radość będzie wszędzie . A My za młodzi na sen ... nic nowego nie odkryjemy , ale szczerze powiemy ,, Nowy dniu -Kocham Cię , Więc ludzi miłujmy ... z nimi celebrujmy każdy dzień . Bo życie ludzkie czasem zawiłe ... więc czerpmy garściami -Malowane wiatrem Chwile . Niech dzień miło towarzyszy .Chyba dobrze nam wyszły te rymowanki :)
OdpowiedzUsuńTak, każdy ma własne życie i czasem jest bardzo mocno pochłonięty sprawami ważnymi dla tego życia. Bywały okresy w mym życiu, kiedy niemal całkowicie oddawałem je innym, ale sam nigdy nie oczekiwałem od nikogo podobnego poświęcenia...Teraz jestem sam, ale jestem samotnikiem i z samotnością jestem nie tylko oswojony, ale kocham ją na swój sposób. Jednak czasem jest jej zbyt wiele i wtedy staje się ona bolesna, szczególnie wtedy, kiedy robi się coś dla innych, a tym jest w moim poczuciu także pisanie...
OdpowiedzUsuńOd wielu lat komentujesz moje teksty i utwory, zresztą nie tylko tu i jestem Ci za to wdzięczny, a poza tym te komentarze wnoszą bardzo wiele mądrości i życiowego doświadczenia i czasem są dla mnie ważniejsze niż moje własne teksty. To jeden z powodów, dla których, mimo bardzo poważnych kłopotów ze zdrowiem i sytuacji życiowej trudnej raczej do wyobrażenia dla tego, kto jej nie zna, wciąż tutaj piszę wyobrażając sobie, że ktoś z przyjemnością lub zainteresowaniem je czyta, mimo, że moja twórczość skazana jest na zagładę i właściwie poza tym miejscem nie istnieje.
Na Bloxie miałem nie tylko tysiące razy więcej odsłon, ale przede wszystkim kontakt z czytelnikami był jednak bardziej określony. Każda z tych osób, nawet jeśli sama nie pisała, nazwała się jakoś i część z nich pojawiło się potem w tym realnym życiu. Tu niestety tak nie jest. Ktoś do mnie serdecznie pisze, ale wyświetla się jako Nieznany lub Anonimowy i czasem muszę się domyślać, czy chodzi o osobę, z którą wcześniej rozmawiałem. Trochę to przypomina anegdote, którą przytacza Tołstoj. Ktoś zapukał do niego, a pisarz pyta:Kto? - Ja. - odpowiada głos.
OdpowiedzUsuń- Jaki ja? - dopytuje się 😉
Kontakt stał się anonimowy. Niektóre z tych osób rozpoznaje po tym, jak piszą, innych nie. Przyzwyczaiłem się także z kontaktu ze studentami, że widzę twarz mówiącego, a z bloga, że znam przynajmniej jakieś imię. Jedynie Alma i Lutana używają tutaj nicka poza Tobą i Dankiem...Czasem wpada tu ktoś z Facebooka, ale nie pozostawia komentarzy. W ten sposób łatwo przeoczyć coś ważnego, co komunikują mam inni i stwarza to poczucie pewnej pustki.
W mym telefon poprawił na w tym😉
OdpowiedzUsuńNie oczekuję teraz, że będę osobiście poznawal osoby, które do mnie piszą. To inny okres mojego życia. Zresztą nigdy nie miałem tskich oczekiwań. Ludzie zapraszali mnie sami na spotkania, a czasem wywiązało się między nami coś w rodzaju przyjaźń i jak blogerem Przedwieczna Śledziona, albo z Marcinem Niziurskim, z którym nieraz do upadłego się kłócilem, ale nasz kontakt w realu nie był już tak krwawy. Nasze ostatnie spotkanie przed dwoma laty (na krótko przed śmiercią Mitsuko) było bardzo serdeczne i to nie dlatego, że popłynęło wiele alkoholu. Żarlem się też z używająca wielu nicków Centrum Perspektywą. Nie miałem okazji jej nigdy spotkać, ale temperatura tych sporów zbliżyła nas do siebie...
OdpowiedzUsuńPrzepraszam Cię za błędy w komentarzu. Myślę jednak, że widać co mój android nabroil.
OdpowiedzUsuń🙂
OdpowiedzUsuńNo tak...Mam nadzieję :-)
OdpowiedzUsuńNiestety, kiedy byłem w Poznaniu, gdzie zaprosił mnie entuzjasta mej twórczości, którą chciał opublikować, to jak wiesz, skończyło się to uwięzieniem. Schował klucz, którym otwierało się drzwi od wewnątrz i powiedział, że mogę wyskoczyć przez okno (miał piękny balkon, ale było jednak trochę zbyt wysoko, w mieszkaniu w dzielnicy Wilga, które wynajmował). A później niestety aż do chwili wyjazdu siedzieliśmy na spotkaniu organizowanym przez instytucję wspierającą wydawanie książek - żeby zdążyć na pociąg musiałem je zresztą wcześniej opuścić (zamówił mi bilet)... Ale miło było zobaczyć Poznań. Tam się w końcu urodziłem i mieszkałem przez kilka miesięcy mego życia, zanim rodzice wrócili do Warszawy. Mama ma zresztą z Poznania wiele wspomnień, bo mieszkali tam przez kilka lat. Później byłem tam jeszcze jako dziecko i pamiętam piękny park i oranżerię, w której po raz pierwszy widziałem mimozę...
Danek przysłał link,abym mogła tu wejść za co dziękuję. Jak zlikwidowali bloxa nie mogę się odnaleźć blogowo i mam coraz większe poczucie że nie mam nic do powiedzenia i do napisania. Bardzo mocno Was pozdrawiam i Ciebie Nazumi jako gospodarza:)
OdpowiedzUsuńDziękuję Heleno i również serdecznie Cię pozdrawiam :-)
Usuń...Zlikwidowanie Bloxa właściwie odcięło od siebie większość czytających i komentujących, którzy są rozproszeni po różnych platformach i nie kontaktują się często ze sobą. To działa trochę zniechęcająco. Poza tym, kiedy okazało się, że nasze blogi należą do najchętniej czytanych, to wpisy były codziennie polecane przez Bloxa i każdy mógł łatwo je odnaleźć.
Jednak poczucie, że nie masz nic do powiedzenia, czy do napisania jest raczej złudne. Oczywiście zawsze się ono pojawia, kiedy robi się coś przez dość długi czas i mnie się też tak czasem wydaje, jeśli chodzi o moje utwory i teksty - nabiera się dystansu do tego, co robimy, a spojrzenie na życie staje się bogatsze w doświadczenie i głębsze. Ale jest spore zapotrzebowanie na wiedzę terapeutyczną i psychologiczną przedstawianą w sposób niekonwencjonalny, z wyobraźnią i konsekwencją, jak Ty to robisz i skłaniającą do myślenia o tym, jak radzimy sobie z życiem. A Twój blog nie tylko należał do najchętniej czytanych, ale był ciekawszy od innych, które próbowały to robić.
Zresztą zlikwidowanie Bloxa było błędem GW. Dało jej wprawdzie możliwość zarabiania pieniędzy na czymś bardziej opłacalnym, ponieważ moda na pisanie blogów nieco osłabła,
Usuńale te ponad 700 tysięcy blogów i dodatkowe setki tysięcy czytelników, a może nawet i więcej, to była jednak potencjalnie jakaś luźna wprawdzie, ale wspólnota. Czegoś takiego nie ma na tej platformie. Ktoś mi tłumaczył, że Agora obawiała się kar, jakie PiS miałby na nią nakładać i spadku sprzedaży. Ale słusznie ktoś napisał przy tej okazji, że albo robi się coś dla idei komunikowania się ludzi ze sobą, albo chce się maksymalizować zysk lub uniknąć strat. Wybrano niestety to drugie i to wiele osób zniechęciło także do samej GW, której ja akurat nigdy nie byłem wielkim entuzjastą, ponieważ promowała opcję neoliberalną.