Poezja w czasach zadufania
"Czasy mogą przemijać i rzeczy zmieniać swą postać, radość i smutek mogą po sobie następować, a zapis poezji będzie trwać. Długo jak najdelikatniejsza nić babiego lata, niezmiennie jak zieleń igieł sosny, trwale jak zakorzeniony głęboko wiąz, rozsiany wszędzie jak ślady ptaków - tak samo trwać będzie wiecznie poezja." (Ki-no Tsurayuki)
Pięknie i z entuzjazmem dla naturalności poezji to jest napisane, ale nie jestem
pewien, czy to prawda. Szczególnie jeśli chodzi o zapis poezji. Być może sama potrzeba jej tworzenia jest w jakimś sensie wieczna, bo jest odzwierciedleniem głębszego widzenia i czucia świata i życia, kiedy człowiek czuje sie niejako cząstką całości istnienia. Z pewnością jednak to, co dzisiaj
podziwiamy jako poezję, jest często mierne w
porównaniu z tym, co skrywają albo zniszczyły bezpowrotnie wieki.
"Ludzie, którzy potrafią nadawać jej postać i ujmować jej treść, będą w najwyższej czci u potomnoności, tak jak ze czcią spogląda się na księżyc na przestworzach nieba." - dodaje autor.
Ale to, pomijając już pewną górnolotność samej metafory, jeszcze mniej wydaje się odpowiadać rzeczywistości. Może jest prawdą w odniesieniu do największych poetów, ale tylko tych, o których nie zapomniano. Dla innych nie może to być żadnym pocieszeniem. Nie tylko bowiem nikt ich utworów nie ceni za ich życia, ale też czesto pozostają one prawie nikomu nieznane. I nie mogą liczyć na wdzięczność z racji swej szczodrości, a czasem nawet na cień współczucia z powodu okrutnego losu, jaki spotyka ich twórczość, na której nikomu nie zależy. Dobrze, jesli ktoś przypadkiem ją pochwali, ale nie da za nią złamanego grosza, ani jej nie wspomni, gdy zabraknie autora.
Wszystko jest jednodniowe. Nie księżycem jest poeta, a zmiażdżonym i rozdeptanym po deszczu ślimakiem. Może ktoś usłyszy czasem, że go właśnie rozdeptał, kiedy muszelka z trzaskiem pęknie. To bardzo smutne. W czasach, kiedy każdy krzyczy "Kim to ja nie jestem!" i jedynie autoreklamie, zaradności i schlebianiu zawdzięcza to, że się jego twórczość bierze poważnie...Z poezji jak ze wszystkiego innego uczyniono przedmiot handlu. Trzeba wiedzieć, jaki towar jest chodliwy i znaleźć tych, którzy zechcą na nim zarobić. Ale piękna przehandlować się nie da🥀 Ja dziwię się czasem, jak mało ci, którzy chcą, aby ich nazywano poetami, cenią własną wolność. A jak ktoś pięknie napisał o uwięzionym w klatce ptaku "choć ma obfitość jedzenia, nie cieszy go to wcale."



Kto wie, może ten tekst nie doczeka się żadnego komentarza a może nawet nikt go nie przeczyta. Takie rzeczy się zdarzają w pełni lata. Ale spodobały mi się przytoczone przeze mnie słowa na temat wartości poezji i takie jej "przyrodnicze" rozumienie. Poeta nie jest kimś, kto daje upust dowolnej ekspresji, ale czyni to niejako w zgodzie z naturs
OdpowiedzUsuńą...Życie czasem jak smartfon różne figle płata 🌱
UsuńJest delikatna jak wiosny tchnienie i wielká siłę ma . Mogę ją czytać każdego dnia ! Raz srebrem zmartwień błyszczy ... lub myśli w złote zmienia .Bije od niej ciepły blask , jest niewiadomego pochodzenia . Mówią , ze na salonach urodzona ,ale trafiła pod zwykłe strzechy ... by dawać ludziom trochę uciechy . Widziałam , jak z figlarnym wiatrem rozpyla nadzieję . W siedem kolorów przemienia krople z kałuży ... bo wszystko czemuś służy . A gdy do życia bram smutek i tęsknota puka ... wokół całego zasmucenia wielki ma dar ukojenia . U mnie dziś brak pogody ... nawet pod dachem :( Przyjemnego czasu życzę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za tak ładną i sugestywną pochwałę poezji :-)) .. I mam nadzieję, że niedługo się wypogodzi, także pod dachem, czego serdecznie życzę :-)
UsuńAlma
OdpowiedzUsuńKiedyś pięknie pisano listy. Pięknie mówiono (z przyjemnością słucham dialogów w dawnych polskich filmach). Sposób wyrażania się świadczył o dobrym wychowaniu, o kulturze. W obecnych czasach jakby nie miało to znaczenia. Pocieszam się, że tylko pozornie nie ma znaczenia. Dzisiaj przeczytałam, że wstrzymano ruch metra na stacji Młociny, gdyż ktoś "pozostawił bagaż bez opieki". Jest mi wstyd, bo do tej pory nie otaczałam opieką swoich walizek!
No tak, pięknie pisano i mówiono, i bardzo ceniono umiejętność konwersacji. Ja kiedyś bardzo lubiłem słuchać Teatru Polskiego Radia i oczywiście bardzo lubiłem też wiele filmów.
Usuń...Ale gdybyś zostawiła na chwilę torbę i potem wróciła na to miejsce to mogłabyś powiedzieć "O chyba ktoś się nią zaopiekował" :-)
Alma
Usuń:-D
Jest dokładnie tak jak piszesz. Z poezji chyba ogromnie trudno żyć, może bardziej już z literatury.i to zdegenerowanej nieco. Większość autorów wykonuje jakiś zawód, żeby się utrzymać, więc często bardziej chodzi tu o sławę czy popularność. Chociaż są ludzie, którzy żyją z pisania. Byłem kiedyś w MPiK-u na spotkaniu z pisarzem, ktory powiedział, że spełnił marzenie życia i żyje z literaury. Miał fanów, którzy żywiołowo reagowali na bezgraniczne głupoty, które mówił. Pomijając jego elementarne problemy z wyslawianiem się z wykorzystaniem więcej niż stu słów to, co mówił o treści swych utworów było tragiczne. Był autorem bardzo marnych kryminałów. Słuchałem go tam przypadkowo, podobnie jak Hołowni, Wałęsy, Wajdy, Pani Czubaszek i kilku innych znanych ludzi. Ale teraz ten MPiK zamykają. Nie wytrzymał kilkudziesięciu dni bez sprzedaży.
OdpowiedzUsuń